Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

8 grudnia 2015

Niech przemówi intuicja...

57

Wyznawcy zdrowego rozsądku przez lata wyśmiewali ją lub traktowali pobłażliwie – jako ulubione narzędzie „nielogicznych” kobiet. Dziś, dzięki naukowym badaniom, intuicja w wielkim stylu wraca do łask.

Tess McGill, bohaterka filmu „Pracująca dziewczyna”, miała genialną intuicję! Ambitna dziewczyna z podłej nowojorskiej dzielnicy w drodze do pracy (była sekretarką w firmie maklerskiej na Wall Street) wpadła na pomysł kupna mało znanej stacji radiowej. Wspomniała o pomyśle swojej szefowej, Katharine, prawdziwej kobiecie sukcesu. Gdy ta złamała nogę, Tess odkryła, że szefowa zamierzała wykorzystać jej pomysł jako własny. Wkroczyła do akcji: podszyła się pod Katharine i negocjowała z najważniejszymi klientami firmy. Gdy pomysł kupna małej stacji radiowej okazał się strzałem w dziesiątkę, do gry wróciła wściekła szefowa i oskarżyła Tess o kradzież „jej” pomysłu. Wtedy klient, by rozstrzygnąć, która z pań kłamie, zapytał, jak na to wpadły. Katharine plątała się i powtarzała coś o przeczuciu, kobiecej intuicji... Tess szczegółowo opisała swoją podróż promem do pracy: wertowała wtedy, jak zwykle rano, ulubioną kolorową gazetę. Na przedostatniej stronie przeczytała krótką notatkę o tym, że córka pewnego miliardera zakochała się w prezenterze nikomu nieznanej niewielkiej stacji radiowej. Pomyślała, że istnieje duża szansa, że tata zakochanej dziewczyny kupi rozgłośnię i zacznie w nią inwestować, a wtedy akcje małego radia wzrosną. Kontrahent nie uwierzył w intuicję Katharine. Przekonała go wersja Tess. „Ta dziewczyna ma nosa!” – chwalił.

Ani zmysł, ani szósty
Czym jest intuicja? Często wydaje nam się, że to jakiś przebłysk wyższej mądrości, metafizyczne olśnienie, które pojawia się ni stąd, ni zowąd. Potocznie kojarzymy ją z tajemniczym szóstym zmysłem. Na tym przekonaniu żerują różni naturo- i inni tzw. terapeuci, którzy proponują nam warsztaty z intuicji połączone z jasnowidzeniem, przewidywaniem przyszłości, widzeniem na odległość, usuwaniem blokad z przeszłości, rozpoznawaniem aury itp. Łatwiej nam uwierzyć, że intuicja jest przejawem nadprzyrodzonych zdolności, tajemniczym głosem dochodzącym spoza nas, niż przyjąć, że ten potencjał tkwi w nas i – choć go nie rozumiemy – pomaga nam i zaskakuje nas zarazem.

POLECAMY

Najnowsze badania psychologów pokazują, że nasza intuicja działa jak Tess McGill – wykorzystuje skojarzenia, tyle tylko, że nieświadome, opiera się na określonych mechanizmach, ale uruchamianych poza naszą intencją. Często nie zdajemy sobie sprawy z jej istnienia, dopóki w którymś momencie nie usłyszymy jej głosu.

Wielu z nas w różnych okolicznościach ten głos usłyszało. Czasem poprowadził nas ku korzystnym wyborom. Jak Davida G. Myersa, psychologa społecznego i autora książki Intuicja. Jej siła i słabość, który od pierwszego spojrzenia pokochał szkolną koleżankę. Są małżeństwem już 40 lat...

Czasami podszept uchronił nas przed niebezpiecznym związkiem, trudną sytuacją na drodze, ryzykowną transakcją na giełdzie lub na rynku dzieł sztuki. Coś nam mówiło: uważaj. Kiedy Evelyn Harrison, znawczyni greckiej rzeźby, spojrzała na kurosa, rzekomo antycznego, zakupionego przez Muzeum Jeana Paula Getty’ego w Kalifornii od handlarza Gianfranco Becchiny, pomyślała: szkoda. I choć inni znawcy byli pewni, że to autentyk, po wnikliwych badaniach okazało się, że rzeźba jest podróbką.
Skąd Evelyn Harrison to wiedziała? W jaki sposób David Myers poznał, że dziewczyna widziana pierwszy raz będzie tą jedyną na całe życie? Intuicja to rozum, który się spieszy – mawiał George Holbrook Jackson, angielski pisarz i dziennikarz. Ile czasu potrzebujemy, by kogoś ocenić? Czasem wystarczy chwila, błysk. Nalini Ambady i Robert Rosenthal sfilmowali wykładowców z Uniwersytetu Harvarda podczas zajęć. Studenci oglądali trzy dziesięciosekundowe nagrania. Nie słyszeli wykładowcy, bo dźwięk był wyłączony, a jednak bez trudu ocenili, na ile jest kompetentny, pewny siebie i życzliwy wobec studentów. Potrafili to ocenić nawet wtedy, gdy próbki filmowe skrócono do 2 sekund! Co więcej, ich opinie o wykładowcy były zbieżne ze średnimi ocenami, jakie wystawiły mu osoby uczestniczące w zajęciach przez cały semestr.

Nie trzeba zjeść z kimś beczki soli – intuicja umożliwia znacznie szybsze i często trafne poznanie. Carl Gustaw Jung traktował ją jako jedną z czterech funkcji psychologicznych, obok myślenia, doznania i uczucia (por. „Reakcja na Wielki Kanion”, s. 56). Jak pisał w książce A psychological theory of types z 1931 roku, wszystkie one zapewniają nam pełną orientację: „Doznanie pozwala nam ustalić, co się w danej chwili dzieje, myślenie umożliwia zrozumienie tych zjawisk, uczucie wskazuje, jaką mają one dla nas wartość, a intuicja wskazuje, skąd mogą się one wywodzić i dokąd mogą doprowadzić”.

Bo przecież, jak zauważył Albert Ein[-]stein, myślenie bez intuicji jest puste, intuicja bez myślenia jest ślepa.
Przez lata psychologia akademicka milczała na temat intuicji. Dziś wyniki dotyczące przejawów nieświadomości adaptacyjnej i wiedzy utajonej pozwalają zrozumieć, skąd dobiega jej głos. Zdziwiłby się Zygmunt Freud, gdyby poznał wyniki współczesnych badań z dziedziny kognitywistyki i neuronauk. Nieświadomość okazała się rozleglejsza,
niż przypuszczał, i nie tyle nam zagraża, co służy i wyręcza. Myślenie, jak pisze Myers, w dużym stopniu rozgrywa się nie na scenie, lecz za kulisami. Codziennie posługujemy się wiedzą, do której nie mamy świadomego dostępu. Przetwarzamy informacje na dwóch poziomach – świadomym i celowym oraz automatycznym i mimowolnym. Dzięki temu ostatniemu wiemy więcej, niż sądzimy, że wiemy, a zarazem nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Plasterki i pogarda
Według Słownika psychologii Arthura i Emily Reberów intuicja to rozumienie lub poznanie czegoś w sposób bezpośredni i natychmiastowy. Kiedy to, co zostało wypracowane mimowolnie i bezwiednie, przedziera się do świadomości, mamy do czynienia z wglądem. Intuicja daje nam podpowiedź.

Widzimy rozmowę dwojga ludzi i czujemy, że niedługo się rozstaną. I tak się naprawdę dzieje. Szósty zmysł? – Nie, po prostu mimowolnie odczytujemy subtelne sygnały niewerbalne, tzw. mikroekspresje, choć świadomie ich nie widzimy – mówi dr Joanna Sweklej, psycholog społeczny ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Na poziomie automatycznym nasz umysł dostrzega czyjeś powiększone źrenice albo szczególny tembr głosu, odczytuje te sygnały i dodaje do nich interpretację. Wszystko to dzieje się poza naszą świadomością.

Wystarczy podpatrzeć 15-minutową rozmowę małżeńską, aby stwierdzić, czy związek będzie trwały. John Gottman, psycholog i emerytowany profesor z University of Washington, zbadał ponad 3000 małżeństw. Spotkania nagrywano i rozpoznawano pojawiające się u rozmówców emocje. Gottman, który założył Instytut Badania Relacji, twierdzi, że potrafi przewidzieć z 90-procentową dokładnością, czy dana para za 15 lat nadal będzie małżeństwem. Spośród 20 analizowanych emocji kluczowa okazała się pogarda – odrzucenie partnera i wyłączenie go ze wspólnoty. Obliczając stopień pogardy w relacji, można przewidzieć nie tylko losy związku, ale nawet to, czy partnerzy zachorują, bowiem pogarda okazywana przez ukochaną osobę osłabia system odpornościowy.

Intuicja opiera się właśnie na takich automatyzmach, integruje pochodzące z nich informacje i te, które płyną z aktualnego kontekstu. Kroimy rzeczywistość na cienkie plasterki i nieświadomie dostrzegamy pojawiające się prawidłowości. Dzięki temu możliwe jest natychmiastowe poznanie, o którym pisze Malcolm Gladwell w książce Błysk, potęga przeczucia. Dr Kamila Dobrenko, psychoterapeutka i psycholog z Instytutu Psychologii Stosowanej Akademii Pedagogiki Specjalnej, nazywa intuicję świadomym efektem nieświadomego myślenia. Intuicyjne przeczucia i rozwiązania pojawiają się szybko, nagle, niespodziewanie, nie wiadomo skąd, wypływają w gotowej postaci i często nas zaskakują. Nie znamy ich przesłanek. Co nie znaczy, że one nie istnieją. Dr Grzegorz Pochwatko z SWPS, zajmujący się utajonym poznaniem i zachowaniami konsumenckimi, jest przekonany, że intuicja opiera się na wiedzy. To odróżnia ją np. od losowych wyborów. Jak sam przyznaje, słuchał głosu intuicji, gdy kupował z żoną mieszkania: – Te, które oglądaliśmy i wnikliwie rozważaliśmy ich cechy, zajmują prawdopodobnie inni lokatorzy. Te zaś, w których mieszkaliśmy i mieszkamy obecnie, zostały wybrane bez dokonywania dłuższych, racjonalnych analiz. Co nie znaczy, że był to wybór losowy. Błyskawicznie analizowaliśmy wszystkie dostępne informacje, pojawiał się pozytywny afekt i zapadała decyzja.
I, obiektywnie rzecz biorąc, okazało się, że były to decyzje korzystne.

Kognitywni robotnicy
Co nam zapewnia korzystne wybory? Odpowiadają za nie kognitywni robotnicy – tak David Myers nazywa nieświadome, automatyczne procesy.

Wiemy więcej niż nam się wydaje, że wiemy. Widzimy coś, czego nie dostrzegamy. Najbardziej uderzający przykład pochodzi z badań neurologów nad tzw. ślepowidzeniem. Chorzy, którzy w wyniku wypadku lub udaru utracili część kory odpowiedzialnej za widzenie, doświadczają ślepoty w części pola widzenia. Kiedy w tym „martwym” polu wyświetla im się jakieś obrazy, np. kreski, twierdzą, że nic nie widzą. A jednak potrafią określić, czy kreski są pionowe, czy poziome. I są zdziwieni, gdy słyszą, że odpowiedzieli prawidłowo. Nie widzą szklanki przed sobą, ale kiedy po nią sięgają, ich dłoń świetnie dopasowuje się do rozmiaru naczynia.

Innego rodzaju „ślepowidzenia” dowodzą badania nad poprzedzaniem (priming), zapoczątkowane przez wybitnego psychologa społecznego Roberta Zajonca. Eksponuje się w nich różne bodźce, na przykład uśmiechnięte bądź zagniewane „buźki”, w tak krótkim czasie – 20 ms – że badani świadomie ich nie widzą. Ale ich mózg rejestruje wyraz tych na pozór niewidocznych twarzy, co wpływa na ocenę następujących po nich obojętnych obrazów – te ukazujące się po uśmiechniętych twarzach wydają się, nie wiedzieć czemu, sympatyczniejsze. Nieświadomy umysł nie tylko rozróżnia znak emocji, potrafi też zrozumieć i kojarzyć słowa.

W życiu rzadko mamy do czynienia z bodźcami podprogowymi. Ale wiele rzeczy dzieje się poza naszą świadomą uwagą, gdy pochłonięta jest ona czymś innym. Na przykład tym, żeby ułożyć zdania z podanych słów – tak było w eksperymencie prof. Johna Bargha, psychologa społecznego z Yale University, badacza automatyzmów. Czy ma znaczenie, jakie to słowa? I że niektóre z nich – jak „zapominalski”, „pomarszczony”, „emerytura” – mimowolnie mogą kojarzyć się ze starością?
Badani nie zdawali sobie z tego sprawy, a jednak kiedy podczas badania szli korytarzem, poruszali się znacznie wolniej. Nieświadomość skojarzyła treść słów i dostosowała do tego zachowanie badanych, oczywiście z pominięciem świadomości. Inny przykład: jeśli w kwestionariuszu, który wypełniali badani, pojawiały się słowa: „taktowny”, „cierpliwie”, „ustępować”, to nie potrafili potem przerwać eksperymentatorowi, który rozmawiał ze swoją asystentką, uniemożliwiając im wyjście z sali. Przez 10 minut większość, bo aż 82 proc. uczestników, stała i cierpliwie czekała.

Nieświadomy umysł nie tylko rejestruje różne zdarzenia, ale też wykrywa zależności między nimi. W eksperymencie Pawła Lewickiego z University of Tulusa prezentowano studentom komputerowo zmienione zdjęcia – niektóre twarze wydłużono, inne skrócono. Powiedziano im, że są to wykładowcy, sprawiedliwi lub nie wobec studentów. Ci niesprawiedliwi mieli wydłużone twarze, a sprawiedliwi – skrócone, o czym badani nie wiedzieli. Ale kiedy mieli ocenić 20 innych osób, to wyraźnie kierowali się proporcjami twarzy. I choć sami nie wiedzieli dlaczego, ludzie o pociągłym obliczu wydawali im się niesprawiedliwi. Szósty zmysł? Nie, mimowolne uczenie, z którego nie zdajemy sobie sprawy.

Podpowiedzi ze skóry
Intuicja ma naturę gorącą, kieruje się często nieuświadamianym afektem. Bywa, że na widok osoby czy rzeczy czujemy mimowolną skłonność – coś nas przyciąga lub odpycha. I nie wiemy, co. Badania wybitnego neuronaukowca Josepha LeDoux dowiodły, że istnieje bezpośrednie przełączenie w mózgu ze wzgórza, dokąd trafiają bodźce wzrokowe, do ciała migdałowatego, które automatycznie wyzwala odpowiedzi cielesne. Dzięki temu możemy uniknąć niebezpieczeństwa. Automatycznie uskakujemy przed rozpędzonym pojazdem, zanim uświadomimy sobie, co się dzieje. Wiemy, komu można zaufać, a komu nie.
Młody człowiek, który podszedł do Jackie Larsen, mieszkanki Grand Marais w Minnesocie, był schludny i uprzejmy. Powiedział, że zepsuł mu się samochód. Chciał złapać okazję, by dostać się do przyjaciół. Podczas rozmowy z nim Jackie poczuła ból żołądka, miała wrażenie, że stało się coś złego. Pomyślała, że chłopak uciekł z domu, wspomniała coś o mamie, że pewnie się o niego niepokoi. „Nie wiem, gdzie jest moja matka” – burknął. Kobieta skierowała go do pastora, a sama zawiadomiła w tym czasie policję. Sprawdzono trop – w domu chłopca znaleziono ciało jego matki, którą, jak się okazało, zamordował.

Nieświadomy afekt łaskocze naszą świadomość, komunikuje jej ważne treści, opracowane na poziomie automatycznym. Podpowiada nam, czy nasz wybór jest dobry. Oleg K. Tichomirow badał myślenie szachistów. Kiedy podejmowali kolejne decyzje, on mierzył ich pobudzenie afektywne, rejestrując zmiany przewodnictwa skóry. Kilkanaście lat później podobny pomiar zastosowali neurologowie Antonio Damasio i Antoine Bechara podczas eksperymentu z wykorzystaniem hazardowej gry karcianej (tzw. Iowa gambling task). Okazało się, że u szachistów reakcje afektywne pojawiały się tuż przed zastosowaniem posunięcia przybliżającego ich do wygranej. Afekt zapowiadał sukces. Ze zmianą kierunku myślenia zmieniało się też tempo, w jakim biło serce gracza, ostrzegając go przed ryzykownym posunięciem i stratą pieniędzy.

Bezpośrednio przed wyborem złej karty pojawiała się zmiana przewodnictwa skóry. Co ciekawe, w miarę trwania gry reakcja stawała się coraz silniejsza – mózg uczył się przewidywać niekorzystny wynik i zawczasu go sygnalizował. Dzięki temu gracze potrafili podjąć trafne decyzje, zanim jeszcze byli w stanie uzasadnić je. Te specjalne rodzaje uczuć, które sygnalizują nam przewidywalne skutki pewnych scenariuszy, Damasio nazywa markerami somatycznymi. Negatywne markery działają jak dzwonek alarmowy, ostrzegają przed błędem i ryzykiem, zaś pozytywne są zachętą. Afekt pomaga nam nieświadomie rozwiązać problem, uwypuklając treści, które mogą być szczególną wskazówką.

Specyficzne poczucie ciepła sygnalizuje nam, że zbliżamy się do rozwiązania, choć nie wiemy, jakie ono jest, ani nie potrafimy owego poczucia uzasadnić. Marta Siedlecka i Edward Nęcka z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy