Dołącz do czytelników
Brak wyników

Laboratorium , zaburzenia

24 listopada 2015

Krzywe zwierciadło lęku

51

Przeglądając anonimowe wpisy w internecie czy rozmawiając z nieznajomymi, często stykamy się z wypowiedziami obrażającymi innych. Co jest źródłem uprzedzeń i nienawiści?

Patriotyczna pieśń, znana i ceniona w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, śpiewana przez osoby o pięknych głosach, na tle krajobrazów tego rozleg­łego kraju i scen z życia jego mieszkańców. Słowa wychwalające amerykańskie ziemie i heroizm obywateli. Nie jest to wcale scenariusz występu zespołu na pikniku patriotycznym ani opis spotkania mobilizującego obywateli przed nadchodzącymi wyborami. To... reklama popularnego napoju gazowanego.

Film ten zaprezentowano w zeszłym roku podczas Super Bowl, czyli finału mistrzostw w futbolu amerykańskim, w przerwie na reklamy, jednym z najdroższych czasów antenowych. Widzowie usłyszeli wtedy pieśń „America the Beautiful” w siedmiu językach – tych, którymi posługują się obecnie obywatele USA. Nie wszyscy obejrzeli film z zachwytem. W niektórych mediach zawrzało. Dziennikarze i goście – zwłaszcza konserwatywni politycy – nie kryli niezadowolenia. Fala oburzenia przelewała się przez programy telewizyjne i internet. Wypowiedzi typu „okropna reklama” należały do najłagodniejszych. Nawoływano nawet do bojkotu marki.
Dlaczego reklama nawiązująca do amerykańskiej tradycji i uczuć patriotycznych wywołała tyle negatywnych emocji, zwłaszcza wśród osób uważających się za oddanych patriotów? Jak to możliwe, że jedna z najpopularniejszych w USA pieśni wywołała takie zamieszanie?

Od lęku do radykalizacji

Reklama Coca-Coli nie była obraźliwa, nikogo nie wyśmiewała, nie gloryfikowała przemocy ani zachowań antyspołecznych. Nawiązywała jednak do różnorodności społeczeństwa amerykańskiego, co prawdopodobnie zagrażało wartościom tych, którzy woleliby widzieć USA jako kraj jednorodny etnicznie i językowo.
Nieraz, przeglądając anonimowe wpisy w internecie albo ucinając sobie pogawędkę z nieznajomymi, stykamy się z wypowiedziami obrażającymi całe grupy ludzi – wypowiedziami wyraźnie pokazującymi, jak wielu z nas osoby, które się od nas różnią lub się z nami nie zgadzają, traktuje jako gorsze, moralnie upadłe czy po prostu głupie. Posługiwanie się prostymi, czarno-białymi stereotypami nie jest rzadkością, choć dyskryminacja niektórych grup społecznych ujawnia się również w wypowiedziach rozbudowanych, mających w wyrafinowany sposób udowodnić, że uprzedzenia są usprawiedliwione. Dobrze obrazują to toczące się od kilku miesięcy dyskusje wokół decyzji o przyjęciu przez Polskę uchodźców z Syrii i innych krajów. Obok jawnej mowy nienawiści można też usłyszeć złożone wywody, które mają uzasadnić odmowę przyjęcia ofiar konfliktów wojennych – wywody, które opierają się na założeniu, że wszyscy uchodźcy to jednolita grupa, złożona z przyszłych terrorystów.

Jedną ze współczesnych prób odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie żywią uprzedzenia wobec osób o odmiennych wartościach i poglądach, jest teoria Waltera Stephana, emerytowanego profesora psychologii z New Mexico State University. Zgodnie ze zintegrowaną teorią zagrożenia ważnym czynnikiem, który odpowiada za negatywne postawy wobec grup obcych, jest poczucie zagrożenia. To ono kształtuje naszą percepcję świata społecznego i wpływa na oceny innych ludzi.
Już klasycy psychologii wskazywali na lęk jako podstawę uprzedzeń i radykalizacji przekonań. Carl Rogers, zajmujący się analizą procesu kształtowania się pojęcia własnej osoby, twierdził, że im większe jest zagrożenie dla struktury Ja, tym bardziej struktura ta usztywnia się, by chronić samą siebie. Podobnie George Kelly, jeden z ojców psychologii poznawczej, doszedł do wniosku, że gdy kategorie porządkujące nasze doświadczenie i nadające sens rzeczywistości są podawane w wątpliwość, pojawia się poczucie zagrożenia, na które reagujemy usztywnieniem postaw. Stajemy się wtedy bardziej radykalni i mniej podatni na zmianę.

Rzeczywiste czy symboliczne?
Na podstawie klasycznych teorii psychologicznych i licznych badań empirycznych prof. Stephan jako najważniejsze rodzaje zagrożeń wskazał zagrożenie rzeczywiste oraz zagrożenie symboliczne. Może ich doświadczyć i jednostka, i grupa.

W przypadku zagrożenia rzeczywistego faworyzowanie własnej grupy i negatywne postawy wobec grup, które są dla nas obce, wynikają z rywalizacji o ograniczone zasoby, np. pieniądze, ziemię czy władzę polityczną. Takie poczucie zagrożenia pojawia się, gdy w społeczeństwie dominuje lęk przed imigrantami, którzy mogą konkurować z nami na rynku pracy. Podobny lęk towarzyszy nam, kiedy osoby kierujące się odmiennymi wartościami są bliskie przejęcia władzy w kraju. Negatywne emocje, wynikające z faktycznego zagrożenia interesu własnego, przyczyniają się do powstawania i utrzymywania się negatywnych zachowań w stosunku do „onych” – trochę w myśl zasady: „skoro ich obecność działa na moją szkodę, to nie mam powodu, by ich lubić”. Indywidualne poczucie zagrożenia rzeczywistego wiąże się z troską o własny dobrostan, lękiem przed deprywacją ekonomiczną czy utratą zdrowia i życia.

Na poziomie grupowym związane jest natomiast z poglądami, że to inni zagrażają władzy, zasobom materialnym czy po prostu jakości życia przedstawicieli i przedstawicielek naszej grupy. We wzbudzaniu tego poczucia zagrożenia lubują się politycy, którzy wykorzystują naturalną ludzką skłonność do lęku, czy to strasząc migrantami z Europy Wschodniej, którzy odbierają chleb miejscowym – jak niedawno w Wielkiej Brytanii, czy też – jak w polskich kampaniach wyborczych – pokazując, że pomysły przeciwników politycznych doprowadzą do znikania jedzenia z naszych lodówek lub do masowych aresztowań i upadku demokracji.

Zagrożenie symboliczne wynika z kolei z poczucia, że zagrożone są uznawane przez nas wartości i ze spostrzeganego łamania przez obcych norm kulturowych obowiązujących w naszej grupie. Grupowe poczucie zagrożenia symbolicznego dotyczy obawy przed wpływami dotykającymi spraw ważnych dla naszej wspólnoty, przekonań religijnych czy światopoglądu jej przedstawicieli. I tak na przykład dawniej rasizm opierał się na przeświadczeniu o niższej biologicznej wartości całych grup społecznych. Taki tradycyjny rasizm staje się współcześnie w wielu krajach mniej widoczny – w jego miejsce pojawia się zaś przekonanie, że osoby należące do innych grup etnicznych czy narodowych zagrażają wartościom i obyczajom dominującym w danej społeczności.

Co ciekawe, badania przeprowadzone przez dr. hab. Michała Bilewicza oraz zespół z Centrum Badań nad Uprzedzeniami przy Uniwersytecie Warszawskim pokazują, że w Polsce wciąż jest stosunkowo duże przyzwolenie na mowę nienawiści opartą na poglądach o „gorszej” naturze osób z innych grup społecznych, szczególnie Romów, muzułmanów i osób nieheteroseksualnych. Na przykład 16 procent Polaków uważa za dopuszczalne zdanie „Cygan to złodziej i tak już zostanie”, a aż 60 procent młodzieży przyznało, że taką lub podobne antyromskie wypowiedzi słyszało od znajomych.

Zagrożenie symboliczne może przejawiać się również na poziomie indywidualnym. Taka postawa łączy się z lękiem o utratę twarzy i poczuciem, że inni mogą zagrażać spójności naszej tożsamości czy obniżać samoocenę.

Jac
...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy