Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

2 lutego 2018

Inteligentni inaczej

241

Wysoki iloraz inteligencji nie zapewnia jeszcze spektakularnego sukcesu. Najinteligentniejsi ludzie nie zawsze radzą sobie w życiu. Czego im brak? Aby coś osiągnąć, trzeba wiedzieć, jak efektywnie wykorzystać swój potencjał, jak radzić sobie z emocjami i stresem, jak współpracować z innymi. Ale czy na pewno? O inteligencji emocjonalnej oraz kontrowersjach z nią związanych mówi prof. Gerald Matthews.

TYLKO DO 4 LUTEGO! NIE ZWLEKAJ. ZAMÓW TERAZ!

Gerald Matthews jest profesorem na Wydziale Psychologii University of Cincinnati. Wśród jego zainteresowań badawczych znajduje się psychologia stresu, psychologiczne aspekty bezpieczeństwa na drodze, a także emocje i osobowość w podejściu poznawczym. Autor i współautor wielu znaczących publikacji, między innymi Personality Traits oraz Human Performance: Cognition, Stress and Individual Differences. Współautor książki Emotional Intelligence: Science and Myth.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: – Inteligencja emocjonalna to bardzo popularne w ostatnich latach pojęcie. Czym właściwie jest inteligencja emocjonalna?
GERALD MATTHEWS: – Jest to nowe i, jak sądzę, ważne pojęcie w psychologii. O inteligencji emocjonalnej [EI] mówimy w odniesieniu do zdolności rozpoznawania i rozumienia emocji, radzenia sobie z emocjami i kierowania nimi. Ludzie o wysokim EI mają wgląd we własne emocje, potrafią je nazywać, kontrolować oraz efektywnie wykorzystywać w obszarze funkcjonowania osobistego, społecznego i zawodowego. Co więcej, EI wiąże się ze zdolnością rozumienia reakcji emocjonalnych innych osób, umiejętnością rozpoznawania ich emocji i empatycznego reagowania na nie. Badacze zajmujący się inteligencją emocjonalną twierdzą, że osoby z wysokim EI częściej odnoszą sukcesy w pracy oraz w życiu osobistym.

Wydaje się, że Pan jest sceptyczny wobec tego rodzaju inteligencji...
– Samo pojęcie „inteligencja emocjonalna” wciąż wzbudza liczne kontrowersje. Wielu badaczy podkreśla jej ogromne znaczenie. Przykładem może być Daniel Goleman i jego książka Inteligencja emocjonalna. Tak naprawdę jednak nie posiadamy jeszcze wystarczających dowodów potwierdzających, że taka inteligencja rzeczywiście istnieje. Badania nad inteligencją emocjonalną rozpoczęły się w połowie lat 90., więc jest jeszcze za wcześnie, by wyciągać jakiekolwiek ostateczne wnioski.

W książce Emotional Intelligence: Science and Myth dokonał Pan krytyki tego pojęcia
– Wraz z moimi współpracownikami, Richardem Robertsem i Moshe Zeidnerem, przedstawiliśmy nasze wątpliwości dotyczące pojęcia inteligencji emocjonalnej.
Po pierwsze, sam termin „inteligencja emocjonalna” stanowi pewien problem. EI to bardzo szeroko definiowany konstrukt psychologiczny. Obejmuje on wiele różnych wymiarów. I nie jest tak naprawdę jasne, czy te wymiary wskazywane przez różnych badaczy rzeczywiście przynależą do tego samego konstruktu. Być może są to różne aspekty funkcjonowania emocjonalnego, które tak naprawdę nie są skorelowane ze sobą. Kolejny problem to brak jednej powszechnie przyjętej metody pomiaru. Wciąż nie ma odpowiedniego narzędzia. A bez niego trudno prowadzić rzetelne badania. Trzeci problem dotyczy kwestionariuszowych metod badania EI. Uzyskiwane przy ich pomocy wyniki często wysoko korelują z wynikami uzyskiwanymi w badaniu osobowości. Stąd, jeśli ktoś ma wysoki wynik w skali ugodowości oraz ekstrawersji, a niski w skali neurotyczności, uzyskuje również wysoki wynik w teście inteligencji emocjonalnej. Być może zatem kwestionariusze używane do badania EI nie mierzą tak naprawdę nic nowego.

Wydaje się jednak, że zrozumienie, czym jest inteligencja emocjonalna może mieć ogromne zastosowanie w praktyce...
– Tak, wiele się o tym mówi. Wielu badaczy twierdzi, że koncentrując się na inteligencji emocjonalnej psychologowie mogą poprawić jakość naszego życia, zwiększyć satysfakcję z pracy i skuteczność oddziaływań psychoterapeutycznych wobec osób z problemami emocjonalnymi, a także poprawić efekty edukacji. Chodzi o to, że nie wystarczy przekazywać uczniom tylko wiedzę. Trzeba rozwijać umiejętność funkcjonowania emocjonalnego. Twierdzenia te jednak nie zostały jak dotąd poparte dowodami z badań. Nie dowiedziono więc, że po pierwsze inteligencję emocjonalną można poprawić, i po drugie, że zwiększenie kompetencji w zakresie EI rzeczywiście przekłada się na realne korzyści w codziennym życiu.

Zakładając jednak, że inteligencja emocjonalna istnieje... czy lepiej mieć wysoką inteligencję zwykłą, czy emocjonalną?
– To zależy od kontekstu. Badania pokazują, że iloraz inteligencji jest znacznie silniejszym predyktorem sukcesu zawodowego niż inteligencja emocjonalna. Zwłaszcza w pracy, którą charakteryzuje wysoki poziom złożoności. Stąd IQ wydaje się ważniejsze jeśli mówimy o sukcesie zawodowym. Potwierdzają to badania. Jednak w życiu pozazawodowym – gdzie znaczenie ma rozwój osobisty i jakość relacji z ludźmi – ważniejsza jest raczej inteligencja emocjonalna. Ale aby dowieść, że mamy potencjał intelektualny i pokazać swoje zdolności, nie wystarczy być inteligentnym. Wtedy przydaje się inteligencja emocjonalna. Może tak być w sytuacji, gdy określona praca wymaga – oprócz pewnych zdolności umysłowych – umiejętności pracy zespołowej, dobrej komunikacji z innymi. Tu najbardziej korzystna byłaby kombinacja IQ i EI.

Niektórzy twierdzą, że Albert Einstein miał niską inteligencję emocjonalną. To ponoć w ogóle cecha geniuszy. Czy istnieje prawidłowość, że osoby o niezwykłych zdolnościach umysłowych słabiej sobie radzą w relacjach interpersonalnych?
– Nie wiemy tak naprawdę czy Einstein miał niską inteligencję emocjonalną. Takie twierdzenie ma raczej charakter spekulacji.
Wydaje mi się jednak, że sytuacją, w której mamy do czynienia z połączeniem geniuszu z niską inteligencją emocjonalną może być na przykład zespół Aspergera. Osoby, u których stwierdza się to zaburzenie, cechuje normalna lub wysoka inteligencja, mają jednak problem w relacjach interpersonalnych. Występuje u nich deficyt w zakresie umiejętności wynikających z posiadania tzw. teorii umysłu, która pozwala przypisywać stany umysłowe sobie i innym. Nie mają wglądu w myśli i uczucia innych. W efekcie doświadczają problemów w tworzeniu i utrzymywaniu relacji. Dobrze jednak funkcjonują pod względem poznawczym. Mamy tu zatem do czynienia ze znaczną rozbieżnością pomiędzy IQ i EI. Myślę, że podobna rozbieżność rzeczywiście mogła dotyczyć również niektórych wielkich postaci, znanych nam z historii nauki.

Inteligencja emocjonalna to umiejętność radzenia sobie z emocjami i kierowania nimi. Czy nie jest jednak tak, że kultura, w której żyjemy, niejako narz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy