Małżeństwo nie jest psychoterapią, raczej działa jak szkło powiększające – pozornie małe problemy stają się wielkimi.
Dział: Rodzina i związki
Zdradził, ale obiecuje, że to już ostatni raz, a potem… znowu ma romans. Ile razy dawać drugą szansę, jak zaufać komuś, kto nie dotrzymał obietnic?
To, co było fascynujące w narzeczonej, w żonie drażni. Po kilku latach wspólnego życia dostrzegamy w partnerze nie „oszczędność” a „skąpstwo”. Kto się zmienił: on/ona w swoim zachowaniu, czy ja w swojej ocenie?
Wydaje mi się, że coś jest ze mną nie tak, nie potrafię zainteresować kogoś wartościowego swoją osobą - żali się pani Beata. Odpowiedzi na jej list udziela Adriana Klos, psycholożka i psychoterapeutka, autorka kursu Akademii Charaktery "Razem czy osobno".
Naprawdę znają go tylko ci, których dotknął: dramat porzucenia przez partnera. Szok. Poczucie pustki. Bezbrzeżny smutek. Ale koniec związku wcale nie jest końcem świata – uspokajają psychologowie.
Namiętność jest ślepa. Nie wiadomo, dlaczego się pojawia, mija bez powodu. Intymność też niechętnie nagina się do woli kochanków. W porównaniu z nimi zaangażowanie najmocniej poddaje się rozsądkowi. To jest jego siłą i zarazem słabością.
Wierzymy, że miłość ma jedno tylko oblicze. Mylimy ją z namiętnością, ze spalaniem się niczym w gorączce. Tak jak Tránsito Ariza myliła cholerę z miłością i to nim pamięć odmówiła jej posłuszeństwa.
Męska fantazja uległości może wyrażać pragnienie większej inicjatywy erotycznej ze strony partnerki, a kobieca fantazja bycia zdominowaną – pragnienie większego zdecydowania, inwencji i uwodzenia ze strony partnera.
Wspólne życie niejednej pary zaczyna się od sielanki, a z czasem przeobraża się w dramat ofiary i kata. Dlaczego w przestrzeń miłości wkrada się przemoc? Jak do niej nie dopuścić?
Niektórzy uważają, że tylko śmierć bliskiej osoby jest zdarzeniem bardziej stresującym niż rozwód. Dodatkowym obciążeniem w trakcie rozwodu bywa „osobowość wysokokonfliktowa” (ang. high-conflict personality, HCP,) jednego z małżonków.
„Nie potrzebujemy papierka” - mówią przeciwnicy formalizowania związków. Są zdecydowani na wspólne mieszkanie, łóżko i finanse, ale nie chcą stanąć przed ołtarzem. Choć może się to wydawać paradoksem - ślub ma dla nich znaczenie.
Kiedy w naszym domu pojawiły się dzieci, zacząłem inaczej patrzeć na to, co do tej pory wydawało mi się najważniejsze. Czy to wszystko, co mam, co do tej pory osiągnąłem i co zamierzam osiągnąć, ma jakiś sens? - mówi Rober Fintak.