Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Laboratorium

21 listopada 2016

PAKTY I AKTY DWOJGA

94

Narcyz poszukuje partnera-lustra, w którym mógłby się przeglądać od najlepszej strony. Gdy partner przestaje go podziwiać - zrywa związek. Dla niego istnieją tylko dwie możliwości: albo trzeba zrezygnować z własnego „ja” dla partnera, albo partner musi zrezygnować z siebie. Podobnie zaburzeni partnerzy wzmacniają swoje patologiczne zachowania i prowadzą wspólną grę.

Tęsknimy za kimś bliskim, kimś „na stałe”. Dlaczego więc często nie potrafimy nawiązać bliskich więzi? Trwamy w izolacji bądź wchodzimy w przelotne związki seksualne i zrywamy je, gdy pojawi się jakiekolwiek zaangażowanie emocjonalne. Budujemy romantyczną więź trwającą „do pierwszego kryzysu”, który powoduje załamanie się iluzji i rozstanie.

Pragniemy miłości. A zarazem chcemy zachować osobistą wolność i indywidualność. Napięcie pomiędzy potrzebą wolności i potrzebą więzi wyznacza dynamikę związku. Dysponując dziś na pozór większą wolnością, częściej czujemy się bezradni niż szczęśliwi. Znikło wiele zakorzenionych tabu seksualnych. W ich miejsce pojawiły się nowe. Młodzi ludzie czują, że powinni ukrywać swoje pragnienie bliskości i trwałości związku i nie przyznają się do lęku przed podjęciem współżycia seksualnego. Wielu małżonków uważa, że nie wolno im odczuwać zazdrości, gdy partner zdradza. Zwracają się o pomoc do psychoterapeuty, aby się z niej wyleczyć. Zazdrość nie pasuje do modelu wolnego związku niezależnych partnerów. Słabość, podatność na zranienie, zależność są wypierane, gdyż zakłócają ów ideał. Ideał nieosiągalny, jak każdy rodzaj związku, w którym część przeżyć i potrzeb emocjonalnych nie jest akceptowana. Wiele wskazuje na to, że często u podłoża „związku niezależnych dwojga” leży lęk przed bliskością i zależnością, którego ujawnienie skazywałoby na łaskę i niełaskę partnera.
Opierając się na dorobku psychoanalizy, terapii systemowej rodzin i teorii komunikacji, Jorg Willi rozbudował koncepcję koluzji, w myśl której konflikty małżeńskie są wspólnym zaburzeniem neurotycznym obojga partnerów. Dosłownie koluzja oznacza zmowę, sekretną umowę, tajny pakt. W tym przypadku chodzi o nieświadomą „zmowę” partnerów co do wspierania swojej patologii. Zgodnie z tą koncepcją zachowanie osoby w małżeństwie uzależnione jest od jej osobistej historii – począwszy od dzieciństwa, ale sposób, w jaki się ono manifestuje, jest wzmacniany bądź tłumiony przez zachowanie partnera. Zachowanie współmałżonka także jest uwarunkowane jego osobistą historią. Problem nasila się, gdy niekorzystny kierunek rozwoju jednego z partnerów znajduje oddźwięk w podobnej skłonności drugiego. Wtedy mówimy o koluzji. U obu partnerów występują te same zaburzenia, manifestujące się poprzez różne role (na ogół związane z płcią), co sprawia wrażenie, że jeden partner jest przeciwieństwem drugiego. Chodzi jednak o spolaryzowane warianty tego samego konfliktu. Podobnie zaburzeni partnerzy wzmacniają nawzajem swoje patologiczne zachowania i prowadzą nieświadomie wspólną grę – zwaną koluzją.

Koluzja może pojawić się już w chwili wyboru partnera: mężczyzna spotyka swoją przyszłą żonę na studenckiej prywatce. Widzi ją, gdy rozmawia z koleżanką. Sam jest zamknięty i nieśmiały, niepewny swojej męskości, podobnie jak jego ojciec. Dziewczyna robi wrażenie kobiecej i skromnej – w przeciwieństwie do rozbawionych i głośnych koleżanek. Czuje nagle chęć, aby do niej podejść i robi to. Jego „zuchwałość” robi na niej wrażenie i chętnie przyjmuje zaproszenie. W rzeczywistości dziewczyna zachowuje się łagodnie, aby nie przypominać swej wyniosłej i apodyktycznej matki, po której „odziedziczyła” wiele cech... Chciałaby poznać silnego i opiekuńczego mężczyz-nę, który uchroniłby ją przed jej własną apodyktycznością i powtórzeniem modelu rodziców: słabego ojca i dominującej matki. Mylnie rozpoznaje siłę u młodego mężczyzny. Ten nieświadomy wybór, oparty na podobnym zaburzeniu, daje początek koluzji.
J. Willi w książce „Związek dwojga. Psychoanaliza pary” przedstawia cztery podstawowe wzorce koluzji, które pokrywają się z wczesnodziecięcymi fazami rozwoju opisanymi przez psychoanalizę. Są to: relacje narcystyczne, relacje oralne, relacje analno-sadystyczne, relacje falliczno-edypalne.
We współczesnym społeczeństwie dominują narcystyczne wyobrażenia i wartości. Preferuje się związki mające sprzyjać samorealizacji i trwające tak długo, jak długo służą temu celowi...

W wielu związkach pojawia się pytanie: w jakim stopniu trzeba zrezygnować z siebie na rzecz drugiej osoby, a na ile można pozostać sobą? Istotą relacji narcystycznej jest jednak dylemat, czy należy traktować partnera jako odrębną istotę czy jako przedłużenie własnego „ja”? Niełatwo zrozumieć istotę tego rodzaju postawy bez przyjrzenia się temu, co działo się w okresie wczesnego dzieciństwa. W pierwszych miesiącach życia, zwanych fazą narcystyczną, granice „ja” z otoczeniem nie są jeszcze wyodrębnione. Dziecko ma poczucie całkowitej jedności z matką. Noszone na rękach przeżywa poczucie potencji i siły, nie rozróżniając, że płynie ona z pewnych ramion matki. W tym okresie dziecko przeżywa matkę jako poszerzenie własnych granic. Stopniowo dziecko zaczyna siadać, chodzić, mówić, rozwijając własną inicjatywę i oddzielając się od matki, zarówno fizycznie, jak i w fantazjach. Jednak w związku narcystycznym matka także spostrzega dziecko jako część własnego „ja” i reaguje nieadekwatnie na dziecięce próby samodzielności. Rozwija strategie uniemożliwiające dziecku odseparowanie i zbudowanie własnej tożsamości. Może wzmacniać w dziecku cechy wartościowe dla niej samej, a zwalczać inne, blokując naturalną ekspresję dziecięcej osobowości („... o nie, nie możesz tego chcieć, przecież znam cię dobrze – ty jesteś inny...”). Widzi w dziecku część siebie i to tę akceptowaną czy wyidealizowaną. Matka karze dziecko za każde odstępstwo od obrazu, który stworzyła sobie na jego temat. Tym samym powoduje u niego rozw...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy