Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

12 kwietnia 2016

Dylematy wielkanocne

23

Jeśli Jezus twierdził o sobie, że jest Bogiem, to albo był obłąkany, albo kłamał, albo... po prostu mówił prawdę.

Jeszcze niedawno większość filozofów uważała, że przekonania religijne są sprawą osobistych przeżyć, a nie racjonalnej dyskusji. Dziś epistemologia religii, która bada zasadność tych przekonań, stanowi jeden z najpopularniejszych działów filozofii. Ponieważ żyjemy w kulturze ukształtowanej przez chrześcijaństwo – o czym świadczy nasz kalendarz, w którym Wielkanoc jest świętem – epistemologowie religii skupiają się na racjonalności przekonań chrześcijańskich.

Szaleniec, złoczyńca czy...?


Najbardziej intrygujący argument, który broni tej racjonalności, nawiązuje do jednej z wypowiedzi C. S. Lewisa. Ten słynny pisarz i apologeta powiedział, że każdy, kto rozpatruje wiarę w boskość Jezusa z Nazaretu, stoi przed dylematem (czy raczej trylematem): szaleniec, złoczyńca albo Bóg (mad, bad, or God). Jeśli bowiem Jezus twierdził o sobie, że jest Bogiem, to albo był obłąkany, albo kłamał, albo po prostu mówił prawdę. Ponieważ nasza wiedza o Jezusie każe nam wykluczyć dwie pierwsze opcje, pozostaje nam trzecia. Zatem Jezus jest Bogiem.

Powyższe rozumowanie stanowi dziś przedmiot licznych dyskusji. Zwrócę tu tylko uwagę na najciekawszy zarzut, jaki w nich się pojawia. Według niego dylemat Lewisa jest niepełny, gdyż brakuje w nim czwartej opcji – możliwości pomyłki. Czy jednak ma sens mówienie tutaj o pomyłce? Czy jest możliwe, by ktokolwiek poczytalny i uczciwy głosił swoje bóstwo, nie będąc Bogiem?

Jedna z odpowiedzi na to iście psychologiczne pytanie brzmi: w pewnych warunkach kulturowych jest to możliwe. Co więcej, tak w historii bywało. Pomyślcie o faraonach lub rzymskich cesarzach. Łatwo jednak zauważyć, że byli oni – w swojej opinii i dla swoich poddanych – bogami w innym sensie niż Bóg, którego miał na myśli Jezus. Przecież według religii, którą wyznawał, istnieje tylko jeden Bóg, którego absolutna doskonałość wyklucza możliwość „mieszania” się z ludźmi. Z tego też względu wielu rodaków Jezusa musiało rozstrzygnąć dylemat na korzyść opcji „szaleniec lub złoczyńca (bluźnierca)”, porzucając opcję „Bóg”, możliwości pomyłki w ogóle nie biorąc pod uwagę.

Szalone wyobrażenia

W naszej kulturze funkcjonuje podobne pojęcie Boga. Nic więc dziwnego, że gdybyśmy spotkali człowieka, który nazywałby siebie Bogiem, uznalibyśmy go za wariata. Nawet nie za oszusta. Można bowiem lepiej lub gorzej udawać kogokolwiek, kim się nie jest; nie można jednak udawać Boga. To jest niewykonalne! Tak samo jak niemożliwa jest pomyłka w sprawie własnej tożsamości. Jeśli powiedziałbym, że jestem Napoleonem, nikt na serio nie próbowałby prostować mego błędu. Po prostu uznano by mnie za niezdolnego do sensownej rozmowy.

Pomimo powyższych oczywistości istnieją myśliciele, którzy bronią możliwości opcji pomyłki. Jeden z nich, amerykański filozof Daniel Howard-Snyder, proponuje niezwykły eksperyment myślo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy