Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Rodzina i związki

23 października 2017

Kronika przypadków miłosnych

46

Namiętność jest ślepa. Nie wiadomo, dlaczego się pojawia, mija bez powodu. Intymność też niechętnie nagina się do woli kochanków. W porównaniu z nimi zaangażowanie najmocniej poddaje się rozsądkowi. To jest jego siłą i zarazem słabością.

Nowość w Akademii Charaktery: internetowy kurs "Razem czy osobno". Szkolenie przeznaczone jest dla osób, których związek przeżywa ciężki kryzys; są w trakcie rozwodu, albo niedawno się rozwiodły. Zapraszamy do Akademii.

W potocznym wyobrażeniu niezmienność jest atrybutem prawdziwej miłości. Ale także ona ulega przemianom. I trudno kogoś za to winić. Miłość bowiem - jak twierdzi Robert Sternberg - jest konstelacją namiętności, intymności i zaangażowania. A każdy z tych składników miłości ma własną dynamikę. Namiętność gwałtownie wzrasta, szybko osiąga szczytowe nasilenie i... niemal równie szybko wygasa. Splatają się w niej silne emocje: zarówno zachwyt, tkliwość i pożądanie, jak i ból, niepokój, zazdrość oraz tęsknota.

W namiętności dominuje pragnienie erotyczne, choć do głosu dochodzą też inne potrzeby: samourzeczywistnienia, odnalezienia sensu życia, dowartościowania siebie, dominowania, dawania i doznawania opieki. Namiętność jest samonakręcającym się procesem: pod jej wpływem podejmujemy działania, które jeszcze bardziej ją nasilają. Szukamy kontaktu z ukochaną osobą, chcemy być blisko niej, patrzeć jej w oczy. A gdy życie wymusza rozłąkę, dzwonimy, piszemy listy. Zakochani chętnie izolują się od świata, koncentrując się na swych uczuciach. Wszelkie przeszkody tylko nasilają namiętność. Czy Romeo i Julia zapałaliby takim pożądaniem, gdyby nie waśnie rodowe?

Nieokiełznana namiętność

Namiętność wiąże się z intensywną mobilizacją organizmu. To prowadzi nieuchronnie do jej szybkiego wygasania. Następuje kres wydolności psychicznej, a nawet fizjologicznej. Namiętność na dalszy plan odsuwa inne sprawy, powodując dezorganizację życia.

W każdym związku może nadejść taki moment, że jeden z partnerów, lub oboje razem dochodzą do wniosku, że nic już ich nie łączy i muszą się rozstać. W jaki sposób można ten trudny okres przeżyć najlepiej? Jak zadbać o dzieci? Jak ułożyć sobie dalsze życie? Osobom, których związek przeżywa trudne chwile polecamy najnowszy, internertowy kurs Akademii Charaktery "Razem czy osobno".

Badania przeprowadzone przez Bogdana Wojciszke wśród około tysiąca osób dowodzą, że siła odczuwanej namiętności nie wiąże się wcale z poczuciem zadowolenia z partnera i związku, nie wpływa na ocenę zysków i kosztów w relacji. Nie wpływa również na to, jak reagujemy na niezadowolenie, gdy już "opadną łuski z oczu". Nie decyduje więc, czy będziemy starali się aktywnie podtrzymywać związek, czy też pozwolimy na jego rozpad. Więcej - ludzie nie są w stanie wytłumaczyć, dlaczego zapłonęli namiętnością do tej, a nie innej osoby.

William Somerset Maugham nazwał namiętność "brudną sztuczką natury, która nas zmusza do przedłużania gatunku". Według psychologii ewolucyjnej kobiety i mężczyźni w odmienny sposób dobierają sobie partnerów. David M. Buss, autor "Ewolucji pożądania", przeprowadził badania wśród ponad 10 tys. osób z 33 krajów. Ujawniły one, że mężczyźni pożądają kobiet pięknych, młodych i zdrowych, zaś kobiety pragną opiekunów i "dostarczycieli dóbr", tj. mężczyzn inteligentnych i ambitnych, o możliwie wysokim statusie społecznym i materialnym (lub rokujących jego osiągnięcie w przyszłości). Choć trudno nam podać racjonalne przesłanki namiętności względem tej, a nie innej osoby, to okazuje się, że wybieramy się według ukrytego klucza. Namiętność nieuchronnie wygasa. Fascynacja erotyczna, jeśli nie przekształci się w intymność i przyjaźń, nie wystarczy do podtrzymania związku.

Kojąca intymność

W miarę wzajemnego poznawania się partnerów rodzi się intymność. Zbigniew Nęcki w książce "Wzajemna atrakcyjność" określa ją jako "głębokie odczucie jednostkowości, indywidualności, nietypowości, niepowtarzalności istniejącego związku, ze względu na jego emocjonalne znaczenie dla partnerów". Jesteśmy szczęśliwi w obecności partnera. Pragniemy dbać o jego dobro, szanujemy go, wiemy, że można na niego liczyć. Towarzyszy temu wzajemne zrozumienie i wsparcie, dzielenie się przeżyciami i dobrami.

Waring i Chelun wyróżniają osiem elementów wpływających na intymność. Są to: afektywność, czyli okazywanie partnerowi uczuć; wspólnota, czyli podkreślanie jego ważności; ekspresyjność rozumiana jako dzielenie się swymi myślami czy poglądami; dopasowanie, czyli podobne zainteresowania, pasje i cele życiowe; rozwiązywanie konfliktów, czyli umiejętność przyjmowania różnicy poglądów i spokojnego jej analizowania; dostosowanie seksualne - okazywanie zainteresowania i potrzeb intymnych; względna autonomia rozumiana jako akceptacja innych przyjaźni; poczucie tożsamości, czyli przekonanie o wyjątkowości relacji łączącej partnerów.

Przemiany intymności są łagodne: zażyłość rośnie stosunkowo powoli i jeszcze wolniej opada. Aby rozwijała się intymność, potrzeba obustronnej otwartości i zaufania. Od partnera oczekujemy, że będzie lojalnie przy nas trwał, dając nam "poczucie bezpieczeństwa, stałości i zakotwiczenia wobec zmiennych kolei losu" - pisze Bogdan Wojciszke w książce "Psychologia miłości". Odkrywanie się przed drugim człowiekiem niesie pewne ryzyko - oznacza ujawnienie także swoich słabości, wad, wstydliwych spraw. Boimy się ośmieszenia i odrzucenia. Obawy takie szczególnie często mają mężczyźni.
Nierzadko jedna osoba dąży do zacieśnienia intymności, a druga się jej obawia i unika. Pia Mellody, amerykańska psychoterapeutka, w książce "Toksyczna miłość" pisze: "Nałogowcy Kochania zwykle łączą się z Nałogowcami Unikania

Bliskości, którzy starają się uniknąć zaangażowania i zdrowej bliskości, koncentrując się na innych nałogach, takich jak alkoholizm, pracoholizm czy przelotne romanse". Nałogowcy Unikania Bliskości uciekają od bliskości poprzez unikanie silnych przeżyć w związku i dużą aktywność poza związkiem, unikanie otwarcia się przed partnerem, aby uchronić się przed wykorzystaniem i manipulacją, a także poprzez stosowanie całej gamy metod utrzymywania dystansu. Wobec powyższych zachowań w Nałogowcu Kochania rośnie świadomość, że partner wyraźnie oszczędza swą energię wewnątrz związku, co pogłębia jego poczucie odrzucenia. W tej współuzależniającej relacji spotykają się dwa lęki: lęk przed porzuceniem i lęk przed zbliżeniem (nadmierną bliskością, wchłonięciem). Źródeł tych lęków Mellody upatruje w toksycznych relacjach z rodzicami w dzieciństwie. Uważa, że "zdrowy intymny klimat między ludźmi ma miejsce wtedy, gdy jedna osoba dzieli się swoją rzeczywistością z drugą osobą, która przyjmuje tę rzeczywistość, nie próbując jej osądzić albo zmienić". Ważne jest wyznaczanie zdrowych granic intymnego kontaktu.

Fitzpatrick twierdzi, że na początku ujawnianie się dotyczy faktów z własnego życia, ale w pewnym momencie zwierzenia takie przestają wystarczać i partnerzy pogłębiają otwartość o komunikowanie sobie emocji. Ma to ogromne znaczenie dla satysfakcji ze związku.

Im więcej informacji o sobie przekazujemy komuś, tym bardziej jesteśmy otwarci wobec niego, zaś nasze relacje stają się bardziej intymne. W sytuacji nadmiernego i nierównego odkrycia się przed partnerem uzyskuje on nieproporcjonalnie dużą kontrolę nad osobą ujawniającą się. Stwarza to ryzyko manipulowania ujawniającym się partnerem. Chociaż intymność i bliskość są satysfakcjonujące, to partner bez tajemnic przestaje być intrygujący i godny zdobywania. Dlatego optymalnie atrakcyjny jest średni poziom otwartości - uważa Leon Niebrzydowski.

Pragnienie intymności nie oznacza "zlania się w jedno" z partnerem. Holmes i Rempel wykazali, że zaufanie współwystępuje z potrzebą zachowania umiarkowanego stopnia niezależności partnerów. Dobroczynnym skutkiem wysokiego zaufania do partnera jest "skłonność do stałego stosowania zasady domniemania dobrych intencji w stosunku do tego, co mówi i robi" - twierdzi Wojciszke. Zakładamy więc, że partnerowi na nas zależy. Jest to zasada stosowana bez namysłu, dopóki ufamy i wierzymy, że partner nas kocha. Nie potrzebujemy tego sprawdzać dotąd, aż nie stanie się coś, co owo zaufanie mogłoby podważyć.

Rozumne zaangażowanie

Zaangażowanie - w porównaniu z "niepokalaną myślą" namiętnością i niechętnie naginającą się do wo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy