Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

31 października 2017

Taniec obiecanek

68

Zdradził, ale obiecuje, że to już ostatni raz, a potem… znowu ma romans. Ile razy dawać drugą szansę, jak zaufać komuś, kto nie dotrzymał obietnic?

Jedną z cech osobowości jest sumienność. Dotyczy ona stosunku do zasad życia społecznego, ale również stosunku do samego siebie i wyznawanych wartości. Dla wielu osób obietnica dana komuś ma wielkie znaczenie, a jej spełnienie stanowi punkt honoru. Złożenie obietnicy wiąże się z przemyślanym aktem wyboru i poczuciem odpowiedzialności za drugiego człowieka, a dotrzymanie jej – z dużym nieraz wysiłkiem.

Inni zaś rzucają słowa na wiatr i choć bardzo wierzą w to, co w danym momencie mówią, w nowych okolicznościach łatwo znajdują powody do zmiany zdania. Obietnice jako takie nie mają dla nich znaczenia, chodzi im raczej o wywołanie określonej reakcji partnera – tu i teraz i na zasadzie, że później jakoś to będzie. Mniej lub bardziej świadomie oczekują, że skoro ktoś dał im raz szansę, to dlaczego nie miałby dać jej kolejny raz? Obietnica to dla nich narzędzie do manipulowania czyimiś uczuciami.

Nie przyda im się takie narzędzie, jeśli trafią na osobę bardzo zasadniczą, która nigdy nie daje drugiej szansy i z trudem przebacza. Za taką nieprzejednaną, twardą z pozoru postawą może kryć się nadwrażliwość emocjonalna i silny lęk przed zranieniem lub w ogóle przed bliskością.

Zdrada jako objaw

Bez umiejętności przebaczania innym i sobie trudno jest pozostawać w bliskiej relacji, gdzie nieuniknione są porażki w komunikacji, zawody, zranienia uczuć bliskiej osoby. Zaufanie pomaga przetrwać trudne chwile – dajemy drugą szansę, bo pomimo przeżywanych przykrości chcemy utrzymać dobrą relację. Jeśli więc warto dawać komuś szansę, to ile razy? Za każdym razem, w nieskończoność, a może proces ten powinien mieć pewne granice?

W niektórych relacjach obietnica poprawy i dawanie kolejnej szansy stają się z czasem lejtmotywem związku.
Katarzyna już trzy razy odkryła, że Robert ją zdradza. Są małżeństwem od sześciu lat, mają dwie córki. Za pierwszym razem o zdradzie doniósł jej partner kochanki męża – Katarzyna była wtedy w ciąży z pierwszą córką. Robert długo nie chciał się przyznać, a potem tłumaczył, że kłamał dla dobra żony. Płakał, przepraszał, zapewniał, że żona i dziecko są jego całym życiem. Poprosił o drugą szansę, zaczął bardzo dbać o żonę. Katarzyna początkowo była w szoku, wreszcie, szczerze poruszona skruchą męża, pomyślała, że wraz z narodzinami dziecka zaczną wszystko od nowa, bo Robert teraz już wie, na czym naprawdę mu zależy. I rzeczywiście – w ich małżeństwie nastał dobry czas.

Pomimo zdrady Katarzyna nie straciła zaufania do męża. Robert szybko zakończył pozamałżeńską relację i starał się naprawić błąd, ale w natłoku wydarzeń i emocji parze umknęło pytanie, dlaczego właściwie doszło do tej sytuacji? Gdyby je sobie zadali i poszukali przyczyn zdrady, a w samej zdradzie dostrzegli objaw kryzysu w związku, dana przez Katarzynę szansa trafiłaby pewnie na lepszy grunt. Oboje mieliby możliwość dowiedzieć się czegoś więcej o sobie nawzajem, o swoich potrzebach. Zabrakło refleksji płynącej z kontaktu ze swoimi uczuciami, ze wspólnego przeżycia tego kryzysu podczas szczerej rozmowy. Zażegnali objaw – tak jak ból głowy likwiduje się tabletką przeciwbólową – bez wniknięcia w jego przyczyny.

Po urlopie wychowawczym Katarzyna wróciła do pracy. W firmie wiele się zmieniło pod jej nieobecność – miała mnóstwo zaległości do nadrobienia i chciała wykazać się przed nowym szefem. Tęskniła jednak za dzieckiem, każda choroba córki wydawała się katastrofą, bo przełożeni patrzyli nieprzychylnym okiem na zwolnienia. W pracy Katarzyna walczyła o utrzymanie pozycji, po pracy próbowała ogarnąć domowe sprawy i być supermamą. Obciążona nadmiernym stresem, niewiele miała czasu dla Roberta i dla siebie, straciła ochotę na seks. Mąż mało ją wspierał, bo ona starała się nie uskarżać i sprostać wszystkiemu sama. Po kilku miesiącach zaczął narzekać, że jest ciągle nieobecna, że nie ma dla niego czasu, że nie układa im się w łóżku. Obiecywała, że to wkrótce się zmieni, prosiła, by dał jej więcej czasu. Zmieniało się, ale na gorsze. Robert coraz więcej czasu spędzał przy komputerze, częściej zaglądał na strony pornograficzne, unikał rozmów z żoną.

„Powtórka z rozrywki”

W ich związku pojawił się kolejny kryzys, ponieważ nie podjęli wspólnej pracy nad rozwiązaniem problemu. Katarzyna przypadkowo odkryła w telefonie męża esemesy od jego byłej kochanki – z wiadomości jasno wynikało, że kobieta zakończyła związek ze swoim partnerem i znów spotyka się z Robertem. Początkowo Katarzyna zupełnie się załamała. Równowagę psychiczną odzyskała dzięki lekom antydepresyjnym przepisanym przez psychiatrę. Postanowiła zawalczyć o męża i rodzinę.

Czuła się winna, że zaniedbała relację z mężem i to doprowadziło do kolejnej zdrady. Bez wiedzy Roberta spotkała się z jego kochanką. W następstwie tej rozmowy kobieta zerwała kontakt z Robertem, który – gdy zdrada wyszła na jaw – przepraszał i znów obiecał, że to się już nie powtórzy. Dziękował nawet Katarzynie, że pomogła mu się wyplątać z tej toksycznej znajomości. Katarzyna kolejny raz dała mu szansę, kontynuowała leczenie i rozpoczęła psychoterapię. Kiedy w pracy dostała wypowiedzenie, nawet się nie zmartwiła, bo już wcześniej uświadomiła sobie, jak ogromne koszty poniosła, starając się za wszelką cenę sprostać oczekiwaniom pracodawcy, a zapominając o sobie. W jej małżeństwie znowu się poprawiło i… wkrótce spodziewali się drugiego dziecka.

Czy kolejny kryzys czegoś ich nauczył? Nie, ponownie został zażegnany zgodnie z modus operandi tej pary poprzez działania: rozmowa z kochanką w duchu walki o męża i rodzinę, obietnice i starania skruszonego męża, rezygnacja z dalszego szukania pracy, planowanie kolejnego dziecka. Czy Robert dobrze wykorzysta kolejną szansę? Nasuwa się negatywna odpowiedź, bo czy spróbował zrozumieć, co było przyczyną jego zachowania, co mógł zrobić inaczej, aby nie potęgować kryzysowej sytuacji w małżeństwie? Robert nie zrozumiał, dlaczego żona się odsunęła, co przeżywała i jak to wpływało na niego. Wie tylko, że ich związek może wiele przetrwać, bo żona jest wielkoduszna.

Niedawno koleżanka powiedziała Katarzynie, że widziała Roberta na mieście z jakąś kobietą. Katarzyna uświadomiła sobie, że ostatnio Robert ma więcej służb...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy