Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

24 maja 2019

Czyje są nasze myśli

31

Inni mogą wkroczyć na teren naszego umysłu – nieraz bezkarnie, niezauważenie – i go kolonizować.

Jeśli mamy coś ważnego, cennego, pilnujemy, by to COŚ nie zginęło, by nikt nam tego nie zabrał. Chronimy ulubioną książkę, uważamy na kartę kredytową, dbamy o bliskie sercu pamiątki. A jak jest z umysłem? Czy dbamy, by nikt nam go bezprawnie nie zagospodarował? Jest on rzeczywiście NASZ? Czy nie wkraczają tu jacyś intruzi? Oto pobieżny przegląd nieproszonych gości:

• reklamy, których mimochodem słuchamy lub które oglądamy, a które podpowiadają, co jest nam potrzebne, byśmy byli szczęśliwi, piękni i zdrowi;

• politycy, którzy jednoznacznie informują nas, kogo mamy cenić i poważać, a kogo unieważniać, a nawet nienawidzić i się wystrzegać;

• fotoreporterzy, który relacjonują, co się wydarzyło w życiu celebrytów (na przykład co jedli na kolację i jak celebrują swoje bycie celebrytami);

• dziennikarze, którzy opisują jakieś fakty lub fakciki, by przy ich pomocy przyciągnąć naszą uwagę, pobudzić ciekawość, a zwłaszcza ciekawskość.

Sytuacja byłaby w miarę prosta, gdyby za nią odpowiadali PR-owcy, dziennikarze czy politycy. Ale żyjemy w AIE (after internet era). Na ławie oskarżonych powinno się posadzić „byt” tak wszechobecny, że nieomal niewidoczny: naszą współczesną kulturę, promującą hedonizm, konsumeryzm czy słynne „everything goes”. W ten sposób powstaje przestrzeń do zagospodarowania: albo przez konserwatyzm (niekiedy domagający się agresji w obronie wartości), albo przez pustkę egzystencjalną (która proponuje rozrywkę, imitującą wolność).By się z tej rozterki wydostać, rezygnujemy czasem z wewnętrznej wolności.

Pozwalamy zająć nasz umysł tym, którzy mają na to ochotę. Tym chętniej na to pozwalamy, im bardziej ten intruz, który zarządza naszym umysłem, sprawia wrażenie, że mu na nas zależy, że się zaopiekuje naszymi nadziejami, obawami, marzeniami, naszym zdrowiem i kontem bankowym. Reklamując jakiś kosmetyk, lekarstwo czy program wyborczy, będzie nam mówił, że jesteśmy tego warci. A zarazem namawiał nas do „bycia sobą”. A bycie sobą możemy zrealizować, kupując ów towar.

Jeśli nam zależy na umyśle, wolności intelektualnej i odpowiedzialności etycznej, to naszym fundamentalnym zadaniem jest rozróżnianie między fałszem a prawdą, między tym, co wartościowe, a tym, co nic niewarte.

Sprawdźmy, jak słuchamy i oglądamy reklamy. Mamy do nich dystans czy wierzymy w teksty w rodzaju „94 procent naszych klientów było zadowolonych”? Czy jesteśmy świadomi, że w obszarze polit...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy