Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

1 października 2019

NR 10 (Październik 2019)

Wyborcze manipulacje

51

Wyborcy patrzą politykom na ręce. Patrzą też na ich usta, nogi, oczy. Mimika czy gesty więcej bowiem mówią o kimś niż słowa. I mogą przesądzić o wyniku wyborów.

Sądzimy, że w politycznych bojach liczą się argumenty i programy. Nic bardziej mylnego. Dobitnie dowodzi tego badanie, jakie przeprowadził Alexander Todorov, profesor psychologii z Princeton University. Pokazał uczestnikom zdjęcia kilkunastu kandydatów ubiegających się o miejsce w senacie i poprosił, by wskazali tych, którzy mają największe szanse wygrać wybory. Otóż badanym wystarczyło jedno spojrzenie na fotografie, by w 70 proc. trafnie przewidzieć faktyczne wyniki głosowania! Nie padło ani jedno słowo, wystarczyło, że ujrzeli twarze kandydatów! 

Klątwa Kinnocka

Wybieramy oczami. Wygląd jest orężem polityka. Jak zatem ma wyglądać? Przede wszystkim powinien sprawiać wrażenie osoby zdrowej i pełnej młodzieńczej energii, a temu służą energiczne ruchy, gładka, opalona cera i... gęste włosy. A jeśli ma braki w uwłosieniu?

Neil Kinnock, były lider brytyjskiej Partii Pracy, sam niemal zupełnie łysy, pisał przed laty do Williama Hague’a, ówczesnego przywódcy konserwatystów, że łysina przeszkadza mu w zostaniu premierem.

Rzeczywiście, wkrótce Partia Konserwatywna doznała porażki w wyborach, a William Hague musiał ustąpić. Nowym liderem partii został opanowany i spokojny Duncan Smith; niestety, włosy miał przerzedzone jeszcze bardziej niż Hague. Nic dziwnego, że konserwatyści znów przegrali. Ponosili klęski, aż wreszcie pojawił się lider o bujnej czuprynie.

Skąpe uwłosienie jest charakterystyczne dla niemowląt i osób starszych, dlatego może kojarzyć się z infantylizmem lub zniedołężnieniem. A jeśli, jak w przypadku Hague’a, łączy się z dziecięcą twarzą, wyborca odnosi wrażenie, że takiemu politykowi brak doświadczenia.

O ile bujna czupryna bywa atutem polityka, o tyle broda, mimo renesansu, jaki obecnie przeżywa, już niekoniecznie. Może być bowiem traktowana jako oznaka zaawansowanego wieku albo... próba ukrycia twarzy.

Dlatego nie zobaczymy wielu brodatych czy wąsatych mężczyzn wśród głów państw (zwłaszcza z Zachodu, bo z Azji dużo częściej).

Zastanawiano się także, co zwiększa szanse powodzenia w przypadku kobiet. Pierwsze badania sugerowały, że wyborcy wolą mniej urodziwe panie, być może ulegając stereotypowi, że skoro piękna, to pewnie głupia. Nowsze ustalenia Allana Pease’a, znanego australijskiego eksperta mowy ciała, dowodzą jednak, że uroda przynosi korzyści osobom obu płci. Przykładem może być kariera prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović czy prezydent Słowacji Zuzany Čaputovej. Uroda obu pań uznawana jest powszechnie za ponadprzeciętną. 

Uśmiech Pan Am i Duchenne’a

Na urodę mamy niewielki wpływ, zdecydowanie większy na kolejne elementy wyborczej gry – gesty, pozy i miny. Na przykład na twarzach kandydatów obowiązkowo powinien gościć uśmiech, i to niezależnie od tego, co czują. Do historii przeszedł szeroki uśmiech prezydenta Ronalda Reagana. Ktoś powie: nic dziwnego, przecież był aktorem, umiał przybierać wystudiowane miny. Okazuje się jednak, że o ile większość polityków uśmiecha się, angażując zwykle tylko usta i ich okolice, uśmiech Reagana sięgał także okolic oczu, robiąc wrażenie autentycznej życzliwości.

Francuski lekarz Guillaume Duchenne opisał dwa typy uśmiechu. Pierwszy, zawodowy uśmiech, zwany też uśmiechem Pan Am od wiecznie uśmiechniętych stewardes amerykańskich linii lotniczych, jest możliwy dzięki mięśniom jarzmowym, unoszącym kąciki naszych ust. Ale dalej już nie sięga. Natomiast uśmiech Duchenne’a, nazwany tak na cześć wspomnianego lekarza, wymaga dodatkowo napięcia mięśni okrężnych oka. A ponieważ większość ludzi nie potrafi nimi świadomie zarządzać, uważany jest za bardziej szczery.

Ten szczery, autentyczny uśmiech działa jak magnes – przyciąga innych i mimo różnic zjednuje. Dlatego jest tak cenny. Wielu polityków próbuje go wykorzystać w budowaniu wizerunku, ale... nie można udać szczerego uśmiechu.

Ważnym orężem polityka jest też wzrok. Można nim kogoś mierzyć, uwodzić, przeszywać... Byleby nie był rozbiegany. Złe wrażenie robi polityk, który zerka na wszystkie strony i nie patrzy prosto w oczy. Albo biorąc udział w programie telewizyjnym, kieruje wzrok to na dziennikarzy, to na kamery. Wspomniany Allan Pease wykazał, że po takim wystąpieniu notowania polityka spadają; rozbiegany wzrok nie budzi zaufania. 

Jak nie dać się oszukać

Słuchając polityka, zachowaj podstawowe zasady BHP.

  • Pamiętaj, że niezależnie od tego, co mówi, chce wywrzeć na ciebie wpływ, przekonać, byś na niego zagłosował.
  • Zwróć uwagę na sygnały, które mogą sugerować nieszczerość. Na przykład opóźnioną w stosunku do słów gestykulację. Szczere gesty poprzedzają słowa, te udawane towarzyszą słowom lub następują po nich. 
  • Zwróć uwagę na sygnały niespójne z prezentowaną postawą, na przykład ktoś się uśmiecha i przyjaźnie patrzy, ale dłonie zaciska w pięści. Albo patrzy prosto w oczy, ale często mruga. 
  • Obserwuj zmianę wyrazu twarzy, niepasującą do tego, co mówi polityk. Zwykle ujawnia się ona pod koniec wystąpienia, gdy polityk schodzi z trybuny albo odwraca się od kamery, przestaje się kontrolować i... maska opada. 
  • Sprawdzaj, na ile to możliwe, dane i fakty, o których mówi polityk, nawet gdy wypowiada je niskim, przekonującym tonem głosu.
  • Oglądając wystąpienie polityka, zrób mały eksperyment – wyłącz dźwięk i obserwuj mowę ciała. Jakie wrażenie na tobie robi? Na ile jest spójna?

 

Coraz częściej kandydaci na różne stanowiska uczą się zasad mowy ciała. Na przykład dowiadują się, że podczas debat telewizyjnych trzeba mówić głównie do kamery, dzięki temu miliony widzów przed telewizorami czują, że polityk mówi właśnie do nich. Albo że rozmawiając z kimś, kto jest blisko, należy patrzeć w jedno jego oko – wtedy spojrzenie jest stabilne, a wiarygodność polityka rośnie. Mistrzami umiejętnego spojrzenia są niewątpliwie premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, były prezydent USA Barack Obama, a także prezydent Rosji Władimir Putin. Najmniej widoczne jest to u tego ostatniego z powodu stosunkowo małych, „lisich” oczu. 

Szatkowanie i uściski

Wiele zdradzają też dłonie. Co polityk ma z nimi robić? Na pewno nie powinien chować ich do kieszeni. Przeciwnie, otwarte dłonie skierowane ku wyborcom mówią: „Jestem szczery”, „Nie mam nic do ukrycia”, „Możecie mi ufać”.

Dłonie wykorzystywane są w celach ofensywnych. Kiedy polityk chce wyróżnić jakiś element wystąpienia, zwykle zaciska dłoń w pięść i uderza nią w rytm wypowiadanych słów. Do historii przeszedł obraz Nikity Chruszczowa, przywódcy ZSRR, który w 1960 roku...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy