Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Laboratorium

5 maja 2016

Urodzeni rodzice

0 483

Kiedy rodzi się dziecko, zmienia się nie tylko życie jego rodziców. Zmienia się także działanie ich mózgu. Na szczęście, bo dzięki temu mogą lepiej zająć się dzieckiem.

Zmieniło się wszystko – mówią osoby, które zostały rodzicami. Rzeczy, które wcześniej wydawały się niemożliwe, stają się codziennością. Na przykład rodzice potrafią wiele razy wstawać w nocy do noworodka, a zajmowanie się tym wymagającym stworzeniem jest nie tylko – mimo zmęczenia – możliwe, ale nawet ich cieszy. Rezygnują przy tym z wielu ulubionych dotychczas aktywności na rzecz kontaktu z dzieckiem. I choć nie dosypiają miesiącami, całkiem sprawnie funkcjonują. Jak to możliwe?

Ponad pół wieku temu Donald W. Winnicott, brytyjski pediatra i psychoanalityk, opisał pierwotne zaangażowanie macierzyńskie, czyli stan, gdy myśli i uczucia młodej matki – na kilka tygodni przed porodem i kilka tygodni potem – całkowicie koncentrują się na noworodku. Dziś wiemy, że podłożem tego stanu są zmiany neurochemiczne.
Co takiego dzieje się w mózgu rodzica, że tak bardzo dąży do kontaktu z noworodkiem, a wizja rozdzielenia z nim jest dla większości matek przerażająca? Co zaś powoduje, że niektórzy rodzice nie potrafią się cieszyć kontaktem z niemowlęciem, że całkowicie zależna od nich istota budzi w nich niechęć, złość lub stres?

Hormon opiekuńczy
Po porodzie w mózgu matki wzrasta aktywność kory przedczołowej, płata ciemieniowego, a także ciała migdałowatego, wzgórza oraz pnia mózgu! Obszary te są istotne m.in. dla przetwarzania bodźców pojawiających się w kontakcie z dzieckiem, takich jak jego zapach, dotyk, dźwięki. A aktywność tych obszarów wspiera rozwój zachowań macierzyńskich.
U młodych matek gęstnieje szara istota mózgu. Szczególnie można to zaobserwować w obszarze podwzgórza, istoty czarnej i ciała migdałowatego – struktur ważnych w tzw. układzie nagrody. Jego aktywność zapewnia nam uczucie przyjemności, związane z wydzielaniem dopaminy. Istota czarna natomiast pozwala powiązać zachowania matki – jej troskę i opiekę nad dzieckiem – z nagrodą, czyli większym wydzielaniem dopaminy.

POLECAMY

Do największego przyrostu istoty szarej dochodzi między 2–4 tygodniem a 3–4 miesiącem po porodzie. Ten wzrost związany jest z pozytywnym postrzeganiem dziecka przez matkę. Depresja, silny lęk, nałogi czy stres pourazowy przeżywany przez matkę mogą zakłócać zmiany biochemiczne zachodzące w jej mózgu, pozwalające zaadaptować się do macierzyństwa.
Już w ciąży można zaobserwować zależność między więzią, jaką kobiety odczuwają z dzieckiem, a intensywnością zmian w ich mózgu – wiąże się to z wydzielaniem oksytocyny. Hormon ten pełni kluczową rolę w rozwoju kompetencji społecznych, inicjuje i podtrzymuje zachowania rodzicielskie związane z troską i zajmowaniem się dzieckiem.

Kobiety, które mają wyższe stężenie oksytocyny, częściej także patrzą na swe dzieci i nasłuchują ich kwilenia. Stężenie oksytocyny rośnie podczas laktacji, dlatego matki karmiące piersią są bardziej wrażliwe na sygnały wysyłane przez dziecko.
Badania profesor Ruth Feldman z 2007 roku pokazały, że wyższy poziom oksytocyny w osoczu kobiet w czasie ciąży i przed porodem wiązał się z wieloma korzystnymi zachowaniami. Te kobiety po porodzie czuły silniejszą więź z noworodkiem, częściej patrzyły, mówiły do niego i dotykały z czułością.

Również badania zespołu Ari Levine’a z Izraela ujawniły, że wzrost poziomu oksytocyny między pierwszym a trzecim trymestrem ciąży łączył się później z silniejszą więzią między matką i noworodkiem. Z kolei niższe stężenie oksytocyny w osoczu w środkowym okresie ciąży współwystępowało z większym nasileniem u matek objawów depresji poporodowej. Wykazały to badania zespołu Marty Skrundz z Uniwersytetu w Bazylei, których wyniki opublikowano w 2011 roku w „Nature”.

Efekt św. Mateusza
Wydawało się, że badacze znaleźli klucz przywiązania do dziecka. Próbowali wykorzystać jego działanie, na przykład podając rodzicom oksytocynę do nosa.

I rzeczywiście, jak dowiodły badania dr Fabienne Naber, psycholog z Uniwersytetu Erasmus w Rotterdamie, ojcowie stawali się wtedy bardziej wrażliwi na sygnały wysyłane przez dziecko. Jednak kolejne badania dowiodły, że podanie oksytocyny korzystnie działa tylko na tych rodziców, którzy i tak mają jej wysokie stężenie. Profesor Marian Bakermans-Kranenburg z Uniwersytetu w Leiden, komentując te wyniki, mówi o „efekcie św. Mateusza” – ten termin opisuje zjawisko obserwowane przez socjologów a polegające na tym, że bogaci się bogacą, a biedni stają się coraz bardziej ubodzy. Rzeczywiście, kiedy dr Beth Mah, psycholog z australijskiego Hunter Medical Research Institute, podawała oksytocynę matkom cierpiącym na depresję poporodową, przeżywały one więcej uczuć negatywnych: opisywały niemowlęta jako trudne, ich płacz postrzegały jako bardziej nagły i reagowały na niego bardziej szorstko.

Efekt św. Mateusza ujawnia się także, gdy badamy wspomnienia więzi z dzieciństwa. Badania zespołu dr Jennifer Bartz z Uniwersytetu McGill w Kanadzie wykazały, że u osób z niskim lękiem separacyjnym oksytocyna wzmacnia pozytywne wspomnienia związane z opiekunami, zaś u tych z wysokim poziomem tego lęku przywołuje negatywne doznania z dzieciństwa. Wydaje się więc, że oksytocyna nie warunkuje, lecz raczej modeluje więź rodzica z dzieckiem.
Istotne jest też, skąd oksytocyna pochodzi. Zarówno badania prof. Ruth Feldman, jak i prof. Marian Bakermans-Kranenburg pokazują, że ta pochodzenia wewnętrznego, uwalniana m.in. podczas karmienia piersią lub w kontakcie fizycznym z dzieckiem, związana jest z zachowaniami wyrażającymi troskę i opiekę nad potomstwem. Natomiast inaczej działa oksytocyna podana z zewnątrz, w aerozolu do nosa.

Wewnętrznym źródłem tego hormonu może być też masaż, na przykład wykonany przez partnera albo podczas seansu na masującym fotelu. Badania Feldman dowiodły, że taki masaż u ciężarnych kobiet (minimum dwa razy w tygodniu, od 16. tygodnia ciąży) wiąże się ze wzrostem poziomu oksytocyny, co może zapobiegać późniejszym zaburzeniom lękowym i depresyjnym.

Naczynia połączone
Co ciekawe, matka i noworodek są jak naczynia połączone. Im bardziej matka angażuje się w kontakt z dzieckiem, tym bardziej rośnie poziom oksytocyny u dziecka. Nie dzieje się tak jednak, gdy mama jest w depresji – dowiodły tego badania zespołu pod kierunkiem Maayan Pratt z Uniwersytetu Bar-Ilan w Izraelu. U dzieci takich mam obserwuje się trudności w zachowaniu i emocjach… choć nie u wszystkich. Niektóre mimo choroby matki rozwijają się całkiem dobrze. Jak to możliwe?
Okazuje się, że odpowiada za to bazowy poziom oksytocyny u matek. Jeśli mimo depresji jest on wysoki, to również u dziecka stężenie oksytocyny wzrasta i po zabawie z matką jest podobne, jak u dzieci matek bez depresji. O...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy