Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

5 lipca 2018

Lek na trudne emocje

51

Cierpienie psychiczne bywa bardziej dotkliwe niż ból fizyczny. Gdy przypominamy sobie, jak złamaliśmy rękę, nie zaczyna nas ona znowu boleć. Zupełnie inaczej jest ze złamanym sercem...

Elżbieta Filipow: Każdy ma w domu apteczkę pierwszej pomocy ze środkami dezynfekującymi, lekami przeciwgorączkowymi, bandażami, maściami itp. Jeśli się niespodziewanie skaleczymy lub doznamy drobnego urazu – jesteśmy przygotowani. Zupełnie inaczej traktujemy sferę psychiczną...

Guy Winch: A powinniśmy tu być tak samo zapobiegliwi, bo zranień emocjonalnych, na przykład spowodowanych przez porażkę czy odrzucenie, doświadczamy nawet częściej niż tych fizycznych, takich jak skaleczenia i przeziębienia. Większość ludzi nie wie jednak, jak leczyć rany psychiczne, i w efekcie je lekceważy i zaniedbuje. Nie jest to dobre.

Podkreśla Pan znaczenie higieny psychicznej. Tak jak po każdym posiłku szczotkujemy zęby, podobnie powinniśmy dbać o emocje. Dlaczego jest to tak ważne?

Gdy ludzie zaczęli dbać o higienę osobistą, zaszła oszałamiająca zmiana. Nie tylko staliśmy się zdrowsi, ale również żyjemy znacznie dłużej. Higiena emocjonalna mogłaby mieć równie pozytywne efekty, gdyby ludzie wykształcili związane z nią nawyki. W naszej kulturze wiemy, jak ważne jest minimalizowanie bólu fizycznego – nie pozwalamy, by dolegliwości powodujące cierpienie ciała były nieleczone. Jednak jednocześnie pozostajemy „ślepi” na ból emocjonalny. Mamy zbyt dużą tolerancję na takie cierpienie, i własne, i innych. Higiena emocjonalna mogłaby temu zaradzić.

Gdybyśmy byli bardziej świadomi zranień emocjonalnych i tego, jak one wpływają na nasz nastrój, motywację, procesy poznawcze i zachowania – szybciej byśmy dochodzili do siebie po ich doznaniu. Nie pozwalalibyśmy też, by drobny uraz emocjonalny wskutek zlekceważenia go rozwinął się w wielką ranę. Na przykład odrzucenie może sprawić, że osoba wycofa się, będzie unikać ludzi, izolować się i w końcu zacznie jej doskwierać samotność. A to znacznie poważniejsza rana, której skutki mogą być bardziej dotkliwe.

Jakiego rodzaju cierpienie psychiczne jest skutkiem odrzucenia?

Poważne odrzucenie aktywuje te same obszary mózgu, które ulegają pobudzeniu, gdy ktoś doświadcza znacznego cierpienia fizycznego. Taki ból może utrzymywać się przez pewien czas i w efekcie nawet na pozór mało istotne odrzucenie możemy odczuwać jako bardzo bolesne. Dlatego też potrzebujemy czasu, by wrócić do siebie.

W pewien sposób jednak cierpienie psychiczne wywołane odrzuceniem jest bardziej dotkliwe niż ból fizyczny. Przecież gdy przypominamy sobie, jak złamaliśmy rękę, nie zaczyna nas ona znowu boleć. Zupełnie inaczej jest ze złamanym sercem. Samo wspomnienie tej bolesnej chwili może wywoływać wielkie cierpienie emocjonalne. Ból psychiczny spowodowany przez odrzucenie jest zatem bardziej uporczywy i może nawracać na samą myśl o bolesnym doświadczeniu.

I może z lęku przed odrzuceniem coraz bardziej oddalamy się od ludzi. Boimy się zaufać, nie chcemy zależeć od innych, stawiamy na niezależność. I tak więzi się rozluźniają. A tymczasem okazuje się, że długiemu życiu w dobrym zdrowiu bardziej sprzyjają bliskie relacje niż na przykład rzucenie palenia.

Samotność ma wielki wpływ na nasze zdrowie fizyczne. Gdy jesteśmy samotni, organizm reaguje, jakby był cały czas pod wpływem silnego stresu. Układ odpornościowy działa mniej efektywnie, wzrasta wtedy ryzyko różnego rodzaju chorób i dolegliwości. Podwyższony poziom kortyzolu, czyli tzw. hormonu stresu, naraża nas na choroby układu krążenia. Zwiększa się ryzyko depresji, co też może prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia. Badania pokazują, że w dłuższej perspektywie chroniczna samotność zwiększa ryzyko zachorowań i śmierci w takim samym stopniu, jak palenie papierosów. Niektóre dane wskazują, że ryzyko wcześniejszej śmierci wzrasta nawet o 14 procent!

Kiedy jesteśmy samotni, możemy wpaść w spiralę coraz większego izolowania się od otoczenia. Stajemy się bardziej krytyczni wobec obecnych relacji, a to jeszcze bardziej nas zniechęca do kontaktów społecznych. Jak temu zaradzić?

Wychodzenie z samotności jest trudne. Przekonanie, że ludzie wokół nie troszczą się o nas, wywołuje poczucie osamotnienia. Myślimy zatem, że próba kontaktu nie pójdzie dobrze. Boimy się też odrzucenia. To ważne, by sformułować rozsądne oczekiwania i powoli trenować swoje „mięśnie społeczne”. Możemy zacząć od przejrzenia listy przyjaciół lub znajomych i umówienia się z nimi na kawę. To drobne kroki. Może czujemy się dotknięci tym, że osoby te nie utrzymywały z nami kontaktu, ale mimo to warto spróbować przejąć inicjatywę i odnowić relację. Ludzie samotni często są przekonani, że zostaną odrzuceni i w efekcie prezentują zbytnią nieśmiałość albo nadmierne rozżalenie i złość, a obie te postawy odstraszają innych. Mogą też myśleć, że to ich wina, że są samotni, albo że są społecznie nieatrakcyjni. Samotność prowadzi zatem do zniekształcenia obrazu samego siebie i innych ludzi, może wywoływać krytyczne nastawienie wobec siebie i otoczenia, wzmacniając tym samym izolację. Najważniejsze jest, by osoby samotne zrozumiały te zniekształcenia i by nauczyły się je rozpoznawać i nie poddawać się im.

Niestraszna porażka

Jeśli poniosłeś porażkę i ogarnęło Cię poczucie beznadziei, zastosuj kurację, która pomoże Ci inaczej spojrzeć na to wydarzenie. 1. Wszyscy doświadczamy czasem porażek, chwil zakłopotania, upokorzenia czy odrzucenia, które sprawiają, że źle się czujemy sami ze sobą i stajemy się samokrytyczni. Wybierz jedno takie wydarzenie i sprecyzuj, co tak naprawdę się zdarzyło i jak się wtedy czułeś. 2. Wyobraź sobie, że przytrafiło się to Twojemu przyjacielowi. Zastanów się, jak on zareagowałby i jak...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy