Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

26 stycznia 2016

Zwierzaki na zdrowie

0 577

Domowy zwierzak łagodzi stres, osładza samotność, chroni przed depresją. Wzmacnia też poczucie autonomii, wiarę we własne umiejętności i samoocenę. Zwierz jest dobry na zdrowie.

Na dziedzińcu szpitalnym gościł cały zwierzyniec: króliki, drób, mewy, a nawet sokoły. Wszystko po to, by w pacjentach cierpiących z powodu poważnych schorzeń psychicznych obudzić iskierkę nadziei i chęć kierowania swoim życiem. Tak w XVIII wieku William Tuke, kwakier i filantrop, zamienił ponury szpital w York w jedną z niewielu w tym czasie instytucji stosujących humanitarne podejście do chorych. W ciągu XIX wieku zwierzęta w szpitalach psychiatrycznych pojawiały się coraz częściej, a Brytyjskie Towarzystwo Dobroczynne rekomendowało tworzenie w takich ośrodkach przyjaznego otoczenia, którego częścią miały być także owce i zające. Podobnego zdania była wówczas również Florence Nightingale, pionierka nowoczesnego pielęgniarstwa, która zauważyła, że jeśli w wieloosobowych salach szpitalnych umieści się ptaka w klatce, chorzy stają się pogodniejsi.

Pies pomaga sercowcom
Te intuicyjne rozwiązania wprowadzone w minionych stuleciach, obecnie zyskują naukowe potwierdzenie. Choć wiele badań ma wstępny charakter, wnioski z nich są zbliżone – zwierzęta wywierają pozytywny wpływ na zdrowie i samopoczucie człowieka. Profesor Erika Friedmann z University of Maryland wraz z zespołem już w 1980 roku przeprowadziła słynne badania, które potwierdziły dobroczynne skutki posiadania psa. Okazało się, że właściciele czworonogów mieli aż 8,6 razy większe szanse na przeżycie ataku serca niż inni. W 1992 roku zespół profesora Warwicka Andersona z Monash University odkrył, że opiekunowie zwierząt domowych są znacznie mniej narażeni na ryzyko chorób kardiologicznych. Zaś James Serpell, dyrektor Center for the Interaction of Animals and Society na University of Pennsylvania, stwierdził w 1991 roku, że u osób, które zaledwie od miesiąca posiadały kota lub psa, drobne dolegliwości zdrowotne, takie jak kaszel czy katar sienny, stawały się mniej dokuczliwe.

Niektórzy badacze skoncentrowali się na krótkoterminowych pozytywnych rezultatach posiadania zwierząt. Okazało się, że przebywanie w ich towarzystwie lub przyglądanie się im działa jak bufor chroniący przed stresem. Zespół Aarona H. Katchera, obecnie emerytowanego profesora University of Pennsylvania, przeprowadził jedno z pierwszych badań na ten temat. Porównywano poziom stresu u osób czytających na głos, które przyglądały się pływającej w akwarium złotej rybce, pustemu akwarium lub białej ścianie. Osoby, które w czasie eksperymentu mogły podziwiać np. welonkę, miały znacznie niższe ciśnienie, świadczące o braku stresu lub niewielkim jego poziomie. W późniejszych badaniach stwierdzono, że podobnie kojące właściwości może mieć obecność innych zwierząt, np. psa. Okazało się, że pomocne może być również oglądanie filmów o zwierzętach – co pozwala na wykorzystanie uspokajających właściwości zwierząt wszędzie tam, gdzie ich obecność nie jest wskazana.

POLECAMY

Ale właściciele zwierząt zyskują o wiele więcej. Z badań przeprowadzonych m.in. pod kierownictwem Eileen B. Folse czy też przez zespół Michaela Robina i Roberta Bensela wynika, że zwierzaki poprawiają samopoczucie także w dłuższej perspektywie. Posiadanie kota lub psa może złagodzić negatywne skutki wielu trudnych zdarzeń (takich jak śmierć partnera życiowego czy rozwód), zmniejszyć poziom lęku, poczucia osamotnienia czy depresji oraz wzmocnić poczucie autonomii, wiarę we własne umiejętności i samoocenę.

Terapeutyczne zwierzaki
Gdy badania potwierdziły, że domowe zwierzęta mogą mieć tak pozytywny wpływ na nasze samopoczucie, zaczęto sprawdzać, czy ich obecność może być pomocna również w leczeniu. Początki terapii z udziałem zwierząt (ang. Animal-assisted therapy) sięgają lat sześćdziesiątych, kiedy to psycholog dziecięcy Boris Levinson uznał, że pacjenci, którzy nawiązali dobre relacje z jego psem, osiągali lepsze rezultaty. Uznał, że pies zadziałał jak katalizator społeczny, ułatwiając terapeutyczną rozmowę o zmartwieniach i lękach. Przypuszczenia Levinsona zostały potwierdzone w licznych badaniach nad efektywnością terapii z udziałem zwierząt w takich instytucjach jak szpitale czy domy opieki. Obecność zwierząt miała pozytywny wpływ na fizyczne, psychiczne, społeczne oraz intelektualne funkcjonowanie pacjentów.

Badanie przeprowadzone w 2007 roku przez zespół Namiko Kawamury z Sapporo City University pokazało znaczącą poprawę stanu psychicznego osób starszych, biorących udział w dogoterapii na terenie ośrodka opieki. Inne badania wykazały, że już trzytygodniowa terapia z udziałem zwierząt zmniejsza nerwowość i pobudliwość u osób starszych cierpiących na otępienie. Zespół pod kierownictwem dr Inbar Nathans-Barel z izraelskiego Technion Institute of Technology pokazał, że ten rodzaj terapii może być niezwykle pomocny w przypadku osób ze schizofrenią. Pacjenci z przewlekłą formą tej choroby po 10 tygodniach terapii z udziałem zwierząt mieli w sobie więcej radości, lepiej wykorzystywali czas wolny oraz znacznie częściej przejawiali motywację do działania. Dokonany w 2007 roku przez Janelle Nimer i Brada Lundahla przegląd badań nad terapią z udziałem zwierząt, potwierdza jej umiarkowany dodatni wpływ na m.in. zaburzenia zachowania oraz trudności emocjonalne.

Terapia z udziałem zwierząt wydaje się skuteczna również dla tych osób przebywających w więzieniach i zakładach poprawczych, które cierpią z powodu osamotnienia i obniżonej samooceny. Zwierzęta mają być zatem narzędziem resocjalizacji: więźniowie opiekują się nimi, a w niektórych zakładach zajmują się tresurą psów przewodników dla osób niepełnosprawnych.

Choć badań potwierdzających skuteczność takiej terapii z udziałem zwierząt jest wciąż niewiele, ich dotychczasowe wyniki są obiecujące. Sandra Merriam-Arduini z Pepperdine University w 2000 roku zbadała skuteczność oregońskiego projektu POOCH, w ramach którego młodociani przestępcy opiekowali się porzuconymi i maltretowanymi psami. Okazało się, że po tym doświadczeniu wzrósł u nich poziom takich cech, jak: uczciwość, empatia, opiekuńczość czy dojrzałość społeczna. Z kolei wcześniejsze badania, przeprowadzone przez nieżyjącego już Leo K. Bustada, dziekana Wydziału Medycyny Weterynaryjnej z Washington State University, dotyczyły kobiet przebywających w zakładzie poprawczym. Stwierdzono, że ich samoocena wzrosła znacząco po udziale w programie, w ramach którego szkoliły psy. Mimo że nie znamy długofalowych skutków takich programów, pojawiające się doniesienia o wzroście szacunku więźniów dla innych, mogą być krokiem naprzód w procesie resocjalizacji i ponownej integracji ze społeczeństwem.

Bliżej ludzi
Mamy zatem dowody na to, że domowe zwierzaki dobroczynnie wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie. Jednak wciąż nie jest do końca jasne, jakie mechanizmy odpowiadają za ten proces.

Niektóre pozytywne skutki posiadania zwierząt płyną już z towarzystwa, które nam zapewniają. Z badań przeprowadzonych m.in. przez prof. Bruce’a Headeya z University of Melbourne wynika, że sama obecność innej żywej istoty w naszym otoczeniu zmniejsza poczucie osamotnienia i izolacji. Zaś R. Lee Zasloff oraz Aline H. Kidd potwierdziły, że posiadanie zwierzęcia wyjątkowo służy osobom mieszkającym samotnie. Zachowania zwierząt, szczególnie psów czy kotów, sygnalizujące ich różne potrzeby, mogą przyczyniać się do lepszego samopoczucia ich właścicieli. Rytuały powitalne, czułe usposobienie i powszechnie ceniona zdolność do bezwarunkowej miłości przyczyniają się do wzmocnienia poczucia własnej wartości i samooceny właścicieli.

Lepsze zdrowie psychiczne posiadacze domowych zwierzaków mogą zawdzięczać temu, że ich pupile ułatwiają im nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi. Potwierdzają to badania naukowe – m.in. te przeprowadzone przez dr June McNicholas i Glyn M. Collis z University of Warwick, z których wynika, że jeśli wybierzemy się na spacer z psem, mamy znacznie więcej okazji do nawiązania rozmowy z nieznajomymi, niż gdy przechadzamy się samotnie. Autorka tego tekstu dowiodła, że niezdarne młode psiaki z ogromnymi oczami i krótkimi łapkami oraz takie, którym przypisuje się łagodny charakter (np. labradory), ułatwiają kontakty społeczne w znacznie większym stopniu niż starsze zwierzęta oraz te, które bywają postrzegane negatywnie, jak np. rottweilery.

Znaczenie psów dla nawiązywania kontaktów społecznych przez ich właścicieli jest doskonale widoczne w przypadku osób z niepełnosprawnościami. Przegląd badań autorstwa Lynette A. Hart pokazuje, że osoby, którym towarzyszy pies przewodnik, znacznie częściej spotykają się z życzliwością oraz pozytywnymi postawami zarówno osób bliskich, jak i nieznajomych. Pies może zatem pełnić rolę kompensującą, wzmacniając samoocenę i pewność siebie osób, które bez niego mogłyby się czuć pomijane czy osamotnione. Badania pokazują, że dogoterapia wspomaga również rozwój niepełnosprawnych dzieci.
Ale w terapii pomocne są też inne zwierzęta domowe. W 1975 roku potwierdził to eksperymentalnie Roger Mugford, brytyjski badacz zachowań zwierząt. Uczestników badania – starsze osoby – podzielono na dwie grupy. Osoby z pierwszej poproszono, aby dbały o begonię, a z drugiej – by zaopiekowały się papużką falistą. Trzy lata później okazało się, że opiekunowie ptaków mieli więcej przyjaciół, gości i więzi łączących ich z lokalną społecznością niż osoby, które pielęgnowały kwiaty. Całkiem niedawno Susan K. Hunt wykazała, że małe zwierzątko, takie jak królik lub żółw, sprawia, że przechodnie chętniej zatrzymują się i nawiązują znajomość z opiekującą się nim nieznajomą siedzącą na parkowej ławce. Takiego efektu nie wywoływały natomiast bańki mydlane czy włączony odbiornik telewizyjny.

Jak już wspomniano, zwierzęta mogą pełnić rolę buforów stresu i w ten sposób wzmacniać nasze zdrowie. W wielu badaniach potwierdzono, że głaskanie zwierzęcia powoduje chwilowe obniżenie ciśnienia krwi i częstości rytmu serca. A samo towarzystwo zwierzaka sprawia, że jesteśmy bardziej odporni na stres. W 2002 roku dr Karen Allen i jej współpracownicy ze State University of New York w Buffalo stwierdzili, że u osób poddanych działaniom różnych stresorów towarzystwo psa lub kota powoduje obniżenie częstości akcji serca i ciśnienia krwi do wyników zbliżonych do tych odnotowywanych w obecności partnera lub przyjaciela. Wynika z tego, że zwierzątko domowe odgradza nas lub odwraca naszą uwagę od stresujących sytuacji.

Długofalowe pozytywne skutki zdrowotne możemy również czerpać od zwierząt domowych nie wprost – choćby dzięki większej aktywności ruchowej, która zazwyczaj towarzyszy posiadaniu pupili. Ten czynnik wyjaśniałby, dlaczego z niektórych badań – np. przeprowadzonych przez Jamesa Serpella – wynika, że psy, które muszą być wyprowadzane na spacery, mogą mieć bardziej pozytywny wpływ na nasze zdrowie niż zwierzęta mniej zależne od właściciela, np. koty.

Najlepszy przyjaciel
Jaki zwierzak ma najbardziej dobroczynny wpływ na nasze zdrowie?
Bez wątpienia najczęściej badany pod tym kątem był dotychczas pies – i choćby to daje mu w tej chwili palmę pierwszeństwa. Czworonożny „najlepszy przyjaciel człowieka” ułatwia kontakty społeczne, pomaga osobom niepełnosprawnym, przynosi też bezpośrednie korzyści zdrowotne swoim właścicielom.
Niedawno odkryto np., że psy są wyjątkowo wrażliwe na występowanie chorób u swoich właścicieli. Naukowcy przypuszczają, że korzystają one z wielu wskazówek wzrokowych i węchowych. Stowarzyszenia – takie jak amerykańskie Dogs4Diabetics oraz brytyjskie Support Dogs – przeszkoliły więc psy tak, aby działały jak „system wczesnego ostrzegania” w razie napadu padaczkowego czy nagłego spadku poziomu cukru u osoby z cukrzycą. Po szkoleniu psy mogły rozpoznać zewnętrzne oznaki problemów zdrowotnych swych właścicieli i ostrzec ich, by mogli przeciwdziałać atakowi choroby.
Badania nad terapeutycznymi właściwościami kotów nie były tak częste, ale ich rezultaty również przemawiają do wyobraźni. W 2008 roku zespół profesora Adnana Qureshiego z University of Minnesota stwierdził, że u posiadaczy kotów ryzyko śmierci na zawał serca jest o 30 proc. niższe niż u innych osób. Oczywiście trudno tu o ścisłą korelację – do tego zaskakującego rezultatu może przyczyniać się również osobowość właściciela oraz jego styl życia.

Także inne stworzenia mogą pozytywnie wpływać na nasze zdrowie. Hipoterapia (leczenie z udziałem koni) jest stosowana od lat sześćdziesiątych XX wieku u dzieci i dorosłych z różnymi niepełnosprawnościami – od zespołu Downa po porażenie mózgowe. Ten rodzaj terapii jest szczególnie rozpowszechniony w Europie, choć rzetelnych badań potwierdzających jego skuteczność jest niewiele.

Podobnie od strony naukowej wygląda terapia z udziałem delfinów, prowadzona od lat siedemdziesiątych XX wieku. Z tym rodzajem terapii wiąże się również, niestety, lukratywny przemysł i nadużycia. Klasyczny program terapeutyczny opiera się na pływaniu z delfinami (najczęściej odmiany butlonosej) osób z takimi problemami, jak: zaburzenia koordynacji ruchowej, zaburzenia uczenia oraz autyzm. Choć wyniki badań były przez długi czas obiecujące – „delfinoterapia” miała bowiem poprawiać koncentrację uwagi, rozwijać zdolności językowe, wzbudzać motywację, a łagodzić stany niepokoju – dokonane ostatnio przeglądy badań pokazują, że były one raczej skutkiem błędów metodologicznych ni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy