Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Laboratorium

30 marca 2016

Skażone rodzicielstwo

19

Bycie ojcem/matką to zadanie szczególnie trudne dla ludzi, którzy sami nie mieli dzieciństwa, bo wychowywali się w rodzinach alkoholowych. Zbyt szybko musieli dojrzeć i przejąć obowiązki dorosłych. Czego obawiają się tak bardzo, że sami nie chcą mieć dzieci?

Ania i Wojtek mieli uzależnionych ojców. Od początku małżeństwa Wojtek był negatywnie nastawiony do posiadania dzieci, tłumaczył, że sam nie miał szczęśliwego dzieciństwa, więc teraz, gdy jest już dorosły, chciałby wreszcie zająć się sobą i swoim szczęściem. Dziecko kojarzyło mu się z obowiązkiem, zmęczeniem i poświęceniem. Ania natomiast zawsze marzyła o domu z dwójka lub trójką dzieci i stadkiem zwierząt. Dla niej dzieci oznaczały bliskość, okazywanie czułości, radości, wspólną zabawę.

Dorosłe dzieci alkoholików prezentują zwykle skrajne nastawienie do rodzicielstwa: uważają dzieci za swój największy skarb albo nie chcą ich mieć, mówią, że posiadanie dziecka nie jest im do niczego potrzebne. Robert J. Ackerman, autor książki Perfect Daughter, upatruje źródeł takiego zachowania w dążeniu DDA do bycia perfekcyjnymi rodzicami.

DDA, które w ogóle nie decydują się na bycie rodzicami, uważają, że świat nie jest dobrym miejscem dla dzieci, że dzieci tylko cierpią, więc nie potrzeba kolejnego cierpiącego pokolenia... Część DDA nie chce mieć własnych dzieci, bo musieli opiekować się rodzeństwem albo swoimi rodzicami. Jako dorośli są już tym zmęczeni. Choć są młodzi, czują się wypaleni, nie wyobrażają sobie podjęcia kolejnego obowiązku opieki nad dzieckiem i bycia odpowiedzialnym za nie przez co najmniej 18 lat. Moje badania sprzed kilku lat wykazały, że ponad połowa DDA zgłaszających się na terapię (w wieku około 33 lat) była bezdzietna.

Ale jest też druga grupa DDA, którzy uważają, że świetnie spisują się w roli rodzica. Od dzieciństwa mieli dobry kontakt z dziećmi, świetnie rozumieli potrzeby innych ludzi, opiekowanie się i troszczenie przychodzi im z łatwością. Bardzo chcą mieć dzieci i stworzyć dom, o jakim sami zawsze marzyli.

Niezależnie od tego, czy pragną być rodzicem, czy też unikają tej roli, DDA mają wiele wątpliwości co do swoich kompetencji w tym zakresie. Ich obawy dotyczą tego, czy uda im się stworzyć dzieciom normalny dom, inny niż ich rodzinny, a także czy zdołają uniknąć pułapek, w które wpadli ich rodzice. Nawet te DDA, które czuły się kochane, uważają, że ich rodzice popełnili wiele błędów i nie chcą ich powtarzać wobec własnych dzieci.

Błędy powielane

Kiedy Ania i Wojtek zostali rodzicami, szybko ujawniły się ich lęki. Wojtek bał się, że gdy żona zaangażuje się nadmiernie w relację z dzieckiem – on przestanie być dla niej ważny. Obawiał się, że będzie istniał jedynie jako ktoś, kto utrzymuje rodzinę – tak stało się w jego rodzinie: matka nie widziała świata poza synem, a ojciec chodził własnymi drogami. Ania z kolei martwiła się, czy pogodzi zajmowanie się dzieckiem i domem z pracą i czy będzie mogła liczyć na pomoc Wojtka. W jej troskach powracały doświadczenia z rodzinnego domu, gdzie wszystko było na głowie matki.

Wiele obaw DDA wynika z nadmiernie rozwiniętej w rodzinie alkoholowej wrażliwości i odpowiedzialności za potrzeby bliskich osób. Dzieci alkoholików jako rodzice często czują się w stu procentach odpowiedzialne za rozwój swoich dzieci, ich wychowanie i sukcesy szkolne czy życiowe. Kiedy dziecko jest odrzucane przez rówieśników w piaskownicy, zastanawiają się, jaki popełnili błąd. Niepowodzenia szkolne i towarzyskie odbierają osobiście, zadręczając się pytaniami: „co ja takiego zrobiłem, że moje dziecko nie radzi sobie tak jak jego rówieśnicy?”. Nie dostrzegają, że dziecko to odrębna istota, która w pewnym stopniu sama odpowiada za swoje sukcesy i porażki, a w pewnym stopniu odpowiadają za nie okoliczności zewnętrzne.

Niekiedy miłość do dziecka kojarzy się DDA-rodzicom z nieustannym martwieniem się o nie. W rodzinie alkoholowej przywykli do lękania się o to, że bliskim może się stać coś złego. Tego typu obawy prowadzą często do nadopiekuńczości i nadmiernej kontroli. DDA-rodzice ciągle martwią się, czy ich dziecko nie wychłodzi się lub nie przegrzeje, czy zjadło tyle, ile trzeba, dlaczego kaszle lub ma wypieki, czy nie brakuje mu snu.

Ania szczególną uwagę zwraca na objawy możliwych chorób u swojego synka. Jest przekonana, że nawet zwykłe przeziębienie może prowadzić do bardzo poważnych powikłań, więc często odwiedza lekarza. Jej synek mając 5 lat nauczył się mierzyć temperaturę i zna bardzo wiele chorób, których objawem jest kaszel.
Nadmierna troska o dziecko rodzi wątpliwości, czy da sobie ono radę w życiu, skoro nie doświadczyło jego trudnych stron. DDA chciałyby, aby ich dzieci miały szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo, a zarazem były odpowiedzialne, zaradne i pomocne, a także potrafiły bronić siebie i innych. Chciałyby zatem, by ich dzieci miały cechy rodziców – cechy wykształcone pod wpływem trudnego dzieciństwa. Nie dostrzegają, że ich styl wychowania rozwija inne cechy charakteru. Chciałyby, aby dziecko miało całkiem inne niż ich dzieciństwo, ale by wyrosło na takich ludzi jak oni.

Idealne, silne dziecko

Wojtka bardzo drażni niesamodzielność jego dzieci. Uważa, że nawet kilkulatki powinny być za coś odpowiedzialne, w przeciwnym razie wyrosną na ludzi, którzy sami nie potrafią się utrzymać. Nie dostrzega, że córka tak bardzo stara się go zadowolić. Choć przynosi do domu bardzo dobre oceny, tata zawsze zwraca uwagę na jej brak systematyczności lub wysiłku. Wyraża swoje uwagi w bardzo krytyczny sposób, a gdy żona zwraca mu uwagę, że nie można tak traktować dzieci – denerwuje się. Uważa, że jego dzieci powinny być silne, a nie płakać z powodu kilku słów prawdy.

DDA mają ściśle okre...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy