Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

17 czerwca 2016

Rozważna i impulsywna

0 522

Wolimy działać racjonalnie, w sposób przemyślany. Jednak taka „mądra” samokontrola nie zawsze jest dobra. W sytuacji zagrożenia nie ma czasu na namysł. Szybka reakcja może nam wtedy uratować życie - przekonuje Charles S. Carver.

Agnieszka Chrzanowska i Dorota Krzemionka: – Codziennie stajemy przed nowymi wyzwaniami, wyznaczamy sobie nowe zadania. Mamy mnóstwo celów, wiele z nich jest ze sobą sprzecznych. Jak to możliwe, że tak sprawnie nimi „żonglujemy”?
Charles S. Carver: – Cele są zorganizowane hierarchicznie. W efekcie te znajdujące się niżej przyczyniają się lub ułatwiają realizację tych znajdujących się wyżej. Musimy jednak też ustanawiać priorytety, stawiać pewne sprawy ponad innymi. Pomagają nam w tym reakcje emocjonalne, które prezentujemy wobec tych spraw. Jeśli zatem czymś się denerwujemy, zwykle dochodzimy do wniosku, że należy temu nadać wyższy priorytet, niż mogło nam się wydawać na początku.

Czasem zaś priorytetowy staje się anty-cel, którego unikamy. Co na nas bardziej wpływa – cele czy anty-cele?
– To zależy od osoby, jej temperamentu, treningu, okoliczności, w których się znajduje. Jesteśmy wyposażeni w system motywacyjny, który pozwala nam osiągnąć swoje cele, dostać to, czego pragniemy. Może to być woda, pożywienie lub coś innego, czego potrzebujemy, pożądamy. Posiadamy też inny system, który z kolei dba o nasze bezpieczeństwo, chroni nas przed zagrożeniami. To dzięki niemu uciekamy przed tym, co groźne, szukamy schronienia. To właśnie anty-cele. Psychologowie badają równowagę pomiędzy tymi dwoma systemami, ich działanie oraz konsekwencje dominacji jednego z nich.
Na pewno nie jest dobrze, gdy stale myślimy o zagrożeniach, które mogą na nas czyhać. Zdrowsze psychologicznie wydaje się myślenie o tym, co nas pociąga, o dobrych rzeczach, które mogą się nam przydarzyć, ku którym chcemy się zbliżyć. Jednak ludzie różnią się pod względem temperamentu. Niektórzy są w większym stopniu motywowani przez cele pozytywne, a inni są bardziej skłonni zwracać uwagę na zagrożenia i niebezpieczeństwa.

Niektórzy nie potrafią oprzeć się impulsom, działają spontanicznie. Od czego to zależy?

– Od poziomu samoregulacji, który wykorzystują w działaniu. Niższy poziom ma charakter impulsywny, reaktywny. Sprawia on, że ulegamy impulsom, reagujemy w automatyczny sposób na to, co się dzieje w otoczeniu. Za jego sprawą zachowujemy się w spontaniczny, automatyczny sposób, reagujemy szybko, nie zważając na konsekwencje tych działań. Mówimy tu o dwóch trybach samoregulacji: pierwszy związany jest ze skłonnością do zbliżania się, z wrażliwością na nagrodę i ukierunkowaniem na uzyskanie jej, drugi zaś ze skłonnością do unikania, wrażliwością na karę, ukierunkowaniem na unikanie zagrożenia. Te dwie automatyczne tendencje: pragnienie i strach, współzawodniczą ze sobą. Na przykład dziecko może bardzo chcieć czegoś, co znajduje się na stole, jednocześnie boi się, ponieważ rodzic zabronił mu tam sięgać.

Te tendencje mogą być we względnej równowadze, czasem jednak jedna z nich może zdominować drugą. Wtedy system zbliżania się zyska przewagę nad systemem hamowania lub odwrotnie. Ktoś, kto ma nadaktywny system zbliżania się, a jednocześnie słaby system hamowania i unikania, cechuje się impulsywnością, skłonnością do pochopnych działań. Bywa też odwrotnie – osoba nadmiernie zahamowana zamiera w obliczu zagrożenia. Nie zawsze działamy impulsywnie. W wielu przypadkach potrafimy zachowywać się rozważnie.

– To prawda. Nie zawsze zachowujemy się tak, jak dyktuje nam impuls. Umożliwiają nam to procesy świadomej, celowej kontroli, czyli drugi, wyższy poziom przetwarzania, który ma charakter refleksyjny i pozwala zapanować nad tym, co rozgrywa się na niższym poziomie. Dzięki niemu możemy powstrzymać się od chęci uzyskania natychmiastowej nagrody. Pozwala nam też zmobilizować się do robienia tego, na co nie mamy do końca ochoty. System ten działa w sposób racjonalny, planowy. Jest ostrożniejszy i bardziej analityczny, uwzględnia konsekwencje działań. Pełni rolę nadrzędną wobec poziomu impulsywnego. Może zatem „przegłosować” jego automatyczne tendencje. Wiele zależy jednak od tego, w jakim stopniu jest rozwinięty, na ile jest silny. Ten wyższy poziom również reaguje na bodźce i zagrożenia, jednak radzi sobie z nimi w inny sposób. Poziom niższy uczy się działać poprzez skojarzenia, na zasadzie warunkowania klasycznego. Wyższy natomiast opanowuje ogólne zasady i normy postępowania.

Czy to znaczy, że można z nim „negocjować”, skłonić do odstępstwa od zasady?

– Wyobraźmy sobie, że w pewnej chwili zmieni się sytuacja i zaczną obowiązywać nowe normy – na przykład coś, co dawniej wiązało się z nagrodą, teraz kończy się karą, lub odwrotnie. Pierwszy poziom trudno przekonać do nowego sposobu reagowania – nie przestawi się szybko na nowe zasady. Musimy czegoś sto razy doświadczyć, by odwrócić zasadę. To nie jest łatwe. Jeśli czegoś do tej pory unikaliśmy, nie możemy tak po prostu zastąpić niechęci – pragnieniem. Z kolei na poziomie wyższym przyswojenie nowej zasady przychodzi łatwiej. Wystarczy kilka doświadczeń, by zorientować się, że zasada się zmieniła, i przyswoić nową.

Co się dzieje, gdy jeden z tych trybów jest nadmiernie aktywny?

– W wielu sytuacjach niższy system, który jest bardzo podatny na działanie emocji, chce zareagować najszybciej, jak to możliwe. A szybka reakcja to czasem kwestia życia i śmierci. Dlatego w niektórych sytuacjach dobrze jest, gdy on pełni wartę. W razie nagłego niebezpieczeństwa wyższy układ nie zdąży zareagować. Nie ma wtedy czasu na rozmyślanie o tym, co należy zrobić. W sytuacji zagrożenia liczy się czas. Tryb reaktywny mówi: skacz. Więc skaczemy i dzięki temu ratujemy życie.
Jeśli tryb celowy, świadomy, jest nadmiernie kontrolujący, taki ktoś jest bardzo solidny, pilny i sumienny. Ale prawdopodobnie nie czerpie z życia zbyt wiele przyjemności. W skrajnej sytuacji nadmierna kontrola może doprowadzić do zagrożenia życia. Wyobraźmy sobie żołnierza, który nagle zauważa coś dziwnego, niezwykłego, niezrozumiałego. Niższy, „głupi” system kontroli kojarzy to z niebezpieczeństwem, na przykład z miną przeciwczołgową. Wyższy, „mądry” system skłonny jest badać sytuację, oceniać ją, zastanawiać się, co robić, ale na to potrzeba czasu. Nadmierna kontrola z jego strony może zaprowadzić nas w sam środek niebezpieczeństwa.

Od czego zależy równowaga między wyższym i niższym poziomem kontroli zachowania?

– Na tę równowagę wpływa działanie układu serotonergicznego. Nie chodzi tu jedynie o poziom serotoniny, ale też o wrażliwość i gęstość receptorów tego neuroprzekaźnika, efektywność metabolizowania neuroprzekaźnika wydzielonego do szczeliny synaptycznej, skuteczność wychwytu zwrotnego serotoniny. Wiąże się to z obecnością w diecie aminokwasów. Badania pokazują, że niska funkcja serotonergiczna wiąże się z wysoką neurotycznością, niską ugodowością i sumiennością, odczuwaniem wrogości i złości, skłonnością do zachowań impulsywnych i agresji. Z drugiej strony z niską funkcją serotonergiczną wiążą się też objawy depresyjne.

Jak to możliwe, że agresja i depresja mają podobne podłoże mózgowe?
– Niska funkcja serotonergiczna oznacza dominację trybu reaktywnego. Innymi słowy, jej niedomaganie wiąże się z trudnościami w zapanowaniu nad podstawową tendencją do określonego zachowania, niezależnie o...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy