Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

15 marca 2016

Życie na biegunach

93

Ta choroba to ciągła huśtawka - od rozpaczy i smutku do euforii i niespożytej energii. ChAD zmienia życie nie tylko chorego, ale i całej jego rodziny. Czy można stworzyć satysfakcjonujący związek z osobą podatną na wahania nastroju? Jak jej pomóc?

Joanna często jest pytana, dlaczego mając tak rozrywkowego męża, wydaje się smutna i zmęczona. Katarzyna nieustannie wymyśla wymówki dla przyjaciół, dlaczego jej pogodny i zawsze tryskający humorem brat od trzech miesięcy nie odbiera telefonów. Znajomi Jerzego nie mogą się nadziwić, skąd u jego nieśmiałej, cichej żony nagle tyle pomysłów i energii na prowadzenie dwóch firm jednocześnie. Krystyna tłumaczy krewnym, że obraźliwe słowa, wyzwiska i groźby kierowane przez jej syna pod ich adresem to objaw choroby...

Mąż Joanny, brat Katarzyny, żona Jerzego i syn Krystyny chorują na chorobę afektywną dwubiegunową (ChAD), która w powszechnym psychiatrycznym rozumieniu ma dwa oblicza, odpowiadające dwóm biegunom. Na jednym krańcu znajduje się depresja, na drugim mania. Pod pojęciem depresji kryje się smutek, apatia, poczucie beznadziejności i pustki, jak twierdzą eksperci dużo bardziej nasilone niż w obrazie klasycznej depresji klinicznej. Manią zaś określa się stan całkowitego zaprzeczenia depresji, jej totalne przeciwieństwo, przejawiające się wesołością, euforią, poczuciem niespożytej energii i witalności życiowej.

Od haju do depresji
U chorego na ChAD obok ekstatycznych stanów pojawia się złość, gniew, drażliwość czy też poczucie zniecierpliwienia. Emocjom tym towarzyszy bezsenność czy brak apetytu. W tym stanie, porównywanym do narkotycznego haju, umysł chorego pracuje na pełnych obrotach, stąd w głowie tyle nowych pomysłów i planów, charakteryzujących się ogromnym rozmachem, ale i małą realnością. Człowiek w manii ma swoją wizję, plan, który wydaje mu się doskonały. Szybko jednak przestaje dążyć do realizacji planu, ponieważ w jego umyśle rodzi się następny „genialny” pomysł, angażujący na parę chwil – pomysły w manii, tak jak i myślenie czy mowa, są jak nagle wybuchające i szybko gasnące płomienie, które spalają nie tylko chorego, ale również jego najbliższych.

Ci, próbując sprowadzić chorego na ziemię, narażają się na szykany, obelgi i niekontrolowane wybuchy złości z jego strony. Cierpiący na ChAD stopniowo traci kontrolę nad sobą i swoim zachowaniem, zatraca poczucie realności, zyskując coraz większą pewność siebie. Stan maniakalnej euforii wyniszcza organizm, zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. Po ustąpieniu manii, potocznie nazywanej „górką”, chory zaczyna realnie myśleć, czego efektem jest pojawienie się u niego negatywnych emocji, np. wstydu czy poczucia winy. Realistyczne spojrzenie wpędza go w stan obniżenia nastroju, co jest równoznaczne z przejściem na drugi biegun choroby. Niekiedy depresja po epizodzie manii bywa tak trudna do zniesienia, że chory, zatopiony w poczuciu beznadziejności, podejmuje, często skutecznie, próbę samobójczą.

Dla chorego bardziej uciążliwy i deprymujący jest stan depresji, dla jego bliskich często trudniejsze jest przetrwanie stanu euforycznego. W ciągu czterech tygodni, bo tyle średnio trwa epizod maniakalny, chorzy potrafią roztrwonić cały majątek, dopuszczają się zdrad, wszczy[-]nają karczemne awantury, podejmują szereg nieprzemyślanych i często tragicznych w skutkach decyzji, rzutujących na jakość życia ich rodzin. Dla osoby w manii najbliżsi – zwłaszcza ci, którzy próbują chronić ją przed skutkami chwilowej utraty kontroli – są największymi wrogami. Prof. Święcicki, specjalista w dziedzinie chorób afektywnych, stwierdza wręcz, że w myśl zasady „z Bogiem się nie dyskutuje” wszelkie próby wyperswadowania osobie w manii jej pomysłów kończą się fiaskiem. Jakby tego było mało, pacjent czuje się wyśmienicie i nie chce zażywać żadnych leków stabilizujących nastrój – a najbliżsi są bezradni wobec wyzwalającej się z niego energii, pustoszącej rodzinne życie niczym huragan.

Siła w grupie

Żona jednego z pacjentów wie o jego licznych zdradach. Nie potrafi mu tego przebaczyć, bo jak tu traktować jako objaw choroby słowa: „mam kogoś innego, już cię nie kocham”? Jak traktować jako objaw choroby skądinąd trafną uwagę męża: „nie jesteś już taka ładna jak kiedyś, postarzałaś się”.

Partnerzy osób z ChAD nie zawsze ujawniają lekarzowi swoje dylematy. Z psychiatrycznego punktu widzenia, poprzez takie uwagi chory rozładowuje niespożytą energię, to przejaw podwyższenia nastroju. Po wzmożonej i krótkotrwałej aktywności charakterystycznej dla ChAD, w okresie remisji chory odzyskuje kontrolę nad swoim zachowaniem i znów jest kochającym partnerem i rodzicem. Zaś bliscy są wycieńczeni i zdezorientowani, bowiem trudno precyzyjnie określić, gdzie kończy się prawda, a zaczyna mania, co jest objawem choroby, a co objawem rozpadu czy załamania relacji. Granice są płynne i może to prowadzić do konfliktów i nieporozumień. Nie oznacza to jednak, że związek z osobą z ChAD jest z góry skazany na niepowodzenie. Nawet z najbardziej podatną na wahania nastroju osobą można nauczyć się żyć i stworzyć satysfakcjonujący związek.

Rodzina musi się zmagać z różnymi problemami, które wynikają z kolejnych faz choroby. W depresji jest to apatia, zniechęcenie chorego, który stopniowo izoluje się od społeczeństwa, wycofuje z wszelkich aktywności, zaniedbuje obowiązki, w skrajnych przypadkach pozostaje w łóżku. Próby nakłonienia go do działania często nie przynoszą żadnych efektów, co tylko wzmaga frustrację i zniechęcenie najbliższych. W takiej sytuacji członkowie rodziny muszą uzbroić się w cierpliwość, wspierać wzajemnie, pomocy szukać u przyjaciół czy w grupach wsparcia dla rodzin osób z ChAD. Jedna z uczestniczek tak opisuje swoje doświadczenia z grupą: Poznałam tu dziewczyny, które mają niemal identyczne doświadczenia i nie robią wielkich oczu, gdy opowiadam o dwufazowych stanach męża. Czuję się rozumiana, bo nikt nie zbywa mnie powiedzeniem: odejdź od tego faceta, jest zbyt męczący, tylko dostaję rzeczowe wskazówki, jak przetrwać gorący okres. Wiem, że w najgorszym „dołku” mogę liczyć na wsparcie członków naszej grupy. To naprawdę duża otucha.

Coś się stanie, a ja będę daleko...
Najtrudniejszym etapem w chorobie afektywnej dwubiegunowej jest czas, kiedy leki zaczynają działać i chory małymi kroczkami wydobywa się z dna rozpaczy. Istnieje ryzyko, że pojawi się wtedy kolejna faza, zwana subdepresją. Badania wskazują, że to właśnie w subdepresji chorzy próbują targnąć się na swoje życie, głównie dlatego, że przy dużym obniżeniu nastroju pojawia się nagle siła, aby wykonać ten ostateczny ruch. Bliscy chorego uczestniczący w grupach wsparcia przyznają, że starają się zapobiec najgorszemu, np. szukają w koszu na śmieci zużytych opakowań po lekach czy też przeglądają ostatnio otwierane przez chorego strony internetowe, by sprawdzić, czy nie czytał o śmierci i samobójstwie. Starają się też stale go kontrolować, często do niego dzwoniąc.

Czasami lęk o chorego paraliżuje ich tak bardzo, że nie są w stanie zajmować się swoimi sprawami i codziennymi obowiązkami. – Gdy jestem w pracy, co chwilę dzwonię do mamy, udając, że mam do niej jakąś pilną sprawę. A tak naprawdę zżera mnie lęk, że ja tu sobie piszę projekt, a ona tam szykuje garść tabletek, by się zabić. Wysiadam psychicznie, spóźniam się ze wszystkim, myśli stają się coraz bardziej natrętne, z mężem nie potrafię rozmawiać o niczym innym niż mama, śmierć, samobójstwo. Rok temu zrezygnowałam z planowanego wyjazdu na urlop z obawy, że coś jej się stanie, gdy będę daleko. Mąż wściekł się na mnie, myślałam, że ode mnie odej...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy