Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

29 czerwca 2020

NR 6 (Czerwiec 2017)

Ujawniamy tajemnice umysłu

29

Nasz umysł nie ma sobie równych. Dlaczego więc czasem nas zawodzi? Zostaliśmy wyposażeni w niezwykle skomplikowane urządzenie, ale nie dano nam instrukcji jego obsługi. Teraz dzięki badaniom psychologów odkrywamy zasady działania umysłu i uczymy się lepiej z niego korzystać.

Budda porównał umysł do dzikiego słonia, który wędruje swobodnie, zgodnie ze swymi upodobaniami – aż do czasu, gdy powożący słoniem, poprzez wgląd w naturę swego umysłu i rozwijanie mądrości, będzie w stanie go opanować. Platon z kolei wyobrażał sobie, że racjonalna część umysłu trzyma w dłoniach wodze, by zapanować nad parą koni – emocji i impulsów – ciągnących rydwan, który symbolizuje Ja. Ponad dwa tysiące lat później Zygmunt Freud proponował analogiczny model umysłu. W jego wizji woźnica (czyli ego, będące racjonalnym, świadomym Ja) rozpaczliwie próbuje zapanować nad narowistym koniem (tzw. id, czyli gwałtownymi popędami), podczas gdy rodzice woźnicy (czyli superego, będące irracjonalnym sumieniem) z tylnego siedzenia powozu pouczają go i wytykają mu błędy w sposobie postępowania z koniem. 
Budda, Platon i Freud – wszyscy trzej dostrzegali tragizm sytuacji człowieka, który próbuje narzucić swoją wolę czemuś, co jest dużo potężniejsze od niego. A zarazem wszyscy trzej oferowali mu swoje recepty. 

Kiedy słoń czegoś chce

Intensywny rozwój badań naukowych przyniósł dane, które pozwalają zweryfikować te metafory i spojrzeć na nie z nowej perspektywy. Jonathan Haidt, profesor psychologii społecznej z Uniwersytetu w Nowym Jorku, w książce Szczęście. Od mądrości starożytnych po koncepcje współczesne proponuje własną metaforę umysłu. Pisze: „jestem jeźdźcem na grzbiecie słonia. Trzymam w dłoniach wodze i pociągając za nie, mogę nakłonić słonia, żeby skręcił, zatrzymał się albo ruszył z miejsca. Mogę kierować biegiem wypadków pod warunkiem, że słoń nie ma własnych pragnień ani zachcianek. Kiedy jednak słoń naprawdę czegoś chce, nie mam przy nim żadnych szans”. 

Która część naszego umysłu to słoń, a co jest jeźdźcem? Po co znalazł się na grzbiecie słonia? W jakich okolicznościach jeźdźcowi zdarza się stracić kontrolę nad słoniem? Jak nakłonić słonia i jeźdźca do lepszej współpracy? Aby przybliżyć się do odpowiedzi na te pytania, Haidt proponuje, by przyjrzeć się umysłowi przez pryzmat ciała, a szczególnie tej jego części, która w tradycji nauk przyrodniczych opisywana jest jako siedlisko umysłu – czyli mózgowi. Świadomość, jak jest zbudowany i jak działa, rzuca światło na podstawowe tryby działania naszego umysłu.

Cechy słonia

Umysł będący w trybie automatycznym:

  • generuje wrażenia, uczucia i skłonności, które – zaakceptowane przez analityczną część umysłu – stają się przekonaniami, postawami i zamiarami; 
  • działa szybko, niemal bez wysiłku, bez poczucia świadomej kontroli i poza polem uwagi;
  • przetwarza dane dość powierzchownie;
  • tłumi wątpliwości przy niespójnych informacjach,
  • skupia się na istniejących danych, a brakujące ignoruje;
  • preferuje potwierdzanie i przyjmowanie na wiarę;
  • przywiązuje przesadną wagę do zdarzeń mało prawdopodobnych, lecz zagrażających;
  • poczucie łatwości przetwarzania danych traktuje jako dowód ich prawdziwości;
  • korzysta z wyuczonych reakcji.

 

Mózg „gadzi”, mózg „ssaczy”

Jeśli zegniemy nadgarstek, przytkniemy kciuk do śródręcza, a następnie zaciśniemy na nim palce, uzyskamy uproszczony model ludzkiego mózgu. Jego przód znajduje się tam, gdzie kostki palców, a tył jest na grzbiecie dłoni. Przedramię z nadgarstkiem symbolizuje rdzeń kręgowy. Spód dłoni to pień mózgu. Kciuk ukazuje przybliżoną lokalizację układu limbicznego, czyli ciała migdałowatego i hipokampu. Owinięte wokół niego palce to pofałdowana kora mózgowa. Te trzy systemy – pień mózgu, układ limbiczny oraz kora – nabudowane na sobie, razem składają się na tzw. trójcę mózgową, jak ją nazywa psychiatra Daniel J. Siegel, albo na mózg „trójjedyny”, jak określił to specjalista z zakresu neuronauki Paul D. McLean. 

Najstarszy z nich ewolucyjnie jest pień – mają go już zwierzęta zimnokrwiste. To tak zwany mózg gadzi, instynktowny. Nie podlega kontroli świadomości i realizuje pierwotne instynkty przetrwania gatunku i ochrony życia. Kontroluje – poza świadomością – podstawowe funkcje ciała i procesy życiowe. Monitoruje stan pobudzenia organizmu; jest kluczowym elementem tak zwanych układów motywacyjnych, które pchają nas do działania, by zaspokoić podstawowe potrzeby: zdobywania pożywienia, szukania kryjówki, zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa. Wykrycie jakiegokolwiek zagrożenia skłania nas do reakcji typu walka, ucieczka lub zastygnięcie. Bez względu na to, która z tych reakcji zostanie uruchomiona, zyskuje bezwzględny priorytet. Mózg „gadzi” wyłącza wówczas wyższe ośrodki neuronalne i przejmuje kontrolę nad całym organizmem. Zatrzymuje racjonalne myślenie, skraca czas reakcji i uruchamia trzymane w pogotowiu zapasy energii, pozwalając na nadludzki wysiłek w walce lub ucieczce. Umysł w trybie „gadzim” staje się wyłącznie reaktywny. Jeśli działamy w tym trybie, nawet neutralną uwagę możemy odebrać jako zaczepkę i odpowiedzieć jednym z trzech pierwotnych wzorców reakcji. 

Głęboko w mózgu, jak kciuk opleciony palcami, znajduje się układ limbiczny. W modelu „trójcy” określany jest mianem starego mózgu ssaków albo mózgu emocjonalnego. Ściśle współpracuje z pniem mózgu, wywołując stany emocjonalne. Ogarniające nas uczucia są powiązane z określonymi znaczeniami, ponieważ układ limbiczny stale ocenia bieżącą sytuację: „Czy to jest dobre, czy to jest złe?”. Skłania, by podążać ku temu, co jest dobre/przyjemne, a oddalać się od tego, co złe/nieprzyjemne. Wyposażeni w układ limbiczny, potrafimy przywiązywać się do innych istot, do czego nie są zdolne np. jaszczurki. Pełni on również istotną rolę regulacyjną za sprawą podwzgórza, które kontroluje wydzielanie hormonów (w tym hormonów stresu), pomaga w tworzeniu wspomnień (to rola hipokampu) i reakcji lękowych (dzięki aktywności ciała migdałowatego i powiązania z mózgiem gadzim). Umysł, działając w trybie „ssaczym”, jest również reaktywny i nastawiony na przywiązanie, lgnięcie ku czemuś/komuś lub przeciwnie – awersję do czegoś/kogoś. 

Zewnętrzna warstwa mózgu, kora nowa, określana jest jako nowy mózg ssaków, gdyż rozrosła się wraz z pojawieniem się naczelnych, a w szczególności człowieka. W niej powstają pobudzenia niezwiązane bezpośrednio z funkcjonowaniem organizmu i reakcjami ratunkowymi. Ona pozwala na kreowanie nowych skojarzeń, myślenie, planowanie i podejmowanie decyzji – czyli procesy umysłowe, które mogą uwolnić nas od przymusu reagowania wyłącznie na aktualną sytuację. Środkowa kora przedczołowa jest ośrodkiem empatii i harmonijnego współbrzmienia z innymi; uspokaja emocjonalnie reaktywne warstwy podkorowe.

Gdy jej się to nie udaje, dochodzi do wybuchu „limbicznej lawy” gorących emocji, co może prowadzić do niekontrolowanych zachowań. Czujemy wtedy, że „tracimy rozum”, przestajemy działać w trybie namysłu i racjonalnego oglądu, nasz umysł przejmują w posiadanie gad i stary ssak. 

Model „trójcy” mózgowej przyjmuje, że nasz rozum „zainstalowany” został w korze, a emocjonalność w starszym ewolucyjnie układzie limbicznym; z perspektywy najnowszych badań neuronalnych wydaje się to jednak sporym uproszczeniem. Dziś wiadomo, że duże części kory, szczególnie w obszarze oczodołowo-czołowym, reagują pobudzeniem na doświadczanie przyjemności lub bólu, poniesienie straty albo osiągnięcie zysku. Okazuje się, iż powstanie kory umożliwiło imponujący rozwój sfery emocjonalnej. Jak zauważa prof. Jonathan Haidt, nasza racjonalność w ogromnej mierze zależy od emocjonalności. Do lamusa należy więc odłożyć przekonanie o możliwości działania umysłu w trybie czysto racjonalnym. Wracając do metafory słonia i jeźdźca: pojawienie się kory nowej dało początek istnieniu jeźdźca i jednocześnie uczyniło słonia dużo zmyślniejszym. W świetle najnowszych ustaleń nie ma sensu przeceniać powożącego – bez słonia byłby on nikim. Dokładniej ich wzajemne relacje opisuje teoria zaproponowana przez amerykańskiego psychologa i laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, prof. Daniela Kahnemana. 

W drodze do celu

Nasz umysł w trybie „działania”:

  • często aktywuje się automatycznie, włączany jest jako tryb domyślny w wielu sytuacjach;
  • ciągle dokonuje porównań, skupia się na różnicach między tym, gdzie jesteśmy, a tym, gdzie chcemy być lub co chcemy zdobyć;
  • skupia się na przeszłości i przyszłości, by umożliwić osiągnięcie celu;
  • pamięta, czego unikać i pomaga pozbyć się nieprzyjemnego doświadczenia lub przykrych uczuć;
  • traktuje myśli/idee/obrazy umysłowe jak fakty, coś rzeczywistego (gdybyśmy wątpili w cel podróży, nie miałaby ona sensu);
  • ukierunkowany jest na cel i nie wyłącza się, dopóki nie wykona wszystkich zadań.

 

Jeździec sługą 

Anna była w drodze do szkoły. Bała się lekcji chemii. Nie była pewna, czy uda jej się opanować dzisiaj klasę. Choć tak naprawdę nie należało to do obowiązków woźnej. 

Co się dzieje w twoim umyśle, gdy czytasz te zdania? Czy z każdym z nich uaktualniasz obraz, jaki powstał w twojej wyobraźni? Większość z nas na początku widzi uczennicę, potem nauczycielkę, by w końcu zrozumieć, że chodzi o woźną. Na podstawie faktów, które rejestrujemy, stale dokonujemy utajonego wnioskowania. Nasz umysł cały czas aktywnie tworzy sens z napływających danych zmysłowych, na bieżąco ocenia wszystkie doświadczenia, podsuwa myśli i obrazy. Te wnioskowania i komentarze powstają automatycznie i stanowią znaczną część metaforycznego słonia. Obejmuje on wszystkie wrażenia na progu świadomości: przeczucia, emocje, nieodparte impulsy, zamiary i doznania cielesne. Jest ich ogrom. Daniel Kahneman, profesor psychologii Uniwersytetu Princeton, nazywa je Systemem 1, intuicyjnym, globalno-dynamicznym. Ten tryb funkcjonowania umysłu jest szybki, działa niejako bezwysiłkowo, nie mamy w nim poczucia świadomej kontroli. Oto kilka przykładów automatycznych działań, które wykonujemy (czy raczej – wracając do metafory – wykonuje je słoń) w trybie automatycznym: dzięki niemu odwracamy głowę w kierunku źródła dźwięku, wykrywamy wrogość w czyimś spojrzeniu, kończymy zdanie: Stolicą Francji jest…, potrafimy oszacować, pod jakim kątem odbić lecącą w naszą stronę piłkę, a także rozumiemy proste zdania (patrz aplikacja „Cechy słonia”, s. 21). 

System 1 jest podstawą naszego funkcjonowania w świecie – rejestruje wszystko, co się wokół dzieje, samorzutnie tworzy skojarzenia, ocenia (czy jest bezpiecznie, na co warto zwrócić uwagę), błyskawicznie wyciąga wnioski i natychmiastowo reaguje. 

Myśląc o sobie, utożsamiamy się jednak raczej z Systemem 2, czyli Ja świadomym, rozumującym, mającym określone przekonania, podejmującym decyzje. Ten system zawiaduje różnorodnymi czynnościami – od wsłuchiwania się w tłumie w słowa konkretnej osoby, utrzymywanie szybkiego tempa marszu, aż po wypełnianie deklaracji podatkowej. Wszystkie one jedno mają wspólne: wymagają skupienia uwagi. Umysł, wchodząc w ten tryb, działa w sposób racjonalno-analityczny, metodycznie, krok po kroku, a zatem powoli. 

Po prostu być

Tryb „bycia” umysłu, lub „nie-działania”,  będący alternatywą dla trybu „działania”, charakteryzuje się tym, że:

  • jest uruchamiany intencjonalnie;
  • pozwala doświadczać bezpośrednio;
  • skupia się jedynie na chwili obecnej;
  • odnosi się z otwartością i zainteresowaniem do wszelkich doświadczeń;
  • przyzwala na to, by wszystko było takie, jakie jest;
  • postrzega myśli jako przemijające zjawiska mentalne;
  • pozwala poszerzyć perspektywę spojrzenia na rzeczywistość.

 

Nie starczyłoby nam życia, by być wyłącznie racjonalnymi, rozważać świadomie każdą decyzję i drobiazgowo analizować każde „za” i „przeciw”. Zresztą chcemy sobie zaoszczędzić wysiłku – jak zauważa Stanisław Jerzy Lec: „Ludzie lubią takie myśli, które nie zmuszają do myślenia”. Dlatego to szybki, „intuicyjny” tryb odpowiada za większość naszych opinii, decyzji i wynikających z nich reakcji. To on bez przerwy generuje i podsuwa Systemowi 2 rozmaite sugestie, myśli i obrazy, a ten jedynie je monitoruje, interpretuje, rozumowo weryfikuje i uzasadnia. Z tej perspektywy jeździec jest raczej sługą, nie zaś woźnicą, który kieruje słoniem wedle swojej woli. Jeśli słoń (System 1) uzna coś za brzydkie, wstrętne lub niedopuszczalne, jeździec (System 2) może jedynie wyszukać dowody uzasadniające stanowisko słonia. 

Problem pojawia się, gdy posiadane przez nas (a umiejscowione w słoniu) głębokie, intuicyjne przekonania nie przystają do rzeczywistości lub utrudniają nam funkcjonowanie, a my używamy racjonalnego trybu nie po to, by dociec prawdy, ale jedynie by uzasadniać te nieadekwatne przekonania. 

Weźmy przykładowo tzw. depresyjną triadę poznawczą, opisaną przez Aarona Becka, a doświadczaną przez osoby cierpiące na depresję. Mają one przeświadczenie, że: „są do niczego”, „świat wokół nich jest zły”, „a w przyszłości n...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy