Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

11 września 2019

Jak żyć z narcyzem i mieć spokój

0 8808

Czuje się wyjątkowy, niezwykły. Słucha tylko wtedy, gdy mówisz o nim. Wyśmiewa cudze sukcesy, za to o swoich może mówić godzinami. Początkowo czaruje i uwodzi, ale po najmniejszej krytyce zrywa relację. Brzmi znajomo? To narcyz. Jak z nim być i przetrwać?

Narcyz, wbrew pozorom, nie kocha siebie. Jest ofiarą, podobnie jak ci, którzy próbują się do niego zbliżyć. Dobitnie pokazuje to mit o Narcyzie. Niezwykłej urody młodzieniec wzbudza pożądanie wielu dziewcząt, ale nie jest w stanie odwzajemnić ich uczuć, bowiem nie potrafi kochać. Jedna z nich, nimfa Echo, z rozpaczy niknie, aż zostaje po niej tylko głos. Wyrokiem bogów Narcyz zostaje skazany na miłość niespełnioną – zakochuje się w swoim odbiciu w wodach Styksu, a nie mogąc go dosięgnąć, umiera z tęsknoty.

Łabędź z duszą kaczątka

Podobnie osoba narcystyczna zapatrzona jest w swoje odbicie i pogrążona w jałowym samozachwycie. Jej życie to niekończąca się opowieść o godnych podziwu dokonaniach, snuta przez samotnego i tak naprawdę smutnego narratora. Usilnie pragnie stać się łabędziem, najpiękniejszym z pięknych, i niemal wierzy, że już nim jest, a zarazem w głębi duszy nadal czuje się brzydkim kaczątkiem i obawia się, że inni takim go zobaczą.

POLECAMY

Nawiązanie do baśni o brzydkim kaczątku nie jest przypadkowe. Jej autor, Hans Christian Andersen, był podobno egocentrykiem, bez reszty zaprzątniętym sobą. Od wczesnych lat pisał pamiętniki i pozostawił po sobie aż trzy autobiografie. Znawcy życia i twórczości Andersena podkreślają jego chimeryczność i trudny charakter.

Czy cierpiał na narcystyczne zaburzenie osobowości? Trudno powiedzieć. Narcyzm ma wiele postaci i ujawnia się z różnym natężeniem. Przy słabszym nasileniu mówimy o rysie narcystycznym. Jego istotą jest przekonanie o własnej wyjątkowości, odnoszenie wszystkiego do siebie, przesadne i chwiejne poczucie własnej wartości. Dlatego narcyz ciągle domaga się podziwu i udowadnia innym, jaki jest wspaniały. Wykorzystuje ludzi do własnych celów i nie czuje się z tego powodu winny, nie jest bowiem zdolny do empatii. Tak naprawdę nie obchodzi go, co przeżywają inni, są dla niego jedynie lustrem, w którym może się przeglądać i dostrzegać ich zachwyt. Brak uwielbienia albo co gorsza jakakolwiek krytyka budzi w nim wściekłość i poczucie zranienia. Liczy się dla niego atrakcyjność fizyczna, władza, sława i bogactwo. Kieruje się wyłącznie własnym interesem. Jak mawiał Marlon Brando, „narcyz to taki facet, który słucha tylko wtedy, gdy mówisz o nim”. Zapewne wiedział, o czym mówi.

Trudno żyć z taką osobą, tym bardziej że unika ona bliskości i zależności w obawie, że z bliska ktoś dostrzeże, że nie jest tak doskonała. Rywalizuje z innymi, zawistnie dewaluując ich dokonania. Mimo tych cech, a może dzięki nim, narcyz potrafi wiele osiągnąć. Andersen odkrył baśń jako gatunek literacki, dostarczając czytelnikom wielu wzruszeń, a siebie z nizin społecznych wprowadził na salony. Ale mimo sukcesów w głębi duszy pozostał małym, zranionym chłopcem – odnaleźć go można w bohaterach jego baśni: w dziewczynce z zapałkami, w cynowym żołnierzyku.

Azyl samouwielbienia

Chcąc zrozumieć bohatera narcystycznej narracji, trzeba sięgnąć do historii jego życia. Wyobraź sobie, że jako małe dziecko przekonujesz się, że jesteś brzydkim kaczątkiem, bo nie spełniasz oczekiwań najbliższych osób. Być może jesteś nieplanowanym dzieckiem, nie trafiasz w ideał rodziców, a może są tak niedojrzali albo pochłonięci własnymi sprawami, że nie potrafią ci dać bezwarunkowej miłości. Nie doświadczasz troskliwego przytulania, bycia zauważanym i akceptowanym – co jest niezbędną pożywką dla rozwoju dziecka. Zamiast tego pojawiają się: mechaniczna, zimna opieka („Idź stąd, nie przeszkadzaj”), odrzucenie i dezaprobata („Ciągły z tobą kłopot”), wyśmiewanie i przezywanie („Sikulińska raczyła już wstać?”), deprecjonowanie („To wszystko, na co cię stać?”), a nawet poniżanie („Tylko wstyd przynosisz, zasrańcu”). Zdarza się, że sygnały te przeplatają się z oznakami miłości, rodzic na przemian odrzuca cię i okazuje ci uwielbienie. To jeszcze bardziej cię dezorientuje. Co możesz zrobić?

Skoro nie jesteś dla najbliższych kimś zasługującym na miłość, izolujesz się, nie ujawniasz swoich potrzeb. Odgradzasz się od nich skorupą mechanizmów obronnych, a nadmierne i niepewne poczucie własnej wartości wzmacniasz fantazjami o wyjątkowości. Jak pisze psychoanalityczka Alice Miller: „zakłopotane, zawstydzone dziecko skrywa we wnętrzu wielkościową wizję, kim powinno lub mogłoby być”. W tym życzeniowym obrazie samego siebie nie ma miejsca na słabości. Sam stajesz się dla siebie kimś ważnym, ba, najważniejszym na świecie, a osiągnięciami próbujesz zrekompensować bolesną pustkę. W ten sposób kształtuje się tzw. wrażliwa postać narcyzmu. Wewnętrzny azyl samouwielbienia daje jednak tylko pozorne ukojenie. Brzydkie kaczątko musi nieustannie potwierdzać, że jest urzekająco pięknym ptakiem.

Ktoś bez skazy

Andersen urodził się w biednej dzielnicy duńskiego Odense jako syn szewca i niepiśmiennej praczki. Ojciec zmarł z powodu komplikacji zdrowotnych po udziale w wojnach napoleońskich, matka była alkoholiczką, dziadek chorował psychicznie. Wiele uwagi poświęcała Andersenowi babcia, ona wprowadziła go w świat baśni i karmiła opowieściami o rzekomo utraconym szlachectwie. Matka z kolei podkreślała, że jest wyjątkowy i nikomu nie wolno go bić. Gdy zdarzył się taki incydent, przeniosła go do innej szkoły. Nic dziwnego, że już jako sześcioletni chłopiec Andersen marzył o majątku, szlachectwie, a jednocześnie bał się odrzucenia i obłędu, na który cierpiał dziadek.

W takich warunkach rozwija się tzw. wielkościowa postać narcyzmu. Dziecko w swoich fantazjach staje się królewiczem, kimś bez skazy. Rodzice często wspierają taki obraz, okazując pogardę tym, którzy nie poznali się na talentach ich pociechy. Wzmacniają u dziecka poczucie wyjątkowości i oczekiwanie specjalnego traktowania przez otoczenie. W efekcie narcyz przecenia swoje umiejętności, czuje się kimś lepszym, a innych uważa za nieudaczników. Ci, którzy ośmielą się go skrytykować, muszą zostać odrzuceni i zdeprecjonowani. Najmniejszą oznakę krytyki traktuje jak zamach stanu. Nawet jeśli dostrzeże jakąś rysę na autoportrecie, potrafi przerobić ją w cechę godną podziwu.

Kolekcjonerzy sukcesów

Nierealistyczna, narcystyczna baśń jest obecnie silnie wzmacniana przez medialną narrację o nadludziach. Psychologowie Jean M. Twenge i W. Keith Campbell, autorzy książki Epidemia narcyzmu, piszą, że dziś każdy chce stworzyć „własną markę”, uczynić siebie atrakcyjnym produktem, stając się zarazem swoim sprzedawcą. Głównym motorem rozwoju miłości własnej jest wszechobecna norma pozytywnej autoprezentacji, nacisk na materialne bogactwo, kult atrakcyjnego ciała oraz kolekcjonowanie sukcesów. Fałszywe „ja” narcyza jak gąbka wchłania ideał piękna osiągany operacjami plastycznymi, pozorne bogactwo biznesmenów z górą kredytów do spłacenia, sukcesy sportowców jadących na dopingu, nieuzasadniony blask celebrytów i sztuczne relacje na portalach społecznościowych.

Zapatrzeni w takie medialne wzorce rodzice dają dziecku sygnał, kim powinno być, by zaskarbić sobie choć chwilowe ich zainteresowanie. Nic dziwnego, że prowadzone w ostatnich latach badania wskazują na związek między narcyzmem a uzależnieniem od mediów społecznościowych. Narcystyczne osoby częściej dokonują autoprezentacji poprzez zmianę statusu albo zamieszczanie selfie, podkreślających ich fizyczną atrakcyjność. Oczywiście samo korzystanie z mediów społecznościowych nie jest jeszcze problemem.

Ważne, jaką rolę ta aktywność pełni w życiu dziecka. Alarmującym sygnałem jest ucieczka w cyfrowy świat, by tam potwierdzać, że jest się „kimś”. Specjaliści sugerują, by zamiast krytykować i karać dziecko zabraniem smartfona, raczej towarzyszyć mu w tym świecie, na przykład po powrocie ze szkoły pytać nie tylko o to, co działo się na lekcjach, lecz również, co oglądało w Internecie. Warto poznać dziecko, okazać mu uwagę, nie odrzucać po niepowodzeniach, lecz przepracować z nim porażki jako naturalną konsekwencję wszelkich działań. Ważne jest konfrontowanie dziecka z rzeczywistością, a nie z jej zafałszowanym, medialnym obrazem.

Trujący kwiatek

Z pomocą mogą też przyjść inni ludzie. Problem w tym, że narcyz jest zwykle osobą samotną, odgrodzoną od innych barierą wyniosłości. Choć sam twierdzi, że ma wielu przyjaciół, najczęściej są to nietrwałe związki. Nowi, fantastyczni znajomi szybko zastępują starych, którzy się „nie sprawdzili”… bo nie dość go podziwiali.

Andersen jako chłopiec zaprzyjaźnił się ze starszą o kilka lat Sarą. W kontaktach z nią podkreślał, że jest dzieckiem ze szlachetnego rodu. Narysował zamek, który kupi, gdy będzie bogaty, i zaoferował jej w nim posadę. Znajomość nie trwała długo. Urwała się, gdy Hans dowiedział się, że Sara opowiada innym chłopcom, iż jest wariatem, jak jego dziadek.
Narcyz widzi relacje kontrastowo: albo jesteś ze mną, albo przeciwko mnie. Oczekuje bezgranicznej aprobaty: „Jestem jaki jestem i takiego mnie kochaj”. Znajomych dobiera sobie głównie dla wzmacniania własnej chwały. Najmniejsza krytyka bywa początkiem końca znajomości. Zarazem zazdrości innym ich dokonań. Odrzuca jakąkolwiek pomoc, bo to dowodziłoby jego słabości. Nie potrafi być wdzięczny, dewaluuje to, co dostaje od innych, albo uznaje, że mu się to należy.

Mimo początkowego zachwytu wiele osób zraża się do niego. Jest jak kwiat nazwany jego imieniem, który wstawiony do wazonu – wydziela trujące dla innych kwiatów substancje. W przypadku narcyza toksyną jest niezdolność do empatii, niekończąca się rywalizacja i dążenie do dominacji. Źle znosi konkurencję. Chce być w centrum zainteresowania, pragnie zadziwiać i olśniewać. Jego publiczne maski są rodzajem oręża ułatwiającego zdobycie aplauzu. A zarazem ich blask skutecznie odwraca uwagę od smutnego, samotnego wnętrza. Życie narcyza przypomina historię nieśmiałego, pechowego urzędnika bankowego z filmu „Maska” Chucka Russella. Bohater, grany przez Jima Carreya, doświadcza metamorfozy, gdy przypadkowo znajduje starą maskę. Dzięki niej zyskuje upragnioną moc, staje się uwodzicielski, pewny siebie i zdolny do bohaterskich czynów. Niejeden narcyz marzy o podobnym tricku. Byleby tylko nikt nie ujrzał jego prawdziwej twarzy.

Pod wrażeniem, jakie zrobiłem

Andersen, ulubiony autor wielu dzieci, zmarł bezpotomnie. Nie potrafił z nikim trwale się związać. Gdy miał 27 lat, oświadczył się Louise Collin. W prezencie ofiarował jej… swój pamiętnik. Z małżeństwa nic nie wyszło. Może i lepiej dla niej, niejedna partnerka narcyza przestrzega: dwa razy się zastanów, nim zwiążesz się z kimś takim.

Jak mawiał Julian Tuwim, „mężczyzna długo pozostaje pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie”. To trafny opis odczuć narcyza. Fantazjuje on, że jest Don Juanem, który kradnie serca kobiet – i często tak jest. Potrafi uwodzić, jest błyskotliwy i szarmancki. Jeśli mu na nas zależy – obsypie różami, wyśle tysiąc SMS-ów albo porwie na randkę do Paryża. Na te gesty często nabierają się osoby spragnione bliskości i niepewne własnej wartości. Biada im, bo narcyz szybko traci zainteresowanie zdobytą partnerką. Dlatego trzeba podsycać jego fascynację, co jakiś czas zadbać o „nowe otwarcie” i dać mu powody, by się o nas starał. Jeśli się znudzi, skieruje uwagę na kogoś innego, kto chętniej okaże mu podziw i wdzięczność.

Potem zwykle jest już tylko gorzej. Początkowa idealizacja przeradza się w rywalizację i dewaluację. Narcyz wybiera osoby atrakcyjne i ambitne, mają bowiem podkreślać jego wyjątkowość. Ale gdy partnerka odnosi sukcesy, czeka ją kara – nie może być lepsza od niego. Jeśli zaś coś jej się nie powiedzie, spotka się z pogardą narcyza. Tak czy inaczej zostanie zrzucona z piedestału.

Małżonkowie narcyzów opisują ich jako osoby roszczeniowe, apodyktyczne, bywa że okrutne. Partnerzy „wrażliwców” zmagają się z ich zgorzkniałością i narzekaniem, a „wielkościowców” – z bolesną wyniosłością i agresją.

Trudno zmienić coś w relacji z narcystycznym partnerem. Na terapię małżeńską godzi się niechętnie, traktuje to jako przyznanie się do słabości, a przecież we własnym mniemaniu niczego w sobie zmieniać nie musi. Jego opór może osłabnąć, gdy dostrzeże, że zmaganie się z trudnościami jest wyrazem heroizmu i daje możliwość bycia jeszcze wspanialszym. Tylko gdzie znaleźć terapeutę, który by mu sprostał…

„Kiedyś słuchałaś moich opowieści z otwartymi ustami, dlaczego więc teraz narzekasz, że mówię o sobie?” – nie pojmuje narcystyczny partner. Każdą krytyczną uwagę traktuje jako dowód odrzucenia, a tego unieść nie potrafi. Dlatego odchodzi. A jeśli go uprzedzisz, będzie cierpieć, nie mogąc zrozumieć, jak można porzucić tak pięknego łabędzia!

Ja wam pokażę!

Aktywność zawodowa i publiczna – niezależnie, czy chodzi o biznes, show biznes, politykę, czy sztukę – to optymalne środowisko dla narcyza. Tu może korzystać z umiejętności promowania siebie i zrobi wiele, by być pierwszym w każdym rankingu. Wydaje się, że jest skazany na sukces, ale stałe potwierdzanie swej doskonałości męczy. A porażka jest dla niego miażdżąca, dlatego często zmienia obszary działania. Poznałem przed laty kogoś, kto twierdził, że „musi być” wielkim artystą. Zaczął od gry na wiolonczeli.

Co prawda pięknie przy niej wyglądał, ale z czasem stwierdził, że to instrument nie dla niego. Przerzucił się na kontrabas, a gdy okazało się, że i tu efekty nie przychodzą same, wpadł na pomysł grania na gitarze basowej. I to nie byle jakiej; od razu pięciostrunowej, od niezwykłego lutnika. Z tego, co wiem, nadal jest przeciętnym muzykiem. I cierpi, że nikt się na nim nie poznał.

Andersen miał więcej szczęścia. Chciał zostać aktorem, uczęszczał do szkoły baletowej, karierę rozpoczął jako śpiewak z wysokim sopranem, jednak po mutacji utracił go. Ale Andersen nie rezygnował, trwał przy teatrze, w końcu dostał stypendium królewskie.

Ofensywna maska narcyza uwodzi i daje poczucie siły. Handlowiec z narcystycznym rysem potrafi oczarować klientów, a polityk – pociągnąć za sobą wyborców. Najlepiej jednak narcyz czuje się w roli lidera, dyrektora generalnego lub prezesa. Zawsze znajdą się tacy, którzy mu przyklasną. Pewnego dnia zauważają, że są tylko narzędziem do realizacji celów zakochanego w swej chwale szefa, który niechętnie dzieli się sukcesami, bez skrupułów kradnie czyjeś pomysły i innych obarcza winą za porażkę.

Mimo to wielu pracowników akceptuje taki układ, traktując go jako szansę zdobycia doświadczenia u boku podziwianego fightera, realizującego spektakularne projekty. Nie zaszkodzi przy tym odrobina dyplomacji, okazanie szefowi szacunku i przyjmowanie ze stoickim spokojem jego uwag. Trzeba tylko przełknąć narzekania: „nikt się tu nie rozwija”, a wystarczyłoby wziąć przykład z niego. On przecież przewidział… wymyślił… założył…, na bieżąco interesuje się sztuką i nauką.

Gorzej narcyz radzi sobie w pracy zespołowej. W sytuacji rozbieżnych opinii uważa, że to on ma rację. Nie potrafi przyjąć informacji zwrotnych. Krytykuje firmę, zwierzchników, konsultantów i klientów. Gdy coś idzie nie po jego myśli, obraża się, bywa cyniczny i mściwy. Sukcesy innych traktuje jako własną porażkę, a przyczyny własnych niepowodzeń chętnie zrzuca na innych.

Na szczęście każda organizacja funkcjonuje w ramach przyjętych norm i reguł. Jeśli obejmują one dopuszczanie różnych punktów widzenia i poszukiwanie konsensusu, to narcyz, choć niechętnie, musi podporządkować się temu. A czasem może nawet uwierzyć, że to jego ustępstwo przyczyniło się do spektakularnych osiągnięć.

Dzieła narcyzów mają szansę przetrwać dłużej niż dobra pamięć o ich twórcach. Baśnie Andersena zna niemal każdy. Ich autor miał szczęście – mimo swego egocentryzmu i trudnego charakteru do końca życia był otoczony troskliwą opieką. Spełniło się pragnienie, które zawarł w opowieści o dziewczynce z zapałkami, że gdy kolejny raz zapali zapałkę, znajdzie się ktoś, kto okaże jej trochę miłości, weźmie za rękę i poprowadzi tam, „gdzie nie ma głodu, chłodu ani trwogi”, gdzie jest ciepło, bezpiecznie, gdzie czeka ukochana babunia. I nie trzeba już niczego udawać. Niepotrzebny jest blask zapałek, by się ogrzać. Spełni się baśń… Baśń mojego życia – jak zatytułował swoją biografię Andersen.
Tylko czy dziś, w społeczeństwie narcyzów, można na to liczyć? 

***

8 oznak narcyzmu

• narcyz czuje się kimś wyjątkowym, niezwykłym,
• wyolbrzymia swoje osiągnięcia i talenty, pragnie podziwu,
• myśli o wielkim sukcesie i zazdrości tym, którzy go osiągnęli,
• jest nadmiernie wrażliwy na to, co inni o nim myślą,
• nie znosi krytyki, bywa wtedy arogancki, agresywny, obraża się albo ukrywa cierpienie za fasadą lodowatej obojętności,
• okazuje niewielkie zrozumienie dla uczuć i potrzeb innych osób,
• wykorzystuje innych do własnych celów i nie czuje się winny,
• na przyjaciół wybiera sobie osoby, które mogą mu pomóc osiągnąć to, czego chce.

Uwaga: zwykle widzimy te tendencje u innych. Trudno nam przyjąć, że czasami też tak reagujemy, szczególnie po niepowodzeniu, gdy zagrożona jest nasza samoocena. Problem pojawia się, gdy takie zachowania zaczynają dominować w naszym życiu.

Oprac. na podst.: James Morrison, DSM-5, Wyd. UJ 2016

Narcyz, ale jaki?

Dr Joseph Burgo, psychoterapeuta i autor książki Narcyz obok ciebie, opisuje typy narcystycznych osób. prześladowca Lance Armstrong, kolarz szosowy, chciał być zwycięzcą, nawet za cenę oszustwa. Matka miała zaledwie 17 lat, gdy go urodziła. Rodzice się rozwiedli. Po latach w autobiografii Mój powrót do życia napisze: „Zaczynałem z niczym, ale na rowerze stałem się kimś”. Triumf nad rakiem, a następnie zwycięstwo w Tour de France sprawiły, że dla wielu ludzi stał się bohaterem. Wkrótce jednak wyszło na jaw, że latami stosował zakazany doping. Został dożywotnio zdyskwalifikowany.

Uwodziciel

Madonna, ikona popu, była trzecim z sześciorga dzieci. Gdy miała 5 lat, zmarła jej matka. Po latach wyznała: „Powiedziałam sobie, że skoro nie mogę mieć matki, zatroszczę się sama o siebie”. Andrew Morton twierdzi, że Madonna: „manipuluje i jest bezwzględna”. A inny jej biograf, J. Randy Taraborrelli, dodaje: „każdy szczebel kariery zdobyła uwiedzeniem”. Posługiwała się ludźmi, by realizować swoje ambicje. I odrzucała ich, gdy przestawali być jej potrzebni.

Megaloman

Julian Assange, założyciel WikiLeaks, wydawał się obrońcą prawdy. Bardziej jednak interesowało go zdobycie uznania. W wieku 17 lat Julian opuścił dom. Zainteresował się programowaniem i szybko zyskał sławę osoby, która potrafi włamać się do każdej sieci. Daniel Domscheit-Berg, były współpracownik Assange’a, twierdzi, że ma on obsesję na punkcie wizerunku. Uwielbia wyszukiwać w Internecie wzmianki na swój temat. Współpracowników traktuje, jakby byli jego poddanymi.

Wszechwiedzący

Joanne, matka Steve’a Jobsa, pod presją rodziny zrzekła się praw do dziecka i oddała je do adopcji. Gdy Jobs miał 21 lat, ze Steve’em Wozniakiem założył Apple Computer Inc., firmę, która dokonała rewolucji w dziedzinie komputerów osobistych. Jobs miał śmiałe wizje i potrafił je narzucać innym. Bez skrupułów przywłaszczał sobie też cudze pomysły. Bud Tribble, członek zespołu Apple Macintosh, tak opisywał relację z Jobsem: „Jeśli opowiesz mu o nowym pomyśle, zazwyczaj powie, że jest głupi. Potem jednak, jeśli mu się spodobał, wróci i zaproponuje ci twój pomysł, jakby sam na niego wpadł”.

Zadufany w sobie

Już jako kilkulatek Donald Trump musiał być najlepszy we wszystkim, co robił. Nierzadko mijał się z prawdą, by wywrzeć wrażenie. Jego hotele zawsze były największe, najbardziej luksusowe i najdroższe… Na początku lat 90., gdy załamał się rynek nieruchomości i jego imperium bliskie było upadku, Trump obwiniał swoich doradców, łącznie z tymi, którzy wcześniej odradzali mu ryzykowne przedsięwzięcia. Doprowadzał kooperujące firmy do bankructwa. Dyskredytował wrogów, czyli tych, którzy nie zgadzali się z nim lub nie robili tego, co chciał. Jako 45. prezydent Stanów Zjednoczonych na pewno – w swoim odczuciu – nie popełnił i nie popełni żadnego błędu.

Mściwy

Sarah Palin była pierwszą kobietą na stanowisku gubernatora stanu Alaska. Przed wyborami prezydenckimi w 2008 roku w USA została wybrana jako kandydatka na urząd wiceprezydenta z ramienia Partii Republikańskiej. Koleżanki ze szkolnej drużyny nazywały Palin „Barrakudą” – tak bezwzględnie dążyła do zwycięstwa. Kiedy Joe McGinnis zbierał materiały do książki o niej, mieszkańcy Wasilla na Alasce, gdzie Palin mieszka, nie chcieli z nim rozmawiać w obawie przed zemstą Sarah i jej męża, Todda. Nie bez podstaw. Po dwóch kadencjach w radzie miasta zaatakowała urzędującego burmistrza, Johna Steina, i rozpętała przeciw niemu zaciekłą kampanię. Zdymisjonowała też komendanta policji, Irla Stambaugha, ponieważ był jej oponentem w kwestii rozszerzenia praw posiadaczy broni. Kiedy Stambaugh wytoczył jej sprawę o nieuzasadnione zwolnienie, Palin kłamała, jakoby próbował ją uwieść.

Oprac. na podst.: Joseph Burgo, Narcyz obok ciebie,
Wyd. Amber, 2016


Z kim jesteś?
Czy Twój partner/partnerka jest nadmiernie pochłonięty/pochłonięta sobą?

Przypomnij sobie zachowania partnera/partnerki i przy każdym z poniższych stwierdzeń oceń, jak często tak postępuje: 5 – zawsze lub prawie zawsze; 4 – często; 3 – czasami; 2 – rzadko; 1 – nigdy lub prawie nigdy.
- Zawsze musi być w centrum uwagi.
- Spodziewa się, że bez pytania odgadnę jego/jej oczekiwania, pragnienia i potrzeby.
- Nie potrafi odczytywać moich uczuć.
- Lubi rywalizować i stosuje wszystkie możliwe chwyty, żeby zdobyć to, czego chce.
- Złości się, kiedy napotyka na sprzeciw lub opór.
- Oczekuje, że wciąż będę okazywać mu/jej swój podziw.
- Zazdrości innym.
- Okazuje pogardę innym.
- Doszukuje się wad u moich przyjaciół.
- Oczekuje specjalnych względów, ale sam/sama nikomu ich nie okazuje.
Zsumuj punkty. Wynik powyżej 33 pkt oznacza, że prawdopodobnie jesteś w relacji z kimś nadmiernie pochłoniętym sobą. Im wyższy wynik, tym bardziej w Twoim odczuciu partner zachowuje się w sposób typowy dla narcyza. Cierpi na tym wasz związek i Twoja samoocena. Jak się chronić w relacji z kimś takim? – patrz aplikacja „Przetrwać z narcyzem” (s. 24).

Oprac. na podst.: Nina W. Brown, Kocham narcyza, Wyd. Czarna Owca, 2008


Przetrwać z narcyzem

Narcyz potrafi oczarować i sprawić, że będziemy tańczyć, jak zagra. A potem, bez mrugnięcia okiem, zdepcze, poniży i udowodni, że każdy błąd to nasza wina. Jak przetrwać w takiej relacji?

1. Porzuć nadzieje, że zmienisz narcystycznego partnera. Jedyne, co możesz, to zmienić swoje do niego nastawienie.
2. Nie próbuj się wkradać w łaski partnera i robić wszystkiego, by go zadowolić. I tak nie zdołasz.
On zawsze musi być lepszy.
3. Nie rezygnuj z własnych celów, nie poświęcaj swoich potrzeb dla dobra partnera i związku.
4. Nie licz na zrozumienie partnera – nie jest zdolny do empatii.
5. Nie daj sobie wmówić, że różne niedociągnięcia to Twoja wina – narcystyczny partner nigdy nie weźmie na siebie odpowiedzialności za błędy.
6. Wyznaczaj granice, nie zarażaj się emocjami partnera.
7. Nie czuj się odpowiedzialny/odpowiedzialna za jego nastrój i samopoczucie. Nie bierz do siebie jego humorów, dąsów i pretensji.
8. Utwierdzaj się w poczuciu własnej wartości, nie pozwól, by partner Ci wmówił, że jesteś niewiele
wart/warta, szczególnie w porównaniu z nim.
9. Znajdź swoją pasję, swoje grono przyjaciół, wśród których poczujesz się ważny/ważna.

Oprac. dk
 

Przypisy