Wyjście z pola konfliktu

O konfliktach, ich źródłach oraz sposobach rozwiązań rozmawiają prof. Regine Reichwein i Andrzej Lipiński

Psychologia i życie

Żyjemy w kulturze, która zakłada, że istnieje jedna, wspólna wszystkim rzeczywistość, jedna prawda. Jeśli w sytuacji konfliktowej zakładam, że to ja mam rację, ja znam tę jedyną prawdę, to siłą rzeczy mój oponent musi się mylić. A ponieważ on wychodzi z takiego samego założenia, konflikt jest nieuchronny, choć tak być nie musi. Jak wyjść z pola konfliktu? Co możemy zrobić, na co być wrażliwym, aby zrozumieć prawdziwe motywy raniących zachowań?

Andrzej Lipiński: Pani zdaniem konflikty, w które popadamy każdego dnia, są w większości przypadków całkowicie zbędne. Jak to rozumieć?

POLECAMY

Regine Reichwein: Zacznijmy od tego, że należałoby całkowicie zmienić spojrzenie na źródła konfliktów. Żyjemy w kulturze, która wciąż operuje kategoriami sprawcy i ofiary, a co więcej – zakłada istnienie jednej, wspólnej wszystkim rzeczywistości. Stąd nasuwa się oczywisty wniosek, że prawda jest tylko jedna. Jeśli więc w sytuacji konfliktowej zakładam, że to ja mam rację, ja znam tę jedyną prawdę, to siłą rzeczy mój oponent musi się mylić. A ponieważ on również wychodzi z takiego samego założenia – konflikt jest nieuchronny. 

Przekonani o słuszności własnych sądów wierzymy, że wystarczy tylko przytoczyć odpowiednie argumenty, by przekonać drugą stronę…

Każdy z nas żyje w swojej odrębnej rzeczywistości, dlatego zazwyczaj próbujemy wykazać innym prawdziwość własnego obrazu i staramy się udowodnić, że to, co zobaczyliśmy, usłyszeliśmy czy rozpoznaliśmy, jest jedynie słuszne i prawdziwe. Aby wykazać, kto naprawdę ma rację, musielibyśmy w każdej spornej sytuacji dysponować nagraniem pokazującym jednoznacznie, kto co zrobił lub powiedział albo czy światło na skrzyżowaniu naprawdę było czerwone.

Problem w tym, że w wyniku doświadczeń czy indywidualnych predyspozycji każdy odbiera świat przez swój własny filtr…

Ale to niejedyna przyczyna konfliktów. Jesteśmy istotami intencjonalnymi, zawsze do czegoś zmierzamy lub czegoś chcemy, traktując przy tym świat zewnętrzny jako potencjalne źródło zaspokajania własnych potrzeb. Jeśli inni ludzie nie spełniają naszych oczekiwań, wtedy często się gniewamy i obrażamy. A przecież inni to także autonomiczne istoty, niezobowiązane do zadowalania naszych potrzeb. 

Czy to znaczy, że nasze oczekiwania wobec drugiego człowieka z definicji są niespełnialne? 

W zasadzie tak. Chyba, że drugi człowiek zechce dobrowolnie przychylić się do naszej prośby. Ale wyrzucanie mu, że nie wyniósł śmieci albo nie spełnił jakiejś innej naszej zachcianki czy wymogu jest pozbawione sensu. Jeśli uznajemy wolność i autonomię drugiego człowieka, musimy zaakceptować również jego decyzję zrobienia – lub właśnie zaniechania – takiej czy innej rzeczy; tak samo, jak akceptujemy pogodę. 

Mielibyśmy zatem niczego od innych nie oczekiwać? 

Nie o to chodzi. Poprzez wyrażanie życzeń i potrzeb budujemy więź ze światem i jesteśmy szczęśliwi, jeśli zostają one zaspokojone. Gorzej, gdy tak się nie dzieje – wtedy pojawia się pytanie, jak postąpić? Czy akceptuję autonomię drugiego człowieka i to, że zawiódł moje oczekiwania, czy też mam do niego żal i zaczynam walczyć o swoje? Naszym światem od dawna rządzi zasada kontroli i władzy, uznajemy np. za rzecz najbardziej oczywistą, że dzieci powinny nas słuchać… Właściwie dlaczego? Jako nauczycielka stale uświadamiałam swoim uczniom, że to do nich należy decyzja, czy będą się uczyć, czy nie. I oni to doceniali. 

Pisze Pani, że drugi człowiek „nie jest w stanie nas zdenerwować, speszyć, zranić czy rozzłościć”, a przecież właśnie tego doświadczamy ze strony innych każdego dnia…

Życiowe doświadczenie rzeczywiście zdaje się przeczyć mojej tezie. Zapewne dlatego, że od dziecka uczono nas, iż inni ludzie są „sprawcami” naszych odczuć, że za nie odpowiadają. Zwroty typu „Nie denerwuj mnie!” albo „Doprowadziłeś mnie do wściekłości!” świadczą o głębokim przekonaniu, że inni mają nad nami taką władzę. A przecież emocje i odczucia nie przenikają do nas z zewnątrz – zdenerwowanie, napięcie, złość czy wściekłość pojawiają się lub narastają we mnie i rozsadzają mnie od środka. Odczucia to jeden z naszych systemów informacyjnych, złość np. informuje mnie właśnie o tym, że nie mogę zaspokoić takiej czy innej potrzeby. 

Ale przecież inni ludzie swoim zach...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy