Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

10 lutego 2016

Para do życia

97

Około 500 kcal - to absolutne minimum niezbędnej do życia energii. I biada nam, jeżeli nie zostanie szybko dostarczona. A co z kundalini, praną, energią Qi, mocą duchową i uniwersalną siłą życiową, przepływającą przez nas i jednoczącą całe uniwersum?

Nie wolno mylić energii z gorączką – pisał przekornie rumuński filozof Emil Cioran. Jako chemik i biolog dostrzegam gorączkę w posługiwaniu się pojęciem energii przez filozofów, psychologów, psychoterapeu­tów, bioenergoterapeutów, różnej maści uzdrawiaczy i zwykłych szalbierzy. Wielu z nich przechwytuje z dziedziny fizyki terminy energii i pól energetycznych i nadużywa ich na określenie całej gamy różnych zjawisk, co rodzi nieporozumienia.

Umykająca wielkość

Czym więc jest energia? Niewątpliwie jest to istotna wielkość fizyczna. Fizycy uznają jej realne, chociaż niezupełnie materialne, istnienie. Uważają, że energia jest skalarną wielkością fizyczną charakteryzującą stan układu fizycznego (materii) jako jego zdolność do wykonania pracy. Co więcej, jednym z praw natury, od którego nie znamy wyjątków, jest prawo zachowania energii. Zgodnie z nim po wszelkich zmianach formy, do których energia jest zdolna, łącznie z przejściem w masę, której jest równoważna, początkowa ilość energii pozostaje niezmieniona.

Ale nawet fizykom pojęcie energii wciąż umyka. Jeden z najwybitniejszych popularyzatorów fizyki, Richard Feynman, pisze w Wykładach z fizyki: „Musimy zdać sobie sprawę z tego, że fizyka współczesna nie mówi właściwie, czym jest energia!”.

Komórki pod napięciem

W biologii przyjmuje się, że energia jest atrybutem wszystkich systemów biologicznych, zaczynając od biosfery, a kończąc na najmniejszych żyjących istotach. Każdy organizm żywy zbudowany jest z komórek, które, aby żyć, muszą utrzymać różnicę potencjałów między wnętrzem a światem zewnętrznym. Utrzymanie tej różnicy – wynoszącej około 70 mV – wymaga stałego nakładu energii. Nic dziwnego, że im więcej komórka pracuje, tym więcej potrzebuje i zużywa energii.

Najwięcej energii pochłaniają komórki nerwowe. Każdy potencjał czynnościowy przez nie generowany, niosący jakąś informację, oznacza krótkie spięcie w neuronie i utratę różnicy potencjałów (to tzw. depolaryzacja). Szybko trzeba ją odbudować, wyrzucając z neuronu jony sodowe, a wpompowując tam jony potasu – na co one nie mają ochoty, gdyż dzieje się to wbrew gradientowi stężeń. Trzeba więc uruchomić specjalne pompy sodowo-potasowe, a to wymaga energii, i to niemałej. Szacuje się, że dla podtrzymania podstawowego stanu mózg zużywa w ciągu doby 6 kcal na miliard neuronów.

Oznacza to dzienne zapotrzebowanie rzędu 516 kcal. Można uznać, że to jest niezbędna energia psychiczna. I biada, jeżeli nie zostaje szybko dostarczona. Kilkuminutowa przerwa w dostawie materiałów do produkcji energii – tlenu i glukozy – skutkuje nieodwracalnymi zmianami w komórkach nerwowych. W przypadku energii koniecznej do podtrzymania procesów życiowych stąpamy po twardym gruncie, tę energię możemy mierzyć i obserwować – na przykład skutki nadmiernej podaży związków energetycznych (otyłość).

Świecący mózg

Sytuacja się komplikuje, kiedy dochodzimy do energii psychicznej. Nie ma wątpliwości, że istnieje coś takiego. Są ludzie bardziej i mniej energiczni, odczuwamy przypływy i odpływy energii. Energia psychiczna to aktywność napędzająca funkcjonowanie umysłu. Możemy ją definiować podobnie jak w fizyce: jako zdolność do wykonania pewnej pracy. Ale jak ją mierzyć?

Wielu zorientowanych biologicznie psychologów i neurobiologów chciałoby ją sprowadzić do poziomu aktywności metabolicznej neuronów w mózgu. Współczesne techniki obrazowania mózgu pozwalają śledzić wzrost tej aktywności w poszczególnych obszarach mózgu, oceniając go na podstawie przepływu krwi przez dany obszar (technika funkcjonalnego rezonansu magnetycznego) bądź szybkości wychwytu glukozy (technika pozytonowej tomografii emisyjnej). Od połowy lat 80. zeszłego stulecia przekonujemy się, że wysiłek umysłowy może być mierzony jako wartość metabolizmu mózgu. Zazwyczaj im bardziej jesteśmy aktywni psychicznie, tym bardziej rośnie aktywność metaboliczna mózgu. I vice versa – aktywność ta spada na przykład u pacjentów z otępieniem w chorobie Alzheimera. Obniża się też u chorych na depresję we wszystkich obszarach mózgu, z wyjątkiem jednego niewielkiego pola Brodmana 25, które jest fragmentem przedniej części zawoju obręczy, leżącym pod kolanem spoidła wielkiego. Otóż pole to aktywuje się, gdy jesteśmy smutni, a jeszcze silniej w stanie depresji melancholijnej. Metaforycznie moglibyśmy nazwać je ośrodkiem „złej energii”, bowiem aktywacja tego punktu w obwodzie depresji wywołuje nastrój melancholiczny.

Co się dzieje tuż przed śmiercią?

Czy energia metaboliczna nagromadzona w mózgu całkiem znika w chwili śmierci? Fascynujące obserwacje na ten temat opublikowała niedawno w „Journal of Paliative Medicine” grupa badaczy z Centrum Medycznego Uniwersytetu Waszyngtona. Postanowili monitorować do końca aktywność czołowej kory mózgowej sześciu pacjentów, którzy znajdowali się w tak beznadziejnym stanie, że za zgodą rodziny zdecydowano się odłączyć ich od systemu podtrzymywania życia. Aktywność ich mózgów śledzono za pomocą wskaźnika dwuwidmowego (bispectral index, BIS), który mówi o aktywności neuronów i poziomie świadomości pacjenta. Aparaturę tę wykorzystuje się podczas operacji, by uniknąć operowania osoby nie całkiem znieczulonej.

Pomiary BIS wykonano w obecności rodziny, która towarzyszyła umierającym do ostatniej chwili. Okazało się, że po odłączeniu systemu podtrzymywania życia energia neuronów kory czołowej spadała, ale w ostatnich chwilach, kiedy ciśnienie krwi spadło do zera, u wszystkich konających następował bardzo silny wzrost aktywności elektrycznej w korze czołowej, a następnie po 30–180 sekundach aktywność ta raptownie spadała do zera. Interesujące, że rodziny zmarłej osoby pozytywnie przyjmowały ten końcowy wzrost aktywności, uważały bowiem, że są świadkami wyzwolenia się duszy z ciała.

Tango libido

Prawdziwe wątpliwości pojawiają się, gdy przechodzimy do psychoanalitycznych koncepcji energii psychicznej. Są one oderwane od biologii. Ewidentnie intuicja – a nie racjonalne myślenie – podszepnęła Freudowi koncepcję trzech elementów osobowości, z których Id obejmuje pierwotne nieświadome tendencje popędowe, i generuje energię potrzebną do ich realizacji. Również libido (z łac. żądza) rozumiał Freud jako form...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy