Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , I

5 maja 2016

W dialogu

173

Prawdziwi myśliciele żyją, a ich myśl nie gaśnie. Na grobie ks. Józefa Tischnera do dzisiaj pali się światło, a wiele jego spostrzeżeń nabrało szczególnej aktualności...

Ks. Józefowi Tischnerowi (1931–2000) w 85. rocznicę urodzin

Niektórzy określali go jako błyskotliwego eseistę, ale nie filozofa; inni jako filozofa, ale niechrześcijańskiego. Oskarżano go o zbytnie zaangażowanie w politykę, o poglądy liberalne, o gloryfikowanie wolności, o usiłowanie pogodzenia wody z ogniem, czyli Kościoła ze współczesną demokracją, o przedkładanie interesów europejskich nad ojczyste, o większą wiarę w człowieka niż w Boga. Jako jeden z pierwszych duchownych katolickich w powojennej Polsce odważył się prosić władze kościelne o zgodę na studia na państwowym uniwersytecie i zajął się filozofią zgoła niebliską ówczesnej myśli chrześcijańskiej.

Pod opieką wybitnego polskiego fenomenologa Romana Ingardena obronił doktorat na Uniwersytecie Jagiellońskim. Podjął spór z tomizmem i ogłosił kres tomistycznego chrześcijaństwa. Odważył się na demaskację marksizmu, a szczególnie „chorej pracy”. Wraz z Krzysztofem Michalskim i Hansem-Georgiem Gadamerem założył w Wiedniu Instytut Nauk o Człowieku, będący miejscem studiów i spotkań ludzi nauki i kultury oraz studentów ze Wschodu i Zachodu, kiedy jeszcze nikomu nie śniło się o wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Dla wielu był niekwestionowanym autorytetem moralnym. Odznaczono go Orderem Orła Białego za działalność na rzecz pojednania Polaków i szerzenie idei tolerancji. Był przy tym wierny prostej religijności i kulturze Tatr i Podtatrza, którym przywrócił tożsamość i godność.

Diagnosta polskiej duszy
Ks. Józef Tischner był myślicielem zaangażowanym w polskie przemiany społeczne. Zaangażowanie to zaczęło się wraz z powstaniem „Solidarności”. Po wygłoszeniu pierwszego kazania na Wawelu zaczął pisać Etykę solidarności, którą opublikował w 1982 roku. Wypowiedziane w niej słowa wciąż są miarą naszego aktualnego zagubienia: „Solidarność, ta zrodzona z kart i ducha Ewangelii, nie potrzebuje wroga lub przeciwnika, aby się umacniać i rozwijać. Ona się zwraca do wszystkich, a nie przeciwko komukolwiek. (…) Przeżywamy dziś niezwykłe chwile. Ludzie odrzucają maski z twarzy, wychodzą z kryjówek, ukazują prawdziwe twarze. Spod prochu i zapomnienia wydobywają się na jaw ich sumienia. Jesteśmy dziś tacy, jacy naprawdę jesteśmy. (…) To, co przeżywamy, jest wydarzeniem nie tylko społecznym czy ekonomicznym, lecz przede wszystkim etycznym. Rzecz dotyka godności człowieka. Godność człowieka opiera się na jego sumieniu. Najgłębsza solidarność jest solidarnością sumień”. Inne pozycje związane z polskimi społecznymi i politycznymi przemianami to: Polski młyn, Nieszczęsny dar wolności, Spowiedź rewolucjonisty, Homo sovieticus, Między panem a plebanem (wraz z A. Michnikiem i J. Żakowskim), W krainie schorowanej wyobraźni. Zawarte w nich diagnozy historyczne i społeczne wyrażał w aforystycznych formułach: „ludzie z kryjówek”, „homo sovieticus”, „nieszczęsny dar wolności”.

POLECAMY

Kochał Polskę i polskość. Był znakomitym znawcą i diagnostą polskiej duszy. Już we wczesnym artykule „Chochoł sarmackiej melancholii” z 1970 roku, nawiązując do symbolu chochoła z Wesela Stanisława Wyspiańskiego, mistrzowsko opisał polską melancholię narodową rodzącą się z porażki: „Melancholia jest rozpaczą, która nie zdążyła dojrzeć. (…) Melancholia od tej strony oglądana jest stanem niedojrzałej radości. Kryje ona w sobie radość doprowadzoną do połowy i w połowie skazaną na przeistoczenie w egzystencjalny smutek”. Polski narodowy smutek ma według Tischnera niepowtarzalną w innych narodach swojską nutę rzewności.

Diagnozując narodową melancholię, usiłował wyleczyć z niej Polaków, świadom, że jest ona zdegradowaną formą istnienia, bowiem żywi się własnym bólem istnienia, któremu podporządkowuje całe życie społeczne i polityczne. „Wartość cierpienia niech usprawiedliwia teraz trwanie w melancholii. Stosunkom z ludźmi zaczyna towarzyszyć subtelny rys masochizmu”. Kochał Polskę, dlatego często się jej sprzeciwiał, jak Sokrates Atenom. Pisał w Polska jest Ojczyzną: „Źle rozumuje ten, kto sądzi, że sprzeciw jest aktem zerwania.

Sprzeciw to w gruncie rzeczy także akt twórczej wzajemności. Ileż to razy historia Polski wyrażała wdzięczność tym, którzy się Polsce sprzeciwiali! (…) Kto się sprzeciwia aktualnej Polsce, czyni to w imię polskiej nadziei i zawsze jakoś przygotowuje grunt pod Polskę jutra”. W takim duchu skreślił jakże wciąż aktualne słowa: „Najczęstszy sposób samooszukiwania polega na rozgrzeszaniu siebie, a obwinianiu innych. (…) Gdyby Polacy byli naprawdę religijni, nie próbowaliby na siłę przekonywać innych i siebie, że są nieskalani”. A w innym miejscu: „Jak jest rewolucja, to się wiesza, wyłania się zatem wielu bohaterów (o których wcześniej nie słyszano i którzy zaczynają być odważni, kiedy przeciwnik leży już powalony na ziemi). Kiedy natomiast jest taki pokojowy przewrót jak u nas, to się nawzajem zawstydzają, jeden drugiego opluwa”.

Rej katolicyzmu
Jako duszpasterz wydał m.in.: Miłość niemiłowaną, W co wierzę? Jak żyć? (wraz z K. Bukowskim), Książeczkę pielgrzyma, Tischner czyta katechizm, Ksiądz na manowcach, Drogi i bezdroża miłosierdzia, Przekonać Pana Boga, Miłość nas rozumie. Głosił w nich chrześcijaństwo otwarte na dialog, oparte na wolności, wrażliwe na obecność każdego człowieka, budzące dobro, a nie zwalczające zło. Polemizował z wszelkimi formami integryzmu i fundamentalizmu. Był krytyczny wobec polskiego katolicyzmu.

Pisał: „polskość to nie jest typ więzi etnicznej, ale więzi kulturowej. I ta idea nie została do końca zasymilowana. Przesadne akcentowanie więzi etnicznej przeistacza się w prymitywny populizm. To owocuje polskim zamknięciem, chwaleniem własnego śmietnika, krzywym zwierciadłem Polaka-katolika”. Tak natomiast rozumiał swoje powołanie jako księdza: „Kiedy myślę nad swoim losem, dochodzę do wniosku, że powinienem być Mikołajem Rejem polskiego katolicyzmu. On pierwszy zaczął dla Polaków pisać po polsku. I ja w polskim katolicyzmie powinienem stawiać polskie problemy, budzić katolików z poobiedniej drzemki, krytykować, kiedy z katolicyzmu robią sobie poduszki pod siedzenie”.

Ostatnia filozoficzna książka ks. Tischnera – Spór o istnienie człowieka – była nie tyle nawiązaniem do Sporu o istnienie świata Ingardena, co włączeniem się w spór o istnienie człowieka, którego śmierć, po ogłoszonej przez Friedricha Nietzschego śmierci Boga, została obwieszczona przez niektóre kierunki filozofii XX wieku. Ks. Tischner nie tylko był przekonany o istnieniu człowieka, ale także głęboko wierzył w jego dobroć. Wiara ta wynikała z jego wiary w Boga i z tajemnicy Wcielenia. „Jak można się wymknąć spod władzy demona?” – pytał.

„Można przyjąć, że życie jest grą, a człowiek graczem. Poza tym nie ma niczego. Istnieją reguły gry, istnieją wygrane i przegrane, są tacy, co wygrali, i tacy, co przegrali, ale nic z tego nie jest «na serio». Nagroda za grę także jest grą i kara za grę jest grą – można klaskać i można wygwizdać. Wszystko to wygląda tak, jakby «naprawdę było», ale nic nie jest naprawdę. W szczególności nie ma człowieka: «człowiek umarł» pochłonięty tym, co sam wymyślił (...) Czy można ten proces odwrócić? Czy można z gracza uczynić człowieka? Można, jeśli się pokaże, że z wnętrza jego gry wydobywa się tęsknota za tym, co naprawdę dobre, i tęsknota ta poprzez wolność szuka dla siebie przestrzeni”.

Spór miał także inny wymiar. Wielu „życzliwych” polemistów zarzucało mu, że bardziej wierzy w człowieka niż w Boga. Był on świadom istniejącego napięcia. Bóg jest wartością najwyższą, a człowiek wartością najbliższą. Czy zatem wybór wartości najwyższej ma być warunkowany poświęceniem wartości najbliższej? W chrześcijaństwie tak jednak nie jest. Wybór wartości najwyższej – Boga, nie wymaga poświęcenia wartości najbliższej – człowieka. Dlatego paradoks wiary Abrahama, poświęcenie dla wartości najwyższej (Boga) wartości najbliższej (syna) został rozwiązany. Bóg stał się człowiekiem, wartość najwyższa poświęciła się dla wartości najbliższej. Nie moż...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy