Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

30 marca 2016

Klasyfikator smaków

0 452

W wielu źródłach znaleźć można sugestię, jakoby Friedrich Kiesow, pionier psychologii eksperymentalnej we Włoszech, był Polakiem z pochodzenia. Jest to jednak błędna informacja.

Niektórym czytelnikom tytuł niniejszej opowieści biograficznej może wydawać się nieco dziwaczny. Jednak warto przypomnieć, iż tematem dysertacji doktorskiej Kiesowa (jak i kilkunastu jego często cytowanych artykułów) były badania nad zmysłem smaku. Nie jest to bynajmniej problematyka banalna. Zajmowano się nią od czasów Arystotelesa, a szczególnie żywe spory na temat tego, ile właściwie mamy podstawowych rodzajów smaków, prowadzone były od początków XIX stulecia. W pierwszej połowie tegoż wieku lansowano hipotezę, że mamy do czynienia z dwoma bazowymi smakami: słodkim i gorzkim, a wrażenia pozostałych są wynikiem różnego ich pomieszania.

Zagadnienie uważano za ważne również z tego względu, że wiązało się z nim badanie „specyficznych energii nerwowych”, przenoszących wrażenia smaków podstawowych. W roku 1880 Maximilian von Vintschgau założył, że istnieją specyficzne energie dla czterech smaków: słodkiego, kwaśnego, gorzkiego i słonego. W tym samym czasie Wilhelm Wundt twierdził, że rodzajów tych jest sześć (oprócz powyższych również alkaliczny i metaliczny). Friedrich Kiesow, który kilkanaście lat później włączył się do tej dyskusji, opowiadał się najpierw za istnieniem czterech podstawowych rodzajów smaku. Niebawem jednak zmienił zdanie – przychylił się do hipotezy jednego z fizjologów, że istnieje także smak „nijaki” (ma go na przykład woda).

Zakładał, że jest on wynikiem pomieszania słodkiego i słonego, stanowi więc rodzaj „mieszanej percepcji” (tak jak na przykład wrażenie barwy pomarańczowej, która jest pochodną żółtej i czerwonej). Ta teza Kiesowa, związana z „odkryciem” istoty piątego rodzaju smaku, nigdy jednak nie została uznana przez innych fizjologów i psychologów.

Wnikliwy badacz wrażeń


Kiesow nie tworzył jakichś uogólnionych teorii psychologicznych. Należał do badaczy podejmujących konkretne, często bardzo szczegółowe wątki z zakresu psychologii i fizjologii zmysłów oraz percepcji. Niektóre jego doniesienia były streszczane dla czytelników polskich między innymi na łamach „Wszechświata”, a później „Ruchu Filozoficznego”.

Do takich prac należał na przykład napisany wspólnie z Rudolfem Höberem artykuł „O smaku soli i ługów” (1899), w którym autorzy próbowali zweryfikować tezę o tym, iż wrażenia smaku pozostają w ścisłym związku z fizykochemicznymi właściwościami substancji. Poddawali pod dyskusję potoczne przekonanie o tym, że kwasy posiadają zazwyczaj smak kwaśny, sole – słony, alkaloidy – gorzki, a węglowodany – słodki, i że ze względu na podobny smak związki te zostały zestawione w takie właśnie grupy. Spotyka się przecież wyjątki: na przykład octan ołowiu, choć należy do soli, ma smak słodki. Bywa, że dwie substancje identyczne, różniące się jedynie zdolnością skręcania płaszczyzny polaryzacji (dla przykładu: aspargina i d-aspargina), mają inny smak, a ta sama substancja, lecz w różnym stężeniu może również zmieniać jakość wrażenia (na przykład rozcieńczone ługi wydają się słodkie). W wyniku eksperymentów prowadzonych z roztworami różnych związków chemicznych, Kiesow i Höber doszli do wniosku, że w przypadku soli ich smak jest wynikiem sumowania się smaków jonów.

W innej pracy Friedrich Kiesow policzył, ile kubków smakowych na języku reaguje na podstawowe smaki. W tym celu stosował roztwory soli kuchennej, cukru trzcinowego, kwasu solnego i siarczanu chininy. Potwierdził tezę Oehrwalla, który – badając sam siebie – stwierdził, iż kubki te uczulone są niejako na pewien rodzaj lub pewną grupę smaków. Wynika z tego, że różnią się pod względem fizjologicznym. Kiesow prowadził również badania nad punktami czuciowymi skóry. Weryfikował na przykład eksperymenty Ernsta Heinricha Webera i Mihá[-]lyego Szabadföldiego, według których przedmioty o równej wielkości, spoczywające w jakimś miejscu skóry, dają wrażenia nierównego ciężaru, jeśli ich temperatury są zróżnicowane.

Famulus Wilhelma Wundta

Kiesow był założycielem Instytutu Psychologii Eksperymentalnej na Uniwersytecie w Turynie i jego długoletnim kierownikiem. Przepracował w nim ponad ćwierć wieku, w pionierskim okresie formowania się pierwszych nurtów psychologii naukowej. Z tego względu bywa nazywany „weteranem psychologii włoskiej”. Opublikował ponad sto trzydzieści prac, głównie z zakresu psychologii. Oprócz wspomnianych już artykułów na temat zmysłu smaku (uznawanych za klasyczne), pozostawił przyczynki dotyczące złudzeń geometryczno-optycznych, czasów reakcji, emocji i uczuć, snów, eidetyzmu (rozumianego jako niezwykle dokładna zdolność odtwarzania obrazów widzianych lub treści słyszanych), koncepcji psychiki itp. Pisał również teksty filozoficzne (na temat życia i poglądów Sokratesa). Kilka wspomnień pośmiertnych poświęcił swojemu mistrzowi – Wilhelmowi Wundtowi.

Jak widać, Friedrich Kiesow należał do nielicznych doktorantów Wilhelma Wundta, którzy przez całe życie prowadzili badania w duchu swojego mistrza. O naturze tych prac Józef Pieter tak pisze w Historii psychologii: „W pracowni lipskiej prowadzono najpierw badania psychofizyczne (…) ale ponadto rozpoczęto badania nad zagadnieniami nowymi: nad szybkością reakcji psychicznych, nad spostrzeżeniami, nad przestrzenią widzianą i poznawaną dotykowo, nad pamięcią, uwagą oraz (…) nad wzruszeniami”. Dowodem wierności psychologicznemu programowi Wundta było to, że Kiesow opublikował w redagowanym przez niego piśmie „Philosophische Studien” około dziesięciu rozpraw. Tak więc był on typowym przedstawicielem kierunku zwanego strukturalizmem, a otwarte i prowadzone przez niego w Turynie laboratorium psychologiczne było (przynajmniej na początku) repliką pracowni lipskiej.

Opisując drogę na Uniwersytet w Lipsku w swej autobiografii, Kiesow wspominał, jak „prowadzony przez przeznaczenie”, spotkał się po raz pierwszy z Wilhelmem Wundtem (w owym czasie na uniwersytetach istniała tradycja, że każdy student, zanim pojawił się po raz pierwszy na zajęci...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy