Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

27 lutego 2017

Twoje nawyki poprowadzą Cię do sukcesu

84

Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy – twierdził Arystoteles. Nawyki są naszą drugą naturą. Czasem nam sprzyjają, czasem wręcz przeciwnie. Na szczęście możemy je kształtować i w ten sposób zmienić swoje życie. Jak to robić? Od czego zacząć?

Tytułowy bohater filmu „Sekretne życie Waltera Mitty” jest niepoprawnym marzycielem. Na jawie śni o podróżach i bohaterskich czynach, w rzeczywistości wiedzie życie tak powtarzalne, że kiedy na portalu randkowym dostaje do wypełnienia kwestionariusz, a w nim rubrykę „Gdzie byłem, co robiłem?”, nie wie, co tam wpisać.

POLECAMY

Nie wie, bo wszystko, co ważne, dzieje się tylko w jego wyobraźni. Tam dokonuje niezwykłych rzeczy. Nic dziwnego, że wciąż zdarzają mu się „zamyślenia”. Naprawdę zaś unika wyzwań. Wydaje się pogodzony z faktem, że miłość i uznanie zdarzają się innym ludziom. Jego życie zaś jest uporządkowane jak negatywy w archiwum magazynu „Life”,

gdzie Walter pracuje. Takie życie „z przyzwyczajenia”, które toczy się i toczyć będzie według utrwalonych schematów i nawyków. Los szykuje mu jednak niespodziankę; sprawi, że będzie musiał wyjść zza biurka, by ruszyć w poszukiwaniu zaginionego zdjęcia... Ten jeden krok pociągnie lawinę następstw.

Bo choć wydaje się, że większość naszych codziennych wyborów jest rezultatem przemyślanych decyzji, w rzeczywistości, jak pisał przed ponad stu laty William James, filozof, psycholog i prekursor fenomenologii: „Całe nasze życie tak dalece, jak dalece ma ono określoną postać, nie jest niczym więcej niż zbiorem nawyków”. One wyznaczają koleiny naszych dni, oszczędzając czas i wybawiając nas od wahań. Są mimowolną nawigacją, która prowadzi nas przez życie i wyznacza jego kształt – to, jak się odżywiamy i w co ubieramy, co robimy zwykle po przebudzeniu i tuż przed zaśnięciem, jak się porozumiewamy z najbliższymi, jak traktujemy pieniądze, od czego zaczynamy dzień w pracy i co robimy po niej… Czasem prowadzą nas do celu, czasem sprowadzają na manowce: skutkują nadwagą, godzinami roztrwonionymi na Facebooku, zwlekaniem z rozpoczęciem zadań, mankiem w domowym budżecie i różnymi nałogami. Wielu z nas, jak Lisa Allen, staje się ofiarą swych nawyków. Jej historię opisuje Charles Duhigg w książce Siła nawyku. Lisa już jako nastolatka zaczęła pić i palić, miała nadwagę, w żadnej pracy nie zagrzała miejsca, popadła w poważne długi.

Bliscy odchodzili, w końcu porzucił ją mąż.

John Dryden, siedemnastowieczny poeta i dramatopisarz, przestrzega: „Najpierw tworzymy nasze nawyki, potem one tworzą nas”. Jak je nabywamy? Dlaczego niekiedy płatają nam figle? Czy można uwolnić się od kiepskich nawyków? Od czego zacząć?

Sługa, czasem pan
Nawyk jest albo najlepszym sługą, albo najgorszym panem – mawiał Nathaniel Emmons, amerykański duchowny i teolog. Czasem przeszkadza nam jego brak, czasem zaś utrwalony nawyk staje się kłodą, o którą się potykamy. Doświadczyłem tego jako kierowca.

Kiedy zaczynałem kurs nauki jazdy, wszystko było dla mnie nowe, ale największy kłopot sprawiało mi zmienianie biegów, a dokładnie – decydowanie, kiedy trzeba to zrobić. Instruktor często musiał mi podpowiadać: „Zmień bieg!”. Po kilku jazdach zacząłem rozpoznawać charakterystyczny odgłos silnika. Wskazówką do zmiany biegów były też zakręty, moment wyprzedzania itd. Stopniowo nabierałem wprawy. Podpowiedzi instruktora stawały się coraz rzadsze. Coraz częściej pojawiały się pochwały: „Widzisz? Jak chcesz, to potrafisz”. Aż zacząłem zmieniać biegi automatycznie, bez zastanawiania się, często nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Pojawił się nawyk, który, obok wielu innych, jak włączanie kierunkowskazu czy spoglądanie w lusterka, sprawiał, że mogłem prowadzić samochód niemal bezwiednie, rozmawiając przy tym albo rozmyślając o czymś innym.

Dwadzieścia lat później nabyłem swój pierwszy samochód z automatyczną skrzynią biegów. Wypracowany nawyk zmiany biegów, tak dotąd pomocny, okazał się zmorą. Nie potrafiłem wyjechać z salonu samochodowego. Nawykowo szukałem dźwigni zmiany biegów, choć przecież wiedziałem, że jej nie ma. Nawyk był jednak silniejszy. Wciskając hamulec, który brałem za sprzęgło, jechałem „na kangura”. Cud, że dotarłem do domu, nie czyniąc nikomu krzywdy.

Gdy zmieniają się okoliczności, utrwalone nawyki mogą wywieść nas w pole. Czy nie zdarzyło się wam

pojechać trasą, którą przemierzacie codziennie, choć akurat tego dnia mieliście jechać gdzie indziej? Zadziałał nawyk, który na co dzień pozwala automatycznie dotrzeć na miejsce... ale nie wtedy, gdy zmienia się cel podróży.

Przykłady można mnożyć. Uczniowie uczą się, że nauczyciel historii docenia zadawanie wielu dociekliwych pytań. Niestety, kolejny nauczyciel bywa niezadowolony, gdy ktoś przerywa mu wywód. Pracownicy wypracowują sobie nawyki współpracy z szefem, który na przykład preferuje swobodną atmosferę i koleżeńskie relacje z podwładnymi. Te same nawyki mogą uniemożliwić im współdziałanie z kolejnym przełożonym. Także życie prywatne nie jest wolne od nawyków. Obracanie problemu w żart bywa sposobem na zażegnanie konfliktu z aktualnym partnerem, ale może stać się przeszkodą w udanym życiu z kimś innym.

Nawyk zatem sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. Może być przystosowawczy lub nie, zależnie od sytuacji. Zazwyczaj w znanych, przewidywalnych warunkach nawyk nam pomaga, ale w nowych, wymagających niestandardowych działań, zaczyna przeszkadzać. Działa podobnie jak stereotyp, który zwykle bywa pomocny, dając uproszczony obraz rzeczywistości i zwalniając nas z konieczności analizowania jej szczegółowo od nowa. Niekiedy jednak, gdy sytuacja jest nowa i stereotyp do niej nie pasuje, pojawia się problem. Na przykład traktowanie tego, co mówią w telewizji, jako prawdy i niesprawdzanie informacji w innych źródłach, jest przystosowawcze do czasu, gdy w telewizji zazwyczaj mówią prawdę. Kiedy regułą staje się telewizyjne kłamstwo, poleganie na stereotypie telewizyjnej prawdy przestaje się opłacać.

Problem w tym, że – jak pisze Charles Duhigg – „nasz mózg nie rozróżnia między nawykami dobrymi i złymi. Jeśli zatem wykształciliśmy jakiś nawyk niekorzystny, będzie on wiecznie gdzieś się czaił, czyhając na właściwe wyzwalacze i nagrody”.

Tak rodzi się nawyk

Zachowanie pojawia się w określonej sytuacji i wywołuje określone konsekwencje. Te trzy elementy: sytuacja – zachowanie – konsekwencja tworzą trójwymiarową przestrzeń kształtowania się nawyków, a także ich zmiany. Jeśli konsekwencje jakiegoś zachowania (na przykład oglądania telewizji) po powrocie z pracy (sytuacja) są pożądane (rozładowanie napięcia, odwrócenie uwagi, poprawa nastroju), to rośnie prawdopodobieństwo, że w przyszłości, w podobnej sytuacji pojawi się to samo zachowanie. Jeśli chcesz to zmienić i ograniczyć czas oglądania telewizji, ustal, ile minut dziennie maksymalnie poświęcisz na tę aktywność. Zdecyduj, jaka będzie pożądana konsekwencja nieprzekroczenia czasu. Możesz też ustalić dodatkową konsekwencję za wykorzystanie tylko połowy czasu na oglądanie telewizji. Mogą to być nagrody dostępne natychmiast (np. kawa w ulubionej kawiarni, zakup jakiegoś drobiazgu), ale możesz też przyznawać sobie punkty (np. jeden punkt za nieprzekroczenie czasu, a dwa punkty za wykorzystanie tylko połowy czasu), które – po uzbieraniu określonej puli (np. 10 punktów) – wymienisz na atrakcyjne dla Ciebie nagrody, np. wyjście na basen, spotkanie z przyjaciółmi, zakup nowego gadżetu lub ubrania. Musisz tylko pamiętać o byciu konsekwentnym w stosowaniu konsekwencji. Nagrody mogą być dostępne tylko wtedy, gdy pojawi się pożądane zachowanie, czyli gdy nie przekroczysz ustalonego czasu oglądania telewizji. Jeśli mimo przekroczenia czasu przyznasz sobie nagrodę, do zmiany nawyku szybko nie dojdzie. Jeśli nie chcesz czekać długo na efekty, możesz zmienić sytuację. Na przykład… podarować komuś swój telewizor. Natychmiastowy efekt murowany. Wybór metody zależy od celu, jaki sobie postawisz, i tempa, w którym chcesz go osiągnąć. Niezależnie od tego, co wybierzesz, jeśli będziesz konsekwentny, zrealizujesz cel.

Do czego to prowadzi
Dlaczego jednak niektóre zachowania utrwalają się? W jaki sposób kształtują się nawyki? Amerykański psycholog Edward Lee Thorndike sformułował przed laty prawo efektu, które to wyjaśnia. Zgodnie z nim, jeśli po jakimś zachowaniu pojawia się uczucie zadowolenia, to zwiększa się prawdopodobieństwo wystąpienia tego zachowania w podobnej sytuacji w przyszłości. Jeśli zaś następstwem określonego zachowania jest odczucie niezadowolenia, szansa na jego powtórzenie w podobnych okolicznościach maleje. Na przykład, jeśli autor artykułu otrzymuje pochwałę (albo nawet premię) za oddanie go w terminie, rośnie szansa, że kolejny artykuł także odda na czas – tak rodzi się nawyk kończenia pracy w terminie. Jeśli jednak spóźnia się z oddaniem tekstu i nie spotykają go za to żadne nieprzyjemności, a nawet okazuje się, że pośpiech wcale nie był konieczny, słabną szanse, że w przyszłości dotrzyma terminu. W efekcie nabywa nawyk pisania w ostatniej chwili.

Prawo efektu obejmuje trzy elementy: sytuację, zachowanie i jego konsekwencje. Sytuacja wskazuje, czy w przeszłości, w podobnych okolicznościach zachowanie spotykało się z jakimiś konsekwencjami i jakimi? Kiedy przed skrzyżowaniem (sytuacja) redukowałem bieg (zachowanie), to łatwiej wchodziłem w zakręt (pozytywna konsekwencja), dlatego z czasem coraz częściej przed zakrętem to robiłem. Kiedy nie zredukowałem biegu (zachowanie), wyprzedzając inny pojazd (sytuacja), to miałem trudność z rozwinięciem prędkości niezbędnej do bezpiecznego wyprzedzenia (konsekwencja negatywna). W efekcie coraz rzadziej wyprzedzałem inne samochody bez zredukowania wcześniej biegu.

Przyczyną naszego aktualnego zachowania są konsekwencje, z jakimi to zachowanie spotykało się w przeszłości. Jeśli zatem coś robimy – objadamy się i zaciągamy długi jak Alice Allen, albo oddajemy się marzeniom jak Walter Mitty – to dlatego, że prawdopodobnie w przeszłości takie zachowania przynosiły nam jakieś korzyści, poprawiały nastrój albo pozwalały uniknąć czegoś przykrego.

Czasem nie od razu można te pożądane skutki dostrzec. Na przykład, gdy dziecko sprawia problemy wychowawcze, rodzicom i nauczycielom trudno rozpoznać, co dzięki temu zachowaniu zyskuje, a jeszcze trudniej im uwierzyć, że sami swym postępowaniem tych korzystnych konsekwencji mu dostarczyli. Często mówią: „Ależ ja karzę dziecko za takie zachowanie. Mówię mu, że tak nie wolno, że postępuje źle”. Kłopot w tym, że właśnie taka reakcja opiekunów może być dla dziecka pożądaną konsekwencją jego działania, oznaką, że zostało zauważone. Jeśli jego pozytywne zachowania – dobre oceny czy posprzątanie pokoju – pozostają niezauważone przez opiekunów, a zwracają uwagę dopiero na zachowania niepożądane, to – zgodnie z prawem efektu – dziecko będzie je powtarzało. Bowiem uwaga rodzica czy nauczyciela sama w sobie jest nagradzająca, niezależnie od tego, czy towarzyszy jej pochwała, czy nagana.

Pozytywną konsekwencją zachowania jest nie tylko uzyskanie czegoś pożądanego, ale także uniknięcie czegoś niepożądanego. Na przykład uczeń, który zachowuje się wulgarnie, odsyłany jest do pedagoga szkolnego. W ten sposób unika konieczności uczestniczenia w lekcji i odpowiadania. Choć nauczyciel chciał go w ten sposób ukarać, w rzeczywistości go nagradza, o czym świadczy fakt, że wulgarne zachowania i wizyty u pedagoga szkolnego powtarzają się coraz częściej.

O ile za powstawanie nawyków odpowiadają konsekwencje naszych zachowań, to dla ich wystąpienia kluczowa jest sytuacja. Ona wskazuje, czy i z jakimi konsekwencjami zachowanie spotykało się w przeszłości. To samo zachowanie może bowiem przynieść pozytywne konsekwencje w jednej sytuacji, w innej zaś negatywne albo żadne. Dlatego ci sami ludzie odmiennie reagują w różnych sytuacjach. Jeśli ktoś ma w zwyczaju krzyczeć na swoich współpracowników, by coś zrobili, ale swojego partnera raczej prosi o pomoc, to możemy przypuszczać, że w przeszłości uprzejme prośby nie skutkowały wypełnianiem przez współpracowników zobowiązań (konsekwencja negatywna), podczas gdy krzyk działał na nich mobilizująco – robili to, czego od nich oczekiwano (konsekwencja pozytywna). Z drugiej strony, prawdopodobnie krzyki nie robiły wrażenia na partnerze (brak konsekwencji), dopiero uprzejma prośba skłaniała go, by pomógł (konsekwencja pozytywna).

Nawyk rodzi się w określonej sytuacji i z nią jest związany. Ale rodzicami nawyku są jego konsekwencje. Nancy Schimelpfening, biolożka, która doświadczyła depresji, a teraz wspiera inne osoby, prowadząc stronę Depression Sanctuary, pisze: „Powód, dla którego powstają jakieś nawyki, jest prosty: wypełniają jakąś potrzebę”. Dlatego do zmiany nawyku zazwyczaj konieczna jest zmiana konsekwencji.

Psycholog od klatki

Burrhus Frederic Skinner (1904–1990) – amerykański psycholog, twórca radykalnego behawioryzmu i opartej na nim eksperymentalnej analizy zachowania. Urodził się 20 marca 1904 roku w Susquehanna, w Pensylwanii. Doktorat uzyskał w 1931 roku na Uniwersytecie Harvarda, gdzie następnie pracował, a później także na Uniwersytecie Minnesoty i Uniwersytecie Indiany. Prowadził badania nad warunkowaniem sprawczym w specjalnie skonstruowanym urządzeniu, zwanym „klatką Skinnera”. Był także wynalazcą narzędzia pozwalającego zapisywać liczbę wykonanych reakcji jako funkcję czasu. Przykładał duże znaczenie do praktycznych zastosowań wyników swoich badań. Stworzył urządzenie do nauczania programowanego, które dzieliło materiał na małe fragmenty i w zależności od odpowiedzi ucznia generowało fragment z nowym materiałem, gdy odpowiedź była poprawna, lub z uzupełniającą treścią w przypadku złej odpowiedzi. Kluczowe było natychmiastowe udzielenie informacji zwrotnej uczniowi, czyli pokazanie konsekwencji jego zachowania. Skinner jest autorem i współautorem 21 książek i 180 artykułów. Po polsku ukazały się cztery jego książki: Poza wolnością i godnością; Przyjemnej starości! Poradnik praktyczny (współautor M. E. Vaughan); Zachowanie się organizmów oraz Behawioryzm. Często był krytykowany za swoje poglądy. Po wydaniu książki Poz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy