Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , I

22 sierpnia 2016

Na pasku memów

118

Dla neurobiologów człowiek to jedynie 100 miliardów neuronów. 100 miliardów neuronów i nosiciel memów - dodają memetycy, tropiciele swoistych genów, które według nich zaludniają nasze umysły. Memy zakażają nas niczym wirusy i przenoszą się dalej, z mózgu do mózgu, tworząc m.in. naszą jaźń -poczucie „ja”.

Mężczyzna siedzi przy stole w cichym, dobrze oświetlonym pomieszczeniu, a wokół jego głowy rozpiętych jest kilkanaście elektrod. Mierzą stopień aktywności jego mózgu. Badany proszony jest, by w dowolnym momencie poruszył ręką. Ruch powinien być spontaniczny, wykonany natychmiast po podjęciu świadomej decyzji. Pacjent w mgnieniu oka zgina nadgarstek. Półtorej sekundy wcześniej aparaty mierzące aktywność jego neuronów zdążą zarejestrować inny wzór. Eksperymentator dowiedział się o tym właśnie w tej chwili, chwilę przed badanym, który o swojej decyzji dowie się za jakąś sekundę...

Złudzenie użytkownika?
W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia tego rodzaju eksperymenty przeprowadzał m.in. psy[-]cholog Benjamin Libet. Charakterystyczną aktywność mózgu, która zapowiadała pojawienie się nawet całkowicie „spontanicznego” ruchu, nazwał on „potencjałem gotowości”. Dziś wiemy, że potencjał gotowości towarzyszy nie tylko tak nieskomplikowanym czynnościom, jak ruch palcem czy nadgarstkiem, ale zawsze, gdy mózg planuje rozpoczęcie jakiegokolwiek działania. A zatem, czy to możliwe, by nie tylko ruch nadgarstka, ale także – na przykład – fakt przeczytania tego artykułu był wynikiem nie tyle naszej świadomej decyzji, co procesów zachodzących pod powierzchnią naszego świadomego doświadczenia?

Przekonanie, że jesteśmy suwerennymi podmiotami, które decydują o swoim życiu, możemy dziś uznać za zbiór kulturowo usankcjonowanych twierdzeń. Spór o naturę naszej jaźni oraz wolnej woli sięga czasów Platona, a nawet wcześniejszych. Dziś historycy idei uznają, że zachodnie myślenie w tym temacie „przeorał” Kartezjusz, który stworzył podstawy nowożytnego dualizmu. Jest to doktryna, która zakłada, że istota ludzka składa się z dwóch pierwiastków: fizykalnego – jak ciało czy mózg, oraz duchowego – jak dusza czy umysł. W rozumieniu francuskiego filozofa, człowiek – w przeciwieństwie do zwierząt, które są tylko doskonałymi mechanizmami, pozbawionymi duszy i woli – jest istotą wyposażoną w poczucie „ja” i zdolność podejmowania decyzji. Logiczną konsekwen[-]cją takiego rozumowania jest istnienie ośrodka, w którym dusza bezpośrednio oddziałuje na ciało, gdzie myśli i zawiaduje ruchami członków.

Podejście to wydawać się może w jakiś sposób naturalne. Faktycznie czujemy, że w naszym umyśle treści dobiegające do naszej świadomości stają się czymś na kształt interaktywnego filmu, który możemy na bieżąco śledzić i podejmować w nim świadome decyzje. Niestety, założenie to zawiera pewne słabe punkty.

POLECAMY

Przede wszystkim, neurobiologia w poszukiwaniach takiego neuronalnego ośrodka nie dotarła do żadnego obiecującego drogowskazu. W ludzkim mózgu nie ma miejsca, gdzie treść świadomości pada na jakiś „ekran”, nie ma skrzyżowania, gdzie zbiegają się drogi różnych zmysłowych receptorów. Nie ma ośrodka decyzyjnego. Wszystko, co możemy dostrzec, to sieci neuronalne, które konotują pewne określone pojęcia pomocne nam w postrzeganiu i rozumieniu otaczającego nas świata. Natomiast fakt, że wrażenia te stają się subiektywne, to nic więcej jak tylko „niewinne złudzenie użytkownika”, jak nazwał to światowej sławy filozof-kognitywista Daniel Dennett.

Świadomość mimo woli
Zgodnie z podejściem tradycyjnym, podzielanym przez większość społeczeństwa, działania człowieka sprowadzają się do zależności „bodziec – podmiot podejmujący decyzje – reakcja”. Choć wydaje się to niepojęte, każda ludzka czynność z punktu widzenia neurobiologa wygląda o wiele prościej i sprowadza się raczej do szeregu bioelektrycznych pobudzeń sieci neuronów.

Być może najbardziej fascynujący jest fakt, że dla wszystkich nas obraz świata (i nas samych) rysowany jest w kategoriach przyczyn i skutków. Tego, co poprzedza i tego, co następuje, od punktu A (bodziec – wejście) poprzez B (świadoma analiza i decyzja) aż do C (reakcja – wyjście). Jednak zdaniem neurobiologów, mózg nie funkcjonuje na takiej szeregowej zasadzie. Potrafi znacznie więcej. Choć zdaje nam się, że analizując dany problem posuwamy się małymi kroczkami do celu, nasz umysł pracuje na zasadzie równoległej i „nie ogląda się” na nasze świadome rozważania. Realizuje wiele zadań naraz, sam, bez naszej pomocy analizuje jednocześnie wiele zmiennych. Echo takiej pracy to np. doskonałe rozwiązania czy zaskakujące pomysły, które spadają na nas w najmniej spodziewanych momentach, kiedy wcale o nich nie myślimy.

Część środowiska naukowego skłania się więc ku opcji, zgodnie z którą nasza samoświadomość jest mimowolnym rezultatem pracy mózgu i jako efekt tej pracy nie może na niego wpłynąć, zupełnie tak jak błysk wystrzału nie może wpłynąć na tor lotu pocisku. Do entuzjastów tego podejścia należy Francis Crick, laureat nagrody Nobla, który stwierdza, że nie jesteśmy niczym innym niż siecią 100 miliardów neuronów. To lapidarne stwierdzenie z trudem zaspokaja naszą ciekawość. Wszak nadal posiadamy pewne przekonania, wierzymy w pewne rzeczy, prawa, wartości. Trudno uwierzyć, by nie miały one żadnego wpływu na nasze życie. Po co natura zadawałaby sobie trud uczynienia nas istotami zdolnymi do refleksji czysto subiektywnej, skoro i tak nie ma to większego znaczenia?

W sekrecie przed sobą

Problem ten stara się rozwikłać biolog Robert L. Trivers w teorii przystosowawczego samooszustwa. Jego zdaniem, samoświadomość i przekonanie o autonomicznej mocy sprawczej jest tylko złudzeniem, które pomaga nam żyć wśród ludzi. Dzięki niemu możemy – po pierwsze – założyć, że inni, podobnie jak my, postrzegają świat subiektywnie i przez to starać się, z większym lub mniejszym powodzeniem, przewidzieć ich działania.
Po drugie, dzięki przystosowawczemu samooszustwu w niektórych sytuacjach sami dla siebie (a więc również dla innych) stajemy się zagadką. Ile razy w życiu podejmujemy decyzje, które chcielibyśmy odwołać? Ile razy pragnęliśmy cofnąć czas i zacząć wszystko od początku? Ile razy nasze zachowanie zaskoczyło nas samych, również w pozytywnym sensie? Zdaniem Triversa, fakty te nie są bez znaczenia, jeżeli żyje się wśród innych ludzi. Dobrze czasem „być zagadką”. Dobrze, gdy nasze intencje pozostają trudne do wykrycia. Ten, który potrafi ukryć swe motywy jest mniej podatny na próby manipulacji i sam może wyciągać więcej korzyści z kontaktów z innymi.

Zdaniem psycholog Susan Blackmore, hipoteza ta zawiera jednak pewną pułapkę. O wiele bardziej pożyteczną strategią byłaby taka, w której osoba zdaje sobie sprawę z tego, że jaźń jest tylko pewną opowieścią kreowaną przez mózg i że czasem działamy zgodnie z tym, co myślimy, innym zaś razem nie. Innymi słowy, lepiej dla nas byłoby, gdybyśmy nie dawali się zawsze bezwiednie ponieść złudzeniu użytkownika, ale potrafili niekiedy wobec niego zdystansować się. Wtedy z pewnością, zdaniem Blackmore, lepiej radzilibyśmy sobie ze spotykającymi nas trudnościami. Uniknęlibyśmy sytuacji, w której „ja” staje się nie tyle źródłem poczucia decydowania o sobie, co... cierpienia. Bo przecież „ja” jest źródłem wszelkich radości, ale i bólu, niezaspokojonych pragnień, depresji, tęsknoty, strachu. Dzięki zdystansowaniu się względem tych odczuć moglibyśmy w kryzysowych sytuacjach poczuć się pewniej i mniej pogrążać w apatii. Dlaczego zatem ewolucja wspierała wykształcenie tak kłopotliwej struktury jak samoświadomość?

Kultura składa się z genów?
Richard Dawkins, wybitny biolog ewolucyjny, w świecie nauki znany jest jako zagorzały propagator teorii ewolucji. Swoją popularność zyskał również jako twórca kontrowersyjnej idei memetyki, czyli ewolucyjnej teorii kultury. Jeden z rozdziałów jego książki Samolubny gen nosi tytuł „Memy – nowe replikatory” i jest próbą rozszerzenia praw rządzących doborem naturalnym poza świat czysto biologiczny. Zdaniem Dawkinsa, kolejnymi replikatorami – czyli cząsteczkami zdolnymi do samopowielania – są memy, swoiste „geny” kultury....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy