Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

27 marca 2019

Uwaga na narcyza

115

Pan Doskonały, Pani Wspaniała...Uwierzyli, że są wyjątkowi i próbują tego dowieść za wszelką cenę. Zajęci tylko sobą, kolekcjonują sukcesy i gadżety. Dbają o pozy i pozory. Co się kryje za tą fasadą? Gonią za sławą i podziwem, używając innych, by podtrzymywali ich wyjątkowy obraz siebie. Jaką cenę płacą za tę pogoń i za ten obraz oni sami i ich bliscy?

 

Cóż, nikt nie jest doskonały – mówi Osgood Fielding III w finale filmu „Pół żartem, pół serio” na wieść, że jego ukochana jest mężczyzną. Nikt nie jest doskonały?

POLECAMY

Na przykład Marek... Sprawny, przystojny, błyskotliwy – człowiek sukcesu. Wiele osiągnął. I, jak podkreśla, sam do wszystkiego doszedł, nikomu nic nie zawdzięcza. Agencja reklamowa, którą założył, ma znaczących klientów i coraz większe obroty. Jego pomysły są najlepsze, co podkreśla podczas każdej „burzy mózgów”. Współpracownicy jednak jakby nie doceniali geniuszu szefa. Uczą się przy nim fachu i... idą pracować gdzie indziej. Cóż, ludzka niewdzięczność – powtarza sobie Marek. Także wtedy, gdy odchodzą od niego kolejne partnerki. – Nie potrafią dotrzymać mi kroku – stwierdza z irytacją. – Nie zależy mi. Nie potrzebuję nikogo, tylko na sobie mogę polegać – mówi. Tyle przecież w życiu osiągnął. Tylko skąd ten niedosyt, pustka i poczucie niespełnienia?

Na przykład Marta... Zawsze czuła się wyjątkowa. Na spotkania często przychodzi trochę spóźniona, tylko po to, by ściągnąć na siebie uwagę. Syci się tą chwilą, gdy wszyscy na nią patrzą. W pracy nieustannie podkreśla swoją skuteczność, wytykając jej brak pozostałym pracownikom. Zawsze dodaje, że bez niej firma by upadła. Ma piękny głos. Dla zabawy zgłosiła się do konkursu wokalnego, ale – jak mówi – nie poznali się i nagrodzili kogoś bez talentu. Czasem wyobraża sobie, jak
odnosi sukces i przybiegają wszyscy ci, którzy teraz nie potrafią jej docenić!

Na przykład Michał... Ty możesz mieć wszystko – wciąż słyszał od matki. W szkole wykłócał się o każdą ocenę. Gdy raz otrzymał świadectwo bez czerwonego paska, podarł je na oczach klasy. Po studiach zaangażował się w politykę. Uważa, że jest do tego stworzony. Dba o to, żeby jego działalność była obecna w mediach. Wie, co robić, z kim utrzymywać dobre kontakty. Tylko – jak mawia – musi borykać się z powszechną głupotą i niewdzięcznością. Ma dość ludzi, z którymi i dla których przyszło mu pracować. Niecierpliwie czeka na dzień, kiedy będzie powszechnie podziwiany.

Marek, Marta, Michał – każde z nich stworzyło wyidealizowany obraz siebie i przez jego pryzmat oglądają otaczającą ich rzeczywistość. Ich postawa rodzi pytania: czy można żyć w przekonaniu, że jest się lepszym od innych, mimo że nie potwierdzają tego obiektywne wyniki? Czy można czuć się niezależnym od innych, będąc faktycznie uzależnionym od ich opinii? Czy można pragnąć popularności wśród ludzi, których się nie szanuje, a nawet poniża? Chociaż wydaje się to trudne do pogodzenia, dla osób o osobowości narcystycznej, potocznie nazywanych narcyzami, sprzeczności te są codziennością. Dla bliskich i dalszych znajomych ich postawa i zachowania są często trudne do zrozumienia i zaakceptowania. Oni sami zaś cierpią z powodu wewnętrznej pustki, nie mogąc osiągnąć autentycznego poczucia szczęścia i nadać swojemu życiu głębokiego sensu.

Marek, Marta i Michał nie są wyjątkami. Jak sugerują wyniki badań opublikowanych w 2008 roku przez Jean Twenge z San Diego State University, podobne postawy i zachowania są w społeczeństwach zachodnich coraz powszechniejsze. Mówi się wręcz o osobowości narcystycznej naszych czasów.

Ja przede wszystkim

Przekonanie o własnej wielkości i wyższości nad innymi oraz skrajny egocentryzm to podstawowy rys osobowości narcystycznej. Narcyz uważa się za osobę wyjątkową, o ponadprzeciętnych zdolnościach i zaletach, które pozwalają mu czuć się lepszym od innych, wręcz niezastąpionym. Uważa, że należy mu się więcej niż innym ludziom. Oczekuje od nich oddania i podziwu. Daje sobie zarazem prawo, by ich wykorzystywać i traktować instrumentalnie. Czuje się wyjątkowy, jednak nieustająco odczuwa potrzebę potwierdzania swojej wielkości.

Osoba narcystyczna pragnie przede wszystkim tego, co potwierdzić może jej wyższość i wielkość – a zatem sławy, prestiżu, wysokiej pozycji i bogactwa. Prawie nigdy natomiast nie zależy jej na tym, co określa się mianem sfery wspólnotowej – a więc na budowaniu trwałych relacji interpersonalnych, byciu lubianym lub realizowaniu ważnych celów społecznych.

Koncentracja na sobie, potrzeba, by czuć się ważnym i wyjątkowym, a także dbałość o swoje interesy są nieobce większości z nas. Według niektórych badaczy te naturalne tendencje w sumie są korzystne, stanowią wręcz świadectwo zdrowia psychicznego. Pisały o tym w latach 80. Shelley Taylor i Susan Fiske, a potwierdzają to wyniki współczesnych badań. Osoby, które są z siebie zadowolone i żywią przekonanie o własnej wyjątkowości, bardziej cieszą się życiem, rzadziej chorują i lepiej radzą sobie z trudnymi sytuacjami niż te z niskim poczuciem własnej wartości. Co więcej, badania wskazują, że osoby, które dobrze oceniają siebie, w równie korzystnym świetle widzą innych ludzi, częściej są gotowe im pomóc i współdziałać z nimi.

Dlaczego więc narcyzm przynosi skutki przeciwne, niekorzystne zarówno dla samej osoby narcystycznej, jak i jej otoczenia? Przyczyną jest nasilenie i ważność nadawana tym naturalnym dążeniom, a także sposób ich realizacji. Narcyzm jest skrajną wersją naturalnych pragnień – by być z siebie zadowolonym i realizować skutecznie swoje cele.

Dla narcyza jednak podnoszenie samooceny i budowanie pozytywnego wizerunku siebie jest podstawową, wyjątkowo silnie odczuwaną potrzebą. Przenika ona wszystkie jego działania. W tej radykalnej wersji dążenia egotystyczne, czyli zorientowane na wzmacnianie swojego Ja, zagrażają przychylnym uczuciom wobec innych i utrudniają nawiązywanie autentycznych, wzajemnych relacji z innymi, przeżywanie bliskości i miłości.

Narcyz tak bardzo koncentruje się na sobie, że interesy i potrzeby innych ludzi, nawet bliskich, tracą na znaczeniu. Nienasycone pragnienie realizacji własnych celów i dążeń nieuchronnie sprawia, że lekceważenie lub poświęcenie dobra innych wydaje mu się koniecznością. Skutki tej postawy mogą być zróżnicowane: od goryczy i złości, jakich doświadczają Marta i Michał, poprzez roszczeniowość wobec bliskich, aż do naruszania prawa w poczuciu, że należy im się to, czego pragną.

Marek wiele osiągnął. Ale czasem obiektywne osiągnięcia mogą nie wystarczać, by potwierdzić własną wyjątkowość i wyższość. Niezbędne stają się wówczas dodatkowe zabiegi, takie jak pomniejszanie wartości innych osób i ich dokonań – co robi też Marta – lub nieustanne udowadnianie innym, że jest się niezwykłą osobą.

Inni muszą być gorsi

Utrzymanie i wzmacnianie wyjątkowo pozytywnego przekonania o sobie wymaga od narcyzów wysiłku i wielu zabiegów. Już sam wybór dziedziny, w jaką zdecydują się zaangażować, podyktowany jest tym, czy będą w niej mogli uzyskać ponadprzeciętne osiągnięcia, uznawane w ich otoczeniu za pożądane, korzystne i godne podziwu. Mają one potwierdzać ich wyjątkowość i wyższość. Dlatego, jak dowodzą badania Harry’ego Wallace’a i Roya Baumeistera, osoby narcystyczne wkładają często więcej wysiłku w wykonanie trudnych zadań i w efekcie osiągają lepsze wyniki niż osoby o niskim poziomie narcyzmu. Czasem jednak – jak dowodzą badania Harry’ego Wallace’a, Beth Ready i Erin Weitenhagen – nie rezygnują z wysiłku nawet wówczas, gdy zadanie okazuje się niemożliwe do wykonania. Mogą więc podejmować niepotrzebne ryzyko i angażować się w przedsięwzięcia skazane na porażkę. A wszystko to w jednym celu: by chronić swój wizerunek osoby wyjątkowej, która zawsze podejmuje trafne decyzje. Doskonale ilustruje to przykład pewnego inwestora giełdowego, który uparcie twierdził, że nie było trendu, którego on by nie przewidział, choć inwestując, wciąż odnotowywał jakieś straty.

Osoby narcystyczne utrzymują poczucie własnej wyjątkowości, dokonując korzystnych dla siebie porównań z innymi ludźmi. Tu często ich dążenia wchodzą w konflikt z dobrem otoczenia. Aby potwierdzić swoją wyjątkowość, muszą uznać innych za przeciętnych, mniej interesujących lub po prostu gorszych i wskazywać im – jak Marek podczas „burzy mózgów” – swoją wyższość. Wyniki badań przeprowadzonych przez Erica Rudicha i Constantine’a Sedikidesa wśród studentów wykazały, że osoby narcystyczne uważają się za szczególnie inteligentne, a swoje wyniki na uczelni – za zdecydowanie wyższe od średniej. Zazwyczaj jednak ulegają iluzji. Jak pokazują Marsha Gabriel, Joseph Critelli i Juliana Ee, ocena własnej inteligencji, dokonana przez narcyzów, znacznie przewyższa ich faktyczne wyniki w testach inteligencji.

Podobne iluzje towarzyszą narcyzom również podczas pracy w grupie. Jak pokazują badania Keitha Campbella, Constantine’a Sedikidesa, Glenna Reedera i Andrew Elliota, osiągane przez grupę sukcesy przypisują oni jedynie własnemu udziałowi, podczas gdy odpowiedzialność za porażkę cedują na innych członków zespołu. Pozwala im to budować własny mit i podtrzymywać zawyżoną samoocenę. Niektórzy badacze, na przykład Roy Baumeister i Kathleen Vohs, uznają wręcz, że osoby narcystyczne są uzależnione od tej „wybujałej” samooceny, podobnie jak inni od alkoholu lub środków odurzających. Są przekonani, że zasługują na więcej niż inni i oczekują od nich szczególnego traktowania.

Zwykle widzą siebie w roli szefa – narcyzm często idzie w parze z pragnieniem sprawowania władzy. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze liczba szefów jest znacznie mniejsza niż pozostałych pracowników, co samo w sobie pozwala korzystnie odróżnić się od reszty grupy. Po drugie zajmowanie pozycji nadrzędnej w hierarchii stanowi w oczach narcyzów potwierdzenie, że są lepsi, bardziej skuteczni i kompetentni. Nie przepuszczą żadnej okazji, by pokazać swoją wyższość – Marek, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, deprecjonuje sukcesy podwładnych, wypomina im wszelkie potknięcia i słabości. Zyskuje w ten sposób poczucie, że nikt nie jest w stanie mu dorównać, a podwładni mogą być najwyżej „cieniem swojego szefa”. Tyle tylko, że czując się cieniem, rezygnują i odchodzą.

Stworzony do podziwiania

Narcystyczny szef posługuje się różnymi narzędziami wpływu, a wszystko po to, by podkreślić swoją dominację i władzę. Status daje mu to, na czym najbardziej mu zależy: podziw. Bo choć narcyz czuje się wspaniały, samowystarczalny i wydaje mu się, że nikogo nie potrzebuje, tak naprawdę jest zależny od ludzi i ich opinii. Od nich bowiem zależy zaspokojenie jego najważniejszej potrzeby. Może przekonać sam siebie, że jest wyjątkowy i lepszy od innych, ale sam nie może okazać sobie podziwu. A on właśnie jest mu niezbędny do życia jak powietrze. Szuka go w oczach innych, stając się „niewolnikiem” społecznych opinii.

Zależność od innych ujawnia się już przy wyborze działań i aktywności – narcyz angażuje się tylko w to, co jest powszechnie akceptowane i cenione, co budzi szacunek lub daje władzę oraz przywileje. Nie interesują go żadne działania w ukryciu, typu „niewidzialna ręka”. Wybiera dziedziny, w których można „zabłysnąć”, zyskać podziw, a także prestiż. Zarówno u siebie, jak i u innych narcyzi cenią przede wszystkim zaradność, zdolności intelektualne i wysokie kompetencje zawodowe, za którymi zwykle podąża sukces.

Gorzej, gdy ten nie przychodzi. Wyniki badań Fredericka Rhodewalta i S. K. Eddingsa dowiodły, że w obliczu przegranej narcyzi deprecjonują wyniki zwycięzców i traktują ich z dużą dozą złośliwości. Natomiast jeżeli porównanie z kimś wypadnie na ich niekorzyść – reagują wrogością, co pokazały badania Laury Bogart, Erica Benotscha i Jeleny Pavlovic.

Samotny gwiazdor

A przecież zazwyczaj w pierwszym kontakcie narcyz daje się lubić. Jest pewny siebie, ekstrawert...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy