Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

2 czerwca 2019

NR 6 (Czerwiec 2019)

Chorzy na samotność

60

Coraz więcej coraz młodszych osób odczuwa samotność. Dotyczy to zarówno mieszkających w pojedynkę, jak i żyjących w związkach, w dużych rodzinach. Skąd w nich poczucie braku żywych więzi? Jak je odbudować?

Co trzeci dorosły obywatel USA uważa, że nie ma żadnej bliskiej osoby. O podobnych odczuciach mówią mieszkańcy Wielkiej Brytanii. W Unii Europejskiej to Szwecja wskazywana jest jako kraj, w którym samotność jest najdotkliwsza – co drugi dorosły Szwed żyje sam, a co czwarty umiera w samotności. W Polsce co czwarte gospodarstwo domowe jest jednoosobowe, a z prognoz demograficznych i statystycznych wynika, że za piętnaście lat nawet co trzecie gospodarstwo będzie prowadzone w pojedynkę. 

Taka izolacja fizyczna często przekłada się również na poczucie izolacji emocjonalnej i brak jakichkolwiek relacji z ludźmi. Z drugiej strony – rośnie też liczba osób samotnych pomimo posiadanych relacji, związków.

Do psychoterapeutów zwracają się o pomoc już trzydziestoparolatkowie – choć mają liczną rodzinę, znajomych, a od czasu do czasu udane randki, to jednak towarzyszy im bolesne poczucie pustki relacji i lęk. 

Wszyscy ci ludzie opisują samotność jako niemal fizyczny ból. Ten stan jest na tyle silny, że od kilku lat badacze samotności, jak na przykład amerykański psycholog i psychoterapeuta profesor Richard Booth, proponują wpisanie jej do międzynarodowej klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych.

Schematy rodzą pustkę

Zgłaszający się do terapeutów pacjenci często wcale nie samotnością tłumaczą swoje cierpienie. Mówią po prostu o spadku formy, niezadowoleniu z dotychczasowych osiągnięć, przeciążeniu życiem zawodowym, problemami rodzinnymi. Na pytania, o czym najczęściej myślą, co ich martwi, wyliczają pracę, problemy bliskich i własną sytuację życiową.

Ludzie zwykle opowiadają o swoich działaniach skoncentrowanych na jednej przestrzeni życia, na jednej wartości. W trakcie terapii wielu z nich zauważa, że działa schematycznie, wręcz mechanicznie. Ich życie skupia się na tym, by rano wstać, zjeść śniadanie, iść do pracy i zrealizować wyznaczone cele, potem siłownia, jak co czwartek spotkanie z paczką. Często nawet budowanie relacji opiera się na przekonaniu, że „wypada kogoś mieć, tak jest bezpiecznie”, ale za tym schematem nie ma głębszej refleksji, czy rzeczywiście chcę się z daną osobą spotykać, zamieszkać, żyć. 

W trakcie sesji psychoterapeutycznej pacjenci uświadamiają sobie, że odczuwają w ciele dziwne napięcie – nieprzyjemny stan sygnalizujący, że powinni na coś zwrócić uwagę. Tylko jak rozpoznać, co jest tą przestrzenią, która domaga się uważności?

Możesz cofnąć się pamięcią do ostatniej trudnej sytuacji, którą musiałeś rozwiązać, i spróbować odpowiedzieć na pytania: Co wtedy czułeś? Czy towarzyszyły ci myśli „jestem sam, mogę liczyć tylko na siebie”?

Jeśli tak, to może być pierwszy sygnał, że subiektywnie odczuwasz brak osoby bliskiej, która może ci pomóc.

Możesz też przypomnieć sobie swój ostatni urlop. Jaki był twój plan, gdy obudziłeś się rano pierwszego dnia wolnego od pracy? Czy kawę w restauracji wypijałeś w towarzystwie laptopa? Czy kolejny trening na siłowni odbywałeś w towarzystwie obcych ludzi? Czy poszedłeś sam na spacer do parku?

Szczera odpowiedź na pytania tego typu często uświadamia nam, że poza zobowiązaniami zawodowymi, treningami coraz trudniej jest nam znaleźć kogoś, z kim chcielibyśmy po prostu spędzić czas – dla samego pobycia razem, a nie po to, żeby załatwić jakieś sprawy.

Plusy samotności

Zdaniem amerykańskiego psychologa społecznego profesora Johna Cacioppo powinniśmy się cieszyć, że czasem odczuwamy samotność.

Badacz pisał, że to ewolucja wykształciła w nas tę cechę. Samotność to nieprzyjemny stan, który sygnalizuje, że powinniśmy zwrócić na coś uwagę. Izolacja wzmacnia wrażliwość na zagrożenia społeczne (np. atak drapieżnika) i motywuje do odnowienia więzi.

Cacioppo wskazywał, że efekty izolacji społecznej obserwowane u ludzi przypominają skutki izolacji społecznej uzyskanej w eksperymentach ze zwierzętami społecznymi.

Kiedy czujemy się samotni, odizolowani, w mózgu wzrasta poziom kortykoliberyny, która stymuluje przysadkę mózgową do wydzielania kortykotropiny, co z kolei prowadzi do zwiększenia wydzielania kortyzolu przez korę nadnerczy. Zmienia się również aktywność układu sympatycznego, który w obliczu zagrożenia przygotowuje nasz organizm do podjęcia odpowiedniego działania, np. walki lub ucieczki.

Odczuwanie samotności każe nam zwrócić uwagę na innych ludzi. Mówi, że nadszedł czas, by zainteresować się otoczeniem. W nawale zajęć często zapominamy o naszych bliskich.

Na szczęście samotność nam o nich przypomina. Podobnie gdy ktoś łamie zasady społeczne – grupa go odrzuca, izoluje. Nieprzyjemny stan samotności, jaki wtedy odczuwa, sygnalizuje mu coś ważnego, ostrzega, że powinien coś zmie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy