W dobie nieograniczonego dostępu do technologii świat wirtualny stał się dla najmłodszych równie realny co ten za oknem. Jednak wraz z nauką czy zabawą w sieci pojawiają się też zagrożenia, na które dzieci nie zawsze są gotowe. W tym kontekście powraca fundamentalne pytanie:
Kto właściwie odpowiada za bezpieczeństwo naszych dzieci w sieci? Czy to rola rodziców, szkoły, a może gigantów technologicznych i państw tworzących ramy prawne?
Dział: Szkoła przyjazna zdrowiu psychicznemu
Zaufanie to fundament dobrej relacji – oznaka bliskości, dojrzałości i szacunku. A jednak w wielu rodzinach obok tego przekonania cicho pulsuje lęk: potrzeba sprawdzania, kontrolowania, upewniania się, że wszystko jest „tak, jak powinno być”. Włączona lokalizacja w telefonie, szybkie zerkanie na dziennik elektroniczny, pytania o każdą zmianę planów. Skąd bierze się ten paradoks? Dlaczego troska tak łatwo zmienia się w nadzór? I gdzie przebiega granica między odpowiedzialnością rodzica a wolnością dziecka?
„Rodzic w trybie stand by” – takie określenie często przychodzi mi do głowy, słuchając opowieści rodziców i opiekunów dzieci w wieku szkolnym. Szczerze, nie dziwię im się! Po pierwsze dlatego, że również jestem rodzicem, który doskonale zna ten tryb trzymania ręki na pulsie.
Po drugie, podobnie jak inni odbieram różne informacje
ze świata zewnętrznego, które cały czas zachęcają
do kontrolowania sytuacji. Począwszy od wiadomości o trendach w mediach społecznościowych, takich jak „szon patrol” czy „blackout challenge”1, po różne niepokojące sygnały płynące z naszych lokalnych środowisk.
Szybkie tempo życia, technologie i nadmiar bodźców – tak można w skrócie podsumować styl życia, jaki dziś prowadzi większość z nas. Współczesność stawia przed rodzicami, nauczycielami i specjalistami psychologii pytania, które kilka dekad temu były niemal nie do pomyślenia:
Czy ADHD u dzieci i młodzieży to już norma?
Czy ta diagnoza nie staje się jednocześnie etykietą przysłaniającą to, jakie dziecko jest naprawdę?
Najczęstszym zaburzeniem snu wśród nastolatków, podobnie zresztą jak u dorosłych, jest bezsenność.
Jej rozpowszechnienie waha się między 8% a 24%1.
Częstymi problemami dla nastolatków są również niedopasowanie pór wstawania do ich opóźnionego chronotypu, co przekłada się na niewystarczającą ilość snu oraz nieregularne pory wstawania („porozbijany rytm okołodobowy”), co w praktyce oznacza spanie w weekend do 11:00 czy 12:00, a to zdecydowanie pogarsza ich sen
oraz nastrój.
W zderzeniu z technologią dzieci i młodzież czują się coraz bardziej samotne. Często brakuje im wsparcia w poznawaniu dobrych stron świata cyfrowego i ochrony przed jego cieniami. Młodzi, którzy chcieliby uczyć się, rozwijać umiejętności technologiczne i pielęgnować swoje pasje,
nie zawsze mają ku temu możliwość. Zjawisko wykluczenia cyfrowego zyskało dziś zupełnie inny wymiar i nie pozostaje bez wpływu na sferę społeczną i psychologiczną.
Relacje są kluczem do zdrowia psychicznego każdego człowieka. Silne więzi z przyjaciółmi, rodziną i partnerem mogą wzmocnić układ odpornościowy, zmniejszyć stres i pomóc poczuć się częścią grupy. W przypadku nastolatków budowanie relacji ma szczególne znaczenie.
„Z nosem w telefonie”, „przyklejeni do tabletów”, „zatopieni w wirtualnym świecie”. Tak mówi się o dzieciach i młodzieży XXI wieku. Wykluczenie cyfrowe wśród młodych? To stwierdzenie często zadziwia. Tymczasem problem jest znacznie poważniejszy – nie dotyczy wyłącznie dostępu do sprzętu i edukacji technologicznej, ale odnosi się także do sfery społecznej i psychologicznej.
Nastolatkowie bardzo często zwierzają się kolegom ze swoich problemów emocjonalnych, psychicznych, z trudności, z którymi borykają się w domu czy szkole. Niejednokrotnie te informacje są dla drugiego młodego człowieka bardzo obciążające.