Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

27 października 2017

Miłość bez motyli

29

To, co było fascynujące w narzeczonej, w żonie drażni. Po kilku latach wspólnego życia dostrzegamy w partnerze nie „oszczędność” a „skąpstwo”. Kto się zmienił: on/ona w swoim zachowaniu, czy ja w swojej ocenie?

Niezależnie od tego, czy składamy przysięgę: oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci, czy nie, wszyscy chcemy żyć w trwałych i szczęśliwych związkach. Wyobrażamy sobie, że euforia towarzysząca początkowej fazie związku nigdy nie osłabnie, że miłość zawsze będzie nam dodawać skrzydeł. Wszak partner ma same zalety. Wydaje nam się, że razem pokonamy każdą przeszkodę. Wraz z upływem czasu, gdy na widok partnera nie czujemy już motyli w brzuchu, a uniesienia zastępuje rzeczywistość, weryfikujemy wcześniejsze wrażenia.

Bagaż kochanków

Oprócz dobrej woli i pragnienia szczęścia wnosimy do związku rodzinne dziedzictwo – wyobrażenia i przekonania, jaki powinien być związek, jakie role w nim pełni kobieta, a jakie mężczyzna. Na ich podstawie tworzymy własną rodzinę. Jak w tych swoich wyobrażeniach i oczekiwaniach spotkać się z drugą osobą? Problemy pojawiają się, gdy okazuje się, że część przekonań wyniesionych z domu nie ma zastosowania w naszym związku lub są sprzeczne z przekonaniami partnera. Kto gotuje, a kto sprząta, jak wydamy zarobione pieniądze, jak będziemy spędzać święta – to wszystko wymaga szczegółowych ustaleń.

Sęk w tym, że wyniesione z domu rytuały i zwyczaje są dla nas oczywiste i naturalne. Podobnie dla naszego partnera oczywisty i naturalny może być zbiór innych przekonań na ten sam temat. Oczywistości umykają naszej uwadze, często są niewidoczne, więc trudno się o nich rozmawia... I tak, krok po kroku, dbając o własne dziedzictwo przekonań, zwyczajów i rytuałów, coraz bardziej oddalamy się od partnera, coraz mniej wspólnego mamy ze sobą. Z czasem rozbieżności stają się tak ogromne, że nawet krzywo ustawiona szklanka na suszarce może doprowadzić do kolejnej awantury.

Sposób, w jaki budujemy relację z partnerem, to kalka obserwacji z dzieciństwa – sposobu komunikowania się ze sobą rodziców, ich wzajemnego odnoszenia się do siebie, okazywania czułości i bliskości, rozwiązywania konfliktów. Jeśli związek rodziców był chłodny i zdystansowany lub dochodziło w nim do przemocy, to ich dzieciom w przyszłości będzie trudno zbudować ciepłą i bezpieczną relację w związku. Lęk przed bliskością, przekonanie, że w związku/małżeństwie ludzie wzajemnie się ranią lub wykorzystują, są poważną przeszkodą, by zaangażować się w tworzenie własnej rodziny. Takie przekonania działają często jak samospełniające się proroctwo. Nie znając innych sposobów tworzenia relacji, nieświadomie sięgamy po to, co znamy z własnego domu, nawet jeśli są to zachowania nieadekwatne czy dysfunkcyjne. Kiedy mija zapał związany z zakochaniem – do głosu dochodzi nasza nieufność, dystans czy nadmierna kontrola.



Powodują one, że coraz trudniej jest odtworzyć pierwotną intymność, zaufanie i ciepło, a coraz łatwiej o konflikt. W naszych emocjach partner przestaje być tym, kim faktycznie jest, a staje się postacią z naszej przeszłości – chłodną matką lub niedostępnym emocjonalnie ojcem. Szczególne trudności mogą przeżywać osoby dorastające w rodzinach dysfunkcjonalnych, np. któreś z rodziców nadużywało alkoholu lub dochodziło do przemocy. Często lęk i nieświadome emocje z przeszłości są tak silne, że uniemożliwiają rozmowę na ten temat. Dzielenie się z partnerem/współmałżonkiem swoimi przeżyciami, swoim sposobem widzenia świata nie tylko pom...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy