Dołącz do czytelników
Brak wyników

#zostańwdomu

28 kwietnia 2020

NR 4 (Kwiecień 2020)

Zaraźliwy lęk

167

Jak długo unikamy zmierzenia się z naszym lękiem, jesteśmy jego ofiarą. Dopóki z nim walczymy, jest on naszym prześladowcą. Dlatego w pierwszym kroku warto przyznać się przed sobą, że się boimy.

Gdy szerzy się koronawirus, dla wielu z nas świat przestał być bezpiecznym miejscem. Żyjemy w pełnych lęku czasach. Jeszcze niedawno głównym problemem była depresyjność, poczucie bezsensu i pesymizm.

POLECAMY

Przyszłość jawiła się raczej jako brak perspektyw. Teraz, jak podaje Wiesław Baryła, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS w Sopocie: „Około jednej trzeciej badanych cierpi na zaburzenia lękowe, przy czym aż u 6 proc. z nich występują w dużym lub bardzo dużym nasileniu”.

Narasta poczucie zagrożenia. Równolegle z epidemią wirusa szerzy się epidemia lęku. O czym nam ona mówi? Co się dzieje, gdy przerażenie przejmuje nad nami kontrolę?

Wirus w truskawkach z cukrem

W maju 2006 roku w kilkunastu portugalskich szkołach kilkuset uczniów zgłosiło niepokojące objawy: zawroty głowy, wysypkę i trudności z oddychaniem. Kilka szkół zamknięto z powodu tajemniczego wirusa. Po jakimś czasie Portugalski Narodowy Instytut Ratownictwa Medycznego stwierdził, że uczniowie doświadczyli tzw. zbiorowej histerii. Czynnikiem spustowym stał się popularny wówczas serial „Morangos com Açúcar” (pol. „Truskawki z cukrem”). W ostatnim odcinku uczniom jednej ze szkół zagrażał śmiertelny wirus. To wystarczyło, by widzowie zarazili się informacją o chorobie, a w konsekwencji lękiem, który indukował objawy.

Nie jest to przypadek odosobniony; przejawy zbiorowej histerii dotyczyły najczęściej zamkniętych społeczności, szczególnie gdy wcześniej zdarzyło się coś, co generowało napięcie. „Zarażanie się” lękiem szybko narasta nawet w neutralnych sytuacjach, a co dopiero wtedy, gdy, jak teraz, mamy do czynienia z prawdziwym zagrożeniem… Wówczas już tylko krok dzieli nas od paniki.

Lęk jest jedną z najbardziej „zaraźliwych” emocji. Wystarczy kontakt z osobą zalęknioną, by i nam udzielił się niepokój. Dzieje się tak za sprawą naśladownictwa, które stanowi naszą podstawową umiejętność społeczną. Neurony lustrzane sprawiają, że jesteśmy wrażliwi na emocje innych ludzi. Ten system „neuronalnej sieci wi-fi” zapewnia synchronizację z innymi. Gdy ktoś się złości – reagujemy podobnie, gdy odczuwa lęk – pojawia się w nas niepokój…

Jedyny pewnik w życiu

Niepokój spowodowany epidemią nakłada się na inne nasze lęki. Psychoterapeutka Natalia de Barbaro podkreśla, że koronawirus staje się fabułą naszych konfliktów wewnętrznych. Jest związany z lękiem przed końcem świata, przed czymś lub kimś, kto przychodzi z zewnątrz i może nas zaatakować. W tych warunkach do głosu dochodzi pierwotny lęk – lęk przed śmiercią. Na co dzień pozostaje uśpiony, zepchnięty do nieświadomości. Jest jednak źródłem wszystkich innych lęków i potrafi manifestować się w nieoczekiwany, czasem zamaskowany sposób.

Tak było u Jakuba. Jako dziecko dużo chorował, rodzice dbali więc, by się nie forsował i ciepło ubierał. Rówieśnicy czasem wyśmiewali się z niego. Zawsze blisko związany z ojcem, spędzał z nim wiele czasu.

Potem Jakub wyjechał do pracy do dużego miasta. Kłopoty zaczęły się, gdy u ojca zdiagnozowano czerniaka. Choć wszystko skończyło się dobrze, Jakub zaczął czuć się gorzej. Dopadały go bóle i mrowienie w ciele, czasem czuł nudności. Pewnego dnia, gdy był na basenie, zobaczył małą ranę na swojej stopie. Nie mógł uwolnić się od myśli, że wkrótce umrze. Popadł w depresję, wrócił do rodzinnego domu. Przy rodzicach jego stan zaczął się poprawiać.

Filozofowie i psychologowie podkreślają, że świadomość przemijania rodzi w nas ból istnienia i nieukojny lęk. Śmierć nierozerwalnie łączy się z życiem. Irvin D. Yalom, znany amerykański psychoterapeuta, pisze:

„Nauczyć się dobrze żyć to nauczyć się dobrze umierać; i odwrotnie: nauczyć się dobrze umierać to nauczyć się dobrze żyć”. Nasza postawa wobec śmierci wpływa na to, jak przechodzimy kryzysy i choroby. Choć skończoność naszej egzystencji nadaje życiu wartość, strach przed nią może stać się przyczyną destrukcyjnych postaw i – jak w przypadku Jakuba – wewnętrznych obron, manifestujących się objawami, które ostatecznie wycofują nas i nie pozwalają w pełni doświadczać życia.

Czy to panika?

Kiedy można uznać, że nasz lęk jest nadmierny? Oto kryteria:

  • gdy brak realnego zagrożenia, a mimo tego lęk się utrzymuje,
  • gdy w naszym umyśle dominują „myśli pełne lęku”, odchodzimy od faktów, a przebywamy głównie w swoich lękowych fantazjach i wyobrażeniach,
  • gdy trudno się nam skoncentrować na czymkolwiek, bo niepokój wciąż przejmuje stery,
  • gdy zaczynamy bać się coraz bardziej, coraz większej liczby rzeczy i zjawisk,
  • gdy wszystko zaczyna „kręcić się” wokół lęku, uniemożliwiając normalne czynności,
  • gdy zaczynamy unikać lub przesadnie kontrolować rzeczywistość,
  • gdy nasze ciało rzadko jest spokojne i wyciszone,
  • gdy zaczynamy doświadczać urojeń, omamów.

 

Być nieśmiertelnym

Na wszelkie sposoby staramy się zwalczać lęk przed śmiercią. Próbujemy osiągnąć swoistą nieśmiertelność – goniąc za sławą, płodząc potomstwo, stawiając dom czy pisząc książkę. Robiąc coś, co będzie trwalsze niż nasza egzystencja. Podążamy ciągle do przodu, bo każdy przestój kojarzy się z martwotą. Niektórzy sięgają po używki. Inni stają się częścią grup, gdzie „My” zastępuje indywidualne, skazane na śmierć „Ja”. Najprostszym zaś sposobem poradzenia sobie z lękiem jest przemieszczenie go na coś lub kogoś innego.

Beata – świeżo upieczona emerytka – odkąd zakończyła pracę, zamartwia się o wnuki. Kilka razy w tygodniu odwiedza je, upewnia się, czy są zdrowe, a każde ich kichnięcie przyprawia ją o dreszcze. Dostarcza córce kolejnych przepisów na specyfiki, które mają zapobiec infekcjom. Daje jej to poczucie kontroli, nie czuje wtedy dojmującej beznadziei, która dopadła ją po przejściu na emeryturę.

Niemożność okiełznania lęku przed śmiercią prowadzi do wielu objawów, takich jak ataki paniki i różnego rodzaju obsesje. Według danych aż 70 proc. pacjentów z ciężką nerwicą natręctw bezpośrednio przed pojawieniem się choroby przeżyło coś, co wiązało się ze śmiercią. Lęk przed śmiercią nasila się lub słabnie zależnie od okoliczności. Studenci, którzy stracili rodziców, silniej go odczuwają. Podobnie osoby w podeszłym wieku, które są mniej aktywne i mniej dojrzałe osobowościowo. Także depresyjność predysponuje do jego doświadczania. Przeciwnie działa autorytarność. Studenci chirurgii, którzy częściej niż studenci psychiatrii byli autorytarni, jednocześnie wykazywali mniejszy lęk przed przemijaniem. Bardziej pogodzone ze śmiercią są osoby głęboko religijne, a także te, które odczuwają większą satysfakcję z życia.

Nie można całkiem wyzbyć się tego lęku. Kluczowe jest, co z nim zrobimy: może stać się naszym wrogiem, napędzając panikę, albo nadać naszemu życiu znaczenie.

Lęk, jak wszystkie uczucia, jest swoistym kompasem wskazującym nam potrzeby. 

 

Spokój nad przepaścią

Historia truskawkowego wirusa pokazuje, jak łatwo media mogą zaszczepić w nas strach. Natłok budzących lęk wiadomości uruchamia lawinę przerażających skojarzeń, wyobrażeń i myśli. Rzeczywistość rysuje się wtedy jako groźna i nieprzewidywalna. Pojawiają się katastroficzne myśli, a lęk je uwiarygodnia, zawężając percepcję i rozumowanie do tego, co nam zagraża. A jeśli, szukając ukojenia lub informacji, wejdziemy do sieci, spływające tam wpisy i komentarze jedynie nakręcą nasz lęk i obsesyjne myślenie.

Obawy przeradzają się niekiedy w zaburzenia lękowe: fobię, panikę, kompulsywne zamartwianie się, natrętne myśli i czynności albo ciągłe uczucie niepokoju. Co więcej, lęk jest komponentą większości chorób psychosomatycznych. Może być zarówno skutkiem, jak i przyczyną bezsenności, impotencji, chorób układu krążenia, a nawet nowotworów. Nadmierny niepokój podkopuje nasze zdrowie, obniża wydolność organizmu i jego zdolności regeneracyjne. Chroniczne napięcie sprzyja powstawaniu dolegliwości bólowych, stanów zapalnych i infekcji. Pochłania przy ty...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy