Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

14 grudnia 2015

Pozytywnie zakręceni

0 892

Jest jedno dzieło, które każdy może i powinien stworzyć. Jeden materiał, który możemy lepić w dowolne formy. To my i nasze życie. Jak stać się jego twórcą? I jak wykorzystać przy tym emocje?

Czy pozwalasz sobie być tym, kim jesteś, zamiast czekać, aż ktoś inny zdecyduje, kim masz być? Czy pozwalasz sobie czuć to, co czujesz, zamiast czuć to, co inni czuliby na twoim miejscu? Czy dajesz sobie prawo, by myśleć, co chcesz, i mówić to na głos, jeśli taka jest twoja wola? Czy szukasz tego, co świat może ci zaoferować, zamiast czekać, aż ktoś ci na to przyzwoli?

Jeśli odpowiedź na powyższe pytania brzmi „nie”, to według Virginii Satir, amerykańskiej terapeutki i autorki książki Rodzina. Tu powstaje człowiek, pozbawiasz się szans, by stać się twórcą własnego życia. A szkoda, bo jak zakładają psychologowie humanistyczni, każdy z nas jest potencjalnie zdolny do rozwoju i twórczości. Potwierdzają to współczesne badania. Oczywiście nie chodzi o twórczość wymagającą specjalnych talentów i owocującą wybitnym dziełem, lecz taką, która – jak pisze psycholog humanistyczny Abraham Maslow w książce W stronę psychologii istnienia – wyrasta z samourzeczywistniania własnego potencjału i jest dostępna dla każdego, kto realizuje swą naturę.

POLECAMY

Taka twórczość daje o sobie znać w najzwyklejszych sytuacjach, może przejawiać się we wszystkim, co robimy. W twórczy sposób możemy przygotowywać posiłek, uczyć się, budować nasze relacje z innymi, rozwiązywać konflikty, spędzać czas wolny, wreszcie – odkrywać siebie. Na czym polega istota takiego twórczego podejścia do życia?

Król jest nagi
Abraham Maslow stwierdził, że osoby samorealizujące się cechuje swoboda percepcji i pozbawiona zahamowań spontaniczność – podobna do tej znanej nam z bajki Andersena „Nowe szaty cesarza”, w której tylko dziecko potrafiło zobaczyć i wykrzyczeć, że król jest nagi.

Maslow uważał, że takie spontaniczne osoby żyją w świecie bardziej realnym niż ten dany pozostałym, zbudowany z pojęć, idei, oczekiwań, wierzeń i stereotypów. „Spontaniczni” swobodnie wyrażają siebie, swoje myśli, odczucia i impulsy – bez obawy, że narażą się na śmieszność. Ich zachowanie jest mniej kontrolowane, mniej zaplanowane i zamierzone. Mniej boją się tego, co nieznane czy tajemnicze – ba, to właśnie często je pociąga. Potrafią zachować spokój w sytuacji nieuporządkowania, chaosu, nieokreśloności czy wątpliwości. Są twórczy – potrafią łączyć w sobie przeciwieństwa, czyli takie aspekty, które powszechnie uznawane są za sprzeczne, np.: egoizm i altruizm, racje serca i racje głowy, dziecinność i dojrzałość, pragnienia oraz życzenia z faktami, skoncentrowanie na sobie ze zdolnością do wyjścia poza ego, obowiązek z przyjemnością. Tak jak wielki artysta potrafi zestawić kontrastowe kolory, niezgodne ze sobą formy i z dysonansów stworzyć niezwykłą całość, podobnie twórcze osoby są zdolne integrować to, czym zajmują się w życiu.

Carl Rogers, prekursor podejścia terapeutycznego skoncentrowanego na osobie, stwierdził, że dla tak rozumianej twórczości szczególnie ważne są dwa czynniki: bezpieczeństwo psychiczne i poczucie wolności. Bezpiecznie czuje się ktoś, kto jest akceptowany bez zastrzeżeń, ma poczucie bycia zrozumianym i niepoddawanym ocenie. Wolność psychiczna zaś jest związana z przyzwoleniem otoczenia na swobodę myślenia, odczuwania i bycia tym, kim się jest najgłębiej. Jak jednak zauważa Virginia Satir, aby zyskać poczucie wolności i stać się twórcą włas[-]nego życia, trzeba sobie samemu dać na taką swobodę przyzwolenie – niezależnie od reakcji otoczenia.

Pozytywne drogowskazy
Każda twórczość, zarówno artystyczna, jak i ta zwykła, codzienna, jest nasycona różnymi intensywnymi emocjami. I tak w momencie kryzysu przeżywamy przygnębienie i zniechęcenie, w czasie stagnacji pojawia się apatia, a gdy ją przezwyciężymy, czujemy zadowolenie, a nawet – w chwilach olśnienia – euforię. Jak zauważa Edward Nęcka, psycholog specjalizujący się w problematyce twórczości, emocje mogą twórczość i kreatywność uruchomić, wspomóc, ukierunkować, ale... mogą ją też zakłócić lub wręcz zablokować. Tomasz Kocowski, autor holistycznej teorii twórczości, wprowadził nawet pojęcie emocji „filokreatywnych”, czyli takich, które przyczyniają się do wytworzenia nowych pomysłów. Należą do nich zaciekawienie, radość, sympatia i inne emocje o pozytywnym znaku.

Hipoteza Kocowskiego o korzystnym oddziaływaniu emocji pozytywnych na proces wytwarzania pomysłów znajduje potwierdzenie we współczesnych badaniach eksperymentalnych. Dowodzą one, że wzbudzenie pozytywnych emocji ułatwia nam dostęp do zasobów pamięci, przez co lepiej radzimy sobie z zadaniami intelektualnymi. Pozytywne stany afektywne ułatwiają, jak wynika z badań Kazimierza Obuchowskiego, przejście na poziom abstrakcyjnej wiedzy pojęciowej. Dzięki temu szybciej dostrzegamy podobieństwa, analogie i kojarzymy odległe fakty, co ułatwia rozwiązywanie problemów
złożonych.

Barbara Fredrickson, profesor psychologii społecznej na Uniwersytecie Karoliny Północnej w Chapel Hill, w książce Pozytywność dostarcza wielu dowodów na to, że odczuwanie całego wachlarza pozytywnych emocji – od aprobaty do miłości i zachwytu, od rozbawienia do radości, od nadziei do wdzięczności i dumy – może ożywić nasze spojrzenie na świat, relacje z innymi i posiadany potencjał. Co więcej, okazuje się, że takie emocje są nie tylko reakcją na odniesiony sukces i dobre zdrowie – one mogą być także czymś kluczowym dla naszego powodzenia. Ci, którzy częściej doświadczają pozytywnych emocji, są zdrowsi, bardzi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy