Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

4 sierpnia 2019

NR 8 (Sierpień 2019)

Uwalniamy kreatywność

46

Firmy domagają się jej od pracowników. Rodzice marzą, by posiadły ją dzieci. Kreatywność – wszyscy jej pragną. Niestety, nie sposób się jej nauczyć na warsztatach ani z podręczników. Na szczęście można lepiej wykorzystać twórcze pokłady, jakie tkwią w każdym z nas. Jak to zrobić?

Leonardo da Vinci – ikona kreatywności, multitwórca i człowiek renesansu. W tym roku minęło 500 lat od jego śmierci. A przecież żyje w naszej świadomości, niemal każdy potrafi wymienić jakieś jego dzieła i wynalazki. Symboliczna obecność mistrza inspiruje do odkrywania i rozwijania wewnętrznych potencjałów. Nic dziwnego, że wydana dwie dekady temu książka Michaela J. Gelba Myśleć jak Leonardo da Vinci stała się bestsellerowym poradnikiem. Czytają ją ci, którzy pragną wybić się ponad przeciętność bądź wznieść na wyżyny geniuszu swych potomków. Dowiadujemy się z niej, że aby tak się stało – trzeba rozwijać ciekawość poznawczą i wytrwałość, uczyć się na błędach i wyostrzać zmysły; konieczne jest myślenie uwzględniające związki między zjawiskami z różnych dziedzin, łączenie logiki z wyobraźnią oraz akceptacja niepewności. 

Znamy te zalecenia, ich znaczenie dla twórczości zostało potwierdzone. Wymienione umiejętności są też efektem, którego oczekuje się od wielu treningów kreatywności. Czy uzasadnionym? 

Jak twierdzą autorzy Treningu twórczości, Edward Nęcka, Jarosław Orzechowski, Aleksandra Słabosz i Błażej Szymura, „Jeśli w szkolącej się grupie znajdzie się przez przypadek jakiś przyszły geniusz, to trening na pewno mu nie zaszkodzi, choć byłoby przesadą twierdzić, że go ukształtuje i przygotuje do tworzenia przyszłych dzieł”. Od tego typu warsztatów nie powinno się zatem wymagać więcej niż rozwoju poznawczej bazy kreatywności, takiej jak umiejętność abstrahowania, myślenia przez analogię czy rozumowania, choć w praktyce okazuje się, że i ta obietnica jest trudna do spełnienia. Zajęcia często przypominają mieszankę quasi-terapii grupowej, podtrzymującej pozytywną samoocenę uczestników, oraz zbioru ćwiczeń o walorach nie większych niż rozwiązywanie krzyżówki. Jednak wiara w magiczną moc takich warsztatów jest wielka.

A nawet jeśli ktoś nie do końca jest przekonany o ich wartości, woli nie stracić okazji, bo gdyby jednak... 

Przepis na geniusza?

Nie ma przepisu na geniusza. Rodzą się na wsi (Nikola Tesla), w małych miasteczkach (Thomas Alva Edison) lub metropoliach (Graham Bell). Są dziećmi profesorów (Gottfried Leibniz), skromnych nauczycieli (Maria Skłodowska-Curie), urzędników (Salvador Dali) albo farmerów (Walt Disney). Wzrastają w rodzinach niepełnych (Agata Christie), patologicznych (Fiodor Dostojewski) bądź będących wzorem miłości (Astrid Lindgren). Są jedynakami (John Lennon) lub mają rodzeństwo (Jimi Hendrix). Cierpią z powodu nadmiernej wrażliwości (van Gogh) albo są wyjątkowo odporni psychicznie (Pablo Picasso). 

Wybitne talenty co jakiś czas pojawiają się w sposób trudny do przewidzenia. Ujawniają twórczy potencjał nawet w niesprzyjających okolicznościach, uczą się i wytrwale pracują, dźwigając „ciężkie Norwidy” nierzadko za „vangogowską stawkę”. Geniusze są potrzebni, dzięki ich dziełom odnajdujemy sens i odkrywamy samych siebie. Ich dokonania przybliżają nam świat bez głodu, konfliktów, składowisk śmieci i ginących gatunków… 

Potrzebujemy koneserów

Trzeba sobie powiedzieć jasno: nie każde dziecko będzie geniuszem. Natomiast każde może być koneserem – jeśli nie ekspertem, to choćby uważnym obserwatorem i smakoszem twórczości. Kontakt z dziełami mistrzów jest źródłem inspiracji i aspiracji, a pasjonaci psychologii pozytywnej w kształtowaniu koneserów dostrzegą szansę rozwoju cnoty mądrości i transcendencji. 

Ale jest też racja bardziej podstawowa. Aby jakieś dzieło zostało uznane za twórcze, musi spełniać walor zarówno nowości, jak i pozytywnej oceny otoczenia. Wrażliwość i wyrobienie środowiska mają więc kluczowe znaczenie dla odkrycia lub wynalazku. Tę zależność celnie ujął neuropsycholog Elkhonon Goldberg w książce Kreatywność. Mózg w dobie innowacji. Jego zdaniem los innowacji – paradoksalnie – zależy od społeczeństwa złożonego z rzeszy niezbyt kreatywnych konsumentów, którzy mogą jakąś myśl przyjąć i uznać za twórczą, bądź też odrzucić i zignorować, skazując ją na zapomnienie. 

Chwała twórcom, którzy zostali docenieni za życia! Co ciekawe, docenienia potrzebują szczególnie wtedy, gdy rzadko je dostają – na początku swej drogi. Tomasz Kocowski badał przed laty pracowników Akademii Sztuk Pięknych i stwierdził, że rozgłos i pozytywne opinie otoczenia bardziej stymulują pracę asystentów niż profesorów; dla tych ostatnich ważny jest sam rozwój ich twórczego „ja”.

Leon Tarasewicz, polski malarz białoruskiego pochodzenia, w jednym z wywiadów powiedział, że sugeruje studentom, aby przed związaniem swej drogi życiowej ze sztuką uważnie przeczytali biografię choćby jednego artysty. Egzystencję wielu z nich ilustruje dowcip o awangardowym muzyku jazzowym, który słysząc od znajomego: „Kupiłem twoją płytę!!!”, radośnie wykrzykuje: „Ach, to byłeś ty!”.

Jeśli prawdą jest, że treningi kreatywności kształtują pozytywną postawę wobec twórczości, to ich efektem powinna być rosnąca rzesza koneserów. Jednak same zadania, usprawniające poznawcze czynniki kreatywności, nie wystarczą. Konieczne jest wzbogacenie treści warsztatów o spotkania z postaciami i dziełami mistrzów – tak intymne, jak to tylko możliwe. Warto potraktować każde dzieło jako ciekawy przypadek do analizy. Uczniowie nie mogą być tylko biernymi odbiorcami sztuki, bo szybko wtedy skierują uwagę na bardziej atrakcyjne bodźce i – tak jak osoby sfotografowane w amsterdamskim Rijksmuseum przy arcydziele Rembrandta Straż nocna – wbiją wzrok w ekrany swoich smartfonów. 

Powiedzmy to jasno: nie każde dziecko będzie geniuszem.

 

Ludzie potrzebują przewodników po świecie sztuki. Przypomina mi się, jak w Centrum Pompidou w Paryżu, w sali poświęconej twórczości Marcela Duchampa, napotkałem grupkę siedmiolatków. Nauczycielka wyjaśniała im istotę i rolę ready-made (patrz słowniczek) w historii sztuki, reklamie i codzienności! Dzieci dowiedziały się, że artysta nie musi tworzyć obiektów, lecz przede wszystkim dostarcza nowe punkty widzenia świata. Wychwytywały kluczowe pojęcia, a następnie zaznaczały je w swym zeszycie ćwiczeń. Nie wiem, czy wśród nich byli przyszli odkrywcy. Ale nawet jeśli ich losy potoczą się inaczej i np. będą kierować jakąś placówką kultury, taką jak lubelskie Centrum Kultury Spotkań, unikną kompromitacji, twierdząc, że niejaki Deszambr (pisownia oryginalna) to „artysta, który wprowadził postmodernizm, odwrócił miskę klozetową i powiedział, że to jest sztuka”. (za: dziennikwschodni.pl)

7 zasad życia wg Leonarda 

Co wyróżniało życie mistrza da Vinci? Michael J. Gelb w książce Myśleć jak Leonardo da Vinci wyróżnia kilka zasad, które budują twórczy potencjał. 

Którymi z nich się kierujesz? Wśród poniższych stwierdzeń zaznacz te, które dobrze cię opisują.

  1. Wiem wiele i wciąż uczę się czegoś nowego.
  2. Chętnie przyznaję się do błędów. 
  3. Mam swoje ulubione zapachy i smaki. 
  4. Lubię zmiany. 
  5. Uwielbiam się ruszać.
  6. Lubię porównania, analogie i metafory.
  7. Dużo czytam, wręcz pochłaniam książki.
  8. Kwestionuję konwencjonalne mądrości i autorytety.
  9. Jestem wrażliwy na hałas.
  10. Bez trudu wpadam na nowe pomysły. 
  11. Dobrze orientuję się w anatomii.
  12. Często dostrzegam powiązania tam, gdzie inni ich nie widzą.
  13.  Kiedy mam podjąć ważną decyzję, poszukuję różnych punktów widzenia.
  14. Przeciwności losu postrzegam jako okazję do rozwoju.
  15. Potrafię szczegółowo opisać oglądany widok.
  16. Mam bujną wyobraźnię.
  17. Wiem, kiedy moje ciało jest spięte lub zrelaksowane.
  18. W podróży zwracam uwagę na podobieństwa między ludźmi, nie różnice.
  19. Ufam swoim przeczuciom.
  20. Jestem zorganizowany i zdyscyplinowany.
  21. Codziennie dostrzegam w życiu coś zabawnego.
  22. Opieram się na logice argumentów.

Oto wspomniane zasady:
> Curosita (pytania 1, 7, 13) oznacza, że jesteś ciekawy świata, pragniesz dowiedzieć się więcej i stale się uczysz. Nierzadko dziwisz się światu i zadajesz kłopotliwe pytania.
> Deimostrazione (2, 8, 14) – konsekwentnie sprawdzasz nabywaną
wiedzę drogą własnych, bezpośrednich doświadczeń, jesteś dociekliwy, uważnie obserwujesz otoczenie, testując rozwiązania, uczysz się
na błędach.
> Sensazione (3, 9, 15) – zmysłowe doznania uznajesz za klucz; nieustannie wyostrzasz swoje zmysły – wszystkie, a zwłaszcza wzrok, by wzmocnić doznania i nie popaść w pułapkę, którą dostrzegł Leonardo, pisząc, że przeciętny człowiek „patrzy, nie widząc; słucha, nie słuchając”.
> Sfumato (4, 10, 16) – nie obawiasz się stanąć twarzą w twarz z niewiadomym, potrafisz trwać w napięciu między przeciwnościami,
gotów akceptować wieloznaczność, paradoksy i niepewność. 
> Corporalita (5, 11 i 17) – dbasz o kondycję fizyczną i postawę ciała, a także o równowagę obu stron ciała, np. o oburęczność; uczysz się sztuki zachowywania zdrowia.
> Connessione – (6, 12 i 18) – myślisz systemowo, szukasz powiązań i rozwijasz wyobraźnię, rozumiejąc zależności łączące rzeczy i zjawiska.
> Arte/scienza – pytania 19 i 21 versus 20 i 22, pierwsze dwa dotyczą sztuki i wyobraźni, pozostałe – logiki i nauki. Ważne, czy uwzględniasz obie te drogi twórczości. Jeśli zachowujesz między nimi równowagę, myślisz całym umysłem.

Teraz znasz swój potencjał i mocne strony, pozwalające ci być twórczym. Wiesz też, nad czym możesz popracować, by rozwinąć swą kreatywność.

Oprac. na podst. Michael J. Gelb, Myśleć jak Leonardo da Vinci, Rebis, 1999

 

Adaptacja w multiświecie

Nie każda praca wymaga kreatywności. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby nagle w ludzkość wstąpił imperatyw ciągłego twórczego poszukiwania. W miejsce zorganizowanego życia pojawiłaby się anarchia – początkowo może byłoby to zabawne, ale po pewnym czasie każdy zatęskniłby za punktualnie odjeżdżającymi pociągami, uważnymi farmaceutami, wnikliwymi księgowymi, służbistami z działów kontroli i rzeszą przewidywalnych rzemieślników. Od takich ludzi nie oczekujemy kreatywnych fajerwerków i twórczych uniesień, ale, jak się okazuje, to oni zyskują najwięcej dzięki treningom kreatywności – wzmaga się ich pomysłowość, oryginalność myślenia i wrażliwość intelektualna. Wartościowymi dziełami są codzienne usprawnienia, które – choć określa się je jako twórczość przez małe „t” – powodują, że życie staje się łatwiejsze i barwniejsze. Poza tym za każdym geniuszem ciągnie się łańcuch dość przeciętnych, czasem bezbarwnych pokoleń, a ludzie wybitnie zdolni rzadko mają ponadprzeciętnych potomków. Do wyjątków należy włoski reżyser Franco Zeffirelli, który szczycił się tym, że jest krewnym… wielkiego Leonarda.

Najbardziej twórczym ćwiczeniem umysłu jest pokonywanie życiowych problemów, jakie dziś w dużej mierze rodzi postęp technologiczny. Tempo zmian jest tak duże, że gdy na konferencjach mówi się o kompetencjach przyszłości, ma się na myśli kolejny rok. Elastyczność, otwartość na zmiany i zdolność przystosowywania się do nowych warunków są cenione w pracy. Potwierdzają to opinie ekspertów. Howard Gardner, psycholog z Uniwersytetu Harvarda, wymienia umysł kreatywny jako jeden z pięciu umysłów przyszłości. Wtóruje mu wspomniany Goldberg, dowodząc, że wymuszony przez postęp neurobik – czyli swoista gimnastyka umysłu – wywołuje korzystne zmiany w tkance mózgowej, czego wskaźnikiem jest zmniejszenie liczby chorób otępiennych (patrz rozmowa z prof. Nęc­ką, s. 26). 

Jeszcze nie przywykliśmy do zmian, jakie przyniosła rewolucja cyfrowa, a już trzeba się przygotować do kolejnego przełomu. Powoli stapiają się ze sobą rzeczywistość fizyczna i wirtualna, tworząc melanż w postaci tzw. realności rozszerzonej (ang. augmented reality) lub – nawiązując do myśli Williama Jamesa – multiświat. Już teraz można wyobrazić sobie wirtualne studia, podczas których metafizykę wyłoży nam wirtualny Arystoteles, fizykę Stephen Hawking, a teorię osobowości Carl Gustav Jung. Atrakcyjność operacji plastycznych może drastycznie spaść ze wzglę...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy