Wszyscy marzymy o takiej bliskości, która buduje prawdziwą więź, ale nie ogranicza wolności każdego z nas. I choć dążymy do niej, to jednak razem jedynie bywamy. Samotni we dwoje, za murami wznoszonymi z lęku przed zranieniem.
Dział: Artykuły - Spis treści
Jak spełniać marzenia? Trudno o recepty – każdy z nas jest inny, inne ma cele i podąża do nich we własny sposób. A jednak są pewne zasady, których warto się trzymać.
Na Zachodzie ludzie zakochują się, a potem pobierają. W Indiach odwrotnie. Małżeństwo można porównać do czajnika na ogniu. „Czajnik zachodni” zagotowuje się błyskawicznie - „hinduski” grzeje się powoli, a woda zaczyna się gotować dopiero po jakimś czasie.
Każdy choć raz w życiu zadaje sobie pytanie czy to ten jedyny/ta jedyna? Jak to sprawdzić? Skąd wiedzieć? Ile osób, tyle odpowiedzi.
Nasze rozmowy często przypominają walkę na słowa. Oskarżenia, epitety, cięte riposty. Zranieni i wywołani na matę możemy oddać cios. Albo łagodnie i miękko skierować czyjś impet daleko od siebie.
Bycie ojcem/matką to zadanie szczególnie trudne dla ludzi, którzy sami nie mieli dzieciństwa, bo wychowywali się w rodzinach alkoholowych. Zbyt szybko musieli dojrzeć i przejąć obowiązki dorosłych. Czego obawiają się tak bardzo, że sami nie chcą mieć dzieci?
W wielu źródłach znaleźć można sugestię, jakoby Friedrich Kiesow, pionier psychologii eksperymentalnej we Włoszech, był Polakiem z pochodzenia. Jest to jednak błędna informacja.
Jedzenie bywa plasterkiem na całe zło. Cudownym środkiem, który zaspokaja wszelkie nasze potrzeby. Zażywamy go więc, przeżywając emocje. Emocje z czasem mijają, ale nie bez śladu. Zostają po nich kilogramy. Realne, choć emocjonalne.
Zastanawiam się, w jakim stopniu jedzenie, szczególnie gdy wokół są ludzie bliscy, może stanowić przeciwwagę dla ciemnej strony życia.
Byłem „złym naukowcem”. Przez czterdzieści lat zajmowałem się złem. Tworzyłem sytuacje, które sprawiały, że dobrzy ludzie robili złe rzeczy. Teraz chciałbym to odwrócić. Stworzyć środowisko sprzyjające kształtowaniu bohaterstwa - mówi Philip Zimbardo.
Gdy nasza pewność siebie jest na minusie, świat wydaje się straszny, a ludzie - nawet najbliżsi - dalecy. Im większa niepewność, tym mocniejsza tęsknota do wiary w siebie. Jak ją odzyskać?
Choć człowiek Zachodu pozostał w znacznej mierze człowiekiem wiary, przekształciło się zupełnie jego rozumienie świętości. Uległo ono swoistemu „spłaszczeniu”, „wyzuciu” z wielu głębokich, istotnych treści.