Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

5 grudnia 2017

Uwaga, głupota!

22

Czemu popełniamy błędy, dokonujemy nieracjonalnych wyborów? Dlaczego głupie zachowania zdarzają się często ludziom bardzo inteligentnym, zwłaszcza gdy mają wysoką pozycję i władzę?

Wiele lat temu Ellen Langer, jedna z czołowych psycholożek społecznych, robiła zakupy w supermarkecie. Przy kasie podała sprzedawcy swoją kartę płatniczą, a ten zauważył, że karta jest niepodpisana. To stanowiło problem, bo – jak trzeba wyjaśnić młodym osobom – istota bezpiecznej transakcji opierała się wtedy na stwierdzeniu identyczności podpisu na rachunku z podpisem na karcie. Sprzedawca poprosił więc Langer, by podpisała się na karcie, a następnie wręczył jej rachunek, gdzie też się podpisała. Porównał podpisy i upewnił się, że są identyczne. Dopiero w domu, rozpakowując zakupy, prof. Langer zdała sobie sprawę z idiotyczności sytuacji. Przecież każdy złodziej, który znalazłby jej niepodpisaną kartę, potrafiłby dwukrotnie podpisać się w taki sam sposób – na karcie i na rachunku. To zapoczątkowało jej myślenie o ludzkiej bezrefleksyjności.

Codzienne życie pełne jest podobnych absurdów. Pozostając przy kartach płatniczych, zauważmy, że jeśli płacimy kartą zbliżeniowo, przykładamy ją do terminalu. Pytanie, kiedy możemy ją już zabrać? Informuje nas o tym komunikat w rodzaju „Transakcja zakończona, zabierz kartę”. Problem w tym, że możemy go zobaczyć dopiero, gdy kartę zabierzemy.

Poprzedni rocznik tak robił

Człowiek sam sobie nadał dumne miano „sapiens”. Z wyższością patrzymy na intelektualne osiągnięcia innych istot. Każdy, kto ma akwarium, wie, jak wolno ryby uczą się nowych zachowań. Jeśli na przykład sypiemy im pokarm ciągle w tym samym miejscu akwarium, na nasz widok ryby pędzą w tym kierunku. Co jednak, jeśli między rybę a pokarm wstawimy plastikową płytkę? Otóż ryba, gdy do niej dotrze, zaczyna płynąć w jedną stronę, po czym płynie troszkę dalej w stronę przeciwną. Jeśli płytka się nie kończy, znów zmienia kierunek. Naprzemiennie przesuwa się w prawo i w lewo, przy czym za każdym razem „wychylenie” jest większe, aż płytki już nie ma i ryba pędzi do pokarmu. Następnym razem znów płynie raz w lewo, raz w prawo, ale robi większe wychylenia w tym kierunku, gdzie wcześniej natrafiła na brak płytki. Jej ruchy w tę stronę stają się częstsze i bardziej zdecydowane. W końcu ryba uczy się omijać przeszkodę. Jeśli jednak usuniemy płytkę, ryba początkowo płynie tak, jakby ona była. Stopniowo łuk, po którym omija nieistniejącą przeszkodę, staje coraz mniejszy, aż po pewnym czasie ryba znów płynie wprost do pokarmu. Ryba musi się więc długo uczyć zarówno tego, że przeszkoda jest, jak i tego, że już jej nie ma. Co innego my, ludzie! Czy na pewno?

Wiele lat temu jeden z wielkich behawiorystów, John Broadus Watson, zwrócił uwagę, jak dziwnie żołnierze-wartownicy chodzą po placu jednego z amerykańskich fortów. Idąc wzdłuż muru, w pewnym momencie odchodzą na kilka metrów, by znów wrócić do marszu po linii prostej. Gdy zdziwiony zapytał, dlaczego wybierają taki tor, usłyszał: „poprzedni rocznik tak robił”. Dotarł więc do żołnierzy poprzedniego rocznika i jeszcze wcześniejszego – odpowiedź zawsze była ta sama: „poprzedni rocznik tak robił”… Watson był cierpliwy i ustalił, że ponad sto lat wcześniej w tym miejscu rosło drzewo, które trzeba było omijać. Podczas burzy uderzył w nie piorun i spłonęło. Pozostał pień, który też trzeba było omijać. Wykopano go jednak, dziurę zasypano. Teraz nie trzeba już było niczego omijać, ale żołnierze nadal skręcali, gdyż ziemia w tym miejscu była grząska i można było (zwłaszcza po deszczu) pobrudzić sobie kamasze. Z czasem słońce i wiatr wysuszyły ziemię i nic nie uzasadniało omijania łukiem tego miejsca. Żołnierze robili to jednak nadal, bo… tak postępowały poprzednie roczniki. Ryby zmodyfikowały swoje reakcje, reakcje ludzi pozostały niezmienne.

Za darmo bycze łajno

Współczesna psychologia pokazuje nieracjonalność ludzkich zachowań w różnych obszarach. Przyjrzyjmy się kilku przykładom.

Dan Ariely stawia ludzi przed wyborem: mogą kupić tabliczkę czekolady renomowanej marki za 15 centów albo zapłacić tylko jednego centa za czekoladę marki mniej znanej. Zdecydowana większość wybiera pierwszą opcję. To sensowne: w końcu 15 centów to „prawie nic”, a można dostać znakomity produkt. Co jednak się stanie, jeśli ceny ofert obniżymy o jednego centa? Teraz za czekoladę renomowanej marki trzeba zapłacić 14 centów, a alternatywą jest, gorsza zapewne, czekolada za darmo. Wprawdzie 14 centów to jeszcze bardziej „prawie nic”, ale większość wybiera teraz gorszą czekoladę. „Za darmo” powoduje, że ludzie przestają być racjonalni. Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie rozstrzygając różne, mniej lub bardziej doniosłe, dylematy życiowe, postępują zgodnie z tzw. regułą minimaksu, która mówi: „Zrób to, co spowoduje, że prawdopodobieństwo wystąpienia najgorszego zdarzenia z możliwych będzie jak najniższe”. W przypadku wyboru czekolad także opierają się na tej regule: jeśli nie ponosisz żadnych kosztów, nic nie tracisz, możesz tylko zyskać. Lepiej więc wziąć to, co oferują za darmo.

Wybitny psycholog Robert Sternberg prosił gospodynie domowe z Berkeley o rozwiązywanie prostych zadań matematycznych, których fabuła nawiązywała do ich życia. Na przykład: „Masz usmażyć pączki na uroczystość szkolną twojego syna. Znalazłaś przepis, z którego wynika, że potrzebujesz 2,2 litra oliwy. W domu nie masz ani kropli oliwy, a w sklepie sprzedawana jest ona w opakowaniach: trzylitrowych za 22 dolary, litrowych za 9 dolarów, i półlitrowych za 5 dolarów.

Jak będą wyglądały twoje zakupy, jeśli chcesz usmażyć pączki i wydać jak najmniej pieniędzy?”. Okazało się, że przy tak postawionym zadaniu większość gospodyń potrafiła podać prawidłowe rozwiązanie. Jeśli jednak w zadaniu pojawiały się te same liczby, ale mówiło ono, że kierowca musi wymienić w samochodzie olej, panie, zapytane, jakie zakupy powinien zrobić kierowca, odpowiadały często: „nie wiem, nigdy nie zmieniałam oleju w samochodzie”. Nawet nie próbowały rozwiązać zadania, gdy nie mogły wyobrazić sobie siebie w konkretnej sytuacji. Funkcjonują dobrze tam, gdzie jest im to potrzebne w codziennym życiu.

Robert Branon i Thimoty Brock sprawdzali, jak często w pewnej restauracji goście kupują ciastko cynamonow...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy