Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

29 stycznia 2018

Ups!... czyli efekt gafy

100

Czasami zdarza nam się powiedzieć coś, czego w rzeczywistości nie chcieliśmy wyrazić. Takie „wypsnięcia” zdradzają, że nasza samokontrola może szwankować. Psychologowie przekonują, że istnieje sposób, by pokonać obawy przed popełnianiem gaf.

Scenka niczym z komedii: niezdarny kelner podchodzi do stolika, przy którym siedzi gość z olbrzymim nosem. „Poproszę zupę dnia. A jako danie główne co dziś polecacie?” – pyta klient zestresowanego kelnera, który za wszelką cenę próbuje skupić się na słowach gościa, zamiast na jego ogromnym nosie. „Naszym nosom polecamy dziś…”, zaczyna niefortunnie i natychmiast poprawia się: „Yyyy… naszym gościom polecamy dziś pieczoną kaczkę”.

POLECAMY

Ups! Jak mogło wypsnąć się coś takiego! Tego typu gafy bywają naprawdę nieprzyjemne. – Szczególnie dotkliwe mogą okazać się dla osób, które mają tendencję do depresji i zmagają się z lękiem społecznym – dodaje psycholog społeczny Daniel Wegner z Harvard University w Cambridge. Od ponad 20 lat w swoich badaniach naukowych zajmuje się zjawiskiem „paradoksalnych błędów”.

Freud, białe niedźwiedzie i kontrola poznawcza Wegner nie jest oczywiście pierwszym, który zainteresował się tym problemem. Już Zygmunt Freud opisał zjawisko przejęzyczeń, łącząc je z powstawaniem histerii. Zwrócił uwagę, że wielu pacjentów, którzy wykazują lęk przed powiedzeniem czegoś niechcianego, skrywanego, reaguje szczególnie silnie, kiedy taki tłumiony komentarz wypsnie im się w nieoczekiwanej sytuacji. Co więcej, jak odnotował twórca psychoanalizy, im większe obawy im towarzyszyły, tym trudniej było im utrzymać język za zębami.

Ponad sto lat później, w 1994 roku, Daniel Wegner przeprowadził eksperyment: uczestnicy przez pięć minut mieli nie myśleć o białych niedźwiedziach, a przy tym mówić na dowolny inny temat. W sytuacji, gdy w ich głowie pojawiła się myśl o białym misiu, mieli zasygnalizować to dźwiękiem. Rezultat? W ciągu pięciominutowego eksperymentu badani użyli gongu średnio sześciokrotnie, a rekordziści nawet piętnastokrotnie! – Dla wielu uczestników było to bardzo frustrujące przeżycie – komentuje Wegner. Poczucie utraty kontroli nad własnymi myślami było nieprzyjemne i wywoływało irytację.

Według psychologów tego typu zaniki kontroli są przykrym, lecz niestety praktycznie nieuniknionym efektem ubocznym naszych procesów kontroli poznawczej – metapoznania (z gr. meta – po, po tamtej stronie; z łac. cogitare – myśleć). Gdy tracimy kontrolę nad naszymi myślami, szwankują dwa procesy, które zazwyczaj funkcjonują w sposób zsynchronizowany. Nasz wewnętrzny cenzor sygnalizuje pojawienie się niepożądanych myśli. Dzięki niemu nasze skojarzenia i myśli są identyfikowane i klasyfikowane (np. jako społecznie nieakceptowane). Jeśli zapala się czerwona lampka sygnalizująca pojawienie się takiej niepożądanej myśli, wówczas – w ramach drugiego mechanizmu kontroli – niechciana myśl zostaje stłumiona.

Wiele osób próbuje świadomie koncentrować się na tym procesie – podobnie jak kelner w przytoczonej wyżej historii. Częściowo ma to sens, ponieważ zgodnie z tzw. teorią ironicznych procesów kontroli (ang. ironic proces theory), kontrola poznawcza opiera się na śladach naszych nieświadomych, niechcianych myśli oraz na świadomym ukierunkowaniu naszej uwagi. Jednak Elliot Aronson z University of California w Santa Cruz w eksperymencie przeprowadzonym z udziałem małżeństwa i ich otyłego syna pokazał, że nie zawsze jesteśmy w stanie utrzymać w ryzach nasze procesy kontroli poznawczej.

Mechanizmy szwankują

W eksperymencie Aronsona celem rodziców było powstrzymanie syna od jedzenia fast foodów. Dlatego sprawdzali, gdzie w okolicy znajdują się wszelkiego rodzaju punkty serwujące „śmieciowe jedzenie” i gdy tylko byli w ich pobliżu, starali się odwrócić od nich uwagę chłopca. – Takie rozwiązanie było skuteczne, ale w sytuacjach, kiedy rodzice nie byli obciążeni innymi sprawami, wymagającymi ich skupienia i uwagi – zauważa Aronson.

Gdy jesteśmy pod wpływem emocjonalnego stresu lub wykonujemy zadanie, które wymaga intensywnego zaangażowania poznawczego, mechanizmy kontroli mogą szwankować. Wtedy łatwo o „wypsnięcie” treści, które wolelibyśmy zachować dla siebie. Choć tłumienie i wyparcie są powszechnie przez nas wykorzystywanymi mechanizmami, to często są jednocześnie źródłem naszych gaf, ponieważ stawiają nas w sytuacji stresowej.

Jak to może wyglądać w rzeczywistej sytuacji, pokazuje przypadek pracownika jednej z amerykańskich firm. Choć zarzekał się, że nie ulega żadnym rasistowskim stereotypom, wielokrotnie popełnił językowe gafy w towarzystwie swoich przełożonych pochodzenia hinduskiego. Kiedyś, podczas służbowego lunchu, zamiast „Asian American” (Amerykanin azjatyckiego pochodzenia), powiedział „alien American” (Amerykanin pozaziemskiego pochodzenia). – Byłem tak pochłonięty omawianiem swojego projektu, że w pierwszej chwili nawet nie zdałem sobie sprawy z wypowiedzianej przeze mnie głupoty – wspomina 49-latek. – Przez większość mojego dotychczasowego życia zawodowego miałem do czynienia wyłącznie z osobami pochodzenia europejskiego – wyjaśnia. Gdy zaczął współpracę z nowym, zagranicznym zespołem, bardzo starał się nie urazić swojego szefa. Przy każdej rozmowie próbował odwrócić swoją uwagę od egzotycznego wyglądu przełożonego, aż do niefortunnego wystąpienia, kiedy koncentrując całą uwagę na prezentacji, zapomniał się i przejęzyczając się, popełnił faux pas.

Według Wegnera tego typu błędy pojawiają się jednak nie tylko w komunikacji werbalnej, lecz także w ruchach i gestach. Wraz z Matthew Ansfieldem i Danielem Pilloffem przeprowadził on serię badań, m.in. ciekawy eksperyment z wahadełkiem, podczas którego uczestnicy mieli wprawić przyrząd w ruch w określonym wcześniej kierunku. Poruszanie wahadłem w innym kierunku zostało surowo zabronione. Zadanie dodatkowo zostało utrudnione w ten sposób, że jedna grupa uczestników odejmowała wspak cyfrę 3, zaczynając od tysiąca (997, 994, 991 itd). Okazało się, że badani, którzy wykonywali dodatkową operację liczenia, częściej poruszali wahadłem w niedozwolonym kierunku niż ci, którzy nie byli poznawczo obciążeni uzupełniającym zadaniem.

Gorsze wyniki

Okazuje się, że „paradoksalne błędy” mogą występować także w spor[-]cie. Brak jest jednak dowodów, które jednoznacznie potwierdzałyby tę tezę. W jednym z eksperymentów, przeprowadzonych w 2006 roku pod kierunkiem Franka Bakkera z Universität Amsterdam, uczestniczyli piłkarze, których poproszono, by nie podawali piłki w określonym kierunku. Jednocześnie przy pomocy specjalnej kamery dokonywano pomiaru ruchu ich oczu. Zaobserwowano, że piłkarze znacznie częściej spoglądają w kierunku, w którym mieli nie zagrywać piłki, niż w przeciwną, dozwoloną stronę. Niestety, zespołowi Bakkera nie udało się znaleźć większego związku uzyskanych wyników z tendencjam...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy