Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Zdrowie i choroby , Praktycznie

15 marca 2016

Życie na biegunach

0 475

Ta choroba to ciągła huśtawka - od rozpaczy i smutku do euforii i niespożytej energii. ChAD zmienia życie nie tylko chorego, ale i całej jego rodziny. Czy można stworzyć satysfakcjonujący związek z osobą podatną na wahania nastroju? Jak jej pomóc?

Joanna często jest pytana, dlaczego mając tak rozrywkowego męża, wydaje się smutna i zmęczona. Katarzyna nieustannie wymyśla wymówki dla przyjaciół, dlaczego jej pogodny i zawsze tryskający humorem brat od trzech miesięcy nie odbiera telefonów. Znajomi Jerzego nie mogą się nadziwić, skąd u jego nieśmiałej, cichej żony nagle tyle pomysłów i energii na prowadzenie dwóch firm jednocześnie. Krystyna tłumaczy krewnym, że obraźliwe słowa, wyzwiska i groźby kierowane przez jej syna pod ich adresem to objaw choroby...

Mąż Joanny, brat Katarzyny, żona Jerzego i syn Krystyny chorują na chorobę afektywną dwubiegunową (ChAD), która w powszechnym psychiatrycznym rozumieniu ma dwa oblicza, odpowiadające dwóm biegunom. Na jednym krańcu znajduje się depresja, na drugim mania. Pod pojęciem depresji kryje się smutek, apatia, poczucie beznadziejności i pustki, jak twierdzą eksperci dużo bardziej nasilone niż w obrazie klasycznej depresji klinicznej. Manią zaś określa się stan całkowitego zaprzeczenia depresji, jej totalne przeciwieństwo, przejawiające się wesołością, euforią, poczuciem niespożytej energii i witalności życiowej.

Od haju do depresji
U chorego na ChAD obok ekstatycznych stanów pojawia się złość, gniew, drażliwość czy też poczucie zniecierpliwienia. Emocjom tym towarzyszy bezsenność czy brak apetytu. W tym stanie, porównywanym do narkotycznego haju, umysł chorego pracuje na pełnych obrotach, stąd w głowie tyle nowych pomysłów i planów, charakteryzujących się ogromnym rozmachem, ale i małą realnością. Człowiek w manii ma swoją wizję, plan, który wydaje mu się doskonały. Szybko jednak przestaje dążyć do realizacji planu, ponieważ w jego umyśle rodzi się następny „genialny” pomysł, angażujący na parę chwil – pomysły w manii, tak jak i myślenie czy mowa, są jak nagle wybuchające i szybko gasnące płomienie, które spalają nie tylko chorego, ale również jego najbliższych.

Ci, próbując sprowadzić chorego na ziemię, narażają się na szykany, obelgi i niekontrolowane wybuchy złości z jego strony. Cierpiący na ChAD stopniowo traci kontrolę nad sobą i swoim zachowaniem, zatraca poczucie realności, zyskując coraz większą pewność siebie. Stan maniakalnej euforii wyniszcza organizm, zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. Po ustąpieniu manii, potocznie nazywanej „górką”, chory zaczyna realnie myśleć, czego efektem jest pojawienie się u niego negatywnych emocji, np. wstydu czy poczucia winy. Realistyczne spojrzenie wpędza go w stan obniżenia nastroju, co jest równoznaczne z przejściem na drugi biegun choroby. Niekiedy depresja po epizodzie manii bywa tak trudna do zniesienia, że chory, zatopiony w poczuciu beznadziejności, podejmuje, często skutecznie, próbę samobójczą.

Dla chorego bardziej uciążliwy i deprymujący jest stan depresji, dla jego bliskich często trudniejsze jest przetrwanie stanu euforycznego. W ciągu czterech tygodni, bo tyle średnio trwa epizod maniakalny, chorzy potrafią roztrwonić cały majątek, dopuszczają się zdrad, wszczy[-]nają karczemne awantury, podejmują szereg nieprzemyślanych i często tragicznych w skutkach decyzji, rzutujących na jakość życia ich rodzin. Dla osoby w manii najbliżsi – zwłaszcza ci, którzy próbują chronić ją przed skutkami chwilowej utraty kontroli – są największymi wrogami. Prof. Święcicki, specjalista w dziedzinie chorób afektywnych, stwierdza wręcz, że w myśl zasady „z Bogiem się nie dyskutuje” wszelkie próby wyperswadowania osobie w manii jej pomysłów kończą się fiaskiem. Jakby tego było mało, pacjent czuje się wyśmienicie i nie chce zażywać żadnych leków stabilizujących nastrój – a najbliżsi są bezradni wobec wyzwalającej się z niego energii, pustoszącej rodzinne życie niczym huragan.

Siła w grupie
Żona jednego z pacjentów wie o jego licznych zdradach. Nie potrafi mu tego przebaczyć, bo jak tu traktować jako objaw choroby słowa: „mam kogoś innego, już cię nie kocham”? Jak traktować jako objaw choroby skądinąd trafną uwagę męża: „nie jesteś już taka ładna jak kiedyś, postarzałaś się”.

Partnerzy osób z ChAD nie zawsze ujawniają lekarzowi swoje dylematy. Z psychiatrycznego punktu widzenia, poprzez takie uwagi chory rozładowuje niespożytą energię, to przejaw podwyższenia nastroju. Po wzmożonej i krótkotrwałej aktywności charakterystycznej dla ChAD, w okresie remisji chory odzyskuje kontrolę nad swoim zachowaniem i znów jest kochającym partnerem i rodzicem. Zaś bliscy są wycieńczeni i zdezorientowani, bowiem trudno precyzyjnie określić, gdzie kończy się prawda, a zaczyna mania, co jest objawem choroby, a co objawem rozpadu czy załamania relacji. Granice są płynne i może to prowadzić do konfliktów i nieporozumień. Nie oznacza to jednak, że związek z osobą z ChAD jest z góry skazany na niepowodzenie. Nawet z najbardziej podatną na wahania nastroju osobą można nauczyć się żyć i stworzyć satysfakcjonujący związek.

Rodzina musi się zmagać z różnymi problemami, które wynikają z kolejnych faz choroby. W depresji jest to apatia, zniechęcenie chorego, który stopniowo izoluje się od społeczeństwa, wycofuje z wszelkich aktywności, zaniedbuje obowiązki, w skrajnych przypadkach pozostaje w łóżku. Próby nakłonienia go do działania często nie przynoszą żadnych efektów, co tylko wzmaga frustrację i zniechęcenie najbliższych. W takiej sytuacji członkowie rodziny muszą uzbroić się w cierpliwość, wspierać wzajemnie, pomocy szukać u przyjaciół czy w grupach wsparcia dla rodzin osób z ChAD. Jedna z uczestniczek tak opisuje swoje doświadczenia z grupą: Poznałam tu dziewczyny, które mają niemal identyczne doświadczenia i nie robią wielkich oczu, gdy opowiadam o dwufazowych stanach męża. Czuję się rozumiana, bo nikt nie zbywa mnie powiedzeniem: odejdź od tego faceta, jest zbyt męczący, tylko dostaję rzeczowe wskazówki, jak przetrwać gorący okres. Wiem, że w najgorszym „dołku” mogę liczyć na wsparcie członków naszej grupy. To naprawdę duża otucha.

Coś się stanie, a ja będę daleko...
Najtrudniejszym etapem w chorobie afektywnej dwubiegunowej jest czas, kiedy leki zaczynają działać i chory małymi kroczkami wydobywa się z dna rozpaczy. Istnieje ryzyko, że pojawi się wtedy kolejna faza, zwana subdepresją. Badania wskazują, że to właśnie w subdepresji chorzy próbują targnąć się na swoje życie, głównie dlatego, że przy dużym obniżeniu nastroju pojawia się nagle siła, aby wykonać ten ostateczny ruch. Bliscy chorego uczestniczący w grupach wsparcia przyznają, że starają się zapobiec najgorszemu, np. szukają w koszu na śmieci zużytych opakowań po lekach czy też przeglądają ostatnio otwierane przez chorego strony internetowe, by sprawdzić, czy nie czytał o śmierci i samobójstwie. Starają się też stale go kontrolować, często do niego dzwoniąc.

Czasami lęk o chorego paraliżuje ich tak bardzo, że nie są w stanie zajmować się swoimi sprawami i codziennymi obowiązkami. – Gdy jestem w pracy, co chwilę dzwonię do mamy, udając, że mam do niej jakąś pilną sprawę. A tak naprawdę zżera mnie lęk, że ja tu sobie piszę projekt, a ona tam szykuje garść tabletek, by się zabić. Wysiadam psychicznie, spóźniam się ze wszystkim, myśli stają się coraz bardziej natrętne, z mężem nie potrafię rozmawiać o niczym innym niż mama, śmierć, samobójstwo. Rok temu zrezygnowałam z planowanego wyjazdu na urlop z obawy, że coś jej się stanie, gdy będę daleko. Mąż wściekł się na mnie, myślałam, że ode mn...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy