Dobrze nie robić nic

Na temat Ja i mój rozwój

W codziennej pogoni marzymy o wolnej chwili. A zarazem robimy wiele, by nigdy jej nie zaznać. Szkoda, bo warto nie robić nic. Bowiem kiedy nic się nie dzieje, zdarzają się najważniejsze rzeczy. Jak zatem zatrzymać się, żyć niespiesznie w kontakcie ze sobą i światem?
 

Co piąty uczestnik badania przeprowadzonego rok temu przez Główny Urząd Statystyczny przyznał, że nie ma w ciągu dnia wolnej chwili; zdarza się, że czasu brakuje nawet na wykonanie koniecznych zajęć. Z kolei co czwarta osoba odpowiedziała, że czasu wystarcza jej na wszystko bez specjalnego pośpiechu, a niektórym wydaje się, że mają go aż za dużo i czasem się nudzą. A ty ile masz czasu? Czy znalazłeś dziś chwilę tylko dla siebie? W jakim tempie upływa ci dzień?

Trudno robić nic

Czasami marzymy, by nie musieć robić dosłownie nic. Pozwolić sobie na zupełną dezaktywację, dolce far niente. Z badań przeprowadzonych przez zespół psychologów pod kierunkiem Timothy’ego Wilsona z Uniwersytetu Virginia wynika jednak, że słodkie nieróbstwo wcale nie jest tak słodkie. Gdy badani przez kilkanaście minut zostali sami, bez muzyki czy czegoś do czytania, bez dostępu do smartfona, pozostawieni tylko z własnymi myślami, to większość z nich odczuwała dyskomfort.

POLECAMY

Uczestnicy byli w różnym wieku – od 18 do 77 lat, różnili się też bagażem doświadczeń, ale stojąc przed wyzwaniem nicnierobienia, reagowali podobnie. Jak opowiadali, podczas tych kilku minut w samotności mieli problem ze skupieniem się na czymkolwiek. Część z nich wykonywała to ćwiczenie we własnych domach, a nie w laboratorium – i jak przyznali, nie udało im się wytrwać. Łamali wytyczne naukowców: włączali radio, korzystali ze smartfona i wstawali z miejsca, nie potrafili nawet przez kilka minut nic nie robić.

Naukowcy poszli krok dalej. Spytali uczestników, co wolą: ponownie posiedzieć w ciszy, nic nie robiąc, czy zostać uderzonym prądem o średniej mocy. Uprzednio zaaplikowano im taki wstrząs, mieli więc świadomość, jak to boli. A mimo to połowa uczestników wcisnęła przycisk generujący prąd, by skrócić czas przebywania w samotności. Najwyraźniej pozostanie przez kwadrans sam na sam z własnymi myślami było dla uczestników tak odpychającym przeżyciem, że woleli razić się prądem, by tego uniknąć.

Poganiacze samych siebie

Dlaczego tak trudno powstrzymać się od aktywności i pozostać sam na sam ze sobą? Na pewno nie bez znaczenia jest to, że w opisanym eksperymencie epizod „nicnierobienia” nie pojawiał się spontanicznie, lecz wynikał z polecenia eksperymentatora. To jednak nie wyjaśnia w pełni dotkliwości przeżyć. Wiadomo, że nawet gdy sami decydujemy się zrobić sobie przerwę, rzadko pozostajemy bezczynni. Angażujemy się w jakieś aktywności, które odciągają uwagę od tego, co się w nas dzieje. Umysły większości z nas, gdy nie mają jasno postawionego zadania, stają się źródłem stresu. Zamiast relaksować się w ciszy i spokoju, już po chwili miotają się w poszukiwaniu jakiegoś zajęcia, produkują chaotyczne myśli, snują plany albo rozpamiętują minione dni, po prostu nudzą się.

Filozof Blaise Pascal już w XVII wieku pisał w swym zbiorze Myśli: „całe nieszczęście ludzi pochodzi z jednej rzeczy, a mianowicie z tego, że nie umieją pozostać w spokoju i w izbie”. Niepokój i dyskomfort płynący z nicnierobienia towarzyszy nam od wieków. A współczesne technologie informatyczne i Internet tworzą nowe możliwości zajmowania umysłu i zakłócania spokoju wewnętrznego. Żyjemy w epoce zgiełku, zalewani informacjami i rozmaitymi atrakcjami. Wszystko dzieje się coraz szybciej, błyska, migoce, by przyciągnąć naszą uwagę. W naszym życiu nie ma już oczywistych pauz.

Drzemkę zastąpiło picie kawy, siedzenie w restauracji – zabieranie jedzenia na wynos i spożywanie go w drodze do domu lub pracy. Zamiast przechadzać się – przemieszczamy się z miejsca na miejsce, zawsze w konkretnym celu. Zabiegani, rozgorączkowani, robimy mnóstwo rzeczy naraz, myśląc równolegle o wielu innych sprawach. Przeskakujemy z jednego działania w inne. Wielu z nas staje się, jak to określił Henry David Thoreau, filozof i pisarz, „poganiaczami samych siebie” – narzucamy sobie harmonogramy i czujemy się źle, ponieważ nie udaje się nam do nich dostosować.

Bycie zajętym, zapracowanym jest dobrze postrzegane. Szczelnie wypełniony kalendarz staje się normą już u dzieci w wieku szkolnym. W wakacje staramy się nadgonić zaległości. Wolne weekendy poświęcamy na zakupy czy rozrywki. Dopiero jakaś niegroźna choroba dla wielu staje się dopuszczalnym sposobem na próżnowanie, uwolnienie się od obciążeń. Od lekarzy uzyskujemy zastrzyk wolnego czasu i zaświadczenia legalizujące odpoczynek.

A im większą liczbą bodźców jesteśmy bombardowani, tym bardziej do nich przywykamy i tym bardziej ich pragniemy. Nasz mózg wpada w tzw. pętlę dopaminową, która sprawia, że pragniemy, poszukujemy i pożądamy. Dlatego stale sprawdzamy, czy aby nie przyszedł e-mail, esemes, nie pojawił się nowy post na Facebooku. Ale dopamina nie powoduje zadowolenia; od tego jest inny system – endorfinowy. Niestety, dopamina jest mocniejsza niż naturalne opioidy, więc nawet jeśli zdobyliśmy to, na czym nam zależało (np. informacje na stronie internetowej), dalej szukamy (i otwieramy kolejne strony). Większą satysfakcję przynosi oczekiwanie i poszukiwanie, niż po prostu osiągnięcie celu. Zaprzestać czegoś, odłączyć się, spocząć – to prawdziwe wyzwanie.

Zgiełk z zewnątrz przenosi się do naszego wewnętrznego świata. Odbija się echem w naszych chaotycznych myślach i zaczyna wybrzmiewać, gdy nagle znajdziemy się sam na sam ze sobą, bez zajęcia. Nie umiemy się skupić i wyciszyć, bo rozpędzony potok myśli porywa nas i zabiera tam, gdzie nie chcemy się znaleźć: w bolesną przeszłość lub budzącą lęk przyszłość. Więc szybko staramy się wrócić do oswojonej wrzawy, która skutecznie odwraca naszą uwagę. A jeśli to niemożliwe – bo wokół niewiele się dzieje, rutyna i monotonia – zaczyna nas dławić niepokój i nuda.

Nuda. Nuda. Nuuuuudaaaa

Ziewamy, opadamy na fotel i wlepiamy wzrok w ścianę. Krążymy między pokojami w poszukiwaniu czegoś ciekawego – na próżno. Nuda to – jak stwierdza antropolożka kultury Tiffany Watt Smith w Księdze ludzkich uczuć – najbardziej sprzeczna ze wszystkich emocji: mamy poczucie uwięzienia, bezwładu, pragniemy odmiany, a zarazem nie potrafimy uchwycić, czego naprawdę chcielibyśmy.

Co dzieje się w znudzonym umyśle? Zespół psychologów pracujących pod kierunkiem Johna East[-]wooda z kanadyjskiego Uniwersytetu York, na bazie różnych badań z psychologii eksperymentalnej i neuronauki, doszedł do wniosku, że nuda to stan, w którym nie jesteśmy zdolni zaangażować się w aktywność, która dałaby nam satysfakcję. Stąd frustracja, zniechęcenie, przykre emocje. Jest to spowodowane zakłóceniem w działaniu uwagowych sieci neuronalnych. Czujemy znudzenie, gdy trudno nam skupić uwagę na jakichkolwiek informacjach, c...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy