Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

1 grudnia 2021

NR 12 (Grudzień 2021)

Wysocy górą

0 512

Wbrew regule poprawności politycznej ustalenia badaczy dowodzą, że wysokie osoby mają się lepiej: więcej w życiu osiągają, więcej zarabiają, łatwiej znajdują partnerów, cieszą się lepszym zdrowiem i ogólnie żyją dłużej niż ludzie niżsi. Dlaczego tak się dzieje? Czy można to zmienić, skoro wzrostu zmienić nie sposób?

Na czterdziestu sześciu dotychczasowych prezydentów Stanów Zjednoczonych tylko trzech miało wzrost poniżej średniej krajowej. A byli też tacy – jak na przykład Abraham Lincoln – którzy wyraźnie górowali nad otoczeniem. Czy to przypadek? 

Z dala od wysokich

Badania konsekwentnie dowodzą, że wzrost ma duży wpływ na relacje z innymi ludźmi. Na przykład na dystans, jaki wobec kogoś zachowują. Tak przynajmniej wynika z eksperymentu przeprowadzonego przez Marka E. Caplana i Mortona Goldmana, podczas którego poproszono cztery osoby o różnym wzroście – wysokiego mężczyznę, wysoką kobietę, niskiego mężczyznę i niską kobietę, by stanęły przy ścianie korytarzy dworca kolejowego. Następnie obserwowano zachowania przechodzących obok podróżnych, zwracając uwagę na to, kto bardziej ich ośmielał czy przyciągał – wysocy czy niscy. Zdecydowanie częściej wkraczali w osobistą przestrzeń osób niskich niż wysokich i o wiele częściej czyniły to kobiety niż mężczyźni. Stąd przypuszczenie, że niższe wzrostem osoby są bardziej narażone na inwazję ze strony innych i w związku z tym muszą bardziej chronić granice swojej strefy osobistej. Przypuszczalnie też niskie osoby, szczególnie kobiety, mogą okazać się bardziej skore do agresji, gdyż niski wzrost kojarzony jest z większą słabością fizyczną, co niejako prowokuje je do kompensacji poprzez atak. 

POLECAMY

Ile wart jest centymetr wzrostu

Allan i Barbara Pease, badacze mowy ciała, podczas prowadzonych seminariów zauważyli, że kierownicy wyższego szczebla są dość często najwyżsi wzrostem w grupie. Porównali oni wzrost ponad dwu i pół tysiąca dyrektorów różnych firm oraz wysokość ich płacy. W efekcie ustalili, że każde dwa i pół centymetra ponad przeciętną wzrostu wiązało się z większym o niemal czterysta funtów dyrektorskim uposażeniem. Podobne badania przeprowadzone w USA także wykazały zależność między posiadanym wzrostem a wysokością pensji. Na Wall Street każde dwa i pół centymetra odpowiadało wzrostowi wynagrodzenia o trzysta czterdzieści dolarów. Taki sam związek stwierdzono w placówkach rządowych, choć w tych miejscach panuje zwyczaj doceniania fachowości pracowników i równego ich traktowania. Nawet na uczelniach, gdzie liczą się kwalifikacje akademickie, zauważono, że docenci są wyżsi od przeciętnej osoby średnio o trzy i jedną dziesiątą centymetra, profesorowie nadzwyczajni o trzy i siedemdziesiąt pięć setnych centymetra, a profesorowie tytularni o cztery i osiemdziesiąt pięć setnych cm. 
Związek między wzrostem a prestiżem jest dwukierunkowy. Jak wykazały prekursorskie badania przeprowadzone przez Paula R. Wilsona, student mówiący do grupy kolegów był oceniany jako mierzący metr siedemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu. Gdy tego samego studenta przedstawiono jako wykładowcę… urósł w oczach słuchaczy, którzy oszacowali jego wzrost na metr dziewięćdziesiąt.
Zaobserwowano, że wysokie wzrostem osoby nie tylko piastują bardziej prestiżowe funkcje w amerykańskich firmach, lecz już na starcie uzyskują wyższą pensję. Ci, którzy mierzą ponad metr dziewięćdziesiąt centymetrów, otrzymują 12% więcej od tych, co mają poniżej metra osiemdziesiąt pięć.  
Wystarczy porównać proporcje: wśród dorosłych mężczyzn w Stanach Zjednoczonych 14,5% mierzy ponad metr osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, a wśród zarządzających firmami z listy „Fortune 500” odsetek ten wynosi aż 58%. Jedynie 3,9% dorosłych mężczyzn w USA ma powyżej metra osiemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu, a wśród szefów takich mężczyzn jest 30%. Najprawdopodobniej jest coś takiego w umysłach Amerykanów, co skłania ich do stawiania znaku równości między wysokim wzrostem a umiejętnościami przywódczymi.
Nie oznacza to, że niżsi wzrostem są na straconej pozycji. Choć już nie urosną, to dzięki wyprostowanej sylwetce mogą dodać sobie wizualnie trochę wzrostu i w efekcie robić wrażenie bardziej władczych. Ważne jest też, jak stoimy podczas wystąpień publicznych i oficjalnych spotkań. Wyprostowana sylwetka i delikatnie uniesiona głowa powodują, że wyglądamy na bardziej kompetentnych i pewnych siebie. 

Na wysokości zadania

W przypadku ludzi, podobnie jak u zwierząt, wzrost wiąże się z pozycją społeczną. Źródeł tego związku poszukuje się w czasach, kiedy wojska zajmujące miejsca na wysoko położonych wzgórzach miały przewagę nad armiami stojącymi poniżej (niejako u ich stóp). Ma to swoje odzwierciedlenie w języku: zwykliśmy mówić o „górnych szczeblach” w instytucji, którym podlegają „doły”, a pokonanie trudnego problemu określamy jako „stanięcie na wysokości zadania”.  
Nie trzeba być wysokim, czasem wystarczy robić takie wrażenie. Co ciekawe, podczas wystąpień telewizyjnych sylwetki widziane na monitorze mają jedynie metr pięćdziesiąt centymetrów wzrostu, zatem widzowie sami podświadomie szacują, jak ktoś jest wysoki. Nic dziwnego, że wielu niskich polityków, aktorów czy celebrytów stara się robić wrażenie wysokich. Były australijski premier John Howard miał przydomek Mały John, gdyż na monitorze robił wrażenie spokojnego i małomównego. Wyborcy sądzili, że jest dość niskim mężczyzną, a faktycznie miał metr siedemdziesiąt pięć centymetrów. Jego rywal polityczny, były premier Bob Hawke, był z kolei widziany jako osoba wysoka, gdyż jego telewizyjne wystąpienia zawsze były bardzo ekspresyjne i żywiołowe. W rzeczywistości mierzył on tylko metr siedemdziesiąt centymetrów. Wyraziste zachowanie przed kamerami sprawia zatem, że wydajemy się wyżsi.     
A czasem wystarczy po prostu wstać, by zyskać na autorytecie. By się o tym przekonać, wystarczy zrobić tzw. test podłogi. Połóż się na podłodze i poproś kogoś, by Cię za coś skarcił. Potem należy zamienić się miejscami – to leżący stara się udzielić nagany. Okazuje się to prawie niewykonalne z powodu spadku autorytetu. Co więcej, nawet głos osoby leżącej zwykle brzmi mniej groźnie. 

Sposób na niski wzrost

Co mogą zrobić ci, którym natura poskąpiła wzrostu? Mają do dyspozycji kilka prostych technik. Powinni stworzyć przestrzeń, w której można panować nad otoczeniem, np. dzięki krzesłom o różnej wysokości. Już sama pozycja siedząca redukuje wzrost, a jeśli kogoś wysokiego posadzimy w ni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy