Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

1 października 2019

NR 10 (Październik 2019)

Gorąca nienawiść i chłodna pogarda

46

Większość uprzedzeń, które dziś są paliwem politycznym, ma charakter pogardliwy. Pogarda, zupełnie inaczej niż nienawiść, jest emocją chłodną. W pogardzie dystansujemy się od innego. Dehumanizujemy go, a wtedy jego uczucia przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

DOROTA KRZEMIONKA: W wypowiedziach medialnych, a szczególnie w komentarzach internetowych, narasta mowa nienawiści. Dlaczego?

MICHAŁ BILEWICZ: Moim zdaniem powinno się mówić raczej o mowie pogardy. Czujemy ją wobec tych, którzy są od nas niżej, albo których chcemy poniżyć. Z badań, które prowadzimy aktualnie z Wiktorem Soralem, wynika, że ludzie, którzy względem innych posługują się brutalnym językiem, częściej czują wobec nich pogardę niż gniew czy nienawiść. To widać nawet na poziomie fizjologicznym. Analizowaliśmy ekspresję twarzy osób, które czytały dużo hejtu internetowego. Okazało się, że to wyzwala na ich twarzy ekspresję typową dla pogardy, bliską obrzydzeniu.

Czym się różni pogarda od nienawiści?

MICHAŁ BILEWICZ: Agneta Fischer i Eran Halperin w artykule o nienawiści, jaki opublikowali ostatnio w „Emotion Review”, twierdzą, że nienawiść jest konglomeratem emocji podstawowych, zarówno pogardy, jak i gniewu. Łączy te dwie, zdawałoby się, sprzeczne emocje: gniew wyzwala bowiem dążenie, pcha nas do kogoś, kogo chcemy zwalczyć, a pogarda prowadzi do unikania. Nie chcemy mieć do czynienia z kimś, jeśli nim gardzimy. 

MIROSŁAW KOFTA: Już Kurt Lewin zwrócił uwagę, że trzeba odróżnić kierunek fizyczny, czyli zachowanie, od psychologicznego. Na przykład gniew motywuje nas, by się do kogoś lub czegoś zbliżyć, ale tylko po to, by dokonać destrukcji. W tym sensie nie ma sprzeczności między gniewem a pogardą; okazywanie pogardy też ma moc destrukcyjną, niszczycielską w stosunku do pogardzanego obiektu.

Nienawiść jednak, w odróżnieniu od pogardy, tak naprawdę przeżywamy w bliskich relacjach interpersonalnych. To emocja gorąca i często ma ambiwalentny charakter – w konfliktowych relacjach między bliskimi pojawia się alternacja, czyli przeskok między miłością i nienawiścią. Obiekt nienawiści jest ważny, rzadko czujemy wyższość nad nim. A pogarda jest emocją chłodną, dystansującą od innych, a towarzyszy jej poczucie na ogół nieuzasadnionej wyższości. 

MICHAŁ BILEWICZ: Większość uprzedzeń, które są dziś paliwem politycznym w Europie, to uprzedzenia o charakterze pogardliwym – zarówno te wobec imigrantów czy uchodźców, jak i osób LGBT. 

Dlaczego czujemy wobec nich pogardę?

MICHAŁ BILEWICZ: Wyjaśnia to model treści stereotypu, opracowany przez Susan Fiske. Zgodnie z nim mamy różny stosunek do różnych grup i ludzi w zależności od tego, jaka jest treść stereotypu tych grup. To ma swoje konsekwencje emocjonalne. Zupełnie inne emocje będziemy odczuwać do tych obcych, których spostrzegamy jako silnych, mających wpływ, wręcz zagrażających nam. 

Takie stereotypy zawistne dotyczą dziś na przykład Chińczyków, o których mówi się, że będą rządzić światem, a także Żydów, a w Polsce osób bogatych. Z jednej strony czujemy dla nich podziw, z drugiej zawiść, gniew, a nawet nienawiść. A także smutek, że mają coś, czego my nie mamy. 

Zupełnie inaczej jest z tymi grupami, które traktujemy jako gorsze od nas, słabsze i niekompetentne. Jeśli takie osoby widzimy zarazem jako ciepłe, niezagrażające nam – jak na przykład emeryci, inwalidzi czy kobiety w tradycyjnej roli – to mamy do czynienia ze stereotypami paternalistycznymi; wobec takich osób czujemy litość a równocześnie patrzymy na nich z wyższością. Jeśli jednak grupom ludzi brak w naszych w oczach nie tylko kompetencji, ale i ciepła, wtedy pojawia się pogarda. Traktujemy je jako obrzydliwe i zagrażające nam. Takie stereotypy dotyczą bezdomnych, uchodźców, a także osób o odmiennej orientacji seksualnej.

Wymiar ciepła
Wymiar kompetencji   brak ciepło
kompetencje Stereotypy zawistne:
bogaci, Żydzi, Japończycy
Stereotypy pozytywne:
grupa odniesienia, klasa średnia, osoby wykształcone
brak Stereotypy negatywne:
biedni, bezdomni, narkomani
Stereotypy paternalistyczne:
kobiety w tradycyjnej roli, osoby starsze, niepełnosprawni
Rodzaje stereotypów grup społecznych wyróżnionych w koncepcji Susan Fiske oraz przykłady grup nimi objętych. Na podst. Bogdan Wojciszke, Psychologia społeczna, Wyd. Scholar 2011

 

Jakie zagrożenie niosą uchodźcy lub osoby LGBT? Czy zagrażają naszej tożsamości?

MICHAŁ BILEWICZ: Nie sądzę, by ludzie się bali, że się rozleją tożsamościowo wśród muzułmanów. Takie zagrożenie jest związane z grupami silniejszymi, np. niekiedy boimy się, że Amerykanie nas zamerykanizują. Ale raczej nie obawiamy się, że przestaniemy istnieć jako Polacy, bo przyjmiemy uchodźców z Syrii. Chodzi o zagrożenie symboliczne. Grupy, wobec których czujemy pogardę, wydają nam się obrzydliwe, nieczyste. Lękamy się, że zanieczyszczą naszą kulturę, przyniosą choroby. Można to wyjaśnić w podejściu biologiczno-ewolucyjnym. Jonathan Haidt pisze, że obrzydzenie, wstręt wyrastają z faktycznego lęku przed pasożytami i innymi zagrożeniami biologicznymi. Kiedyś, gdy ludzie żyli w prymitywnych warunkach na pustyni czy w dżungli, rzeczywiście było ogromne ryzyko, że zjedzą coś toksycznego i zatrują się zepsutą żywnością. Z tego lęku ewoluował jeden z sześciu fundamentów moralności – czystość, który bardzo cementuje wspólnotę. W czasach, gdy w indywidualistycznych społeczeństwach źródła moralności takie jak równość czy sprawiedliwość przestają mieć znaczenie, zastępuje je plemienna moralność oparta na czystości – my jesteśmy czyści, obcy nie. Ponieważ większość z nas ma orientację heteroseksualną, staje się ona ewolucyjnym i moralnym spoiwem, łączącym wspólnoty. A homoseksualizm traktowany jest jako nieczystość. Co więcej, to pozwala ludziom czuć się wyższymi moralnie przez sam fakt, że urodzili się z preferencją heteroseksualną. To ciekawe, bo poczucie bycia moralnym zwykle wymaga od nas jakiejś pracy – trzeba komuś pomóc, poświęcić się dla dobra ogółu. W przypadku orientacji seksualnej ten warunek nie występuje. 

Z pogardą wiąże się dehumanizacja. Patrząc na innych z wyższością i niechęcią, nie widzimy w nich ludzi?

MICHAŁ BILEWICZ: Paliwem dla odmawiania innym człowieczeństwa nie musi być pogarda. Ale rzeczywiście dehumanizacja następuje w dół, wobec grup o niższym statusie. Tilemachos Iatiridis badał w Grecji grupy zawodowe różniące się statusem, np. pracowników umysłowych i fizycznych. I pokazał, że ludzie bogatsi dehumanizują biedniejszych, a pracownicy umysłowi – pracowników fizycznych. Jednak, co ciekawe, pracownicy fizyczni wręcz hiperhumanizują zamożniejszych pracowników umysłowych – uważają, że ci bogacze przeżywają więcej wyższych uczuć niż oni sami. Jednym z wyjaśnień tej sytuacji są struktury zależności – gdy jesteśmy od kogoś zależni, to musimy odczytywać każdą drobną emocję z twarzy przełożonego czy po prostu osoby, od której zależy nasz los. 

Z pozycji zaś szefa patrzę na pracowników jak na pionki, roboty, nie do końca ludzi...

MICHAŁ BILEWICZ: I co więcej, okazuje się to funkcjonalne, bo wtedy mogę nimi sprawniej zarządzać. Łatwiej mi podejmować czasem trudne decyzje, np. zwolnić nieefektywnego pracownika.

MIROSŁAW KOFTA: Już w latach 90. Susan Fiske zwróciła uwagę, że przełożeni mają tendencję do stereotypowego traktowania podwładnych, na przykład szef widzi swoją sekretarkę jako niesamodzielną i niezbyt inteligentną, co utwierdza go w przekonaniu, że tylko do tej roli się ona nadaje. Za to podwładni w zindywidualizowany sposób przetwarzają informacje o szefach, dostrzegają ich niepowtarzalne właściwości, czyli w jakimś sensie ich humanizują.

MICHAŁ BILEWICZ: Zaś Adam Galinsky dowodzi, ż...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy