Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

16 czerwca 2020

NR 5 (Czerwiec 2020)

Tęsknota jako przeżycie niejednorodne

68

Tęsknota niejedno ma imię. Może nas prowadzić do spełnienia albo wyniszczenia. Sprawia, że utykamy w fantazjach albo podążamy za pragnieniami. Jak sobie radzić z tą tęsknotą, która przygniata? I w jaki sposób skorzystać z jej twórczej mocy?

Dwa bieguny tęsknoty

Tęsknota to niezwykle złożone przeżycie, które mieści w sobie wiele skrajności: miłość i brak, poczucie sensu i niespełnienie, twórcze napięcie i smutek, nadzieję i stratę, impuls do ruchu i zatrzymanie. Doświadczając tęsknoty, próbujemy zintegrować w sobie i wyrazić te czasem pozorne sprzeczności. Pisarz Janusz Leon Wiśniewski ujął ten stan słowami: Gdy tak myślę, to tak rozpaczliwie tęsknię za Tobą, że chce mi się płakać. I nie jestem pewien, czy z tego smutku, że tak tęsknię, czy z tej radości, że mogę tęsknić. Jednak dla wielu z nas pełne doświadczenie tęsknoty jest trudnym, a momentami wręcz niemożliwym zadaniem. Wymaga bowiem jednoczesnego spojrzenia na dwa bieguny: braku i nadziei. To tak jakbyśmy mówili do kogoś jednocześnie „kocham i nienawidzę cię”. Jak poradzić sobie z tym wewnętrznym rozdarciem?

Małe tęsknoty…

Antoni de Mello, hinduski jezuita, psychoterapeuta i kierownik duchowy, opisał pewną historię małżeńską. Otóż pewna para przez trzydzieści lat wspólnie oglądała telewizję. Któregoś dnia mąż zwrócił się do żony z prośbą, by zrobili wspólnie coś ekscytującego. Przez jej umysł przesunęło się wiele obrazów, w tym pełna przeżyć noc spędzona w mieście. Z entuzjazmem zgodziła się, a wtedy on odparł, że bardzo chciałby… zamienić się fotelami. Na pozór humorystyczna opowiastka ukazuje głębszą prawdę. Gdy pragnienia przykrywa kurz codzienności, mogą one być zredukowane do banału, aż wreszcie dopada nas rezygnacja, być może depresja. Jednak nawet te nasze małe tęsknoty są odzwierciedleniem wielkich nadziei. Jakich? Tęsknimy za bezpieczeństwem, miłością, uznaniem, szacunkiem, za rodzicami, ludźmi, którzy nas opuścili lub odeszli z tego świata, za poczuciem szczęścia, sensu i spełnienia, za Bogiem albo za ukochanym, z którym w końcu poczujemy pełne zespolenie. W czasie wojny i zagrożenia tęsknimy za pokojem i przewidywalnością życia, a w czasie pokoju za różnorodnością. Ta zmienność sprawia, że czasem nie wiemy do końca, za czym tęsknimy. Doświadczamy wówczas wiecznego niedosytu i nieustannie czekamy na „coś”. A gdyby tak nie zatrzymywać się na samym odczuciu braku, a raczej spróbować go doświadczyć i lepiej zrozumieć? Wówczas mamy szansę wyjść z tej poczekalni życia i znaleźć się w jego przedsionku.

Tęsknota to nie pragnienie powrotu

Basia, dobrze zapowiadająca się prawniczka, nie była w stanie związać się z nikim na stałe. Od momentu, gdy Adam zakończył z nią relację, minęło już pięć lat, a ona nadal tęskniła za ukochanym. Bywały noce, w trakcie których ze snów wyrywał ją płacz. Śnił jej się Adam, który ją wołał, a ona szła bez końca i nie mogła do niego dotrzeć. Sprawa wydała się szczególnie beznadziejna, gdy mężczyzna znalazł nową partnerkę i pewnego dnia stanął z nią na ślubnym kobiercu. Basia uświadomiła sobie wówczas, że od kilku lat tkwi w miejscu i popadła w nieukojony smutek. Adam mimo rozstania był ciągle obecny w życiu Basi, a jej zachowanie i tęsknota podtrzymywały poczucie więzi. Tęskniąc za nim, czuła nadal słodycz miłości. W trwającym związku spajająca i podtrzymująca relację funkcja tęsknoty była niezastąpiona, ale teraz stała się dla niej destrukcyjna. Tak naprawdę, kobieta nigdy nie pozwoliła mężczyźnie odejść. Choć jakąś częścią siebie wiedziała, że ich związek się zakończył, to emocje nadal wyrażały miłość i oddanie. 
Każde rozstanie przebiega w pewnej kolejności: szok i zaprzeczenie, złość, tęsknota, smutek i żal, aż w końcu przychodzi akceptacja. Pełne przejście procesu pozwala na to, by pójść o krok dalej i otworzyć się na nową rzeczywistość. Basia ciągle oscylowała między zaprzeczeniem a tęsknotą. 
Czasem utykamy w tęsknocie, gdy pozostajemy we wzmacniającej części wspomnień. Kobieta tęskniła za tym, co było dobre, a z biegiem czasu jej wspomnienia się zacierały i stawały wręcz idealne. Dopiero, gdy w pełni zobaczyła relację z Adamem i dostrzegła trudności, które mieli – poczuła złość, rezygnację i rozczarowanie. Docierając do całej gamy uczuć, zobaczyła realnie swój związek, wyszła z utknięcia i porzuciła idylliczną relację. Dopuściła do siebie myśl, że może odejść, a jednocześnie zachować przyjemne uczucia i wspomnienia związane z mężczyzną. Co więcej, okazało się, że za niechęcią do rozstania stało przekonanie, że tracąc tę relację, straci na zawsze okazję do miłości i bliskości. Czasem w tęsknocie nie chodzi nam o konkretną osobą, a o wartości, które niesie ona ze sobą. Warto zadać sobie wtedy pytanie, co tracę z jej/jego odejściem. Może bliskość, rozmowy, zainteresowanie, adorację? Gdyby się dokładniej przyjrzeć, to okazuje się, że to wszystko nie znika, tylko nieco inaczej wygląda. Tęsknota to nie zawsze pragnienie powrotu, a raczej potrzeba, by wspomniane rzeczy dalej trwały w naszym życiu. 
 

Etapy przeżywania poczucia straty 

Każde rozstanie przebiega w pewnej kolejności: szok i zaprzeczenie, złość, tęsknota, smutek i żal, aż w końcu przychodzi akceptacja. Pełne przejście procesu pozwala na to, by pójść o krok dalej i otworzyć się na nową rzeczywistość. 


Odwieczna tęsknota

Olaf, pięćdziesięcioletni internista, określił swoją codzienność jako odwieczną tęsknotę. Przez pierwsze lata swojego życia tęsknił za ojcem, którego nigdy nie poznał, a potem za matką, która zostawiła go z babcią na pół roku, by pracować za granicą. Teraz tęskni za spełnieniem w pracy. Chciałby zrobić „coś” dla społeczeństwa, by poczuć się kompletnym. Wieczorami wyobraża sobie, że wynajduje jakiś lek albo że dzięki jego medycznym odkryciom następuje przełom w nauce. Gdy takie obrazy przewijają się przez jego umysł, odczuwa dreszczyk emocji i ożywiającą przyjemność. Jego żona Ania zauważyła, że przez większość czasu przebywa w innym świecie i staje się coraz bardziej nieobecny. Dodatkowo zaczął zgłaszać wobec niej coraz więcej uwag, stał się bardziej poirytowany, krytykował większość jej zachowań. Pewnego dnia usłyszała, że mogłaby się w końcu zmienić, być inna: bardziej radosna, spontaniczna, chętna do zbliżeń. W parze narastało napięcie i poczucie osamotnienia. Ania czuła, że jest fatalną żoną, a Olaf coraz bardziej żałował swojej decyzji o małżeństwie. Wszyscy czasem śnimy na jawie, wymyślamy alternatywne scenariusze dla różnych sytuacji, ale kiedy tęsknota przemienia się w narastające fantazje, staje się ucieczką od codzienności. Przestajemy dostrzegać otaczające realia i własne możliwości, a zatrzymujemy się na iluzji idealnego życia czy związku. Konfrontacja tych wyobrażeń z rzeczywistością przynosi złość i frustrację, pod którą istnieje głębokie rozczarowanie tym, że „rzeczy są, jakie są”. Tęsknota, która wybiega za bardzo do przodu i sięga w nieokreśloną, najczęściej idealną przyszłość, może stać się pułapką, która oddala od rzeczywistości i przez to uniemożliwia jakikolwiek ruch do przodu. Bo im bardziej nie zauważamy codzienności w takiej postaci, jaka jest, tym bardziej marnujemy swoją energię, zatrzymując się na poczuciu niezadowolenia, a nawet porażki. Nadzieja, że zawojujemy cały świat, że partner się zmieni, szef stanie się łagodny, a matka w końcu okaże nam pełne akceptacji zrozumienie, może zawieść nas tylko na pole pełne rozczarowania.

Pierwsze tęsknoty i rozłąki

Nasze małe i duże...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy