Gdy między dwojgiem ludzi pojawia się uczucie sympatii czy miłości, mówimy, że jest między nimi „chemia”. Mamy skłonność do lokalizowania tych uczuć w sercu lub – w przypadku osób twardo stąpających po ziemi – w mózgu, gdzie w tym czasie obserwuje się wzmożoną aktywność dopaminy czy oksytocyny. Jednak coraz więcej danych naukowych sugeruje, że w tej „magicznej chemii” czaruje trzeci, niewidzialny partner. Jest nią, ukryta pod metaforą „motyli w brzuchu”, nierozerwalnie połączona z nami od początków istnienia, mikrobiota jelitowa.