Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

17 grudnia 2015

I jak tu (nie) być altruistą

0 418

Nierzadko poświęcamy swój czas, siły, pieniądze, by pomóc innym. Wspieranie najbliższych nikogo nie dziwi. Dlaczego jednak pomagamy całkiem obcym osobom?

Może nas to zaskoczy, jednak niemal codziennie, w mniejszym lub większym stopniu, z kimś współpracujemy. W ten sposób możemy realizować swoje cele. Co ciekawe, często są one zupełnie inne niż zamierzenia osób, z którymi kooperujemy. Gdy chcemy coś kupić, nawiązujemy współpracę ze sprzedawcą – dostarczamy środki finansowe, a w zamian otrzymujemy produkt lub usługę. Podejmując pracę w firmie, dzielimy się obowiązkami ze współpracownikami, aby wykonywać pracę bardziej efektywnie. Czasami współpraca może przybrać skrajną formę – wtedy pomagamy innym, nie zyskując nic w zamian, a przynajmniej nie w danej chwili. Dzieje się tak, gdy na przykład jako studenci dzielimy się notatkami z innymi studentami czy opiekujemy się dziećmi najbliższej rodziny.

Współpraca jest powszechna we wszystkich kulturach i pod wszystkimi szerokościami geograficznymi. Co więcej, jej przykłady bardzo często obserwujemy również wśród zwierząt. Jak zagadnienie kooperacji i altruizmu wyjaśniają biologowie?

Według teorii ewolucji Karola Darwina sukces ewolucyjny osiągają organizmy najlepiej dostosowane. A dostosowanie mierzy się umiejętnością przetrwania osobnika do okresu dojrzałości płciowej oraz sukcesem reprodukcyjnym, czyli liczbą wydanego na świat potomstwa zdolnego do reprodukcji. Dlatego organizmy konkurują ze sobą o dostęp do zasobów oraz partnerów. Największa konkurencja ma miejsce wśród osobników tego samego gatunku – walczą o zasoby danej niszy ekologicznej i o partnerów w danej grupie. Skąd w takim razie wzięła się skłonność do współpracy z innymi? Przecież osobnik chętny do współpracy byłby wykorzystywany i oszukiwany przez tych samolubnych. Przecież poświęcając czas, zasoby i energię, by pomagać innym, zmniejszamy własne dostosowanie... Naukowcy proponują kilka wyjaśnień tego zjawiska.

Rodzina, ach rodzina!


U około 10 procent gatunków ptaków samce zamiast opiekować się własnym potomstwem, opiekują się młodymi innej samicy. W efekcie rezygnują ze swojego sukcesu reprodukcyjnego na rzecz innego osobnika. U wiewiórek ziemnych samice podnoszą alarm o 21 proc. częściej niż samce, gdy zbliża się drapieżnik, zmniejszając tym samym szansę własnego przeżycia. Skąd takie poświęcenie? W rzeczywistości przykłady te obrazują współpracę i pomoc okazywaną osobnikom spokrewnionym. Dokładniejsze badania pokazały bowiem, że w przypadku ptaków samica, której pomagał samiec, była jego siostrą. Z kolei samice wiewiórek ziemnych po osiągnięciu dojrzałości pozostają w grupie zasiedlającej dany teren, samce natomiast przenoszą się na inny. A zatem samice podnoszące alarm tak naprawdę narażają życie dla swoich sióstr, matek, kuzynek i ciotek.

Czy podobne sytuacje możemy zaobserwować wśród ludzi? Badania dotyczące pomocy rodzinie były prowadzone m.in. wśród mieszkanek Los Angeles. Uczestniczki odpowiadały na pytania dotyczące sytuacji udzielania lub otrzymywania pomocy. Okazało się, że gotowość do pomagania krewnym rosła wprost proporcjonalnie do stopnia pokrewieństwa – im bliższe było pokrewieństwo, tym większa gotowość do niesienia pomocy. Co ciekawe, gotowość ta była większa w odniesieniu do osób, które mogły w przyszłości mieć dzieci.

Takie obserwacje potwierdzają teorię doboru krewniaczego, zaproponowaną w 1964 roku przez Williama D. Hamiltona, brytyjskiego biologa ewolucyjnego. Według niego dobór naturalny mógłby faworyzować zachowania kooperacyjne i altruistyczne, jeżeli obie strony byłyby spokrewnione – bowiem pomagając krewnym, wspieramy kopie własnych genów. Stopień pomocy miałby być uzależniony od pokrewieństwa oraz potencjału reprodukcyjnego otrzymującego pomoc, czyli jego szans na odniesienie sukcesu reprodukcyjnego (patrz aplikacja wyżej). A zatem im wyższy jest współczynnik pokrewieństwa, tym większe prawdopodobieństwo udzielenia pomocy danej osobie.

W praktyce wszyscy instynktownie rozumiemy tę regułę i – nie licząc pewnych wyjątków – jesteśmy skłonni pomagać członkom rodziny, poświęcać dla nich wiele czasu i zasobów. Znacznie rzadziej i w mniejszym stopniu jesteśmy na to gotowi wobec osób obcych.
Dobór krewniaczy nie tłumaczy jednak przypadków współpracy między osobami niespokrewnionymi.

Wet za wet

Przeprowadźmy mały eksperyment myślowy. Wyobraź sobie, że włamałeś się wraz ze wspólnikiem do sklepu. Złapała was policja i teraz jesteście przesłuchiwani w oddzielnych pomieszczeniach. Policjanci proponują ci układ: możesz zdradzić wspólnika i przypisać mu całą winę – wtedy wyjdziesz na wolność, a twój kompan spędzi w więzieniu 5 lat. Jeżeli obaj będziecie milczeć, to dostaniecie po roku więzienia za włamanie do sklepu. Istnieje też trzecia możliwość: jeśli zachowasz milczenie, a tymczasem wspólnik cię zdradzi i zrzuci całą winę na ciebie, wtedy to ty pójdziesz na 5 lat za kratki. Jeśli z kolei obaj postanowicie donieść na siebie nawzajem, wtedy kara wyniesie po 3 lata. Jak zatem postąpisz? Czy zdradzisz wspólnika? Załóżmy, że już nigdy więcej go nie spotkasz. Czy w takiej sytuacji zrzucisz winę na niego?

Przedstawiona sytuacja to tzw. dylemat więźnia (patrz infografika „Dylemat więźnia”). Jest on wykorzystywany w badaniach dotyczących współpracy między osobami niespokrewnionymi. Badania z wykorzystaniem tej prostej gry w różnych jej wariantach (np. wielokrotne powtórzenia sytuacji bez wiedzy uczestników o tym, kiedy eksperyment się zakończy; w sytuacji pełnej anonimowości lub jej braku) pokazały, że najskuteczniejszą strategią jest tzw. wet za wet. To bardzo prosta strategia, polegająca na wzajemności. Opiera się na dwóch głównych zasadach: 1. w pierwszym posunięciu lojalnie współpracuj; 2. w następnym kroku odwzajemnij ruch przeciwnika: jeżeli on cię zdradzi, również go zdradź, a jeżeli będzie współpracować, także współpracuj.

Symulacje i modelowanie matematyczne pokazały, że spośród różnych konkurencyjnych strategii właśnie ta mogła się łatwo rozpowszechnić. Na ich podstawie sformułowano teorię wyjaśniającą kooperację i altruizm wobec niespokrewnionych osobników – teorię altruizmu odwzajemnionego. Zgodnie z nią mechanizmy współpracy w przypadku osobników niespokrewnionych mogą się wykształcić, jeżeli obie strony uzyskają korzyści, przy czym korzyści te nie muszą być wcale natychmiastowe, np. dany osobnik może odwzajemnić otrzymaną pomoc przy kolejnej nadarzającej się okazji.

Czy taka współpraca istnieje wśród zwierząt? Okazuje się, że tak! Słynnym przykładem jest dzielenie się pożywieniem (krwią) wśród nietoperzy wampirów (Desmodus rotundus). Nie wszystkie nietoperze są dobrymi łowcami, ich umiejętności łowieckie rosną z wiekiem. W związku z tym wiele młodych osobników wraca z polowania bez sukcesów. Nietoperze często dzielą się pożywieniem z tymi, którym się nie poszczęściło. Nie wszystkie mogą jednak skorzystać z takiej pomocy. Uzyskują ją jedynie te, które wcześniej same podzieliły się z „obdarowującymi”. Takie wsparcie ratuje od niechybnej śmierci te wampiry, którym się nie powiodło, gdyż bez pożywienia mogą przeżyć tylko trzy doby.

Współpracę opierającą się na zasadzie odwzajemnienia można obserwować...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy