Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

30 marca 2016

Słowne judo 

0 764

Nasze rozmowy często przypominają walkę na słowa. Oskarżenia, epitety, cięte riposty. Zranieni i wywołani na matę możemy oddać cios. Albo łagodnie i miękko skierować czyjś impet daleko od siebie.

Joanna pracuje w agencji reklamowej. Ostatnio awansowała na kierowniczkę ważnego projektu. Poczuła się dumna. Radość trwała jednak krótko. Teraz siedzi z wymuszonym uśmiechem i czuje, jak wszystko się w niej gotuje. Co ją tak poruszyło? Przed chwilą upomniała swoją współpracownicę, Monikę, że znów użyła jej filiżanki do herbaty. Na co usłyszała od niej krótkie „fuck you”! Zanim zdążyła coś odpowiedzieć, sprawczyni była już za drzwiami. Joanna nie może dojść do siebie. Czuje się bezradna i zraniona. Jak może być kierowniczką, skoro nie potrafi obronić się w takich sytuacjach? Nie wie, jak reagować na takie bezpardonowe zachowanie. Jak się przed tym bronić.

Jak przewidzieć przyszłość

Joanna nie jest bezbronna. Na zaczepki i zwykłe chamstwo tak ona, jak i każdy z nas, może odpowiedzieć na cztery sposoby. Każdy z nich wywołuje inne konsekwencje. Agresja zwykle prowadzi do konfliktów i eskalacji wrogości. Uległość, ustępstwa sprawiają, że tracimy szacunek – ludzie nas nie szanują, my sami siebie też nie. Manipulacje w odpowiedzi na agresję zwiększają dystans, odgradzają nas od innych i od siebie.

Natomiast porozumiewanie się w sposób odważny sprzyja nawiązaniu współpracy. Joanna ma więc w czym wybierać, a wybór konkretnego sposobu zależy od sytuacji i celu, jaki chce osiągnąć. Z góry można bowiem z wysokim prawdopodobieństwem przewidzieć, do czego doprowadzi nasza reakcja. Doskonałą ilustracją tego, jak możemy wpływać na otoczenie, zmieniając sposób komunikacji, jest film „Next” z Nicolasem Cage’em. Bohater, mając tajemniczą zdolność wizualizacji skutków, jakie różne zachowania wywołają w najbliższej przyszłości, potrafił wybrać pożądany sposób zachowania. Do radzenia sobie z atakami słownymi Joanna może wykorzystać komunikat odważny FUKOZ, opracowany w naszym Instytucie. Składa się on z pięciu części, pięciu kolejnych kroków. Są to: Fakty, Uczucia, Konsekwencje, Oczekiwania i Zaplecze.

Fakty, ale gołe

Faktem jest to, co widzimy, słyszymy lub odbieramy pozostałymi zmysłami. Albo, inaczej mówiąc, to, co można utrwalić na fotografii, wideo, nagraniu dźwiękowym. Dżentelmeni nie spierają się o fakty, ale my często mylimy fakty z interpretacjami. Na przykład Joanna może uznać za fakt to, że Monika zabrała jej filiżankę. Choć może nas to zdziwić, ale z punktu widzenia komunikatu odważnego jest to ocena, nie fakt. Jak to możliwe? Joanna zobaczyła, że Monika pije kawę z jej filiżanki do herbaty, to jest fakt.

Ale nie wie na pewno, czy Monika sięg[-]nęła po nie swoje naczynie, czy też może ktoś podał jej kawę, poczęstował ją, tak że nie miała wpływu na wybór naczynia. Ocena, że Monika sama wzięła cudzą filiżankę, może być błędna. A oskarżenie jej o to tylko nasili konflikt, zamiast go rozwiązać. Jeśli chcemy uchwycić gołe fakty, dobrze jest zaczynać od „Zobaczyłam...”, „Usłyszałem...”, „Poczułam...”. W każdej sytuacji jest zwykle wiele okoliczności, które można przedstawić jako fakty. Na których się skupić? Na tych, co do których mamy swoje oczekiwania.

Uczucia? Niekoniecznie

Wcześniej warto uporać się z uczuciami i emocjami. Towarzyszą one faktom, mieszają nam zamiary. Bywają różne. Na przykład Joanna może jednocześnie czuć złość, że Monika kolejny raz używa jej ulubionej filiżanki, obawę, że gdy zrobi sobie herbatę, poczuje w niej smak kawy, lęk, że Monika uszkodzi jej ukochaną filiżankę albo obrzydzenie na myśl o korzystaniu z tych samych naczyń razem z takim brudasem jak Monika. Czy mówić jej o tym? Odpowiedź brzmi: to zależy...

Nie powinniśmy mówić o swoich uczuciach w sytuacjach oficjalnych, takich jak miejsce pracy, szkoła, urząd czy placówki usługowe. Ujawnianie uczuć w takich sytuacjach bywa odbierane jako brak profesjonalizmu albo nierespektowanie poprawności politycznej.

Z reguły nie mówimy o swoich uczuciach osobom, których nie znamy dość dobrze, ani takim, które, jak Monika, często reagują agresywnie. Zazwyczaj bowiem odbierają one komunikat o uczuciach jako objaw naszej słabości, co może jeszcze nasilić ich agresję lub opór. Powiedzenie komuś: „zezłościłeś mnie” tylko utwierdza prowokatora w przekonaniu, że znalazł nasz słaby punkt, i wykorzysta go przy kolejnej okazji („aha, teraz wiem, jak jej dopiec”). Jeżeli już koniecznie chcemy w takiej relacji wyrazić uczucie, to takie, które nie zostanie zinterpretowane jako nasza słabość. Na przykład podnosząc brwi, Joanna może okazać zdziwienie, że znów widzi swoją filiżankę w dłoniach Moniki.

Komunikat odważny jest potężnym narzędziem wpływu, dlatego rzadko używamy go wobec bliskich. Relacje z nimi, w odróżnieniu od tych służbowych, opierają się na związkach uczuciowych. Wiedza, co czuje bliska osoba i otwarte mówienie o tym sprzyja zdrowym związkom. Ryzykowne bywa założenie, że partner domyśli się, co ja czuję albo że ja doskonale wiem, co on przeżywa. W bliskich relacjach komunikujemy uczucia, uważając przy tym, by nie doszło do szantażu emocjonalnego: „Zobacz, do czego mnie doprowadziłeś. Jestem tak zdenerwowana, że nie mogę normalnie rozmawiać”.

Konsekwencje, czyli do czego prowadzą fakty

Konsekwencje zaobserwowanych faktów mogą być natychmiastowe albo odłożone w czasie. Pewne albo tylko prawdopodobne. Nieistotne albo niebezpieczne. Wybieramy konsekwencje istotne dla celu, jaki chcemy osiągnąć. Gdy Joanna zauważyła, że koleżanka pije z jej filiżanki, odeszła od biurka, gdzie głowiła się nad nowym projektem, wdała się rozmowę z Moniką. Może jej o tym powiedzieć: „Zauważyłam, że używasz mojej filiżanki, dlatego przerwałam pracę nad projektem”. Ten komunikat zawiera fakt i jego bezpośrednią konsekwencję, ważną dla zadań obu pań. Monika uświadamia teraz sobie, że jej zachowanie może opóźniać projekt i spowodować obniżenie jej premii.

Joanna może wybrać do komunikatu inne fakty i konsekwencje, na przykład powiedzieć: „Zauważyłam, że pijesz kawę w mojej filiżance do herbaty. Taka filiżanka nie będzie się już nadawać do herbaty, zawsze będzie ją czuć kawą”. Co sobie pomyśli Monika? Że Joanna nie ma nic przeciwko temu, żeby używała jej filiżanki do herbaty. I że koleżance odbiło z powodu awansu, i próbuje pokazać, że jest ważna.

Liczą się bezpośrednie następstwa zdarzeń. Nie warto wymyślać dalszych możliwych konsekwencji. Tego rodzaju spekulacje są z reguły nieskuteczne, a czasem wywołują dodatkowe emocje. Mogą bowiem przekształcić komunikat odważny w manipulacyjny lub agresywny.

Oczekiwania jak „serce”

Teraz pora na to, co najważniejsze: Oczekiwania. To one są „sercem”, istotą komunikatu odważnego. Informujemy osobę, czego chcemy, a czego nie. Na przykład: „oczekuję, że nigdy więcej nie użyjesz mojej filiżanki” albo „chciałbym, żebyś nie prasowała moich wizytowych koszul”. Oczekiwania można komunikować w różnej formie, np.: oczekuję, spodziewam się, zależy mi na..., liczę na to, że..., chcę, żeby..., nie chcę itd. Istotne jest, aby oczekiwanie było komunikatem typu „ja” (ja oczekuję, ja chcę, ja nie chcę), a nie poleceniem, (np.: odstaw, nie bierz, nie rób tego). Polecenia, bez względu na to, jak wydają się nam słuszne, i jak bardzo rościmy sobie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy