Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

25 lutego 2022

NR 3 (Marzec 2022)

Uśmiech za uśmiech

0 481

Jeden uśmiech może zmienić wiele w życiu – czyimś i naszym własnym. Dlaczego więc nie korzystamy z niego tak często, jak byśmy mogli?

Kiedy nie wiesz, co zrobić, uśmiechnij się – zachęca H. Jackson Brown Jr., amerykański pisarz i autor Małego poradnika życia. Ma rację, uśmiech bowiem wiele może zmienić, niezależnie od jego przyczyn i zamiarów uśmiechającego się. Nasz mózg lubi radosne twarze i identyfikuje je szybciej niż te smutne. Uśmiech jest tak ważny dla kontaktów społecznych, że widzimy go z odległości aż stu metrów, czyli dystansu odpowiadającego długości boiska do piłki nożnej! Ułatwia porozumienie i to prawie od pierwszych chwil życia. Już miesięczny noworodek uśmiecha się, najpierw podczas snu, a w trzecim miesiącu życia na widok mamy czy taty. Rozczula ich w ten sposób i zyskuje ich wsparcie.

Moc uniesionych kącików ust

Również dorośli korzystają z mocy uśmiechu. Rodzi on tzw. efekt pobłażliwości, dzięki któremu możemy być łagodniej potraktowani przez szefa czy partnera, nawet jeśli coś przeskrobaliśmy. Wystarczy się uśmiechnąć. Podobnie w sądzie: choć sędziowie powinni wymierzać takie same wyroki niezależnie od wyrazu twarzy oskarżonego, to okazuje się, że wobec osób uśmiechniętych często bywają mniej surowi.
Ludzie, którzy się uśmiechają, odbierani są jako mili, szczęśliwi, ciepli, towarzyscy, szczerzy, atrakcyjni i odnoszący sukcesy. Za jeden uśmiech można zyskać naprawdę wiele. Jak ustalił Paul Ekman, radosne twarze wpływają na nasz wegetatywny układ nerwowy. Kiedy widzimy taką twarz, sami zaczynamy się uśmiechać, co wytwarza endorfiny w naszym mózgu. Nic dziwnego, że przyciągają nas uśmiechnięte osoby. Uśmiech rozbraja i sprawia, że stajemy się bardziej przychylni i mniej podejrzliwi wobec drugiego człowieka.

POLECAMY

Zaraźliwe emocje

Co więcej, uśmiech pociąga uśmiech. Kiedy uśmiechniemy się do kogoś, to dziesięciokrotnie wzrasta szansa, że ten ktoś odpowie tym samym, nawet jeśli jest to przypadkowy przechodzień. W ten sposób uruchamia się lawina dobrych emocji.
Według Ruth Campbell z londyńskiego University College odpowiada za to część neuronów lustrzanych zlokalizowanych w przedruchowej korze czołowej, która pozwala identyfikować twarz i jej ekspresję oraz natychmiast wywołuje reakcję odzwierciedlającą. Automatycznie i nieświadomie powielamy wyrazy mimiczne do nas adresowane, czego dowiódł w swoim eksperymencie Ulf Dimberg ze szwedzkiego uniwersytetu w Uppsali. Wykorzystując urządzenie rejestrujące impulsy elektryczne z włókien mięśniowych, dokonał pomiaru ruchów mięśni twarzy u 120 ochotników, którym prezentowano fotografie osób szczęśliwych i rozgniewanych. W odpowiedzi na to, co ujrzą, mieli uśmiechać się, marszczyć brwi bądź w ogóle nie reagować. Niekiedy proszono ich, by uśmiechali się na widok rozgniewanej miny albo na odwrót – reagowali na czyjś uśmiech marszczeniem brwi. Okazało się, że uczestnicy nie potrafili w pełni kontrolować swej mimiki. Wprawdzie bez większego problemu krzywili się na widok zagniewanej twarzy, lecz uśmiechanie się przychodziło im wtedy dużo trudniej. Choć starali się panować nad swoimi naturalnymi reakcjami, to ich twarz wyrażała coś innego – w rzeczywistości odtwarzali czyjś wyraz twarzy. Uśmiech za uśmiech, grymas złości za grymas.

Radosna nić

Dzięki wymianie uśmiechów tworzy się więź, co sprzyja kolejnym uśmiechom. Gracze w kręgle po udanym rzucie zwykle uśmiechają się dopiero wtedy, gdy odwracają się w kierunku znajomych lub kibiców. Badania dowodzą, że w towarzystwie innych ludzi uśmiechamy się trzydzieści razy częściej, niż kiedy jesteśmy sami. A jeszcze częściej, gdy są to osoby, które znamy i darzymy sympatią. 
Jak wykazał Robert Provine, potrzebujemy innych ludzi, by się uśmiechnąć. W jego eksperymencie uczestnikom pokazano krótki film komediowy. Oglądali go w samotności albo w towarzystwie osoby tej samej płci – obcej bądź bliskiej. Chociaż film był ten sam, osoby, które oglądały go w samotności, śmiały się dużo rzadziej, krócej i słabiej niż ci, którym towarzyszyła inna osoba, niezależnie, czy ją znali, czy nie.
Śmiech zatem to nie tylko reakcja na zabawną sytuację czy obraz. Jest nicią, która łączy ludzi. Pozwala nawiązać więź, a czasem rozbroić trudne sytuacje. Allan Pease, zajmujący się mową ciała, a także procesem sprzedaży i negocjacji, odkrył, że uśmiechanie się na przykład podczas rozpoczynania negocjacji, kiedy dwie strony nieufnie lustrują się wzrokiem, wyzwala wzajemną pozytywną reakcję, co w efekcie przekłada się na lepsze wyniki i gwarantuje większe zyski. Dlaczego tak się dzieje? Z jednej strony dzięki uśmiechowi lody zostają przełamane i obie strony lepiej ze sobą współpracują. Z drugiej zaś – w takich warunkach uczestnicy negocjacji zaczynają efektywniej myśleć.

Twórcze rozbawienie

To kolejny zysk z uśmiechu – zwiększa on zdolności poznawcze, a w szczególności umiejętność płynnego i złożonego myślenia. Łatwiej wtedy znaleźć rozwiązanie problemów – zarówno tych umysłowych, jak i interpersonalnych. Uśmiech, podobnie jak pozytywny nastrój, sprzyja budowaniu szerszych kategorii pojęciowych, ułatwia kojarzenie i dostrzeganie powiązań między różnymi rzeczami i ideami, które w innych okolicznościach mogłyby zostać niezauważone. Pozwala też lepiej przewidywać następstwa naszego wyboru czy decyzji.
Umysłowe dobrodziejstwa wynikające z uśmiechu najlepiej widać podczas rozwiązywania problemów wymagających twórczego myślenia. W jednym z eksperymentów przed uczestnikami postawiono taki problem: wręczono im świecę, zapałki i pudełko z pinezkami. Za ich pomocą mieli przymocować zapaloną świecę do korkowej tablicy tak, by wosk nie kapał na podłogę. Większość badanych popadła w „funkcjonalną fiksację” i próbowała zastosować otrzymane przedmioty w typowy dla nich sposób – bez skutku. Jednak ci, którzy wcześniej oglądali na wideo zabawne skecze, nie ulegli fiksacji. Pod wpływem rozbawienia bardziej byli skorzy w niekonwencjonalny sposób wykorzystać pudełko pinezek. I w efekcie znaleźli rozwiązanie – pinezką przytwierdzali pudełko do tablicy i kładli na nim świeczkę.
Nawet niewielkie zmiany nastroju towarzyszące uśmiechowi mogą znacząco wpływać na nasze myślenie. Ludzie uśmiechnięci bardziej śmiało planują i nie boją się podejmować nawet ryzykownych decyzji. Z pomocą przychodzi im bowiem pamięć, która jest powiązana z nastrojem. Uśmiechając się i będąc w dobrym humorze, pamiętamy raczej o pozytywnych sytuacjach i odważniej podejmujemy działania, bo wierzymy w ich powodzenie. Być może wystarczy komuś opowiedzieć coś śmiesznego, by pomóc mu uporać się z jakimiś trudnościami...

Epidemia śmiechu

Żeby się uśmiechnąć, wykorzystujemy około 15 mięśni twarzy. Dla porównania, żeby zrobić krok, potrzebujemy ich ponad 200. Dlaczego więc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy