Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Rodzina i związki

23 października 2017

Historia naturalna miłości

42

Wierzymy, że miłość ma jedno tylko oblicze. Mylimy ją z namiętnością, ze spalaniem się niczym w gorączce. Tak jak Tránsito Ariza myliła cholerę z miłością i to nim pamięć odmówiła jej posłuszeństwa.

Przez pięćdziesiąt trzy lata, siedem miesięcy i jedenaście dni Florentino Ariza, bohater Miłości w czasach zarazy Marqueza, czekał na Ferminę Dazę. Przez te wszystkie lata i miesiące kochał ją wciąż tą samą miłością. Tą samą, ale przecież nie taką samą. Jego i jej uczucia odbyły w tym czasie długą podróż. Aż dzięki jego wytrwałości mogła „odkryć razem z nim owo odmienne szczęście bycia w dwójnasób szczęśliwą, i tą miłością na użytek powszedni, przemieniającą każdą chwilę w cud życia, i tą inną miłością, chroniącą przed jakimkolwiek skażeniem dzięki uodpornieniu, jakie daje nietykalność śmierci”.

Kochał Florentino, i Tristian, i Romeo, i Bogumił Niechcic. Imiona kochanków można mnożyć, podobnie jak odcienie miłości. „Oczywiście miłość, jak każda choroba psychiczna, przebiega w różnym nasileniu, zależnie od charakteru i wydolności wewnętrznej pacjenta. Z podgorączkowego stanu zalotów i flirtu aż do ataków szału miłosnego” – pisze prowokacyjnie Tadeusz Konwicki w Pamflecie na siebie. Może dlatego właśnie miłość fascynuje, bo tak złożonym jest fenomenem. Aby jakoś sobie z tym poradzić, psychologowie próbują rozłożyć ją na bardziej elementarne składniki.

Według znanej koncepcji amerykańskiego psychologa Roberta Sternberga, na miłość składają się trzy podstawowe elementy: namiętność, intymność i zobowiązanie. Namiętność to pragnienie maksymalnego połączenia się z ukochaną osobą, nasycone pożądaniem erotycznym i silnymi emocjami. Są wśród nich zarówno emocje o znaku dodatnim (zachwyt, tkliwość, radość), jak i ujemnym (tęsknota, zazdrość, ból). Intymność odpowiada za jednoznacznie pozytywne uczucia bliskości i przywiązania, wzajemnej troski i zaufania, zrozumienia i gotowości niesienia pomocy w potrzebie. Zobowiązanie zaś jest podjęciem decyzji i wysiłkiem zmierzającym do tego, by przekształcić relację z partnerem w związek trwały i utrzymać go w możliwie dobrej kondycji.

Był świadom, że jej nie kocha. Ożenił się, bo podobała mu się jej duma, powaga, jej siła, a trochę również przez próżność, ale kiedy pocałowała go po raz pierwszy, nabrał pewności, że nie ma żadnych przeszkód, aby wymyślić godziwą miłość.

Te trzy składniki miłości mają różną dynamikę. Natężenie każdego z nich zmienia się w miarę trwania bliskiego związku dwojga ludzi, ale zmiany te zachodzą w różnym tempie. Namiętność jest zjawiskiem krótkotrwałym, tajemniczym i irracjonalnym. Jej dynamika jest najbardziej dramatyczna. Najpierw namiętność gwałtownie rośnie, szybko osiągając swoje maksymalne natężenie. Po czym szybko opada, choć wolniej niż rosła. To właśnie namiętność jest niebywale idealizowana w naszych czasach i uznawana za najważniejszy składnik miłości.

A jednak prowadzone przeze mnie i moich magistrantów badania niemalże tysiąca osób dowodzą, że wielkość przeżywanej namiętności w żaden sposób nie wiąże się z ogólną satysfakcją z partnera czy ze związku. Nie wpływa też ona na ocenę zysków ani kosztów, jakie w związku z danym partnerem ponosimy. Nie zależy od niej, jak zareagujemy na niezadowolenie, nieuchronnie pojawiające się w każdym związku dwojga ludzi. To nie namiętność decyduje o tym, czy na przykład aktywnie bronimy związek przed rozpadem, czy raczej spokojnie pozwalamy mu się walić.

Nie myślała już o nim jako o nieosiągalnym narzeczonym, ale jako o niewątpliwym mężu, do którego należała duszą i ciałem.

Co więcej, ludzie nie są w stanie wytłumaczyć, dlaczego zapałali namiętnością właśnie do tej a nie do innej osoby. Gdy ich o to spytać, najczęściej odpowiadają, że to partner ich pokochał. Albo że był on pociągający, co rzecz jasna wydaje się raczej skutkiem niż przyczyną namiętności. Dość oczywiste jest, że namiętność w ogóle trudno jest wyjaśnić jakimiś szczególnymi właściwościami jej obiektu.

W każdym związku może nadejść taki moment, że jeden z partnerów, lub oboje razem dochodzą do wniosku, że nic już ich nie łączy i muszą się rozstać. W jaki sposób można ten trudny okres przeżyć najlepiej? Jak zadbać o dzieci? Jak ułożyć sobie dalsze życie? Osobom, których związek przeżywa trudne chwile polecamy najnowszy, internertowy kurs Akademii Charaktery "Razem czy osobno".

Znaczna większość ludzi zostaje przynajmniej raz w życiu pokochana. Już ten prosty fakt wyklucza szansę, że znajdziemy jakieś cechy wspólne dla wszystkich obdarzanych namiętnością ludzi, które zdecydowały o tym, że wzbudzili oni to uczucie. Najrozsądniejsza wydaje się więc koncepcja, że o namiętności decyduje szczególny układ właściwości osoby kochającej i kochanej. Każdy z nas ma niepowtarzalny, sobie tylko właściwy zbiór kryteriów, które spełnić musi obiekt namiętności, aby ją w nas wzbudzić. Ponieważ różni ludzie mają różne kryteria zakochania się, każdy z nas pokochuje tylko jedną osobę (albo przynajmniej niewiele osób) i każdy z nas jest też kochany tylko przez jedną albo niewiele osób.

Wyjaśnienie to jest tak oczywiste, że nie warto byłoby o nim wspominać, gdyby nie jeden fakt. A mianowicie, że prawdopodobnie jest ono fałszywe. Wynika z niego na przykład, że osoby bardzo do siebie podobne powinny zakochiwać się w podobnych osobach i mieć podobne żony lub mężów. Trudno o bardziej podobne do siebie osoby niż bliźnięta jednojajowe (które mają identyczne geny), na dodatek wychowywane w tej samej rodzinie (czyli poddane bardzo podobnym oddziaływaniom środowiskowym). A jednak amerykańskie badania kilkuset par bliźniąt pokazały, że choć bliźnięta jednojajowe dokonują podobnych wyborów w takich dziedzinach, jak ubiór, wyposażenie domu, praca zawodowa, czy sposób na spędzanie wakacji, to wcale nie wybierają sobie podobnych żon ani mężów.

Choć bliźniakowi z reguły podoba się wybrana przez brata praca albo pomysł na wakacje, to jednak wybrankę jego serca równie często lubi co nie lubi. Wskazuje to, że obdarzanie namiętnością właśnie tej a nie innej osoby raczej nie ma wiele wspólnego ani z osobowością osoby kochającej, ani kochanej, ani też z jakąś szczególną, niepowtarzalną kombinacją ich obu.

W pełnym rozkwicie ich związku Florentino Ariza zastanawiał się, który z dwóch stanów jest miłością, czy ten w burzliwym łożu, czy też ten ze spokojnych wieczorów niedzielnych, lecz Sara Noriega uspokoiła go nader prostym wywodem, iż wszystko, co robią nago jest miłością. Powiedziała: „Miłość duszy od pasa w górę i miłość ciała od pasa w dół”.

Z czym zatem namiętność się wiąże? Sporo danych przekonuje, że ma ona wiele wspólnego z biologią. Na przykład badania Davida Bussa na ponad 10 tysiącach osób ujawniły, że kobiety i mężczyźni różnią się konsekwentnie pod względem oczekiwań żywionych w stosunku do potencjalnych partnerów życiowych. Najkrócej mówiąc, mężczyźni pragną kobiet młodych i pięknych, podczas gdy kobiety pragną sprawnych „dostarczycieli dóbr” – mężczyzn ambitnych i inteligentnych, o wysokim statusie społecznym i materialnym bądź rokujących, że go w przyszłości osiągną.

Ponieważ badani Bussa pochodzili z 33 krajów o bardzo różnych kulturach (takich, jak np. Polska i Zambia) i niemal we wszystkich stwierdzono podobną odmienność preferencji mężczyzn i kobiet, nie można traktować jej jako przejawu ulegania normom kulturowym. Ten niezmiennik kulturowy wynika prawdopodobnie z odległej, ewolucyjnej przeszłości naszego gatunku. W tej przeszłości odmienne strategie wyboru partnera zapewniały kobietom i mężczyznom sukces reprodukcyjny, tzn. dochowanie się potomstwa i rozpropagowanie własnych genów w następnych pokoleniach. Upraszczając, można powiedzieć, że mężczyzn „urządzały” partnerki o dużym potencjale rozrodczym, a więc młode i ładne, uroda jest bowiem niezłym wskaźnikiem potencjału rozrodczego kobiety. Kobietom zaś potrzebni byli partnerzy, którzy byliby w stanie zaopiekować się nimi podczas ciąży i wychowania małych dzieci. Nasze współczesne wybory partnerów są nieświadomą spuścizną tych ewolucyjnych śladów z przeszłośc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy