Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

16 sierpnia 2018

Stwórzmy sobie niebo

113

Dbajmy o siebie, smakując potrawy, dotykając siebie i miłych przedmiotów, wąchajmy rośliny, przyprawy i dobrych ludzi – a wtedy utrzymamy równowagę. I koniecznie ucztujmy.

Karolina Rogaska: Powiedzenie komuś, że jest irracjonalny, brzmi jak zarzut. Pan w swojej książce Emo Sapiens pokazuje, że irracjonalność może być czymś korzystnym.
Rafał Ohme: Irracjonalność stanowi podłoże jednej z najpiękniejszych emocji, jakie odczuwamy, a zarazem kompletnie niezgodnej z logiką. I nie mówię tu o miłości. Wie pani, jaka to emocja?

Nadzieja?
Tak, a irracjonalność jest jej podstawą. Logika mówi: nie da się, nikomu nie wyszło, patrz, ile razy w życiu się pomyliłaś. A nadzieja każe wierzyć wbrew logice. Podsyca nierealistyczny optymizm. Moja ostatnia książka zbudowana jest na braku racjonalności. Zakładałem, że napiszę ją w dwa, trzy miesiące, i będzie miała góra 120 stron. Nagle stron zrobiło się 400, a pisanie jej zabrało mi rok. Gdyby nie to, że coś pchało mnie do przodu i wbrew rozumowi wierzyłem, że się uda, nigdy bym jej nie skończył.

Płynie z niej przesłanie, że emocje nam pomagają. A przecież nierzadko wpędzają nas w kłopoty…
Piszę o emocjach głównie dobre rzeczy. Używając filmowej analogii, Emo Sapiens nie jest dramatem psychologicznym, to raczej komedia romantyczna, ku pokrzepieniu serc, a dokładniej – ku obudzeniu wiary w siebie i w innych ludzi. Chcę, by czytelnik zakochał się w swoim umyśle, a na swoje emocje patrzył z dumą i podziwem.

Na strach czy wstręt też można tak spojrzeć?
Dlaczego nie? Strach pozwala przeżyć każdy dzień od początku do końca. Gdybyśmy go nie czuli, to wpadalibyśmy pod samochody, kroili się nożami, zadzierali ze złymi ludźmi. Wstręt zabezpiecza przed zjedzeniem trucizny – każe natychmiast wypluć to, co niedobre. A jeśli nawet w roztargnieniu zjemy coś zjełczałego, to wstręt poprosi swego starszego kolegę, czyli odruch wymiotny, żeby jednak pozbył się pokarmu, który mógłby doprowadzić do nieszczęścia. Z kolei smutek służy temu, byśmy nie zrobili sobie krzywdy. Odbiera nam energię, więc w krytycznych chwilach nie walimy głową w ścianę, tylko wpatrujemy się w sufit. Co ważne, nie wolno nam go przerywać. Trzeba sobie pozwolić i posmucić się, by organizm się uspokoił, zaniechał czynności, które mogłyby mieć dla nas negatywne skutki.

Czyli należy podążać za emocjami?
Tak, bo wszystko w naturze jest po coś. Chyba że staje się nadmierne i zaczyna nam przeszkadzać w życiu. Jeżeli nie jesteśmy w stanie otrząsnąć się po odejściu jakiejś osoby, zaniedbujemy obowiązki lub zaczynamy panicznie bać się wszystkiego, a dotknięcie czyjejś dłoni napawa nas wstrętem, to sygnał, że coś jest nie tak, bo naturalne emocje wyskoczyły z właściwego biegu i trzeba skorzystać z pomocy specjalisty.

A co robić, kiedy czujemy się przeładowani negatywnymi emocjami, stresem?
Trzeba zastosować detoks emocjonalny. Dotyczy to sytuacji, gdy odczuwamy ogromny stres w związku z pracą, studiami czy życiem osobistym. Często próbujemy walczyć z tym stresem za pomocą poznawczego przewartościowania, to znaczy znajdowania pozytywnych stron trudnej sytuacji. Tymczasem stres nie siedzi w naszej głowie. Wywołuje reakcję neurochemiczną – uwalnia adrenalinę i kortyzol. Za każdym razem, gdy ktoś nas zdenerwuje, czujemy w trzewiach nieprzyjemne mrowienie. Niestety, nie da się go zredukować za pomocą intelektu. „Negatywna chemia” zalega w naszych wnętrznościach i sprzyja powstawaniu wrzodów, choroby wieńcowej i nowotworów. Jeżeli chcemy zredukować stres, powinniśmy ów kortyzol i adrenalinę spalić wysiłkiem mięśniowym. Możemy iść na siłownię, tańczyć, pływać lub poruszać się na świeżym powietrzu. A jeśli nie potrafimy wytrwać w regularnych spacerach, sprawmy sobie psa; będzie nas wyprowadzał co najmniej dwa razy dziennie.

Powiedzmy, że zestresowałam się czymś. Czy mam czekać do kolejnego spaceru z psem?
Oczywiście, że nie. Wtedy zróbmy sobie mikrosiłkę tu i teraz: przebiegnijmy kilka razy po schodach w górę i w dół. Jeśli pokłóciliśmy się z partnerem, po takiej przebieżce poczujemy, że już nam przeszło, a jeśli nie – znowu na schody.

Dzięki temu przejdzie nam złość na bliską osobę?
Nie. Dalej ją czujemy i uważamy, że ta osoba postąpiła nie fair. Ale już nie chcemy jej rozszarpać, jak dzikie zwierzę, bo nie mamy na to dość siły. Tę siłę dawały adrenalina i kortyzol, które właśnie spaliliśmy, biegając po schodach. Schody są najlepszym lekiem na stres!

POLECAMY

Mam w trakcie kłótni powiedzieć partnerowi: „Poczekaj, idę się przebiec”?
Nasze prababcie mówiły: „drugi gniew jest lepszy od pierwszego”. Wiem, że to wydaje się sztuczne, by zamiast dalej się kłócić, powiedzieć: „stop, teraz chcę się przebiec!”. Ale przecież mówię to do kogoś bliskiego, kto widział mnie w tylu niezręcznych sytuacjach życiowych, że apel o czasowe odroczenie konfrontacji nie powinien go zbytnio dziwić. A kiedy „drugi gniew” rzeczywiście okaże się lepszy… cała sytuacja przestanie być sztuczna.

Najpierw jednak musimy dostrzec stres czy złość, by sobie z nimi poradzić. Jak rozpoznajemy, co czujemy?
Posiadamy interoreceptory, które są elementami peryferycznego układu nerwowego – wyściełają organy wewnętrzne i mięśnie. Zapewniają czucie głębokie i pomagają nam zachowywać równowagę fizyczną. Dlatego są tak ważne w sporcie – pomagają koszykarzom czy tenisistom wyczuwać uderzenie piłki, kiedy jest w powietrzu, a także pod odpowiednim kątem ustawiać rękę, plecy lub nogi. Okazuje się, że interoreceptory służą też do wydobywania z naszych mięśni i mózgu trzewnego, czyli jelit, informacji na temat doznawanych emocji. Ojciec amerykańskiej psychologii William James pisał o tym już ponad sto lat temu. Jednak dopiero teraz, dzięki rozwojowi neurotechnologii, można sprawdzać jego hipotezy. Myślę chociażby o badaniach, na podstawie których neurolog Antonio Damasio stworzył koncepcję markerów somatycznych. Głosi ona, że ciało przy pomocy tych markerów wysyła do jądra brzuszno-przyśrodkowego w korze przedczołowej informację, że coś się z nami dzieje. Koncepcja Gestalt rekomenduje z kolei, aby zwracać uwagę na to, jakie stany cielesne towarzyszą naszym emocjom. Przykładowo, zauważmy, jaka część naszego ciała jest napięta, gdy jesteśmy zestresowani – czy jest to kark, szyja, a może uda? Ta...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy