Większość współczesnych dorosłych doskonale wie, że dzieci potrzebują innych dzieci do prawidłowego rozwoju. Mamy świadomość, że grupa rówieśnicza jest dla nich jak lustro, w którym mogą się przyglądać i poznawać siebie. Bycie wśród innych daje im możliwość odnajdywania odpowiedzi na pytanie: „Kim ja właściwie jestem?” i kształtowanie własnej tożsamości. Postrzeganie siebie jako członka grupy pozwala im zaistnieć społecznie. Dzięki temu zaczynają widzieć, że nie muszą tylko brać od świata, ale są w stanie również dawać, być sprawczy i mieć wpływ. To wspiera ich poczucie autonomii, pozwala odseparowywać się od rodziny, a w konsekwencji umożliwi im wejście w dorosłe życie.
POLECAMY
Jednak to, co wiemy o roli rówieśników, sprawia, że możemy usłyszeć w sobie dwa przeciwstawne głosy. Jeden z nich podpowiada, że ograniczanie kontaktów dziecka z tak ważną grupą odniesienia jest jak strzał do własnej bramki. Drugi głos mówi, że grupa rówieśnicza może być źródłem problemów i zagrożeń zaburzających rozwój naszych pociech. To rodzi w nas dylemat i konfrontuje z pytaniem o to, co robić, by czegoś nie przeoczyć. W tym artykule spróbujemy ten dylemat rozwiązać.
Mniej oceny, więcej zrozumienia
Aneta jest mamą 12-letniego Jaśka. Na początku roku szkolnego najbliższy kolega jej syna został ofiarą hejtu w internetowej grupie klasowej. Od tamtej pory chłopak się samookalecza i ze względu na powtarzające się ataki paniki jest pod stałą opieką psychiatry i psychologa. Aneta wie, że Jasiek jest bardzo zaangażowany w pomoc koledze. Choć rozumie i popiera postawę syna, nie może przestać się bać o to, że Jasiek też będzie miał problemy.
Michał jest tatą 14-letniej Mani. Po tym jak kilka miesięcy temu wzięła udział w jednym z wyzwań internetowych i miała przez to problemy z policją, nieustannie ją kontroluje. Pomimo licznych rozmów z córką i objęcia ją specjalistycznym wsparciem wciąż ogranicza jej wyjścia z domu, sprawdza telefon, wszędzie ją odwozi i zawozi. Widzi, jak bardzo Mania oddala się od niego, ale nie może przestać się bać, że podobna sytuacja znowu się powtórzy.
Lęk jest nieodzownym towarzyszem życia każdego kochającego i odpowiedzialnego opiekuna. Bez względu na to, czy podobnie jak Michał lub Aneta doświadczyłeś już jakiejś zagrażającej sytuacji, czy też jesteś rodzicem, który woli „dmuchać na zimne”, masz prawo czuć w sobie niepokój. Kluczowe jest jednak to, by odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy TY masz lęk, czy LĘK ma Ciebie...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.