Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

8 sierpnia 2018

Polacy posłuszni do bólu

36

Posłuszeństwo w wykonywaniu poleceń innych mogą nas doprowadzić do tragedii. Zarówno w sferze jednostkowej, jak i w skali masowej, na przykład jako naród – mówi Dariusz Doliński, który przeprowadził pierwszą polską replikację eksperymentu S. Milgrama.

Jarosław Świątek: Jak przebiegały wasze eksperymenty?
Dariusz Doliński: Chcieliśmy przeprowadzić replikację w miarę dokładnie. Również rozpoczęliśmy więc od ogłoszeń w gazecie. Wybraliśmy przede wszystkim gazetę „Metro”, rozdawaną bezpłatnie na przystankach komunikacji miejskiej. Osobom oferowaliśmy 50 zł w gotówce za mniej więcej 50 minut udziału w badaniu. Podawaliśmy numer telefonu. Gdy ludzie dzwonili, zadawaliśmy im pytania, które wstępnie eliminowały osoby, o których można było sądzić, że znają eksperyment Milgrama, osoby, o których można byłoby sądzić, że są chore, albo że są alkoholikami. Najróżniejsze tego typu przypadki były eliminowane. Ludzie przychodzili i dalej toczyło się to jak u Milgrama. Doktor Tomasz Grzyb wcielał się w rolę osoby, która rzekomo losuje rolę ucznia w tym eksperymencie. Badany dowiadywał się, że ma być nauczycielem. Cała dalsza procedura wyglądała tak samo jak w oryginalnym eksperymencie, przy czym – ze względu na nasze zainteresowania i hipotezy badawcze – stwarzaliśmy dwa warunki.
W warunkach kontrolnych było jak u Milgrama, tzn. pierwszy błąd doktora Grzyba za ścianą (oczywiście wcześniej dokładnie ustalono, w którym momencie ma nastąpić) skutkował poleceniem wydawanym przeze mnie do „nauczyciela”, żeby wcisnął pierwszy przycisk. Potem drugi błąd, kolejny przycisk – i tak aż do 10. przycisku.
W przypadku warunków eksperymentalnych pierwszy błąd doktora Grzyba skutkował komendą: „Proszę wcisnąć 10. przycisk”. To jest przycisk, przypomnę, oznaczony napięciem 150 woltów.

Jakie uzyskali Panowie wyniki?
Wyniki były – nie ukrywam – rozczarowujące dla nas. Z tego względu, że okazało się, że pomiędzy tymi dwiema grupami nie zanotowaliśmy żadnych istotnych statystycznie różnic. W warunkach, w których badani mieli od razu wcisnąć dziesiąty przycisk, literalnie wszyscy to zrobili. Natomiast kiedy od 1 do 10 – prawie wszyscy, tak bym to ocenił.
Pomyśleliśmy sobie, że tak naprawdę 150 woltów to jest co innego w Stanach Zjednoczonych, a co innego w Polsce. Otóż w Polsce większość ludzi ma nieprzyjemne doświadczenia z prądem elektrycznym. Ktoś gdzieś wsadził rękę do oprawki żarówki. Ktoś inny kombinował coś przy przetartym sznurze od żelazka. Jeszcze inna osoba nie wyłączyła bezpieczników, a poprawiała gniazdko kontaktowe. My wiemy, jak boli (a boli) uderzenie prądem o napięciu 220 woltów, bo takie mamy w ścianach. Amerykanie mają 110 woltów, w związku z tym 110 to może być dużo dla Amerykanów, ale niekoniecznie wystarczająco dużo dla Polaków. Postanowiliśmy zrobić kolejny eksperyment, w którym pierwszym poleceniem będzie: „Proszę wcisnąć 15. przycisk generatora prądu elektrycznego”. Okazało się, że i w tym przypadku wszyscy badani wciskają 15. przycisk.

W kolejnym eksperymencie postanowili Panowie sp...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy