Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

25 lutego 2019

Para na krawędzi

0 582

Nawet największa miłość nie przetrwa konfrontacji z nierealistycznymi przekonaniami o tym, co zapewni parze szczęście. Jakie wyobrażenia utrudniają dobrą relację?

„Małżeństwo bez konfliktów jest prawie tak samo nie do pomyślenia jak społeczeństwo bez kryzysów” – pisał francuski pisarz André Maurois. Można by sparafrazować jego słowa: małżeństwo, związek bez kryzysów jest prawie tak samo nie do pomyślenia jak społeczeństwo bez konfliktów.

Kryzysy w związkach pojawiają się po przekroczeniu magicznej „trzydziestki”, kiedy kończy się etap określany jako młodość, a wraz z nią pierwsza połowa życia. Dlaczego zaczynamy wtedy borykać się z trudnościami? Jakie mechanizmy za tym stoją? Jakie wydarzenia stają się ogniskiem zapalnym kryzysów?

W nowej roli

POLECAMY

Magda w wieku 35 lat została mamą. Długo starali się z mężem o dziecko, a ciąża była dla niej dziewięcioma miesiącami stresu – martwiła się, czy dotrwa do końca, czy dziecko będzie zdrowe, a poród bez komplikacji. Na szczęście urodziła zdrowego, pięknego syna. Jednak happy endu nie było – w jej związku działo się coraz gorzej. Magda zupełnie nie odnajdywała się w roli żony i matki. Mąż nie mógł zrozumieć jej zachowania. Czuł się sfrustrowany i bezradny, a Magda zaczęła nienawidzić siebie za to, że jest beznadziejną matką, która krzyczy na swoje maleńkie dziecko. Na każdej sesji terapeutycznej płakała, miała poczucie winy za swoje zachowanie. Skupiała się wyłącznie na sobie. Zaczęła mieć fantazje dotyczące tego, że jest nieuleczalnie chora. Nieustannie szukała na ten temat informacji w internecie, a odpowiedzialnością za swój stan zdrowia obarczała również męża. On zaś zmuszony był całkowicie przejąć opiekę nad synem, choć trudno było mu to pogodzić z obowiązkami zawodowymi. Ich małżeństwo przestawało istnieć, bo każdego dnia kłócili się. Na pewnym etapie terapii Magda zaczęła rozumieć, dlaczego – mimo chęci – nie jest w stanie zaopiekować się dzieckiem i odnaleźć w roli matki oraz żony. Powróciły wspomnienia związane z matką. Gdy Magda była mała, jej matka więcej czasu poświęcała pracy niż córce, nawet w domu ślęczała nad pracami swoich studentów i nieustająco przygotowywała się do prezentacji wykładów. Magda nie pamiętała wspólnych zabaw czy spędzanego razem czasu. Opiekował się nią nieporadny, poddany matce ojciec oraz surowy, mocno trzymający granice dziadek.

Pojawienie się dziecka w życiu Magdy przewróciło jej świat do góry nogami i stało się wydarzeniem kryzysowym, w obliczu którego skonfrontowała się z obrazem własnej matki jako opiekunki i żony. Nieświadomie zaczęła odtwarzać wewnętrzny wzorzec, co miało znaczący wpływ na jej relację z synkiem i przede wszystkim z mężem – „na siłę” chciała obsadzić go w roli wyłącznego opiekuna syna, równocześnie czyniąc bezradnym wobec jej dramatycznych fantazji o chorobie. Podczas terapii Magda uświadomiła sobie mechanizmy swojego postępowania, zaczęła je kontrolować, równocześnie dając mężowi swobodę i dzieląc z nim obowiązki. Dzięki zrozumieniu nieświadomych tendencji Magda i jej mąż stworzyli partnerską relację małżeńską i zaczęli cieszyć się wspólnym rodzicielstwem.

Wiele teorii psychologicznych kładzie nacisk na nieuświadomione wzorce, które przejmujemy od naszych rodziców, a które następnie odtwarzamy, będąc w ich roli. Ważne jest, abyśmy zyskali świadomość i kontrolę nad tym, co pochodzi od nas, a co jest w sprzeczności z nami i wynika z naszej nieświadomości. Wzorce te bowiem mogą przyczyniać się do wielu konfliktów w relacjach intymnych, których początkowo nie rozumiemy i które wydają się nam nie do pokonania.

Mój mąż Edyp

Zygmunt Freud, twórca psychoanalizy, opisał tzw. fazę edypalną w okresie rozwojowym każdego człowieka. Nawiązał do mitu o królu Edypie, który morduje swego ojca i żeni się z własną matką. Faza edypalna przypada na okres między
3. a 7. rokiem życia dziecka, gdy jego relacja z rodzicami przypomina symboliczny trójkąt. W dziec[-]ku rodzi się wówczas pragnienie, aby być z rodzicem płci przeciwnej, równocześnie pragnie ono zniknięcia drugiego rodzica (kompleks Edypa).

Dziec[-]ko przeżywa symboliczny lęk przed karą za takie pragnienia, co stanowi podwalinę poczucia winy w życiu dorosłym. Kompleks Edypa zostaje rozwiązany korzystnie poprzez przekierowanie tego lęku na potrzebę bycia podobnym do rodzica tej samej płci i przyjęcie symbolicznej porażki w rywalizacji o rodzica płci przeciwnej. Jednak zdarza się, że kompleks ten nie zostaje rozwiązany adaptacyjnie. Czym to grozi w przyszłości w kontekście relacji intymnych?

Za przykład może posłużyć historia Marka. Zgłosił się na konsultację psychologiczną, ponieważ nie mógł poradzić sobie z sytuacją w swoim małżeństwie, doświadczając równocześnie przykrych objawów natury lękowej i depresyjnej oraz nieuzasadnionego poczucia winy. Marek od kilku lat nie żył ze swoją żoną w bliskości i nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Żona podejrzewała go o romanse, czemu on stanowczo zaprzeczał. Wprawdzie zaraz po ślubie zdarzyło się, że na jednym ze spotkań towarzyskich żona p...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy