Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

14 stycznia 2021

NR 2 (Luty 2021)

Wyjście z pola konfliktu
O konfliktach, ich źródłach oraz sposobach rozwiązań rozmawiają prof. Regine Reichwein i Andrzej Lipiński

158

Żyjemy w kulturze, która zakłada, że istnieje jedna, wspólna wszystkim rzeczywistość, jedna prawda. Jeśli w sytuacji konfliktowej zakładam, że to ja mam rację, ja znam tę jedyną prawdę, to siłą rzeczy mój oponent musi się mylić. A ponieważ on wychodzi z takiego samego założenia, konflikt jest nieuchronny, choć tak być nie musi. Jak wyjść z pola konfliktu? Co możemy zrobić, na co być wrażliwym, aby zrozumieć prawdziwe motywy raniących zachowań?

Andrzej Lipiński: Pani zdaniem konflikty, w które popadamy każdego dnia, są w większości przypadków całkowicie zbędne. Jak to rozumieć?

Regine Reichwein: Zacznijmy od tego, że należałoby całkowicie zmienić spojrzenie na źródła konfliktów. Żyjemy w kulturze, która wciąż operuje kategoriami sprawcy i ofiary, a co więcej – zakłada istnienie jednej, wspólnej wszystkim rzeczywistości. Stąd nasuwa się oczywisty wniosek, że prawda jest tylko jedna. Jeśli więc w sytuacji konfliktowej zakładam, że to ja mam rację, ja znam tę jedyną prawdę, to siłą rzeczy mój oponent musi się mylić. A ponieważ on również wychodzi z takiego samego założenia – konflikt jest nieuchronny. 

Przekonani o słuszności własnych sądów wierzymy, że wystarczy tylko przytoczyć odpowiednie argumenty, by przekonać drugą stronę…

POLECAMY

Każdy z nas żyje w swojej odrębnej rzeczywistości, dlatego zazwyczaj próbujemy wykazać innym prawdziwość własnego obrazu i staramy się udowodnić, że to, co zobaczyliśmy, usłyszeliśmy czy rozpoznaliśmy, jest jedynie słuszne i prawdziwe. Aby wykazać, kto naprawdę ma rację, musielibyśmy w każdej spornej sytuacji dysponować nagraniem pokazującym jednoznacznie, kto co zrobił lub powiedział albo czy światło na skrzyżowaniu naprawdę było czerwone.

Problem w tym, że w wyniku doświadczeń czy indywidualnych predyspozycji każdy odbiera świat przez swój własny filtr…

Ale to niejedyna przyczyna konfliktów. Jesteśmy istotami intencjonalnymi, zawsze do czegoś zmierzamy lub czegoś chcemy, traktując przy tym świat zewnętrzny jako potencjalne źródło zaspokajania własnych potrzeb. Jeśli inni ludzie nie spełniają naszych oczekiwań, wtedy często się gniewamy i obrażamy. A przecież inni to także autonomiczne istoty, niezobowiązane do zadowalania naszych potrzeb. 

Czy to znaczy, że nasze oczekiwania wobec drugiego człowieka z definicji są niespełnialne? 

W zasadzie tak. Chyba, że drugi człowiek zechce dobrowolnie przychylić się do naszej prośby. Ale wyrzucanie mu, że nie wyniósł śmieci albo nie spełnił jakiejś innej naszej zachcianki czy wymogu jest pozbawione sensu. Jeśli uznajemy wolność i autonomię drugiego człowieka, musimy zaakceptować również jego decyzję zrobienia – lub właśnie zaniechania – takiej czy innej rzeczy; tak samo, jak akceptujemy pogodę. 

Mielibyśmy zatem niczego od innych nie oczekiwać? 

Nie o to chodzi. Poprzez wyrażanie życzeń i potrzeb budujemy więź ze światem i jesteśmy szczęśliwi, jeśli zostają one zaspokojone. Gorzej, gdy tak się nie dzieje – wtedy pojawia się pytanie, jak postąpić? Czy akceptuję autonomię drugiego człowieka i to, że zawiódł moje oczekiwania, czy też mam do niego żal i zaczynam walczyć o swoje? Naszym światem od dawna rządzi zasada kontroli i władzy, uznajemy np. za rzecz najbardziej oczywistą, że dzieci powinny nas słuchać… Właściwie dlaczego? Jako nauczycielka stale uświadamiałam swoim uczniom, że to do nich należy decyzja, czy będą się uczyć, czy nie. I oni to doceniali. 

Pisze Pani, że drugi człowiek „nie jest w stanie nas zdenerwować, speszyć, zranić czy rozzłościć”, a przecież właśnie tego doświadczamy ze strony innych każdego dnia…

Życiowe doświadczenie rzeczywiście zdaje się przeczyć mojej tezie. Zapewne dlatego, że od dziecka uczono nas, iż inni ludzie są „sprawcami” naszych odczuć, że za nie odpowiadają. Zwroty typu „Nie denerwuj mnie!” albo „Doprowadziłeś mnie do wściekłości!” świadczą o głębokim przekonaniu, że inni mają nad nami taką władzę. A przecież emocje i odczucia nie przenikają do nas z zewnątrz – zdenerwowanie, napięcie, złość czy wściekłość pojawiają się lub narastają we mnie i rozsadzają mnie od środka. Odczucia to jeden z naszych systemów informacyjnych, złość np. informuje mnie właśnie o tym, że nie mogę zaspokoić takiej czy innej potrzeby. 

Ale przecież inni ludzie swoim zachowaniem coś w nas uruchamiają, a więc chyba mają coś wspólnego z powstawaniem naszych emocji?

Oczywiście nauczyliśmy się myśleć, że drugi człowiek jest przyczyną naszych odczuć. W rzeczywistości jednak wyraża on, na przykład swoją obraźliwą wypowiedzią, tylko własne emocje, a zaspokojenie mojej potrzeby uznania i szacunku nie jest bynajmniej jego obowiązkiem. Ja z kolei mam prawo zakomunikować własne potrzeby i uczucia wywołane jego zachowaniem. Mogę również, rzecz jasna, spróbować z nim o tym porozmawiać. Nie implikuje to jednak w żadnym razie, że on się zgodzi i zrozumie moją pozycję. 

Zwroty typu „Nie denerwuj mnie!” albo „Doprowadziłeś mnie do wściekłości!” świadczą o głębokim przekonaniu, że inni mają nad nami taką władzę. A przecież emocje i odczucia nie przenikają do nas z zewnątrz – zdenerwowanie, napięcie, złość czy wściekłość pojawiają się lub narastają we mnie i rozsadzają mnie od środka.

Dla większości takie podejście może okazać się wyzwaniem ponad siły…

Dlatego najpierw musimy uczyć się żyć z myślą, że nasze oczekiwania nie zawsze będę spełniane. I pogodzić się z faktem, że inni ludzie nie są na świecie po to, by zaspokajać nasze potrzeby i wyobrażenia. Tak samo, zresztą, jak i my nie zawsze musimy godzić się na życie odpowiadające wymaganiom i oczekiwaniom innych. 

A co z najbardziej elementarnymi potrzebami, takimi jak pragnienie bliskości czy przynależności? Nie jesteśmy ich w stanie zaspokoić bez obecności i przyzwolenia innych…

Te egzystencjalne potrzeby są bezsprzecznie ważne i mamy prawo oczekiwać ich zaspokojenia. Ale co zrobić, kiedy los i ludzie nas zawodzą? Tutaj właśnie tkwi źródło wielu konfliktów. Każdy człowiek jest, podobnie jak klimat, samoorganizującym się systemem. A my, zamiast akceptować pogodę z jej kaprysami, popadamy w zły nastrój, gdy słońce przestaje świecić. Wypieranie i brak akceptacji własnej bezsilności wobec autonomii drugiego człowieka wciąga nas w spiralę smutku, złości i agresji, a w ostateczności także przemocy fizycznej. Uwolnienie się od egzystencjalnego uzależnienia od innych ludzi istotnie nie jest możliwe, tak samo jak życie bez słońca. Ostatecznie musimy więc odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrafimy zaakceptować własną bezsilność wobec wolności innych, czy też będziemy z nią walczyć. 

Nasza kultura i otoczenie nie ułatwiają nam znalezienia odpowiedzi na to pytanie. Czy Pani zdaniem rodzina jest pierwszą „problematyczną instancją”, w której nabywamy fałszywe wzorce? 

Myślę, że jest cała sieć takich instancji, złożony splot różnych czynników, które kształtują naszą osobowość. To jasne, że największy wpływ mają te, w których kontakt z innymi ludźmi jest najbardziej intensywny. Dla dziecka siłą rzeczy jest to rodzina, dopiero potem pojawiają się przedszkole, szkoła i inne instancje. Dokładna ocena ich wpływu jest trudna, samoorganizujące się systemy cechuje dynamika i nieliniowość rozwoju. Wystarczy najmniejsza zmiana warunków ramowych, żeby struktura całego systemu zmieniła się w skali, którą trudno przewidzieć. W naszej kulturze rodzina jest instancją o tyle problematyczną, że panuje w niej tzw. pozytywne sprzężenie zwrotne – dzieci uczą się zaspokajać własne potrzeby i pragnienia poprzez spełnianie oczekiwań rodziców. Tę metodę przenoszą potem na własne dzieci i na inne relacje. 

Czyli mówiąc w największym uproszczeniu, za główną przyczynę konfliktów można uznać to, że winą za własne niezadowolenie obarczamy innych ludzi?

Tak, kiedy czujemy się źle, to zgodnie z zasadą przyczyny i skutku ktoś musi być temu winny, jest to pochodna dialektycznych podziałów „wina – niewinność” czy „dobro – zło” i myślenia w kategoriach „albo – albo”. A przecież równie dobrze moglibyśmy wyobrazić sobie inne kategorie, np. „zarówno to – jak i tamto”, i inne systemy logiczne, np. oparte na...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy