Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

16 czerwca 2020

NR 5 (Czerwiec 2020)

Poczucie bezpieczeństwa w sobie i w świecie. Od czego zależy to, czy czujemy się bezpieczni?

67

Kilka dni temu odwiedziła mnie moja wnuczka – bardzo rezolutna i odważna pięciolatka. Nie była u mnie od 6 tygodni (z powodu pandemii). Przez ten czas kilka razy widziałyśmy się na spacerze, ale… byłyśmy w maskach, nie mogłyśmy się nawet przytulić. Mała bardzo się ucieszyła, kiedy w końcu zaprosiłam ją do domu. Natychmiast pobiegła do pokoju, wyjęła swoje zabawki, przywitała się z kanarkiem. Później poszła do łazienki i… przybiegła do mnie z płaczem, że nie poznaje łazienki. Nie mam pojęcia, co ją tak przestraszyło. Jedyne, co się zmieniło w łazience, to zamiast ręcznika frotte na umywalce stała papierowa rolka, obok mydła był płyn antybakteryjny, a pod umywalką worek na zużyte ręczniki. Na przestraszenie pomógł, jak zwykle, masaż brzuszka i zdmuchiwanie świeczki…

Kaskader czy bibliotekarka?

Karen Horney, niemiecka psychoanalityk i psychiatra, wprowadziła termin dziecięcego lęku podstawowego, z którym wszyscy się rodzimy i który jest reakcją na nieznany i przerażający świat. Jedynie dziecko wychowywane z miłością i akceptacją, w poczuciu bezpieczeństwa, ma szansę przezwyciężyć ów lęk. Ważny jest nie tylko stosunek matki do potrzeb i lęków dziecka i szybkość reagowania na nie, ale także jej przekonania na temat bezpieczeństwa świata oraz jej emocjonalność. 
Badania z zakresu epigenetyki nad możliwością modyfikacji genotypu przez doświadczenia życiowe dowodzą, że nasze nastawienie do życia (w tym również poziom odczuwanego poczucia bezpieczeństwa) może być kształtowane na poziomie DNA już w życiu płodowym – przez emocje matki. Przeprowadzono na myszach eksperymenty, które udowodniły, że matki doznające w ciąży silnego stresu rodzą dzieci genetycznie przygotowane do walki i radzenia sobie w sytuacjach zagrożenia. Prawdopodobnie matczyne hormony stresu przenikają do krwi płodu i pod ich wpływem u dziecka bardziej rozwija się tyłomózgowie, odpowiadające za efektywne sterowanie programem walki i ucieczki. Matki przeżywające okres ciąży bez większych stresów rodzą wrażliwych intelektualistów (z silniej rozwiniętym przodomózgowiem). Póki co, jest to jedynie hipoteza. Jedno jest pewne, w domach, w których panuje atmosfera miłości, spokoju, dostatku (nie brakuje jedzenia) i przede wszystkim przekonania, że świat jest przyjazny, a ludzie otwarci i wspierający, dzieci czują się bezpieczne i nie mają problemu z zaufaniem sobie i innym. 
Ogólne poczucie bezpieczeństwa zależy również od naszego temperamentu, a szczególnie reaktywności, czyli ilości bodźców, których potrzebujemy, by czuć się dobrze. Jeśli jesteś osobą nisko reaktywną, prawdopodobnie najbardziej spełniona będziesz się czuła w zawodzie… kaskadera, bo codzienne rutynowe życie nie zapewni Ci wystarczającej ilości bodźców, więc na dobranoc chętnie obejrzysz sobie krwisty horror. Za to osoby wysoko reaktywne bez problemu przeżyją całkiem udane życie w zaciszu biblioteki albo przed komputerem. Dawka adrenaliny, której potrzebujemy, by osiągnąć optymalny dla siebie poziom pobudzenia/aktywacji, określa poziom naszej reaktywności. 
No cóż, jeśli przyszłaś na świat jako osoba wysoko reaktywna w rodzinie lękowych neurotyków – masz pecha; prawdopodobnie boisz się bardziej, częściej, zamartwiasz na zapas, a swoje poczucie bezpieczeństwa lokujesz przede wszystkim w zewnętrznym świecie.

Czy czujesz się w świecie bezpieczny? 

Choć wszyscy intuicyjnie czujemy, że poczucie bezpieczeństwa to coś, czego warto szukać wewnątrz, w świecie realnym gromadzimy coraz więcej i więcej, zupełnie jakbyśmy wierzyli, że te wszystkie dobra ochronią nas przed niebezpieczeństwem, a w rezultacie przed śmiercią. Być może, ów dziecięcy lęk podstawowy tak do końca wcale nie zanika, a nowy samochód, praca za ,,odpowiednie” pieniądze czy kolejna lokata dają nam złudzenie nieśmiertelności? 
Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta, twierdzi, że poczucie bezpieczeństwa zależne wyłącznie od warunków zewnętrznych jest złudne. To prawdziwe wynika bowiem z przekonania i poczucia, że jesteśmy cząstką czegoś większego, a zmiana, choć zawsze budzi niepokój, jest istotą życia. Nasze poglądy wyniesione z domu rodzinnego i doświadczenia albo je umacniają, albo podważają. 
Jednym z głównych problemów/kłopotów, z którymi pacjenci zgłaszają się do mojego gabinetu, jest właśnie małe poczucie bezpieczeństwa, a ono jest tu często rozumiane jako coś, co łatwo stracić. Kobieta, którą zostawił partner i ,,zabrał” ze sobą poczucie bezpieczeństwa. Mężczyzna, który stracił pracę, a ma kredyty do spłacenia i czuje, że ,,grunt pod nogami mu się zawalił”. Ktoś inny zachorował i ,,stracił zaufanie do swojego ciała”, które go zawiodło. Kiedy tłumaczę, że nie mam takiej mocy, by przywołać z powrotem partnera czy utraconą pracę albo zdrowie, ale mogę pokazać sposoby, dzięki którym bezpieczeństwo wróci tam, gdzie jego miejsce (domyślasz się, jakie to miejsce?), niektórzy rezygnują z terapii. Wracają do swojej pogoni za uciekającym bezpieczeństwem zależnym od drugiego człowieka, pracy, zdrowia itp.
No cóż, każdy z nas ma wybór, na dodatek jedni czują się bezpiecznie oko w oko z lwem, innym brakuje poczucia bezpieczeństwa, gdy wychodzą z domu po bułki. 
Ci ,,szczęśliwcy” czujący się bezpiecznie w sobie/ze sobą i w świecie reagują adekwatnie do sytuacji, nigdy nie martwią się na zapas, mobilizują się do działania, kiedy sytuacja tego wy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy