Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Laboratorium

2 grudnia 2015

Desperaci, chuligani i inni

108

Desperaci działają pod wpływem narkotykowego „głodu”, chuligani szukają rozrywki, jeszcze inni naruszają prawo, by zdobyć uznanie w grupie. Różne są ich motywy, ale jedno łączy: nieracjonalność występku.

Grupa opryszków wpadła na pomysł, że ukradnie... bankomat. Podjechali ciężarówką, obwiązali łańcuchem automat i przyczepili do auta. Bankomatu nie udało się jednak wyrwać. Gdy zawiedzeni odjeżdżali, wewnętrzna kamera bankomatu utrwaliła ich tablicę rejestracyjną. Pojawienie się policji było kwestią czasu...
Żart? To, i setki innych podobnych przestępstw, których przebieg – delikatnie mówiąc – nie był zgodny z oczekiwaniami sprawców, opisuje Wendy Lewis w książce Najgłupsi przestępcy. Jesteśmy przywiązani do wizji, zgodnie z którą zarówno nasi bliźni, jak i my sami zachowujemy się racjonalnie. Łatwo stawiamy znak równości między homo sapiens i homo rationalis. Człowiek myślący wydaje się postępować racjonalnie. Także wtedy, gdy wkracza na drogę przestępstwa. Czy na pewno?

Racjonalny, czyli jaki?

Obraz przestępców jako osób działających w sposób rozumny i przemyślany ma co najmniej dwa źródła. Jedno z nich to spuścizna szkoły klasycznej prawa karnego. Teoria racjonalnego wyboru, stworzona m.in. przez Jeremy’ego Benthama, głosi, że przestępcy – podobnie jak inni ludzie – są racjonalnymi, obdarzonymi wolną wolą podmiotami. Racjonalność w tym rozumieniu zakłada, że podejmowane przez kogoś działania są poprzedzane kalkulacją zysków i strat. Ludzie kierują się w swoich wyborach zasadą maksymalizacji korzyści (przyjemności). Działają tak, by osiągnąć jak największe zyski przy jak najmniejszych kosztach. Państwo zaś dba, by nie przekraczali przy tym norm i praw innych ludzi. Filozoficzne założenia przekładają się na konkretne rozstrzygnięcia w zakresie prawa karnego. Ono również traktuje przestępcę jako podmiot racjonalny (dokonujący wyboru i odpowiadający za swoje czyny). Z odpowiedzialności za czyny zwalnia tylko orzeczenie o niepoczytalności, która może być wywołana chorobą psychiczną, upośledzeniem umysłowym lub zakłóceniem czynności psychicznych, co w sferze poznawczej objawia się nieumiejętnością rozpoznania znaczenia czynu, a w sferze wykonawczej – niemożnością pokierowania swoim postępowaniem.

Drugim filarem przekonania o racjonalności przestępców są popkulturowe media i kreowany przez nie obraz przestępczości. Do wyobraźni przemawiają filmy, których bohaterowie dokonują przemyślanego w każdym szczególe napadu na bank. Rzeczywistość widziana przez pryzmat sądowych akt jest inna. Czy przestępcy działają racjonalnie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw ustalić, czym jest racjonalność. W sensie logicznym racjonalne działanie to następstwo prawidłowego wyciągania wniosków na podstawie istniejących przesłanek. Przykładem może być rozumowanie Sherlocka Holmesa. Definicja ekonomiczna mówi o racjonalności w kategoriach maksymalizacji użyteczności; racjonalne jest osiąganie maksymalnych zysków jak najmniejszym kosztem. Wreszcie w kontekście psychologicznym racjonalne działanie zakłada optymalny dobór środków do celów, które ktoś zamierza osiągnąć. Dlatego w nowej, upragnionej pracy racjonalne jest wykazanie kompetencji i życzliwe nastawienie do współpracowników, a nie wszczynanie na dzień dobry awantury. Biorąc pod uwagę nasze ograniczone zasoby mentalne, trudno byłoby w tym sensie uznać kogokolwiek za osobę w pełni racjonalną. Rzeczywistość jest zbyt złożona, trudno więc przewidzieć wszystkie konsekwencje działania; nie mówiąc już o tym, że istnieje ryzyko popełnienia błędu we wnioskowaniu. Stąd postulat ekonomisty i psychologa Herberta Simona, aby traktować ludzkie działania w kategoriach ograniczonej racjonalności. Rozwinięcie tej idei przyniosło Simonowi Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii.

Wyrok będzie łagodny

A co mówią badania o racjonalności postępowania pospolitych przestępców i o jej ograniczeniach? Kryminolog Zdzisław Biernaczyk w latach 70. ubiegłego wieku badał sprawców rozbojów. Stwierdził, że tylko nieliczni (kilka procent) z rozmysłem wybierali swoje ofiary, natomiast większość (70 proc.) przed popełnieniem przestępczego czynu piła alkohol. W latach 90. badania nad sprawcami kradzieży prowadził kryminolog amerykański Kenneth Tunnell. Okazało się, że większość dorosłych recydywistów, z którymi prowadził wywiady, wierzyła, że ich przestępstwo nie zostanie wykryte. Przed dokonaniem kradzieży nie myśleli o negatywnych konsekwencjach czynu – skupiali się tylko na korzyściach. Poza tym kompletnie nierealistycznie zakładali, że nawet gdy zostaną schwytani i sąd wymierzy im karę, wyrok będzie łagodny. Holenderscy kryminolodzy Willem de Haan i Jaco Vos, po przeanalizowaniu blisko 5000 raportów amsterdamskiej policji, stwierdzili, że w typowym przypadku ulicznego rozboju trudno dostrzec wyraźny związek między środkami a celem, który przyświecał sprawcy, czyli zdobyciem pieniędzy. Moje badania sprzed trzech lat wskazują, że ponad 80 proc. przestępstw rozbójniczych ma charakter „sytuacyjny”; nie są poprzedzone planowaniem ani kalkulacją korzyści i strat.

W przypadku przestępczości pospolitej tło decyzyjne jest o wiele bardziej skomplikowane, niż sugerują to zwolennicy teorii racjonalnego wyboru. Wśród sprawców możemy znaleźć zarówno „desperatów”, w przypadku których przestępstwo jest konsekwencją dotkliwie odczuwanego narkotykowego lub alkoholowego „głodu”, szukających rozrywki chuliganów oraz przestępców, którzy popełnili czyn zabroniony, aby zaimponować odwagą kolegom i zdobyć poważanie w grupie.
Samuel Yochelson i Stanton Samenow w ramach swojej koncepcji osobowości przestępczej wyróżnili aż 52 błędy w myśleniu przestępców, na przykład: brak samokrytycyzmu, podkreślanie swej wyjątkowości oraz przekonanie, że padło się ofiarą niekorzystnych okoliczności życiowych. Strategiami myślenia sprawców zajmował się też Glenn Walters. Według niego sposoby myślenia przestępczego ujawniają osiem wzorców poznawczych, służących usprawiedliwieniu przestępczego stylu życia. Należą do nich: „zmiękczanie”, czyli usprawiedliwianie swojej przestępczej działalności działaniem sił zewnętrznych, niezależnych od sprawcy; „odcięcie”, czyli eliminowanie tych emocji, które mogłyby przeszkadzać w dokonywaniu przestępstw (np. strachu); poczucie „bycia uprawnionym”, czyli przekonanie przestępców, że świat ma dostarczać im korzyści i przyjemności; nastawienie siłowe, czyli podkreślanie wagi wymiaru siły/słabości w relacjach międzyludzkich; sentymentalizm, czyli wyrażanie emocji nastawione na podnoszenie nastroju przestępcy bez prawdziwej troski o innych; nadmierny optymizm, czyli przesadne zaufanie do swoich możliwości; indolencja poznawcza, czyli „lenistwo” myślowe, wyrażające się tendencją do szybkiego znudzenia i bezkrytycznego przyjmowania swoich pomysłów oraz nieciągłość, czyli tendencja do łatwego rozpraszania się i trudność realizowania odległych celów życiowych.

Uwiedzeni przez przestępczość

Jak przekonuje znany kryminolog Jack Katz w swojej koncepcji „uwiedzenia przez przestępczość”, aby wyjaśnić fenomen przestępczości, trzeba starać się zrozumieć racje osoby, która popełnia czyn zabroniony, zastanowić się nad jej wizją świata, znaczeniem przestępstwa, poznać jej emocje i refleksje na temat moralności. Według Katza takie moralne emocje, jak upokorzenie, przekonanie o słuszności postępowania, arogancja, ośmieszenie, cynizm, odraza czy zemsta mogą odgrywać rolę w popełnieniu przestępstwa. Sprawcy (bardziej lub mniej świadomie) mogą wykorzystywać swoje stany emocjonalne, przekonania moralne i okoliczności czynu, kiedy „ko...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy