Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

2 lutego 2016

Twoje osiem talentów

111

Jedna inteligencja to za mało. Mamy inteligencję językową, logiczno-matematyczną, muzyczną, przestrzenną, kinestetyczną, interpersonalną, intrapersonalną, przyrodniczą, a nawet egzystencjalną. Jaki jest pożytek z tego bogactwa?

Ćwierć wieku temu, w 1983 roku, opublikowałem książkę Frames of Mind: The Theory of Multiple Intelligences. Zaprezentowałem w niej teorię inteligencji wielorakich (multiple intelligences, MI). Przygotowywałem tę publikację jako psycholog i z myślą głównie o psychologach. Nie spodziewałem się, że moja teoria zdobędzie popularność wśród pedagogów – najpierw w Stanach Zjednoczonych, a potem na całym świecie. W zeszłym roku skończyłem 65 lat, ale wciąż jestem aktywny zawodowo. W 2008 roku miałem wiele wystąpień. Opowiadałem w nich, jak przez lata zmieniało się moje myślenie na temat inteligencji.

Co czyni nas ludźmi
Wiele osób uważa, że chciałem podważyć tradycyjną teorię inteligencji i jej miarę, jaką jest iloraz inteligencji. Kiedy jednak rozpoczynałem swoje badania – które doprowadziły do sformułowania teorii – wcale nie miałem takiego zamiaru. Sam byłem kształcony w tradycji piagetowskiej, pracowałem w oparciu o standaryzowane testy i nie poświęcałem zbyt wiele czasu na teorie inteligencji. To raczej moja praca badawcza z udziałem dzieci, zarówno tych przeciętnych i uzdolnionych, jak i pacjentów z uszkodzeniem mózgu przekonała mnie, że standardowe ujęcie inteligencji – jako pojedynczej, jednorodnej i nierozkładalnej na bardziej podstawowe elementy – nie może być trafne. Zanim stworzyłem teorię inteligencji wielorakich, przestudiowałem szeroko literaturę i dane z wielu dyscyplin naukowych w poszukiwaniu bardziej zrozumiałego i prawdziwego obrazu ludzkiego intelektu.

POLECAMY

Najpierw stworzyłem roboczą definicję inteligencji i wskazałem kryteria, pozwalające określić, co nią jest. Według mnie inteligencja to biologiczna i psychologiczna zdolność rozwiązywania problemów i/lub znajdowania wytworów, które są uzna[-]wane za cenne w jakimś kontekście kulturowym. Wyposażony w taką definicję i kryteria, wyodrębniłem siedem względnie autonomicznych zdolności, które nazwałem inteligencjami wielorakimi. Są to inteligencje: językowa, logiczno-matematyczna, muzyczna, przestrzenna, kinestetyczna, interpersonalna i intrapersonalna. W późniejszych pracach dodałem jeszcze inteligencję przyrodniczą. Rozważam ponadto wprowadzenie kolejnej inteligencji – egzystencjalnej.
Dwie najważniejsze implikacje naukowe płynące z mojej teorii wzajemnie się uzupełniają. Z jednej strony wszyscy ludzie posiadają osiem lub dziewięć rodzajów inteligencji – to właśnie czyni nas ludźmi. Z drugiej strony, nie istnieją dwie osoby, nawet bliźnięta jednojajowe, które prezentowałyby identyczny profil inteligencji. Dzieje się tak dlatego, że nawet wtedy, gdy kontrolujemy zmienne genetyczne – jak w przypadku bliźniąt monozygotycznych – osoby te mają inne doświadczenia życiowe oraz odczuwają potrzebę odróżniania się od innych.

Szkoła inteligencji wielorakich
Nigdy nie stworzyłem programu służącego kształtowaniu inteligencji wielorakich. Po części dlatego, że nie myślałem o sobie jako o pedagogu. Byłem niezwykle zdziwiony zainteresowaniem, jakie moja książka wzbudziła wśród nauczycieli. Wkrótce po jej publikacji grupa nauczycieli szkół podstawowych z Indianapolis przedstawiła mi pomysł stworzenia Szkoły Inteligencji Wielorakich. Przez ponad 20 lat byłem konsultantem Key Lear[-]ning Community, podkreślałem jednak, że to nauczyciele są pedagogami, a moje opinie powinny być traktowane jedynie jako rady. Podobne stanowisko prezentuję wobec nauczycieli z całego świata, którzy zwracają się do mnie z prośbą o pomoc w stworzeniu Szkoły Inteligencji Wielorakich.

Z tego samego powodu przez dekadę nie zabierałem głosu, gdy zwracano się do mnie z pytaniami dotyczącymi wprowadzenia w życie moich pomysłów. Interweniowałem tylko w sytuacjach, gdy dostrzegałem znaczne naruszenie moich idei. Stało się tak w Australii, we wczesnych latach 90. ubiegłego wieku. Sprzeciwiłem się wtedy ogólnokrajowemu programowi edukacyjnemu, w którym opisywano rasy i grupy etniczne Australii odwołując się do różnic w profilu inteligencji. Wydarzenie to skłoniło mnie do zajęcia stanowiska odnośnie mitów i błędnego rozumienia teorii inteligencji wielorakich, na przykład mylenia inteligencji ze stylem uczenia się lub zapewniania, że każde dziecko ma silnie rozwinięty co najmniej jeden rodzaj inteligencji.

Ponadto obecnie uważam, że jakiekolwiek poważne zastosowanie teorii inteligencji wielorakich w praktyce powinno obejmować co najmniej dwa elementy. Po pierwsze, próbę maksymalnego zindywidualizowania edukacji. Zrealizowanie tego celu powinno ułatwić wprowadzenie komputerów osobistych. I po drugie, podjęcie wysiłków w celu przekazania ważnych idei w wielu różnych formach. Pozwoli to dotrzeć do różnych rodzajów inteligencji, a tym samym do większej liczby uczniów. Pokaże też, na czym polega dokładne i głębokie zrozumienie tematu.

Przyszłość różnych umysłów
Przewiduję, że w przyszłości teoria inteligencji wielorakich i jej praktyczne...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy